To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
BARFny Świat
Dieta BARF dla kota, psa i fretki. Naturalne i zdrowe żywienie zwierząt domowych.

Off Topic nieBARFny - Hodowle zwierząt rasowych - kontrowersje

Meri - 2014-03-09, 22:17

Ja też jestem za tym, że najpierw nauka potem hodowla, ja mam kastraty MCO od 7 lat, jeżdżę na wystawy, udzielam się, ale hodowli jeszcze nie mam. Nauka najważniejsza, jednak większość jest mocno napalona. Dlatego tamtej osobie chciałam pomóc, bo maine coony to bardzo zniszczona rasa właśnie przez popularność, chciałam jej dać lepszy start, no ale masz babo placek. :mrgreen:
Dieselka - 2014-03-09, 22:19

Ines napisał/a:
Dieselka, dlaczego zarzucasz wszystkim po kolei brak czytania ze zrozumieniem? Czy uważasz, że wszyscy hodowcy w drodze ewolucji zatracili tę umiejętność? :mrgreen: bo skoro każda kolejna osoba "źle" Cię rozumie... to może po prostu Ty "źle" wyrażasz swoje myśli?

Ines.
Napisałam tekst, że moim zdaniem wyznacznikiem hodowli nie jest fakt posiadania kilkudziesięciu kociąt z przydomkiem.
Zostało to skomentowane że:
krycie po kilka miotów rocznie dla kocicy
Napisałam że jestem za hodowlą ale nie bezmyślnym rozmnażaniem
komentarz: że jestem w założeniu przeciwna hodowli
cos tam jeszcze było.

No sorry, ale to nie były rzeczy do interpretacji tylko konkretne zdania. Każdy może stracić cierpliwość ciągłego proszenia aby nie przekręcać postów.

Dlatego jak piszę, że uważam że repów w europie jest masa a się dowiaduje, że szukam ideału który nie istnieje to naprawdę. Sorry

Co do wdechów i wydechów. To ja myślę że wszystko w temacie napisałam. Ale jako, że wyszło że jednak nie wszystkim chciało się czytać co napisałam wcześniej i powołując się na moje teksty, pisali dokładnie odwrotne twierdzenia (co zauważali sami), to wolałam to sprostować.

Ja jestem z założenia bardzo spokojnym człowiekiem. Byle dysputy na forum mnie z równowagi nie wyprowadzają :)

agal - 2014-03-09, 22:24

ciocia_mlotek napisał/a:
Bo wygląda to tak, że jest duża grupa zwykłych megalomanów, którzy hodowlę traktują jedynie jako elytarne(pisownia celowa) hobby, które nei ma nic wspólnego ani z faktyczna pasją, ani z miłością do rasy ani z dobrostanem zwierząt.


Tak - ale na szczęście jest też spora grupa przyjaciół, którzy mają wspólny cel i współpracują :)

Jako ta, która użyła wyrażenia "mniejsze zło", spróbuję raz jeszcze wyjaśnić. Hoduję rasę, w której tak naprawdę nie ma wad koloru - to znaczy, nie że one nie występują, ale RACZEJ nie ważą o ocenie wystawowej. Raczej - bo sędzia jest człowiekiem i tez ma swoje preferencje. Mam świetną kotkę srebrzystą, z rewelacyjnym srebrem. Nie chciałam jej kryć burym kotem, ponieważ wiedziałam, że są duże szanse, że potencjalny srebrzysty kot będzie brązowy, nie czarny - tzw. ruficzny. Srebro powinno się kryć niebieskim, ewentualnie rudym. Ale kolor to sprawa drugorzędna, ważny jest typ. Jedyną wadą mojej kotki są za duże oczy. Szukałam dla niej kocura z rewelacyjną ekspresją. Znalazłam. Krycia nie wyszły - o czym pisałam milion postów temu. Postanowiłam ją po konsultacjach z weterynarzem pokryć blisko domu - ze względu także na jej temperament - bardzo źle znosiła wizyty w cudzym domu - znalazlam dla niej kocura z rewelacyjną ekspresją, ale burego. Plus hodowca dał mi obwarowania na sprzedaz kociąt. Trudno. Urodziły się świetne kocięta. Niestety same kocury, zatem żaden z nich nie mógł zostać w Polsce jako kot hodowlany. I jeden jedyny srebrzysty był oczywiście, jak przewidziałam, brązowo pręgowany ;) Ten kolor, ta sprawa drugorzędna, był mniejszym złem ;)

