To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
BARFny Świat
Dieta BARF dla kota, psa i fretki. Naturalne i zdrowe żywienie zwierząt domowych.

BARFne Życie - MoMo i jego świat do góry nogami.

Rafał-Kociarz - 2021-11-08, 11:30

My też nie mamy osiatkowanego balkonu... Żona nie che zrezygnować z balkonowej suszarki ale nie tylko to jest powodem. Trzeba by dziurawić zarówno odrzwia balkonu jak i bardzo grube ocieplenie bloku. To drugie z całą pewnością skończy się prędzej czy później nieszczelnościami i atakiem grzyba. Koty mamy takie, że jak tylko trochę podrosły, zaczęły szaleńczo skakać po parapetach. Jak żeśmy to zobaczyli, to żeśmy zamarli z przerażenia i już nigdy nie zostawiamy otwartego balkonu, nawet w najgorszy upał. Mamy nadzieję, że nasze koty są mimo wszystko szczęśliwe, bo wychodzą bardzo często na spacer.
Arthea - 2021-11-08, 13:38

U nas jeszcze dodatkowo jest możliwośc zmiany lokalizacji, ale są też możliwości zrobienia bezinwazyjnego zabepzieczenia w sposób profesjonalny na wysięgnikach montowanych do ram ze stelarzem, nad tym się zastanawiamy, wtedy nie trzeba wiercić nigdzie dziur... przy zmianie być może okaże się też, że będzie taras więc zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem ...

https://www.omlet.com.pl/...kota_na_balkon/

Na koniec dochodzi jeszcze jeden problem, po naprawie elewacji, oczywiście cos naruszyli i nie sprawdzili i mamy (w zasadzie do listopada) mieliśmy inwazję os i szerszeni ... zgłaszanie oczywiście nic nie daje ale raz przy robieniu barfa wpadły dwa szerszenie to dziewczyny zawału prawie dostały a ja też bo trzeba było zamordować zanim na pieski czy na kotki spadnie , nawet taki trafiony, mieliśmy też już przypadek osy która jedną kocie w łapkę dziabnęła naszczeście nie było tragedii poza strachem ... mocowanie moskitiery prawie niemożliwe kupiliśmy oczyszczacz powietrza i rozszczelniamy.

To nam też pokazało że i na balkon bez opieki nawet zabepieczony kotów nie wypuścimy.
Coś się wykombinuje :evil:

Rafał-Kociarz - 2021-11-08, 15:42

Moje zupełnie nie rozumieją zagrożenia i chcą takie jadowite cholerstwa łapać jak zwykłe muchy. Mogę podpowiedzieć, że dosyć komfortowym sposobem eliminacji niebezpiecznych insektów jest strzał z bliska, samym powietrzem, z wiatrówki. Jak dotąd obyło się bez ukąszeń, bo odkąd wyczytałem, że kot może się zakleszczyć w oknie uchylnym, wszystkie okna wychodząc z domu także skrupulatnie zamykamy.
Kojec wygląda solidnie ale czy aktywny kot długo wytrzyma w czymś, co w takiej postaci jest po prostu klatką? Nie sądzę. To rozwiązanie by się sprawdziło pod warunkiem, żeby jeszcze jakoś dorobić swobodne przejście do mieszkania.

Arthea - 2021-11-09, 08:47

Rafał-Kociarz napisał/a:
Moje zupełnie nie rozumieją zagrożenia i chcą takie jadowite cholerstwa łapać jak zwykłe muchy. Mogę podpowiedzieć, że dosyć komfortowym sposobem eliminacji niebezpiecznych insektów jest strzał z bliska, samym powietrzem, z wiatrówki. Jak dotąd obyło się bez ukąszeń, bo odkąd wyczytałem, że kot może się zakleszczyć w oknie uchylnym, wszystkie okna wychodząc z domu także skrupulatnie zamykamy.
Kojec wygląda solidnie ale czy aktywny kot długo wytrzyma w czymś, co w takiej postaci jest po prostu klatką? Nie sądzę. To rozwiązanie by się sprawdziło pod warunkiem, żeby jeszcze jakoś dorobić swobodne przejście do mieszkania.


Tak tam są możliwości dokładania "witryny" "tunelu" i "drzwi w drzwi" prosto z mieszkania i klatka prawie na wymiar ... ale to tylko narazie popozycja jakaś. No i ja zakładam że do tej klatki idę z kotami nie zostawiam ich samych na balkonie chocby ze względu na te paskudy latające. Ja mam też młode kotki i te wariatki polują na wszystko no i jednej sie oberwało w paputa.

