To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
BARFny Świat
Dieta BARF dla kota, psa i fretki. Naturalne i zdrowe żywienie zwierząt domowych.

Kulinaria dwunogów - Rola wapnia w budowie kości, czyli o czym nie mówią lekarze

ciocia_mlotek - 2014-10-28, 14:56

W tamtych czasach dzieciaki spedzały dużo czasu na dworze i nikt nie smarował co 5 minut kremami z filtrem. Więc niedobory wit d jeśli były to raczej nie tak duże jak teraz potrafią być

Mnie ta kwestia robienia papki z kości zaciekawiła. Raczej nie na zasadzie codziennego jedzenia ale bardziej tego, że w jakiejś tam formie jednak ten wapń mógło być suplementowany

Dlamnie oczywistym jest, że w dzisiejszym świecie za dużo sie mówi o wapniu a za mało o wit d. Ale porównując z dietą łowców może jednak w tej cwili mamy mniejszą ilość wapnia w diecie i zupełne odrzucanie "suplementacji" nie jest w 100% dobre. Dziecko raczej trudno przekonać do jedzenia ości. czy papki z rozgniecionych miekkich kości :mrgreen:

dagnes - 2014-10-30, 10:25

Niepotrzebną suplementacją wapnia można sobie bardzo zaszkodzić, a jeśli ma się odpowiedni poziom witaminy D, to nawet bardziej niż bardzo. Nie piszę, że w ogóle nie powinno się wapnia suplementować, a jedynie że nie powinno się suplementować, jeśli nie ma stwierdzonych niedoborów. Jeżeli takowe są, to wtedy trzeba zadziałać, ale ostrożnie i pod kontrolą lekarską (znaczy: trzeba przed suplementacją zbadać krew i oznaczyć poziom wapnia [najlepiej zjonizowanego], parathormonu oraz witaminy D [25-OH-D lub 1.25-OH-D], a potem w trakcie suplementacji kontrolować zmiany poziomu wapnia; badanie parathormonu, witaminy D i wapnia zjonizowanego przed suplementacją ma na celu ustalenie, czy faktycznie mamy niedobór wapnia, czy zupełnie inny problem).

W przypadku, gdy dziecko ma niedobór wapnia, ja raczej szukałabym przyczyny nie w tym, że nasza dieta dziś zawiera mniej wapnia niż łowców-zbieraczy (o ile mamy na myśli dietę paleo), tylko w braku odpowiedniej podaży tego pierwiastka u dzieci do 3. roku życia (plus ewentualnie niedobór witaminy D). Dziecko powinno do ukończenia 1. roku życia być żywione wyłącznie lub prawie wyłącznie mlekiem matki, a do 3. roku życia mleko matki powinno stanowić uzupełnienie diety (poza mlekiem maluch powinien być żywiony, zgodnie z fazami swojego rozwoju, naturalnym świeżym pokarmem mięsno-warzywno-owocowym, bez zbóż). Właśnie z mlekiem matki dziecko otrzymuje podstawową dawkę wapnia, który gromadzi przez te pierwsze 3 lata życia. Jeśli tego zabraknie, to w późniejszych latach odbije się to na zdrowiu. Ile matek karmi dziś swoje dzieci własnym mlekiem tak długo? Większość dzieci je obecnie głównie zboża zamiast mleka matki już od 4. miesiąca życia, które dodatkowo utrudniają wchłanianie wapnia z jelit (kwas fitynowy).

A zatem, jeśli stwierdza się u dziecka niedobór wapnia, to oczywiście należy go uzupełnić suplementacją, ale nie znaczy to moim zdaniem, że prawidłowa dieta nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania dziecka na wapń (ale mam tu na myśli taką dietę jak opisałam, a nie mleko matki lub, co gorsza, preparat mlekozastępczy do 4. miesiąca życia, a później "zbilansowane słoiczki").

Ciocia, co do tej papki z kości, to nie mam nic przeciw jeśli będziesz jeść wyłącznie taką, którą sama zrobisz za pomocą narzędzi kamiennych i drewnianych własnej produkcji. Myślę, że ta metoda skutecznie zapobiegnie możliwości przedawkowania wapnia :-D .