I jeszcze o jednym jedynym kocurze pasującym do kotki. Znam dwie takie pary kotów w rasie, ktorą hoduję, które za każdym razem dawały powtarzalne kocięta. Zwykle jest tak, że choć jeden miot będzie super równy i rewelacyjny, kolejny może się składać z kotów nie podobnych do nikogo. Tego nie da się przewidzieć. To nie jest sztanca. Dlatego tak ważna dla hodowcy jest umiejętność czytania rodowodów i znajomość genetyki. No i dla mnie hodowla, to stałe szukanie nowych połączeń, a nie trzepanie przez całe życie kotki jednego rodowodu. To tak w ramach dbałości o różnorodność genetyczną :)

Ag.

situnia - 2014-03-09, 22:24

Meri, fakt. Ja najpierw przeczytałam wszystko co byłam w stanie znaleźć ogólnie o hodowlach i rasie, którą chcę hodować. Potem zamęczałam ciągłymi pytaniami innych hodowców. Kotkę wybierałam z rozmysłem - bo aż 9 miesięcy zanim uznałam, że coś wiem i że ta będzie odpowiednia - a i tak nie obyło się bez baaardzo dużej pomocy innych życzliwych hodowców :mrgreen:
ciocia_mlotek - 2014-03-09, 22:41

Agal, ja rozumiem. Chodzi tylko o to, że określenie mniejsze zło było tu niefortunne bardzo. Dodało pieprzu do całej dyskusji. Naprawdę można to było (przynajmniej na początku) odczytać jako: no trzeba było tą rję wyciszyć a że nie idealnie to niech tam. Psy szczekają, karawana jedzie dalej hodowla to hodowla :mrgreen:

Co do całej dyskusji, naprawdę uważam, że w pewnym momencie emocje wzięły góre i NIKT dokładnie nie czytał postów "oponentów" - to widać po odpowiedziach. Przez wiele stron wałkowane było dokładnie to samo i co śmieszniejsze, obie strony mówiły to samo ale nie znajdując wspólnego języka
Może więc warto na chwilę wątek zostawić, odetchnąć i pogadać na spokojnie za dzień czy dwa?

Dieselka - 2014-03-09, 22:45

spoko. Ja już dawno napisałam co chciałam napisać. Teraz tylko zdementowałam błędne info o ich zawartości :)
Maciejka - 2014-03-09, 22:57

agal napisał/a:
Kocięta mieszkają z nami co najmniej 3,5-4 miesiące - i to wg mnie jest najwcześniejszy czas, kiedy bez bólu opuszczają rodzinne gniazdo.

Nie jestem hodowcą, ale z obserwacji kolejnych miotów które "zasiedlają" moją działkę wynika, że kotka zostawia dzieci mniej więcej w wieku 3 miesięcy.
Moje dwa futrzaki odłowiłam, gdy matka je zostawiła i zaczęły się się już rozłazić.
A to była dobra matka. Widziałam i takie kocice, które dawały nogę wcześniej - może miały świadomość, że dzieci są na moim garnuszku i nie zginą z głodu :-P ?

Ines - 2014-03-09, 23:01

W naturze kotka ma parcie na to, by rozmnażać się jak najczęściej - im szybciej "pozbędzie" się poprzedniego miotu, tym szybciej będzie gotowa do kolejnej ciąży. Tym bardziej wiedząc, że pożywienia dostarczy im ktoś inny - robi tak a nie inaczej. Podobnie niektóre kotki hodowlane, wcześnie rezygnują z karmienia kociąt piersią i zaczynają je przeganiać tuż po tym, jak kocięta przejdą na pokarm stały.
agal - 2014-03-10, 07:54

Maciejka napisał/a:
z obserwacji kolejnych miotów które "zasiedlają" moją działkę wynika, że kotka zostawia dzieci mniej więcej w wieku 3 miesięcy.