Arthea - 2021-11-10, 17:02

Mo: Tato ? a co Ty mi tu za zdjęcia jakiegoś chomika wklejasz ? :shock:
Ja: Mo ! jakiego chomika ! To jest Havana ...
Mo: Ale że co ? że z Kuby ?
Ja: Z jakiej Kuby ... mieszka niedaleko ;-)
Mo: Tata ? że niby będzie w domu trzecia laska ?
Ja: niom za kilka miesięcy :faja:
Mo: No nieeee jestem w raju :kwiatek: :love:
Ja: Taaa Ty w raju a ja w kuwecie i kuchni :banghead:
Mo: no ale to sysyko dla mnie to wiesz kupa szczęścia :peace:
Ja: taaaa za naciskiem na kupę :banghead:

https://photos.app.goo.gl/LhRW7McaJCbWx9yU6

Pieszczoch - 2021-11-10, 18:02

Śliczne to maleństwo! :love: :love: :love:

Mo Mo-mój Lisek tak Ci zazdrości!!! :evil:

Sierra - 2021-11-11, 08:41

Maleństwo śliczne... Ale ten drugi chomik w tle też niczego sobie :love:
IzabelaW - 2021-11-16, 06:43

Ale słodziaki :love:
Arthea - 2021-11-16, 13:29

A u nas wczesna rujka :P i się narobiło

Jedna gwiazda za szybko dorasta ;-)

MoMo: Tata ! jeszcze jedna wspólna noc i Cię zamorduję, tętnica w zagrożeniu ...

Ja: Zapomnij wariacie Ona ma 5 miesięcy gamoniu !!!

No i śpimy, Tata z MoMkiem a Mama z dziewczynami żeby im smutno nie było ;-)

Uroki ;-)

MoMo: może Ciebie to bawi ? Mnie nie !
Ja: Na wszystko przyjdzie czas, wyczekiwane smakuje lepiej ...
MoMo: Ciekawe skąd Ty czerpiesz takie mądrości ?
Ja: Z interneta a Ty nie umisz :P
MoMo: Ja nie umiem ? Myślisz że nie widzę że "miałkoświry" szybciej wiedzą niż ja Ci powiem ?
Ja: Nie mogę z Tobą ....

:banghead:

Sierra - 2021-11-17, 12:46

A MoMo kastrowany czy nie?

Jeśli nie to łączę się z tobą w bólu - mam w tej chwili w jednym domu kotkę tuż przed porodem, 2 kotki rujkujace i kocura umierającego z tęsknoty za... poduszką :lol: . Najwygodniej byłoby nam trzymać ciężarną razem z jej córką (Sierrę z Luci), a kocurka razem z drugą kotką (tu akurat ucieszyła by mnie ciąża), ale Sierra aktualnie wkurza się na widok Tulki, a Romeo bez mięciutkiego łóżka żyć nie może. W efekcie rujkujace dziewczyny siedzą razem (i wtedy są względnie cicho), a ciężarną z kocurkiem (też jest cisza). Dom na głowie postawiony!

Najkomiczniejsze jest to, że u nas Luci robi awanturę o Romka, on jeszcze nie do końca rozumie o co chodzi :lol: . Tulka specjalnie nie hałasuje, ona musi być oddzielona że względu na humoru Sierry niezależnie od rujki.

Arthea - 2021-11-18, 10:14

Sierra napisał/a:
A MoMo kastrowany czy nie?

Jeśli nie to łączę się z tobą w bólu - mam w tej chwili w jednym domu kotkę tuż przed porodem, 2 kotki rujkujace i kocura umierającego z tęsknoty za... poduszką :lol: . Najwygodniej byłoby nam trzymać ciężarną razem z jej córką (Sierrę z Luci), a kocurka razem z drugą kotką (tu akurat ucieszyła by mnie ciąża), ale Sierra aktualnie wkurza się na widok Tulki, a Romeo bez mięciutkiego łóżka żyć nie może. W efekcie rujkujace dziewczyny siedzą razem (i wtedy są względnie cicho), a ciężarną z kocurkiem (też jest cisza). Dom na głowie postawiony!

Najkomiczniejsze jest to, że u nas Luci robi awanturę o Romka, on jeszcze nie do końca rozumie o co chodzi :lol: . Tulka specjalnie nie hałasuje, ona musi być oddzielona że względu na humoru Sierry niezależnie od rujki.


No to mamy podobnie, napędził nam stracha bo chciał wskakiwać :evil: Skończyło się tym, że tydzień wolnego wziąłem, a to nie wiadomo czy nie będzie nawrotów , Holly "woli bożej" nie czuje na szczęscie jeszcze ale i tak 5 miesięcy u Hariett to przegięcie. Do tego nałożyło się z wymianą ząbków więc ogólnie hardcore ....

A do tego dziewczyny walnęły focha i olały kuwetę w sypialni więc MoMo śpi z małżonką :shock: a ja z dziewczynami w salonie :nudy: ... A w dzień jak pies ogrodnika ... Przy czym chyba się wyciszyło więc zapobiegawczo ... Cokolwiek to w obu przypadkach będą to pierwsze rujki więc nie ma lekko trzeba przeżyć :banghead: jakoś ...
A Holly ma po dwa kiełki u góry jest wq... znaczy zdenerwowana i pogoniła MoMka z drapaka z sykiem :-D ... jest wesoło ...

Sierra - 2021-11-18, 16:33

A potem zostawiacie towarzystwo do hodowli czy sterylizujecie? Co nie zmienia faktu, że wyciszenie rujki teraz będzie świetnym pomysłem! Mała i tak musi co najmniej do wiosny poczekać (minimum to chyba 8 miesięcy, ale ja preferuję rok do choćby myślenia o kryciu)

U nas lada moment koniec wariatkowa. Sierra przygotowuje się do porodu od wczoraj (cały czas przypominam jej, że mój zaufany wet działa do 18:00 i jest zamknięty w niedzielę :-P ). Po porodzie spadam na swoje mieszkanie i będzie koniec z domem wariatów. Tula (moja kotka) może rujkować do woli, Romiś może ją kryć ile chce! Od roku próbuje doprowadzić do ciąży tej złośnicy, nawet jej prywatnego chłopa sprowadziłam pół roku temu :roll: . Problemem tutaj jest fakt, że Romeo jest bardziej zainteresowany Luci (a hodujemy 2 różne rasy), a najbardziej miękkim łóżeczkiem :lol: . Chłopak ma dopiero 10 miesięcy, więc sprawy dorosłych nie do końca go interesują :-P .

Ps. Mieszkam z partnerem osobno, co nie przeszkadza nam w regularnych odwiedzinach ;-)

Arthea - 2021-11-18, 19:13

Sierra napisał/a:
A potem zostawiacie towarzystwo do hodowli czy sterylizujecie? Co nie zmienia faktu, że wyciszenie rujki teraz będzie świetnym pomysłem! Mała i tak musi co najmniej do wiosny poczekać (minimum to chyba 8 miesięcy, ale ja preferuję rok do choćby myślenia o kryciu)


Zostają do hodowli, choć jak wiesz to loteria, tak też chcemy poczekac do przyszłego roku do minimum 10-12 miesięcy, ale tu właśnie była decyzja by nie wyciszać rujek do pierwszego krycia ... Łatwe to nie jest ale o ile nie będzie jakiś dziwnych akcji to tak zrobimy ... Wyciszyło się ale jest pod obserwacją, Tylko nam podwójne kiełki rosną u Holly ... obserwujemy ...

Sierra - 2021-11-18, 23:10

Nie pocieszę cię stwierdzeniem, że pierwsza rujka zazwyczaj jest najłagodniejsza i najkrótsza?

A o wyciszeniu MoMo nie myśleliście?

Arthea - 2021-11-19, 10:25

Sierra napisał/a:
Nie pocieszę cię stwierdzeniem, że pierwsza rujka zazwyczaj jest najłagodniejsza i najkrótsza?

A o wyciszeniu MoMo nie myśleliście?


Fakt nie pocieszyłaś :-D
Ja wogóle nie jestem zwolennikiem pchania chemii w żadnej postaci chyba że sytuacja jest
podbramkowa i grozi np zejściem naszym :banghead: Mamy możliwość izolacji i chwilowo z tego rozwiązania korzystamy, MoMo ma za sobą trochę kryć (całkiem sporo) i daje super dzieci a nie jest już małolatkiem i trochę miałbym obawy ... Najwyżej dostaniemy pierdolca słuchając tych śpiewów.
Ale popytam bo tego nie brałem pod uwagę. TX



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group