BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Sanatorium pod wezwaniem Szalonej Tity
Autor Wiadomość
Nul 

Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 108
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-04-30, 18:22   

Anilina napisał/a:
I może sosiki Miamora, chyba tu czytałam, że są smakowite dla kotełków.



No tak, u mnie, kiedy Bajka nie raczyła się skusić na papu (a np. wiedziałam, że wychodzimy na długo i że powinna coś zjeść), sosiki Miamora chyba najlepiej zdały egzamin. Nie były ani za rzadkie, ani za gęste, wystarczyła niewielka ilośc, żeby Bajczysko zaczęło lizać. A skoro juz zaczęło, to i dalej lizało i w końcu zjadało. Bo zostawienie jej porcji na później nie wchodzi w grę... Skoro w tym samym domu mieszka Feliks... Później Bajka znalazłaby tylko pustą miseczkę... A Feliks byłby znów grubszy... i grubszy...

Miau smakowite! :)
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 320
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-04-30, 22:38   

Nul, to tak jak u mnie. Odkurzacz Klakson wszystko posprząta. Wcale się nie przejmuje, że Titka chora, słaba i trzeba o nią dbać. Zamówię więc sosiki.
Na szczęście dziś i kilka dobrych rzeczy się stało. Zdążyłam po pracy do apteki i już w drugiej, jaką odwiedziłam dostałam laktulozę bez dodatków smakowych :-) Potem popędziłem do Biedry i kupiłam szparagi (tak, w drodze do domu czytałam wątki o qpach). Nic to, że w kolejce do kas zestarzałam się o 10 lat (przecież jutro święto! Trzeba zrobić trzymiesięczne zapasy, bo sklepy będą zamknięte cały! jeden! dzień!).
A najlepsze czekało mnie w domu. Najpierw dowiedziałam się, że Titka zjadła dziś CAŁY obiad, w kuwecie znalazłam dwa urobki (czyli oba koty!) a Tita okazała się wielką fanką gotowanych na parze szparagów : :mrgreen:
Damy radę!
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 320
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-05-09, 16:58   

Wczoraj Lola


była diagnozowana w Arce. Tomografia i rinoskopia. Oczywiście już naczytałam się o nowotworach nosa itp. (dr Gawor to m.in. onkolog) więc byłam w totalnym stresie. A tu trzeba dać psinie oparcie psychiczne jeszcze.
Nienawidzę kłaść zwierzaków pod narkozę, zawsze mi się gdzieś kołacze z tyłu głowy, że przecież mogą się nie wybudzić. A jeszcze Lolcia z jej chorym serduszkiem...
Dyskutowaliśmy sporo na temat narkozy dla niej, podkreślałam, że mnie ten temat mocno niepokoi, wysyłałam nawet wyniki jej Echo i EKG, by anestezjolog skonsultował się z ichniejszym kardiologiem. Lekarz poinformował, że będzie narkoza wziewna i dawki dobrane jak najmniejsze. Do premedykacji użyli SEDATOR 0,3ml (medetomidyna) i TORBUGESIC 0,3ml (butorfanol). Czytam teraz właśnie wypis z lecznicy i poza tymi dwoma roztworami widzę tylko tlen, coś, co się nazywa SKRZYPCZAK-FORTE (20ml) - nie znajduję czegoś takiego w guglach i płyn Ringera. Gdzie tu narkoza wziewna, lek powinien być chyba na liście? Zastanawiam się, czy aż tak nie rozumiem wypisu, czy ktoś mnie nakłamał... Na pewno po podaniu domięśniowym leków uspokajających dostawała coś dożylnie, przez venflon, ale w emocjach nie dopytałam, co lekarz podaje.

Na szczęście wszystko poszło dobrze, Lola się wybudziła. Ale resztę dnia doopka jej się chwiała i nie całkiem panowała nad mięśniami (popuszczała siuśki, zapominała schować języczka) więc nie do końca mi się to podoba. Delikatna narkoza nie powinna jej przecież tak sieknąć. Nie omieszkam dopytać o to na kontroli. Szczerze mówiąc dopiero dziś zaczęłam o tym myśleć, bo wczoraj najpierw byłam w strachu, a potem w euforii, bo żadnych raczydeł nie wykryto :hura:
W badaniu obrazowym brak asymetrii, anomalii. Natomiast w badaniu rhinoskopowym wypatrzyli lokalne erocje błony śluzowej w prawej jamie nosowej. Cytologia pokazała nieliczne komórki zapalne.
Diagnoza: podejrzenie immunologicznego zapalenia błony śluzowej nosa (ziarniniak) typowego dla psów ras pociągowych (dobrze, że Lola kanapowiec nie potrafi czytać, bo strzeliłaby focha za te "pociągowe"). Zalecono działanie przeciwzapalne: Encorton przez 16 dni w malejących dawkach. Później kontrola.