Są kotki, które przestają karmić już wcześniej - to osobniczo zmienne (a myślę, że zależy także od wieku matki), jednak wciąż pozostaje nauka zachowań socjalnych. Zabawa - gryzienie do granicy bólu - ktoś (rodzeństwo; matka) musi nauczyc kociaka, że kiedy gryzie za mocno, to po prostu boli. Nauka samodzielnego jedzenia. A w hodowli pozostaje jeszcze kalendarz szczepień, który pozwala wypuścić kociaka z domu dopiero w wieku 12-13 tygodni, a ponieważ wiele hodowli jeszcze kastruje nakolankowe kocięta - robi się z tego 14-15 tygodni.
Zresztą sama zobacz - w TICA od dawna kocięta można można wystawiać od 4 miesiąca, w FIFe ten przepis wszedł w tym roku.

Ag.

Freya - 2014-03-10, 09:01

A czy ten wiek oddzielania kociaków od matki nie jest też trochę zależny od rasy?
Wszystkie znane mi fundacje ratujące bezdomniaki oddają koty min 12 tygodniowe, ale pamiętam jedną hodowczynię Maine Coonów mówiącą, że koty ras dużych rozwijają się nieco wolniej i dlatego oddaje się zwykle kocięta trochę później, tzn. w wieku 15-16 tygodni.

Ines - 2014-03-10, 10:49

Pewnie, że jest to w pewnym stopniu zależne od rasy. A jeszcze bardziej od konkretnego kota. Każdy kociak to indywidualna jednostka, która rozwija się własnym tempem. Aurelkę odebrałam w dniu, gdy skończyła 12 tydzień życia - z perspektywy czasu wiem, że dla niej to było zdecydowanie za wcześnie.
Skipper - 2014-03-15, 17:49

Freya napisał/a:
A czy ten wiek oddzielania kociaków od matki nie jest też trochę zależny od rasy?

U american curli ostateczny kształt ucha decydujący o jego przydatności (brzydko to napisałam) do hodowli czy wystaw można ocenić dopiero po ok. 4 miesiącach.
Ja wzięłam Rico jak miał 3 miesiące i akurat trafił mi się curl z idealnie zakręconymi uszkami :mrgreen: (co nie znaczy, że gdyby miał inne to byłby mniej rozpieszczany i uwielbiany :love: ).
Można pooglądać w necie różne fotki curli i często zdarzają się uszka, które po prostu oszpecają kota. O ile dla kota na kolanka może nie mieć znaczenia, że ma niekształtne uszka, nie ma ogona albo łapki :-( to dla kota wystawowego czy hodowlanego są to rzeczy bardzo istotne.

A że przez 4 czy 5 kolejnych miesięcy molestował pełnojajecznego na tamten czas Skippiego szukając cycka, to już inna sprawa :twisted:

Terhie - 2014-03-27, 13:38

A co sądzicie o takich hodowlach? I wystawianiu zwierząt na portalach? Niepokoi mnie ten "polski" tekst...
http://alegratka.pl/oglos...4b0cc02594b154d

Sandra - 2014-03-27, 13:44

Wcześniej napisałam, że to handel żywym towarem....i zdania nie zmieniłam ani nazwy tej czynności.
Towar jak najbardziej jest żywy co widać i słychać...., a że nazwanie się negatywnie kojarzy ? Takie ma konotacje pamięciowe, ale to już inna kwestia.

situnia - 2014-03-27, 13:49

O matko... Savannah Serval, Bengal i Ocelot i co jeszcze? Ile tych ras na raz? Ciekawe czy to nie jest tak, że jet jeden miot i w zależności od tego czego chce nabywca to taki kociak staje się Savannah Servalem, Bengalem lub Ocelotem. Maskara jakaś :confused:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group