Sandra - 2014-10-30, 10:50

Mała uwaga;
dagnes napisał/a:
...trzeba przed suplementacją zbadać krew i oznaczyć poziom .......witaminy D [25-OH-D lub 1.25-OH-D]


Witamina D krąży w organizmie głównie w postaci 25(OH)D3.
Najbardziej aktywną biologicznie formą jest 1,25(OH)2D3, której poziom jest regulowany hormonalnie, z tego względu bardziej wiarygodne jest oznaczanie poziomu 25(OH)D3
W umiarkowanym niedoborze witaminy D, a także w trakcie leczenia stężenia 1,25(OH)2D3 mogą być fałszywie wysokie i wprowadzać w błąd, zaś w przypadku przedawkowania pozostawać w normie.
Sama od lat prowadzę bój o mój poziom wit D3 i powyższe informacje wypłyneły od mojego Endokrynologa.

Dieselka - 2014-10-30, 11:41

mieso, miesem i kosci, koscmi
ale w roslinach tez jest od zarypania wapnia.

Ja sporo czytam o zielonej diecie. I caly czas mi wszyscy powtarzaja, ze jak dlugo jem poprawnie i suplementuje witD to nie mam nawet co marzyc o niedoborze wapnia.
http://veganworkout.org.pl/tabele-zywieniowe-wapn/

Ad tego, ze kiedys dzieci tynk jadly. A widzieliscie cos takiego obecnie? mowimy tu o czasach dawnych, kiedy sklepy byly bardziej puste niz pelne.
Znalam pare osob ktore tak mialy za dzieciaka. Zywione byly glownie chlebem z paprykarzem...

ciocia_mlotek - 2014-10-30, 11:44

Dieselka napisał/a:

Ad tego, ze kiedys dzieci tynk jadly. A widzieliscie cos takiego obecnie? mowimy tu o czasach dawnych, kiedy sklepy byly bardziej puste niz pelne.
Znalam pare osob ktore tak mialy za dzieciaka. Zywione byly glownie chlebem z paprykarzem...

To jest fakt. Mówimy o czasach głębokiego prl

Anonymous - 2014-10-30, 12:34

Dokładnie to samo chciałam napisać. I nie zapominajmy o "nieśmiertelnym" kompociku w ramach "owoców" :twisted: Inna sprawa, że smak tranu też wtedy znał bodaj każdy dzieciak.
dagnes - 2014-12-14, 17:06

Od czasu powstania tej dyskusji planuję uzupełnić zawarte tu informacje o jeden niezwykle istotny temat lecz wciąż brakuje mi czasu by napisać jakieś obszerniejsze opracowanie. Jednak sprawa jest na tyle ważna, że nie będę zwlekać tylko zasygnalizuję problem choćby w telegraficznym skrócie.

dagnes napisał/a:
jeśli stwierdza się u dziecka niedobór wapnia, to oczywiście należy go uzupełnić suplementacją

Wiemy już, że suplementacja samego wapnia, bez witaminy D3, nie zadziała, ponieważ wapń nie będzie prawidłowo wchłaniany. Jednak istnieje jeszcze jeden czynnik warunkujący prawidłową gospodarkę wapniową, o którym w zasadzie się nie mówi. Czynnikiem tym jest witamina K2, bez której wchłonięty dzięki witaminie D3 wapń niekoniecznie zostanie wbudowany w kości i zęby (a raczej nie zostanie tam wbudowany), lecz najpewniej posłuży do budowy ognisk kalcyfikacji w tkankach miękkich, blaszek wapniowych w naczyniach krwionośnych oraz kamieni nerkowych i żółciowych. Witamina K2 jest niezbędną substancją, która umożliwia "kierowanie" wapnia do kości i zębów oraz wbudowywanie go w struktury kostne. Powszechnie znana jest rola witaminy K2 jako czynnika umożliwoającego krzepnięcie krwi, natomiast całkowitym milczeniem pomija się jej rolę w aktywowaniu białek przenoszących wapń do kości i osteokalcyny oraz umożliwianiu jej wbudowywania wapnia do kości.

dagnes napisał/a:
Niepotrzebną suplementacją wapnia można sobie bardzo zaszkodzić, a jeśli ma się odpowiedni poziom witaminy D, to nawet bardziej niż bardzo.

Dzieje się tak dlatego, że w naszym społeczeństwie powszechny jest niedobór witaminy K2, obok niedoboru D3. Zjawisko to zwane jest "paradoksem wapnia" i polega na tym, że suplementacja wapnia wraz z witaminą D3 nie leczy i nie zapobiega osteoporozie, natomiast jest czynnikiem podnoszącym poziom wapnia we krwi prowadzący do zwapnienia tętnic, miażdżycy i zawałów serca oraz kamieni i zwapnień w tkankach miękkich. Dlatego ostrzega się przed suplementacją wysokimi dawkami witaminy D3 oraz uważa się witaminę D3 w dawakach powyżej 400 IU dziennie za toksyczną (aktualnie granica ta została podniesiona, w zależności od kraju, do 800-2.000 IU). Toksyczność witaminy D3 u ludzi jest jednak niczym innym jak niedoborem witaminy K2, bez której suplementowany wapń ląduje gdzie bądź, tylko nie w kościach (obserwowany w badaniach skutek wysokich dawek D3 w postaci kalcyfikacji tkanek jest spowodowany tylko i wyłącznie brakiem witaminy K2, która umożliwia wbudowywanie wapnia do kości; przy odpowiedniej podaży witaminy K2 bardzo wysokie dawki D3 są całkowicie bezpieczne). Powszechny niedobór witaminy K2 w dzisiejszym społeczeństwie wynika z kilku powodów. Witamina K2 jest syntetyzowana wyłącznie przez bakterie, natomiast rośliny wytwarzają witaminę K1, zawartą w ich zielonych częściach. Aktywność biologiczną w zakresie uczestnictwa w budowie kości i zębów w organizmie ludzkim wykazuje jedynie witamina K2. Stąd:
- Upowszechnienie się przemysłowej hodowli zwierząt karmionych paszami opartmi na zbożach spowodowało odcięcie ich od źródła witaminy K1 znajdującego w zielonych roślinach będących ich naturalnym pokarmem, co spowodowało całkowity zanik produkcji witaminy K2 w ich przewodach pokarmowych przez bakterie (zwłaszcza u przeżuwaczy); u zwierząt wszystkożernych jak drób czy świnie przemysłowe pasze nie wzbogacane w witaminę K2 również odcięły te zwierzęta od tej witaminy, którą w naturalnych warunkach pozyskiwały ze zjadanego pokarmu zwierzęcego (oprócz tej produkowanej przez bakterie). To wszystko jest przyczyną braku witaminy K2 w spożywanym przez ludzi mięsie, podrobach i zwierzęcych produktach pochodnych jak mleko czy jajka.
- Nadmierna sterylizacja życia i ludzkich pokarmów (w tym przypadku roślinnych) dodatkowo zmniejszyła spożycie witaminy K2, która kiedyś naturalnie występowała na roślinach jadalnych, jako produkt przemiany materii mikroorganizmów (to może nie była jakaś bardzo znacząca ilość, ale faktem jest, że teraz nam jej brakuje).
- Powszechnie panuje przekonanie o tym, że znajdująca się w zjadanych zielonych roślinach witamina K1 wystarcza do zaspokojenia ludzkich potrzeb, a bakterie bytujące w ludzkim jelicie produkują wystarczającą dla nas ilość witaminy K2, którą wchłaniamy. Niestety jest to bardzo szkodliwy mit, który pomija najważniejszy fakt: witamina K2 jest wchłaniana w górnym odcinku ludzkiego jelita cienkiego, natomiast bakterie produkują ją głównie w jelicie grubym. Natomiast witamina K1 działa wyłącznie w wątrobie, skąd nie jest transportowana do kości i pełni jedynie funkcje w procesach krzepnięcia krwi.
- Witamina K2 znajduje się w produktach poddanych naturalnej fermentacj - w naszych warunkach są to najczęściej surowe kiszonki. Niestety kiszonki nie należą już do powszechnie i często spożywanych pokarmów, bo często obwiniane są o "sensacje jelitowe".

Taki stan rzeczy powoduje, że dowolnie duża dawka wapnia i dowolnie duża dawka witaminy D3 nie spowoduje zwiększenia gęstości kości i zębów, ale zagrozi życiu człowieka poprzez kalcyfikacje w tkankach miękkich. O ile nie zjadamy regularnie produktów zwierzęcych od zwierząt hodowanych naturalnie (na wolnym powietrzu, w słońcu, jedzących rośliny łąkowe oraz znaleziony pokarm zwierzęcy), a także nie zjadamy sporych ilości nie mytych zielonych roślin pochodzących z biologicznych upraw oraz kiszonek, to nie mamy co liczyć na brak niedoborów witaminy K2.

Reasumując - w przypadku stwierdzenia niedoboru wapnia u dzieci (także u dorosłych), suplementację wapnia i witaminy D3 należy prowadzić z jednoczesną suplementacją witaminy K2 (przyjmuje się, że na każde 1.000 IU witaminy D3 potrzeba 100 µg witaminy K2). Najlepiej działa naturalna witamina K2 pod postacią MK-7, pozyskiwana najczęściej z natto.

Istnieje już wiele badań naukowych potwierdzających zbawienną rolę witaminy K2 w procesie budowy i odbudowy kości, a także - co może wydawać się niezwykłe - w likwidacji istniejących już zwapnień naczyń krwionośnych czy kamieni np. nerkowych (takie działanie wykazuje jednak jedynie witamina K2, nie K1). Na szybko zalinkuję jedynie te najbardziej znane:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21114195
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18722618
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15514282
http://www.ncbi.nlm.nih.g...0?dopt=Abstract
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17138823
http://www.maturitas.org/...1%2900275-4/pdf

Witamina K2 (ale nie K1) obniża także ryzyko zachorowania na raka:
http://ajcn.nutrition.org.../4/985.abstract
oraz na wiele innych chorób cywilizacyjnych (których przyczyną jest łączony niedobór witaminy D3 i K2).

W przypadku ludzi (dzieci i dorosłych), z punktu widzenia właściwego zaoptrzenia organizmu w wapń, najistotniejszą rolę pełni witamina D3 wraz z witaminą K2, a nie łykanie poważnych ilości dodatkowego wapnia poza tym, który naturalnie zawiera nasz biologicznie odpowiedni pokarm. Na ile konieczne jest suplementowanie witamin D3 i K2, oraz w jakich dawkach, zależy oczywiście od indywidualnej sytuacji czyli od diety oraz ekspozycji na światło słoneczne. Suplementacja wapnia powinna natomiast iść także w parze nie tylko z witaminami D3 i K2 ale i z odpowiednią dawką magnezu.

Sandra napisał/a:
dagnes napisał/a:
...trzeba przed suplementacją zbadać krew i oznaczyć poziom .......witaminy D [25-OH-D lub 1.25-OH-D]

Najbardziej aktywną biologicznie formą jest 1,25(OH)2D3, której poziom jest regulowany hormonalnie, z tego względu bardziej wiarygodne jest oznaczanie poziomu 25(OH)D3
W umiarkowanym niedoborze witaminy D, a także w trakcie leczenia stężenia 1,25(OH)2D3 mogą być fałszywie wysokie i wprowadzać w błąd, zaś w przypadku przedawkowania pozostawać w normie.

Jak pisałam, badania należy wykonać pod kontrolą lekarską i to lekarz powinien zadecydować, które parametry i kiedy u danego pacjenta badać. Istnieją schorzenia polegające np. na zaburzeniu aktywacji witaminy D3 (czyli przekształcaniu jej w kalcytriol tj. 1.25-OH-D), w związku z czym w takich przypadkach badanie 1.25-OH-D staje się konieczne. Nie można założyć, że dla 100% populacji badanie 25-OH-D jest zawsze wystarczające i wyłącznie takie należy przeprowadzać, choć faktem jest, że u ludzi ogólnie zdrowych oznaczenie 25-OH-D da wiarygodny wynik odnośnie zasobów witaminy D w organizmie. W przypadkach wątpliwych warto także zbadać poziom parathormonu oraz wapnia.

Anonymous - 2014-12-15, 10:09

Dzięki Dagnes za tego posta. Czy tradycyjnie kiszone ogórki lub kapusta też zawierają wit. K2? Czy chodzi o jakieś inne kiszonki. Jakoś nie mam przekonania do natto, bo jest robione z soi...
dagnes - 2014-12-15, 12:20

Tak, chodzi właśnie o nasze kiszone ogórki i kapustę (ale i inne, bo ludziska różne rzeczy sobie onegdaj kisili, a obecnie o tym zapomnieli; moja babcia na przykład kisiła też buraczki, cebulę, czosnek, czasem kalafior, paprykę albo pomidory, robiła też kiszonki mieszane z różnych warzyw, a nawet owoców; zawsze w piwnicy stały 2-3 beczki z jakimiś kiszonkami).
Ja też bym nie zjadła natto, mimo że ponoć witaminy K2 ma najwięcej ;-) .

I po raz kolejny wychodzi, że nasze babcie i prababcie wiedziały lepiej niż współcześni "eksperci żywieniowi", co należy jeść :-D . Nawet jeśli ich dieta była już mocno neologiczna, to jednak wciąż zawierała mnóstwo produktów, które dostarczały tych ważnych substancji odżywczych, których brakuje w naszej dzisiejszej "cywilizowanej" kuchni.

karakalek - 2014-12-15, 12:24

Verano, witamina ta przede wszystkim występuje w natto (podobno ma obrzydliwy zapach i nieciekawą konsystencję) w bardzo dużych ilościach w postaci menachionu oznaczanego jako Mk7, okres półtrwania we krwi tej witaminy wynosi do 72 godzin, dzięki temu organizm dłużej może korzystać z jej dobrodziejstwa.
Dobrą wiadomością jest fakt, że nasze jelita produkują również K2. Występuje także w oryginalnych serach jak szwajcarski Emmantaler, holenderska Gouda, francuski Brie, a także w gęsiej wątróbce oraz w małych ilościach w kiszonkach.

Verano napisał/a:
Jakoś nie mam przekonania do natto, bo jest robione z soi


W Japonii gdzie tradycyjnie spożywa się natto jest zakaz upraw GMO. Osobiście bał bym się bardziej fitoestrogenów zawartych w soi.

dagnes - 2014-12-15, 12:31

karakalek napisał/a:
Dobrą wiadomością jest fakt, że nasze jelita produkują również K2

Nie jelita, tylko bakterie w nich bytujące ;-) . Niestety produkują one tą witaminę "za nisko", głównie w jelicie grubym, w związku z czym jest ona w większości przez nas wydalana. Wchłanianie witaminy K2 odbywa się bowiem w górnym odcinku jelita cienkiego.

karakalek napisał/a:
Występuje także w oryginalnych serach jak szwajcarski Emmantaler, holenderska Gouda, francuski Brie

Pod warunkiem, że są robione tradycyjnymi metodami z mleka krów wypasanych na łąkach.

karakalek napisał/a:
a także w gęsiej wątróbce

O ile gęś ta nie była tuczona zbożowymi paszami.

karakalek napisał/a:
oraz w małych ilościach w kiszonkach.

Ze wszystkich dostępnych dziś powszechnie pokarmów, właśnie w kiszonkach jest jej najwięcej, bo ze względu na przemysłowy chów zwierząt nie ma jej w produktach z nich wytwarzanych wcale. Oczywiście i tak nie jesteśmy w stanie pokryć naszego zapotrzebowania na K2 samymi kiszonkami, to jasne.

ciocia_mlotek - 2014-12-30, 19:01

Ja kapuste w domu kisze. Pyszniutka. Nie nadazam bo dzieci uwielbiaja pzepotwornie. Ogorki na razie kupuje, musze sie dorwac do zrodla dobrych do kiszenia to tez sama bede robic. Bo tego z kolei nie nadazam kupowac bo jest tylko - mama, chce ogorka
Buraczki czasem kisze - super w salatkach

doradora - 2014-12-30, 22:22

ciocia_mlotek napisał/a:
Buraczki czasem kisze - super w salatkach

takie surowe buraki po kiszonym barszczu dodajesz do sałatek?? u nas się to wyrzuca zawsze, to można zjeść??

ciocia_mlotek - 2014-12-30, 22:46

No jasne. Ja do barszczu biore tylko sok z kiszonych burakow a do samej zupy dodaje swieze - a te kiszone na surowo mniam mniam
doradora - 2014-12-30, 23:44

muszę następnym razem spróbować!


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group