To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
BARFny Świat
Dieta BARF dla kota, psa i fretki. Naturalne i zdrowe żywienie zwierząt domowych.

BARFne Życie - Sanatorium pod wezwaniem Szalonej Tity

Anilina - 2018-11-30, 13:55

Mija tydzień, odkąd przeszliśmy na mieszanki z gotowanego indyka. Z podrobów tylko 1/2 dawki wątroby, suple tylko podstawowe: wapń, sól, tauryna. Omek pięknie się unormował :-) Zaczęłam mu już dodawać po trochę hemo wołowej.
Z zamówienia u Barfiaków nic nie wyszło - jak się zebrałam, to im się akurat skończyły podroby i krew kozia, zostało tylko czyste mięso... Ale i tak dobrze wyszło, gotowany indyk maluchowi służy.

Wprowadziłam też okrzemki, całe stado ludzko-psio-kocie jest na terapii odrobaczającej.

Omek jest przytulaskiem


i kawał już kota z niego. Jeśli wcześniej dawał w kość swoją niespożytą energią, to teraz już nikt za nim nie nadąża. Żałuję, że nie ma kompana w swoim wieku, z którym mógłby szaleć. Spośród zwierzaków bawi się z nim tylko Lola, ale to mało edukacyjne zabawy :-P

shana55 - 2018-11-30, 13:57

:love: :love: :mrgreen: :kwiatek:
małga - 2018-11-30, 15:35

ja też :love: kawał już chłopa urósł ;-) widzę, że zadomowiony na całego.
Saga - 2018-11-30, 15:54

A na zdjęciu mówi "no posuń się bo mi ciasno" :-D kawał chłopaczka, będzie spory kot :-)
Mrowiszcze - 2018-12-01, 14:52

Biedactwo , miejsca nie ma ... ( mowię o kocie 8-) )
Anilina - 2018-12-05, 11:58

Dziś na porannym spacerze znalazłam kota. Tym razem nie kociak, dorosły kocurek. Burasek. Siedział W STRUMIENIU, więc od razu widziałam że coś nie halo. Odstawiłam psy, wróciłam po niego, siedział nadal.
Oszczędzę Wam opisów. Było ogólnie z nim źle. Na sygnale popędziłem do przychodni, ale nie było złudzeń. Ostatnia faza niewydolności nerek. Nerki jak fasolki, wychudzony, w pysiu same nadżerki, smród okropny.
Eutanazja.

Nigdy nie dopuszczę do tego, by moje koty umierały w takich męczarniach. Są ludzie, którzy walczą mimo wszystko albo pozostawiają sprawy naturze. Po dziś mam 100% pewność, że do nich nie należę.

shana55 - 2018-12-05, 12:09

Anilina :kwiatek:

Anilina napisał/a:
Nigdy nie dopuszczę do tego, by moje koty umierały w takich męczarniach. Są ludzie, którzy walczą mimo wszystko albo pozostawiają sprawy naturze. Po dziś mam 100% pewność, że do nich nie należę.


Moje zdanie jest dokładnie takie samo. Możemy sobie podać rękę.
Walka tylko wtedy ma sens jak jest nadzieja na poprawę i nie naraża zwierzaka na dodatkowe cierpienia. :tuli:

Mrowiszcze - 2018-12-05, 12:18

Bonciu, aż się poryczlam :-(
Anilina - 2018-12-06, 09:38

Małga, Ty to masz nosa. Pisałaś - olej. A ja nie nie, Aniprazol, zło tego świata. No i miałaś rację. Wczoraj podałam Omkowi na próbę olej z łososia. Dziś oprócz dwóch kuwet i podłogi zmywałam też ścianę...

I drugi dzień z rzędu spóźniam się do pracy. Ale przynajmniej jestem krok do produ z poszukiwaniem przyczyn nietolerancji u młodego.

A w ogóle to potwór z niego rośnie. Zaczyna wybrzydzać, muszę mu niekiedy mieszanki dosmaczać, gania Klaksona (ale dziś zauważyłam, że Klakson to tak trochę na te gonitwy chętny, choć dla niepoznaki furczy), po plecach mi skacze, ręce gryzie, sucz na ich legowiska nie wpuszcza. Mały terrorysta. Chyba zakończymy okres ochronny i rozpieszczanie, pora wprowadzić w tym domu zasady obowiązujące też małego smrodka ;-)

Anilina - 2018-12-09, 10:41

Na szczęście awaria u Omka była jednodniowa, a w zasadzie "półdniowa", po odstawieniu oleju wszystko wróciło do nomy.

Za to Klakson dziś zaniemógł.
Wczoraj jeszcze szalał. Razem z Omkiem odrywali mnie od sprzątania (taaa, przedświąteczne się zaczyna) i musiałam ganiać się z nimi z wędką. Kupiłam taką z trzema wymiennymi końcówkami w zooplusie. Koty ogólnie lubią wędki, ale ta konkretna wywołuje u nich istne szaleństwo. Do tego jest długa, więc mały oszołom w swoim rozochoceniu nie skacze mi już po nogach.

Wieczorem też wszystko wyglądało ok, Klakson zjadł kolację, poszliśmy spać. A dziś rano nie przyszedł się przywitać. Śpi cały czas. Gdy go wyciągnęłam z legowiska chwilę posiedział skulony, poszedł siusiu i wrócił do spania. Oczka mu ropieją, obydwa. Oddycha spokojnie, miarowo. Temperatury nie zmierzę, bo mi się termometr zepsuł :-|

Więc zrezygnowałam dziś znów z odwiedzin w schronisku, siedzę i go obserwuję.
Biedne te moje zwierzaki, ciągle coś...

Saga - 2018-12-09, 12:54

Też kupuję te wędki, istne szaleństwo jest. Ale według Maksa z wędki to sznurek jest najsmaczniejszy :-/
A Klakson nie jest wrażliwy na zmianę pogody? Bo dziś to dość niespecjalnie jest, moje koty bardzo reagują na spadek ciśnienia. Ale jeśli oczka mu ropieją to chyba nie to :-( . Bidulek :cry:

Anilina - 2018-12-18, 16:38

Wieczorny relaks w granie rodziny :-)


Sielanka. Ładowanie baterii.

Nie dajcie się zwieść. To małe zło wkracza w wiek dojrzewania


Nie dość, że krnąbrny, że nie słucha, biega jak szalony i niszczy co napotka, to jeszcze Klaksona bije! Oczywiście nie przy mnie. Gdy jestem w domu, nie ma mowy. Ale jak wychodzę, to zaczynają się zapasy. Pewnie bym nie uwierzyła, gdyby moja druga połowa nie dostarczała mi filmików w roli dowodów rzeczowych. I gdybym nie widziała strupków na brodzie Klaksona.
Mały skunks.

Morfologia zrobiona, po anemii nie ma śladu. Wszystko pięknie w normach. Tylko granulocyty kwasochłonne poniżej normy, co mnie nieco dziwi. Podwyższone sugerowałyby jakieś pasożyty, a tak? Czyżby okrzemki miały aż taką skuteczność? :lol: I albuminy odrobinę ponad normę. A koteł nawodniony dobrze. Testy na wirusówki negatywne.
Skonsultujemy to z wetem, ale nie wydaje mi się, żeby to były jakieś poważne przeciwwskazania. Zwłaszcza, że będziemy stosować wziewkę.

Ciachu ciach się szykuje.

Saga - 2018-12-18, 16:43

No cudne oczęta :mrgreen: . Nie chcę Cię martwić, ale po kastracji mu się nie polepszy ;-) w sensie zachowania :-) . Ile on już ma?

A na pierwszym Pan Boss z boczku, prowadzi obserwacje czy wszystko w porządku ;-)

Anilina - 2018-12-18, 16:59

Jest z połowy lipca, więc niedługo mu pół roku stuknie.

Jak to mu nie przejdzie?
Głównie mi chodzi o startowanie do Klaksona. Bo te inne psoty przełknę, przeczekam. Ale łapy podniesionej na mojego Wielkiego Ciapę to ja nie zdzierżę. Spokojne panowanie Klaksona (pod dyskretnym kapciem Tity ;-) ) ma trwać niezakłócenie.
A tu mi taki mały podfruwajek przybiega, zaczepia, po tyłku go podgryza, do szyi się rzuca. Małe, ale szybkie i zwinne. Ciapciuch na razie jeszcze zgrywa Pana Bossa, ale Omek jeszcze kilo przybierze i będzie nie do opanowania przez starszaki.

Saga - 2018-12-18, 17:40

Maniek ma tak do dziś ;-) on jest spokojny i nie czepialski tylko jak śpi i jeść nie woła :-D . A po kastracji to dostał drugie życie, do wetki się śmiałam i pytałam czy przypadkiem w ramach promocji (były kastrowane oba koty na raz) mu czegoś nie doszyli zamiast wyciąć ;-) . Często skunksa ganiam i odciągam od Mufki bo nic nie działa Mufka się odgryza, warczy krzyczy a ten nic. Dopiero jak po pysku porządnie dostanie to się kładzie z minką "kobieta mnie bije" :-) . Gdzieś wyczytałam, ze ten wiek pół roku to wcale nie jest dobry do kastracji, bo albo wcześniej trzeba zanim te hormony nie odbijają albo dużo później.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group