Choć dr Gawor traktował nas z szacunkiem, wyjaśniał, opisywał itd, to pozostawił trochę niesmaku po dwóch spotkaniach. Wyraźnie żywi antypatię do kardiologa z Retiny i czynił różne aluzje do niego, m.in. o to, że po stwierdzeniu zaburzeń w sercu, nie zalecił od razu leków. Ubodło mnie to bo przyznam, że dr Rudnickiego darzę ogromną sympatią (badał i Szaloną Titę i Lolę, ma super podejście do zwierzów, jest uprzejmy i szczegółowo opisuje przebieg badania), zaś nieładowanie farmaceutyków nie jest dla mnie zarzutem, to jakoś miłością do pana krytyka nie zapałałam. Poza tym uważam, że profesjonalizm nie powinien mu pozwolić na takie osobiste wycieczki do kolegi po fachu. No :evil:


Zmieniając temat: Tita ma się lepiej. Wczoraj wieczorem produkowałam naprędce mieszankę z kurczakiem (i szparagami), bo przez to jej wybrzydzanie już mieszanka z wołem i mieszanka z drobiem (ale bez kurczaczka), podobnie jak mieszanka z wieprzem, którą już zrobiłam w desperacji, by jej coś urozmaicić, są fuuj. A wstrętny, fermowy kurczak to strzał w dziesiątkę. Odpuściłam, żre fermowego kurczaka, bo naprawdę nie mam czasu szukać dla niej wsiowego.. Niebawem powinnam mieć dostawę barana i koźliny, może to ją udobrucha. Wczoraj też przyszły sosiki Miamora (a w zasadzie zostały porzucone pod drzwiami przez dostawcę, jak Titę kocham, kiedyś zgłoszę zaginięcie paczki). Szaleństwo. Posłużą do dosmaczania mieszanek nie-kurczakowych. Poza tym je, korzysta regularnie z kuwety, biega i skacze po półkach - jest wyraźnie lepiej. Nie zdziwiamy więc, kroplówki odstawiliśmy. Łapiemy oddech.

W poniedziałek Szira jedzie do ortopedy.
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
shana55 
Ekspert


Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 15 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 4719
Skąd: Żywiec
Wysłany: 2018-05-09, 21:57   

No to super, dobrze się czyta takie dobre wieści o zdrowiu piesa i kota. Gorzej o niesnaskach między wetami... w końcu obaj lecza jedno zwierze powinni sie dogadać dla jego dobra nie?
ale tak to teraz już jest, co większy spec to większa mądrala... trzymamy kciuki za całe towarzystwo. :kciuk: :kciuk:
_________________
MOJE KOTY
Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
 
 
Nul 

Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 108
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-05-17, 18:24   

To ja się chyba nie będę wybierać do dra Gawora (nie żebym planowała...), bo dr Rudnicki na razie mi się "podoba" :)

Trochę to tak mi się kojarzy, jak czasem u np. panów posadzkarzy, tapeciarzy itp... "A kto to pani robił? No przecież to się inaczej robi, on się nie zna..." :)

No to trzymajcie się zdrowo, miau :)
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 320
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-05-22, 17:54   

Nul, życzę, byście nigdy nie musieli :kwiatek:

Dziś dopadła mnie frustracja.
Rozmawiałam z właścicielką Sziry. Tą, która adoptowała od nas Szirę w sierpniu, ale potem wpadła w kłopoty finansowe i postanowiła wyjechać za granicę. A my postanowiliśmy, że na deklarowane przez nią 3 miesiące :cry: zajmiemy się psem. To miało miejsce 8 grudnia roku pańskiego 2017... z rana po raz kolejny zajrzałam na konto bankowe by się upewnić, czy wpłynęły jakieś pieniądze od szirowej pańci, bo też była ostatnio diagnostyka nietania u ortopedy, co z pańcią uzgadnialiśmy wcześniej. 0zł.
Miarka się przebrała. Zaznaczę, że przez te pół roku Szira nie dostała ani złotówki wsparcia od właścicielki, mimo jej wylewnych deklaracji. Napisałam jej więc, że pora przestać udawać, że jej zależy i zamknijmy ten rozdział. Co ona na to? „NIEEE, NIE ODBIERAJCIE MI JEJ” :cry:
Nienawidzę takich szopek. Nie trawię ludzi, którzy w internatach rozdmuchują, jacy to są wspaniali, bo adoptowali schroniszczaka. A potem mają go w d... i z łaski raz na kwartał zapytają, jak tam miewa się ich „najukochańszy” pieseczek.

Może jestem zła, nieczuła na ludzką krzywdę. Może skrzywiona tym, że na codzień spotykam się z ludzką patolą. Ale jej płacze i szlochy zamiast mnie wzruszyć, rozsierdziły. :evil:
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
Chasing The Sun 

Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 19 Mar 2018
Posty: 55
Skąd: Rainbow
Wysłany: 2018-05-22, 18:53   

Anilina, mnie podobne uczucia ogarnęły jak się dowiedziałam, że nikt nie chce przygarnąć kotki bo jest stara i gruba... Tymczasowa dochodząca opiekunka przeszło 4 miesiące szukała domu dla niczego niewinnego kota i nikt nie chciał się zająć. Ale małego rozkosznego kociaka, jeszcze lepiej rudego... to chętnie! Świat jest okropny, ludzie to szuje. Bywa że w internecie obłuda wylewa się z ekranu. Nie mam nic przeciwko kociętom i rasowym zwierzętom, ale uważam że to okrutnie niesprawiedliwe, że chorym i starszym trudniej jest znaleźć kochający dom.
_________________
I Follow Rivers - Lykke li - La Vie d'Adele
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 320
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-06-15, 14:31   

Chasing The Sun, długo by pomstować. Na szczęście są ludzie, jak Ty, dla których liczy się więcej niż to, czy zwierzak będzie się ładnie komponował na nowej kanapie za trzy pińcet.
Spotykam się z jeszcze jednym zjawiskiem, które mnie szczególnie wkurza. Ludzie, którzy adoptują "pod publikę", żeby się na fejsiku pochwalić, a przy pierwszym problemie oddają zwierzaka. Ostatnio tak z "mojego" schronu wyadoptowano pekińczyka aż nad morze (my w małopolsce). Wielkie halo, organizowanie transportu itp. I po tygodniu "właścicielom" się pieska odechciało. Eh, nie chce mi się nawet pisać...

Polecicie jakiś godny hosting zdjęć? Plizzz. Mój wywaliło na dobre.

Saga, wykrakałam. Klaksona dopadło nieszczęście :cry: Biegunka go trzyma chyba od wtorku. Piszę "chyba", bo na początku tygodnia kuwety sprzątał mąż i nie pomyślał, by mnie natychmiast zawiadomić o nieprawidłowościach. Zaczęłam już rozważać wizytę u weta, ale wygląda na to, że kaolin zaczął działać, bo dziś qpacz zwarty czekał na sprzątnięcie. Daję też probiotyk, ale sukcesu jeszcze nie trąbię, czuwam.
Za to u weta wylądowałam z Titą, znów zatkanie :banghead:
Muszę podjąć jakieś poważniejsze działania, bo dodawanie do mieszanek balastu (ok 60g szparagów na 1 kg mięsa) i raz w tygodniu dodatkowo babka płesznik lub mielone siemię nie wystarczyły. Może babkę zacznę dawać co drugi dzień?
Tita dostała podskórnie nospę, opioid przeciwbólowy, w domu ok 2ml laktulozy. Wieczorem chyba zrobimy kroplówkę. Nie znoszę jej męczyć :confused:
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
  
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 320
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-06-16, 09:35   

Tita mi kanapę zasłała (if you know what I mean...)
Wracam wczoraj wieczorem do domu, a Tita leży w kałuży... W sumie kałuży nie wiem czego. Siuśki to nie były, ale qpa też nie do końca. Bardzo wodnista substancja o nieprzyjemnym zapachu, w większości przeźroczysta. Serce mi stanęło. A mąż zdziwiony, bo ponoć godzinę wcześniej chodziła po domu.
Kotę wzięłam do wanny, bo cała dupka, nogi i ogon w tym utytłane. Pofukała, ale umyta, w trakcie wycierania ręcznikiem zaczęła mruczeć.
Zastanawiałam się, czy jechać gdzieś na nocny dyżur z nią. Tylko mam fatalne doświadczenia jeśli chodzi o takie awaryjne kliniki, do tego prawie godzina jazdy, kot się umęczy. No i jak pomogą? nie wiem co się stało, czy to reakcja na laktulozę? dostała ją pierwszy raz w życiu, dwa razy po 2ml w odstępie ok 6 godzin. O dziwo samopoczucie bardzo jej się poprawiło względem tego co było rano. Zaczęła faktycznie kręcić się po mieszkaniu, mruczeć, ocierać, a nawet domagać jedzenia.
Zdecydowałam, że czekamy. Dostała 3 ml kisielu z siemienia i 100 ml NaCl podskórnie - bałam się że po takiej dziwnej biegunce mi się odwodni. Po kroplówce jeszcze zjadła małą łyżeczkę saszetki CF Purr wymieszaną znów z kisielem, do tego jeszcze sama poszła do miseczki z wodą.
Nie muszę chyba tłumaczyć, że się nie wyspałam...
I wicie co? Dziś rano przywitała mnie moja 100%, rozdarta, energiczna kotka. Zero śladu, że wczoraj cokolwiek było nie tak. A planowałam ją brać z samego rana do weta. Zjadła śniadanie (tylko malutkie na wszelki wypadek), dostała znów siemienia. Trochę się boję podawać znów laktulozę. Wyczekuję kupacza niczym gwiazdki... Co to w niej siedzi?

U Klaksona też jak ręką odjął, już po biegunce.

Pytałam nawet dziewczyn ze schroniska, czy nie mają jakiejś epidemii jelitówki wśród kotów, bo spędziłam ponad godzinę w kociarni w zeszłą niedzielę i bałam się, czy czegoś swoim kotom nie sprzedałam. I nic. Nic a nic. Dziwy.
_________________
Tita 2005, Klakson 2007, Lola 2013
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne