BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
BARF w chorobach nerek
Autor Wiadomość
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 99
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2017-09-23, 12:06   

Ledwie zaczęłam ogarniać PNN mojej kotki (etap paniki za mną, kota porządnie zdiagnozowana, na diecie nerkowej BARF, która jej służy, a ja nadal intensywnie czytam i się dokształcam) a tu następne kwiatki. Postanowiłam przejść na 100% BARF również z moją pieską – 4 letnią, 20 kg Lolą. A skoro tak, zaczęłam od badań. Myślałam, że czysta formalność, bo psica wygląda zdrowo, sierść lśniąca, delikatna warstwa tłuszczyku na żebrach obecna, żadnych problemów z apetytem czy trawieniem.
Do tej pory Lola karmiona była: rano – sucha Acana z jagnięciną, popołudniu – surowe mięsko + surowe zmiksowane warzywa + gotowany ryż brązowy w proporcjach po 1/3. Lola ma totalną, 100% nietolerancję glutenu (szkodzi nawet okruch ukradzionego pasztetu dla ludziów), zdiagnozowaną wyłącznie na podstawie moich obserwacji i diety eliminacyjnej na początku naszej znajomości (adopciak schroniskowy, przyszła do mnie w wieku 1,5 roku ponad dwa lata temu).
Końcem sierpnia zrobiłam Loli szeroki panel badań krwi. Niby nie jest źle, tylko trochę mocznik przekroczony.

[img][/img]

Spytałam wetki, odparła, że może to być wynik wysokiej zawartości białka w diecie, nic niepokojącego. Zaczęłam wprowadzać powoli BARF (zastąpiłam nim posiłek popołudniowy). Ale skoczyłam na zbyt głęboką wodę, ponieważ miałam już wszystkie naturalne suple, podawałam jej gotowe mieszanki. Coś z brzuszkiem, Lola się dużo przeciąga, je więcej trawy, ale konsystencja w sumie ok. Pojawiły się bąki. Nie było ich odkąd powiedzieliśmy glutenowi precz. I olśnienie – drożdże browarnicze zawierają gluten.

Nastąpił pełny reset. 13 września odstawiłam mieszanki, suchą karmę, i zaczęłam wprowadzać tylko pojedyncze mięsa (ze skorupkami jaj i solą morską), najpierw chude, po dwóch dniach tłuste, po kilku kolejnych pierwsze kości (szyjka kacza jako jeden z posiłków), po kilku kolejnych odrobina podrobów kurzych do jednego z posiłków (serca lub żołądki lub wątróbka wielkości nie przekraczającej 20% masy mięsa). W ramach trzeciego posiłku, przed snem, dostawała łyżkę warzyw gotowanych na wywarze z mięsa i kości, bez przypraw.

W „międzyczasie” byłam u innego weta na USG kotki i przy okazji spytałam o ten podwyższony mocznik u psa. Wetka poleciła zbadać mocz. Nagimnastykowaliśmy się, powygłupiali (Lola jest straaasznie nieśmiała i denerwuje się, gdy ktoś do niej podchodzi w czasie czynności fizjologicznych), uzbieraliśmy próbkę z kilku porannych sików, z każdego kilka kropli, bo się peszyła. Wczoraj odebrałam jej wyniki i znów poczułam znajome kołatanie serca.
[img][/img]

W moczu białko i wałeczki drobnoziarniste, za duża gęstość. Kolor moczu nieistotny, bo dzień wcześniej jadła gotowanego buraka. Podejrzenie infekcji nerek. Zalecenia weta: po weekendzie robimy powtórkę badania moczu i decydujemy co dalej, bo ten burak mógł namieszać w wynikach (ponoć przez niego mogło się coś w moczu powytrącać).
Moje działania: wprowadziłam napar z pokrzywy + bulion na mięsku i tłuszczu (bez kości) żeby skłonić ją do picia. Spacer co 4 godziny max, żeby nie trzymała moczu za długo. Wczoraj sikała jak szalona, często, dłuuugo (chyba przesadziłam z mocą naparu). Dziś zamierzam kontynuować (tym razem napar z jednej łyżeczki pokrzywy podzielony na kilka porcji w ciągu dnia), dostała też pół kapsułki żurawiny do śniadania + kapsułkę oleju z kryla. Popołudniu będzie olej omega 3 z Lunderlandu. Je tylko tłuste mięso ze skorupkami jaj (6,5g na kg mięsa) i solą morską (czy to już moment, by obniżać NaCl?). Kości odstawione. Miałam jej już wprowadzić jutro hemoglobinę do diety, waham się czy nie zaczekać.

Zabieram się za czytanie wątku psów nerkowych od deski do deski, bo to skarbnica wiedzy, ale może ktoś z Was kochani, będzie miał dla mnie jakieś sugestie w tym czasie. Na pewno będzie mocz w poniedziałek, z posiewem tym razem. Wyniki z moczu ogólnego dostanę w poniedziałek wieczorem, na ich podstawie zdecyduję, czy we wtorek jedziemy badać krew. Pewnie zrobimy USG, tylko w moim gabinecie nie ma dobrego specjalisty, a dobry, wypróbowany w Krakowie, wraca z urlopu w drugim tygodniu października.
Łzy mi się cisną do oczu, pozwoliłam sobie na chwilę komfortu psychicznego z kotką, a tu nowy, psi kryzys.
Za wszelkie sugestie co do diagnostyki, leczenia czy żywienia będę ogromnie wdzięczna :kwiatek: Muszę się dokształcić do poniedziałku, żaby wiedzieć, na jakie leki się godzić, na jakie nie.
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
traganek 


Barfuje od: 12.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 31 Mar 2015
Posty: 325
Wysłany: 2017-09-24, 11:49   

Anilina :kwiatek: Nie denerwuj się za bardzo.
Anilina napisał/a:

po kilku kolejnych odrobina podrobów kurzych do jednego z posiłków (serca lub żołądki lub wątróbka wielkości nie przekraczającej 20% masy mięsa). W ramach trzeciego posiłku, przed snem, dostawała łyżkę warzyw gotowanych na wywarze z mięsa i kości, bez przypraw.


Oj coś mi się wydaję, że za dużo wątroby podajesz. Poczytaj ten wątek (szczególnie posty dagnes i cioci_młotek). Wątrobę u psów podaje się w mniejszej ilości niż u kotów. Wątroba jest źródłem wit A i nie jest traktowana jako podroby.
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=822
i ten http://www.barfnyswiat.or...er=asc&start=15

Anilina napisał/a:

Je tylko tłuste mięso ze skorupkami jaj (6,5g na kg mięsa) i solą morską (czy to już moment, by obniżać NaCl?).

Nie obniżałabym narazie NaCl. Warto zrobić pełną diagnostykę czy coś rzeczywiście z nerkami się dzieje -czyli dobre USG. Z dodatkowych badań możesz sprawdzić czy jest np białkomocz. Czyli sprawdzić stosunek białko do kreatyniny w moczu.
Co do poziomu mocznika we krwi-Twoja weterynarz może mieć rację.
Podawaj wodę do jedzenia- ale to już wiesz. O wodzie w diecie psa jest troszkę tutaj http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=6702
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 99
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2017-09-24, 13:21   

traganek, dziękuję, że się odezwałaś. Liczyłam na Ciebie właśnie :kwiatek:

Dziękuję, za zwrócenie uwagi na wątróbkę i różnicę między dawkowaniem psom i kotom - jeszcze tego nie analizowałam. Na szczęście z tym akurat (chyba) nie przesadzam, bo podaję najwyżej jedną kurzą tygodniowo (dla kotów nie mam tego problemu z wymyślaniem, bo podpowiada mi kalkulator), ale wątki oczywiście doczytam, dla pełnego obrazu.(edit: no i doczytałam, mimo wszystko wciąż za dużo podawałam, będzie korekta!)

Mieszankę na kolejne trzy dni zrobiłam wczoraj, dumając nad tym sodem obniżyłam go uzyskując K:Na 1,6. Mam nadzieję, że nie zaszkodzi. Doczytałam też, że Ty komponujesz przepisy w kocim kalku i po zbilansowaniu wrzucasz do psiego, by dostosować normy. Dla mnie rozwiązanie baaardzo wygodne, bo koci kalk mam lepiej opanowany, więc dzięki za ten pomysł! Co prawda mieszanki Loli nie są jeszcze w pełni zbilansowane, bo będę dopiero wprowadzać suplementy pojedynczo, ale to, co teraz dostaje liczy mi się w ten sposób o niebo lepiej.

Wątek o wodzie widzę, że bardzo nas dotyczy, zaraz zabieram się za czytanie.

Dziękuję za słowa otuchy, faktycznie, może trochę histeryzuję. Pojedziemy jutro z moczem (zapisałam białko/kreatynina obowiązkowo do oznaczenia), od razu zrobimy krew z pełnym profilem diagnostycznym i zorientujemy się co z USG tu, na miejscu, zdziałamy. Najwyżej powtórzymy badanie w Krakowie za trzy tygodnie, dla pewności.
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 99
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2017-09-25, 21:52   

Takie rzeczy. Odebraliśmy wyniki Lolki po weekendzie pojenia i suplementowania pokrzywą. Totalna zmiana, wszystkie wyniki nerkowe w normach. Białko z moczu zniknęło, wałeczków ani śladu. Jupi.


Tylko co z tą wątrobą znowu? Podniesione ALT i granulocyty segmentowane. Zastanawiam się, czy np. może to mieć związek z jej alergią pokarmową (gluten) i moim faszerowaniem jej drożdżami?
Cóż, wet powiedział, że z takimi wynikami to kolejne badanie za pół roku a USG to strata czasu. Jestem histeryczką, że jednak chcę je zrobić? Może nie w tym miesiącu, bo diagnozowanie kotki i jej leki sieknęły mocno po kieszeni, ale październik lub listopad...

Cóż, trzymamy dietę i zaczynamy wprowadzać pojedyncze suplementy. Widziałam kilka informacji na temat ostropestu i jego pozytywnym działaniu na wątrobę. Chyba doczytam dokładnie tematy wątrobowe na wszelki wypadek. Oby już bez takich emocji!
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne