BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
BARF a weterynarze
Autor Wiadomość
Snedronningen 
Przyjaciel Forum

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2846
Wysłany: 2015-12-01, 11:59   

Kascok napisał/a:
To on na to ze są inne specjalistyczne karmy dla psów z problemami zoladkowymi
To się ubawiłam tym tekstem bardzo, bo jakby tak, hm... Hamlet nie ma problemów żołądkowych.
 
 
 
diyala 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 4 lat
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 11 Lip 2012
Posty: 189
Wysłany: 2015-12-01, 12:39   

Zawsze powtarzam, że co kraj to obyczaj ehh... ja jestem lekarzem i sama z psami i kotami barfuję :lol: :lol:
Właściciel przychodni, dla którego pracuję, lekarz z blisko 30-letnim stażem, też nie ciśnie ludziom royalka... nie musi. Jak jest problem dietetyczny, to raczej odsyła do mnie, pt. niech Kaśka coś wymyśli :lol: A tak na poważnie, jak klient bardzo go chce, to mu zamawiamy tego royalka, niech ma... paradoksalnie zazwyczaj to klienci upierają się przy karmieniu tymi ich cudownymi dietami, nawet jak poprawa jest słaba albo nie ma wcale... Nie wiem czemu tak jest, brak świadomości czy syndrom małej miejscowości? Nie mam pojęcia. Jako alternatywę zaczęłam nawet sprowadzać z diet nie tak mocno jak Royal przetworzony Trovet (to jak ktoś koniecznie chce gotową dietę, bo tak i już), mamy tłoczone na zimno karmy z Luposanu i sporo supli, także do surowizny... ale u nas w tej naszej mieścinie póki co royal rulez ehh. Żałuję, że tak mało u nas w okolicy barfujących czy chociaż chcących barfować właścicieli psów i kotów - z ręką na sercu, jak do tej pory znam tylko 1 osobę z Kalisza, która poza mną i moim bratem barfuje ze zwierzakami :shock:
No ale nie od razu Kraków zbudowano ehh.
_________________
"Polacy kupują dokładnie takie psy, na jakie zasługują. Po co psuć nawyki?"
 
 
carlla 


Barfuje od: lipiec 2015
Dołączyła: 23 Lip 2015
Posty: 71
Skąd: Kobyłka
Wysłany: 2015-12-01, 12:52   

Dobre teksty, a moja wetka pochwaliła mnie za moją dietę dla moich psów.
Gapcio przechodził ostatnio babeszjozę, ale blasku nie stracił i włosów nie gubił, chociaż poważnie go sponiewierało.
Powiedziała też że niestety nie zna wielu barfujących czworonogów. I że zaprasza innych i że na słowa "barfujemy" odpowie : tak trzymać!
_________________
Ewa
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4563
Wysłany: 2015-12-02, 12:39   

diyala, dobrze, że to napisałaś :-D bo przywróciłaś właściwą perspektywę. Tu na Forum może się niektórym wydawać, że stanowimy jakąś ogromną grupę wśród właścicieli psów i kotów, ale prawda jest taka, że jesteśmy marginesem, a przytłaczająca większość karmi suszkami bo chce tak karmić (a argumenty za tym zawsze się znajdą) i nawet pro-BARFowy weterynarz ich nie przekona do wywalenia chrupek.
Mając właściwą perspektywę, czyli wiedząc ilu nas tak naprawdę jest, można też odpowiednio ustosunkować się do jednego z moich "ulubionych" argumentów anty-BARFowych: że to tylko taka moda teraz i nie ma żadnego uzasadnienia, oprócz mody właśnie. O tak - BARF to faktycznie moda :lol: .

A w kwestii wcześniejszej dyskusji o celowości przekonywania wetów (albo przynajmniej nie dawania milczącego przyzwolenia na wychwalanie royalkowych kulek), to uważam, że warto. Ja trafiłam do mojego aktualnego weta w 2009 roku i od początku nie ukrywałam, jak karmię kota. Wet był bardzo sceptycznie nastawiony do BARFa, choć nie robił mi awantury (jakby zrobił, to nie byłby już "moim" wetem). Gdy u mojego Pedra wyszła podniesiona kreatynina, to powiedział mi tylko, że na moim miejscu nie karmiłby go mięsem. Ale po kilku kolejnych wizytach i krótkich rozmowach wykazał już zainteresowanie Kalkulatorem BARFowym :-D . Bardzo mu się on spodobał. A po tych kilku latach, gdy wciąż widzi mojego Pedra z nie całkiem sprawnymi nerkami, jedzącego niezmiennie "to straszne mięso" i wyglądającego kwitnąco, ma już zupełnie inny stosunek do BARFa i zawsze mówi, że ta dieta dobrze robi mojemu kotu.
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
diyala 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 4 lat
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 11 Lip 2012
Posty: 189
Wysłany: 2015-12-02, 13:47   

dagnes napisał/a:
Ale po kilku kolejnych wizytach i krótkich rozmowach wykazał już zainteresowanie Kalkulatorem BARFowym :-D . Bardzo mu się on spodobał. A po tych kilku latach, gdy wciąż widzi mojego Pedra z nie całkiem sprawnymi nerkami, jedzącego niezmiennie "to straszne mięso" i wyglądającego kwitnąco, ma już zupełnie inny stosunek do BARFa i zawsze mówi, że ta dieta dobrze robi mojemu kotu.

No podobnie było z moim "szefem" ;-)
Nie od dzisiaj wiadomo, że studia nie przygotowują nas do roli dietetyka. Może nie powinnam o tym mówić, ale tak jest. Pól semestru zajęć 1x w tygodniu (z których i tak każdy jak może sianem się wykręca) z dietetyki plus kolokwium zaliczeniowe (nie ma egzaminu) na którym i tak wszyscy ściągali... tak to wygląda. Albo ktoś się po studiach dokształca na własną rękę (co nie jest prostą sprawą, bo nie ma z dietetyki ani specjalizacji, ani podyplomówki... sa tylko jakieś tam kursy i seminaria u mojej "ulubionej" pani Sybilli...), albo się nie dokształca i potem nie widzi problemu w karmieniu Łiskaczem.
Z tym zbieraniem doświadczenia też jest kicha, bo ilu lekarzy jest jednocześnie hodowcami psów czy kotów? Ilu współpracuje przez ileś tam lat z różnymi hodowlami psów czy kotów, ośrodkami szkoleniowymi (np. policyjnymi) żeby móc w ten sposób zbierać wiedzę?
Mój szef jest starym praktykiem, ponad ćwierć wieku w zawodzie, jest super fachowcem w zakresie chirurgii, rozrodu, neurologii... żywienie i dietetykę, te wszystkie nowinki w suplementach i karmach zostawił już mnie, to ja odpowiadam głową (!) żeby karmy i suple były takie jak należy. Zdążył się przez te wszystkie lata, które się znamy, naoglądać i nabadać moich kundli i kotów (najstarsza suka ma 10 lat, najstarszy kot 16 lat) i to na ich podstawie wyrobił sobie poglądy na pewne kwestie związane z żywieniem. Ja nie muszę mu kręgosłupa prostować ani mnie on nie zamierza, bo oboje empirycznie do pewnych faktów doszliśmy, także panowie i panie przedstawiciele z koncernów oferujących super-hiper-chrupki na wszystko, jak już przyjdą to lekko nie mają i nie poszaleją u nas z zatowarowaniem lecznicy ;-)
_________________
"Polacy kupują dokładnie takie psy, na jakie zasługują. Po co psuć nawyki?"
 
 
ciocia_mlotek 
Moderator


Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Sie 2012
Posty: 4495
Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2015-12-02, 14:09   

diyala napisał/a:

Może nie powinnam o tym mówić, ale tak jest.


Wrecz przeciwnie!!! Powinnas o tym mowic i powinni o tym mowic inni weci. Nalezy skonczyc z mitem weta wiedzacego wszystko o wszystkich zwierzetach, bo dla nikogo nie jest to dobre
Jak sama napisalas, nie ma takiej mozliwosci aby wet znal sie na wszystkim i najlepiej u kazdego gatunku - =i jeszcze byl przy tym dobry. Jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego. A udawanie, ze jest sie od wszystkiego jest tym gorsze. Tak jak lekarz od ludziow ma swoja specjalizacje tak jest i u wetow. Kazdy powinien znac podstawy a reszta to tylko specjalizacje. Internista to tez specjalizacja bo taki lekarz musi znac podstawy nieco glebiej (tak w skrocie)
Swoja droga ja zupelnie nie rozumiem dlaczego wetom latwiej "przyznac sie" do niewiedzy w zakresie medycyny i odsylac do specjalisty (a to od serca a to od nerek) niz do niewiedzy w zakresie zywienia - co jest faktem wynikajacym z programu studiow. Dlaczego wielu tak bardzo w zaparte idzie, ze wiedza?. A jednoczesnie nie potrafia (chyba rowniez sami sobie) wytlumaczyc dlaczego ta czy inna karma ma byc super
_________________
Taz i Cu sith na surowo
 
 
diyala 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 4 lat
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 11 Lip 2012
Posty: 189
Wysłany: 2015-12-02, 14:15   

ciocia_mlotek napisał/a:
diyala napisał/a:

Może nie powinnam o tym mówić, ale tak jest.


Wrecz przeciwnie!!! Powinnas o tym mowic i powinni o tym mowic inni weci. Nalezy skonczyc z mitem weta wiedzacego wszystko o wszystkich zwierzetach, bo dla nikogo nie jest to dobre
Jak sama napisalas, nie ma takiej mozliwosci aby wet znal sie na wszystkim i najlepiej u kazdego gatunku - =i jeszcze byl przy tym dobry. Jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego. A udawanie, ze jest sie od wszystkiego jest tym gorsze. Tak jak lekarz od ludziow ma swoja specjalizacje tak jest i u wetow. Kazdy powinien znac podstawy a reszta to tylko specjalizacje. Internista to tez specjalizacja bo taki lekarz musi znac podstawy nieco glebiej (tak w skrocie)
Swoja droga ja zupelnie nie rozumiem dlaczego wetom latwiej "przyznac sie" do niewiedzy w zakresie medycyny i odsylac do specjalisty (a to od serca a to od nerek) niz do niewiedzy w zakresie zywienia - co jest faktem wynikajacym z programu studiow. Dlaczego wielu tak bardzo w zaparte idzie, ze wiedza?. A jednoczesnie nie potrafia (chyba rowniez sami sobie) wytlumaczyc dlaczego ta czy inna karma ma byc super

Aj widzisz, w medycynie tych specjalizacji jest od ciula i jeszcze trochę. W medycynie weterynaryjnej masz specjalizacje z:
Choroby przeżuwaczy
Choroby koni
Choroby trzody chlewnej
Choroby psów i kotów
Choroby drobiu oraz ptaków ozdobnych
Choroby zwierząt futerkowych
Użytkowanie i patologia zwierząt laboratoryjnych
Choroby ryb
Choroby owadów użytkowych
Choroby zwierząt nieudomowionych
Rozród zwierząt
Chirurgia weterynaryjna
Radiologia weterynaryjna
Prewencja weterynaryjna i higiena pasz
Higiena zwierząt rzeźnych i żywności pochodzenia zwierzęcego
Weterynaryjna diagnostyka laboratoryjna
Epizootiologia i administracja weterynaryjna

i bądź tu mądry i pisz wiersze :-P
_________________
"Polacy kupują dokładnie takie psy, na jakie zasługują. Po co psuć nawyki?"
 
 
ciocia_mlotek 
Moderator


Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Sie 2012
Posty: 4495
Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2015-12-02, 14:57   

Ale wiesz mi nie chodzilo o ilesc specjalizacji. Swoja droga sa specjalizacje oficjalne i po prostu specjalisci od czegos bo temat ich ciagnie i w ta strone sie doksztalcali i zdobywali praktyke

W moim poscie glownie chodzilo o to, ze nalezy wlasnie mowic o tym czego weci sa a czego NIE sa uczeni w szkole. Skonczyc ze sciema i udawaniem, ze jest sie ekspertem z samej racji skonczenia studiow, na ktorych w danym temaciie nie ksztalcono
_________________
Taz i Cu sith na surowo
 
 
diyala 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 4 lat
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 11 Lip 2012
Posty: 189
Wysłany: 2015-12-02, 22:29   

ciocia_mlotek napisał/a:
Ale wiesz mi nie chodzilo o ilesc specjalizacji. Swoja droga sa specjalizacje oficjalne i po prostu specjalisci od czegos bo temat ich ciagnie i w ta strone sie doksztalcali i zdobywali praktyke

Tak, ale tylko po skończeniu specjalizacji wolno się nam, wetom, tytułować takim a takim specjalistą (lista j.w.). Oficjalnie czy to na stronie internetowej, czy w mediach, czy nawet w rozmowie z klientem nie możemy sami siebie nazywać specjalistami od tego czy owego (np. dietetyki czy chorób zwierząt egzotycznych - nie ma takich specjalizacji!), bo to już jest niezgodne z prawem (Art. 10 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii).
_________________
"Polacy kupują dokładnie takie psy, na jakie zasługują. Po co psuć nawyki?"
 
 
ciocia_mlotek 
Moderator


Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Sie 2012
Posty: 4495
Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2015-12-02, 23:01   

Ale mozesz powiedziec/napisac, ze tym czy tamtym sie glownie zajmujesz. Co na spolke z rekomendacjami mowi pacjentowi, ze jestes w tym dobra lub przynajmniej lepsza niz przecietny przedstawiciel zawodu
Nielegalne chyba tez nie sa rekomendacje od innych wetow. "Ja tu wiecej nie pomoge, proponuje pojsc do doktora Iksinskiego. On jest swietnym fachowcem w tym zakresie

Doskonale rozumiem, ze sa obwarowania takie, o jakich mowiz. Ale jednak potoczniee uzywa sie slowa specjalista w odniesieniu do wetoww. Nawet jeesli nieistnieje dana specjalizacjja oficjalnie. I weci czesto odsylaja do kolegow po fachu, ktorzy wiedza lepiej. Tak uczciwie, po ludzku. A do niewiedzy w zakresie zywienia ciezko sie wiekszosci przyznac
_________________
Taz i Cu sith na surowo
 
 
Kascok 

Dołączyła: 20 Lis 2015
Posty: 15
Wysłany: 2016-01-12, 11:10   

Ciężko się im przyznać, lub po prostu uważają, że to co oni mówią jest święte. Albo wiedzą, ze te wszystkie karmy są jednym wielkim badziewiem, a i tak wciskają je swoim pacjentom. Ja nie rozumiem jak lekarz po studiach może nie widzieć oczywistych korzyści jakie płyną z naturalnego pokarmu. Byłam ostatnio na szybką interwencję u weta, bo Hamlet wtrynił trochę czekolady. Po wszystkim lekarz zapytał czym pies jest karmiony... po mojej odpowiedzi, że mięsem, lekarz zrobił mi wykład na temat stosunku fosforu do wapnia i że dając psu mięso zaburzam procesy kostnienia. Wszystko super, pewno, ze ma rację, ale ja nie daję mu tylko mięsa, ale wiadomo, że mnóstwo innych rzeczy, które ten stosunek mu ładnie regulują, ale nic nie tłumaczyłam. Miałam nadzieję, że zaraz powie mi o kościach i skorupkach albo mączce. Pomyślałam sobie, ze facet mądrze gada i że w końcu trafiłam na konkretnego weta. Udałam bardzo przejętą i zapytałam czym w takim razie radzi mi karmić psa. Odpowiedział, że karmą dla średnich ras i wręczył mi małą puchę royal canin za 17zł... Jeżeli pomoc weterynarza w kwestii karmienia zwierzaków ma się ograniczać do polecania gotowych karm to dla mnie jest to masakra.
 
 
doradora 

Barfuje od: 09.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 09 Cze 2014
Posty: 1489
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2016-01-12, 12:44   

Kascok, ciekawa jestem co by odpowiedział na pytanie nie "czym karmić" tylko jak ten stosunek wapnia do fosforu poprawić
 
 
gpolomska 
Junior Administrator

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1336
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2016-01-12, 14:15   

A mnie jedna wet zaskoczyła - 3 lata temu wierzyła w karmy (wtedy pracowała w innym gabinecie), a ostatnio chwaliła BARF i stwierdziła, że lepsze nic dla kota nie ma (tylko teraz jest "na swoim"). Także niektórzy chyba jednak czasami myślą i wyciągają wnioski.
_________________
Magnoleńko [*] ukochana...
 
 
Kascok 

Dołączyła: 20 Lis 2015
Posty: 15
Wysłany: 2016-01-12, 15:56   

Teraz inaczej bym do niego zagadała, ale miałam otumanionego psiaka na kolanach i jakoś nie miałam ochoty na wdawanie się w dyskusje. Sama jestem ciekawa co by powiedział. Ale skoro od razu wyciągnął karmę, to raczej nie uzyskałabym konkretnej porady.
 
 
Kocia Ciocia 


Barfuje od: 02.08.2016r
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 27
Dołączyła: 01 Sie 2016
Posty: 26
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-09-16, 14:46   

Nie wiem, czy to dobry do tego temat, ale czuję, że muszę się gdzieś wypowiedzieć. Pani Weterynarz, która uporczywą biegunkę i wymioty kota zwalała na nieokresloną infekcję, gdy antybiotyki nie zadziałały - zjechała metodę karmienia. Ja od początku podejrzewałam pasożyty - mówiłam o tym nawet, jednak wetka zamiast zlecić analizę odchodów - zaporoponowała antybiotyk LUB podejście diagnostyczne (rentgen, badania krwi). Po doradzeniu antybiotyku oraz nospy, bo kotek miał twardszy brzuszek, kot został boleśnie pokłuty i to byłby koniec, gdyby antybiotyk zadziałał. Poprawa była jednak krótka i niejednoznaczna. Dostał więc inny antybiotyk i znowu nospę, która w zastrzyku przecież bardzo boli. Kotu wcale to nie pomogło. Pani stwierdziłą, że kot jest źle karmiony i dlatego choruje. No bo przecież, skoro rentgen nie wykazał zatoru, wyniki krwi mimo ponad tygodniowych wymiotów i biegunki były wzorowe, to winny jest BARF :confused: Powinnam dawać moim kotom ZBILANSOWANE :niewiem: komercyjne KARMY (to o komercyjnych karmach mam na piśmie jako zalecenie, z pieczątką i wszystkimi honorami :shock: ), jak Royal Canin (którego markowy sklep jest na terenie lecznicy...) W końcu po konsultacjach z netem sama zdecydowałam zażądać badania qpala i co wyszło? Pasożyty :banghead: W kale były jaja pasożytów, Pani Wet nie wie jakich. Dodam, że zabroniła mi wcześniej kota odrobaczyć - kazała czekać aż biegunka ustapi. To byśmy się doczekali, jak przyczyną biegunki były robaki... Nie dość, że cała ta przyjemność kosztowała kociaka wiele bolesnych zastrzyków i niepotrzebnie osłabiano jego odporność antybiotykami - to jeszcze wszystkie badania i wizyty to ponad 500zł. Bo Pani Wet z renomowanej, uniwersyteckiej lecznicy zawiesiła się, że to BARF (który prawie 2 miesiące był wcinany bez problemu) zaczął uczulać kota i nie potrafiła zdiagnozować zwykłej, nie tak znowu niespotykanej u kociąt, robaczycy!
_________________
Pańskie oko kota tuczy ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne