BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Padaczka u kota
Autor Wiadomość
majra 


Barfuje od: 04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 130
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-04-09, 09:41   

tak, ja jestem w domu cały czas...kot głęboko zasnął i drżenia przeszły. Oddycha spokojnie bez śladów drżeń...
 
 
majra 


Barfuje od: 04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 130
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-04-09, 10:32   

Beso jest agresywny :shock: Właśnie stoczyłam z nim potyczkę, wgryzał mi się w swetr z całej siły....ale to nic jeszcze...skoczył na plecy młodszej córki i gryzł i drapał :shock: Nie daje się głaskać...chodzi po domu
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-09, 10:35   

Może jest rozdrażniony tymi atakami, to nie człowiek, któremu można wyjaśnić co się dzieje.
 
 
Sihaya 
Ekspert


Barfuje od: 08/2008
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 1721
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-04-09, 11:23   

Myślę, że to bardzo prawdopodobne Tufitko. Majro, nie wykluczone też, że to kolejny atak albo skutek działania leku przeciwpadaczkowego :-( . Powinnaś Majro uzbroić się w cierpliwość i izolować dzieci od kota w takim stanie. Zapewnij Beso spokój w odosobnieniu. Posyłam Wam moc pozytywnych wibracji.
Teraz pędziłabym do weta i nie ruszała się dzisiaj stamtąd. Kot powinien zostać na obserwacji najlepiej w lecznicy, która ma możliwość hospitalizacji zwierząt. Powinien dostać leki i płyny dożylnie. Nie macie czasu do stracenia.
Ataki agresji w trakcie ataku padaczkowego przeżyłam ze swoją kotką. To były dla nas obu bardzo ciężkie chwile. Kilka psów i kotów, które ratowałam ze wstrząsów, po urazach i wypadkach różnych wykazywało objawy agresji niekontrolowanej, zwykle przyczyną był wtedy wylew i silny obrzęk mózgu.
 
 
majra 


Barfuje od: 04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 130
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-04-09, 14:02   

Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie znalezienie teraz lecznicy która ma możliwości pozostawiania zwierzaka pod ich opieką. Beso jest nieprzewidywalny. Podchodzi, grucha i prosi o głąski ale gdy wyciagam rękę-atakuje, wygina się pogłaskany w grzbiet...już nie próbuję. Dzieci mają zakaz zbliżania, ja też daję mu spokój. Prosił mocno o jedzenie, zjadł i ciagle śpi. Mam wrażenie że jest słąbszy, ciut niezgrabny.
W Krośnie jest lecznica, ale oni nadają się do szczepień i usypiania...aa nawet do usypiania nie bardzo :twisted:
Więc z Beso nie będę u nich ryzykować.
 
 
Sihaya 
Ekspert


Barfuje od: 08/2008
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 1721
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-04-10, 09:25   

majro, co u Was?

Dwie moje serdeczne przyjaciółki z Warszawy zdecydowały się Wam pomóc finansowo i organizacyjnie w kwestii diagnostyki Beso na SGGW w Warszawie. Majro skontaktuję Cię z nimi. Zaraz wysyłam do Ciebie pw o ile one jeszcze z Tobą się nie skontaktowały.
 
 
majra 


Barfuje od: 04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 130
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-04-10, 13:58   

przepraszam za ciszę, ale rozchorowałam sie i sił do kompa nie mam.beso ma się super. wczoraj za zgodą wet nie podałam dawki leku. dawka była dla niego chyba za silna.przespał cały dzień i był wyraźnie otumaniony. Dzisiaj jest chętny do zabawy, nawet bardziej niż zazwyczaj.
Tak myślę, czy jest sens robić taki bajzel skoro kot reaguje na leki. nie wiem czy dobre dla niego będzie zważając na jego oraz do ludzi i obcych miejsc. :-?
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-10, 14:08   

majro, nie odpuszczaj pomocy dla Beso. Poprawa może być chwilowa, lepiej dokładnie zdiagnozować.
 
 
Sihaya 
Ekspert


Barfuje od: 08/2008
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 1721
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-04-10, 14:56   

majra napisał/a:
Tak myślę, czy jest sens robić taki bajzel skoro kot reaguje na leki. nie wiem czy dobre dla niego będzie zważając na jego oraz do ludzi i obcych miejsc. :-?


Kobieto, jaki bajzel :shock: ? Jak możesz zapominać co się działo z kotem dwa dni temu? Próbujemy Ci tutaj pomóc. I jak kot reaguje na leki? W ogóle nie reaguje, bo dostał nie te, co trzeba, a w każdym razie za silną dawkę. Jego stan jest ciężki i nieustabilizowany. Każdy atak padaczkowy zagraża jego życiu! Za chwilę znowu będziesz pisać, że kot dostał kolejnego ataku i wykazuje takie a nie inne objawy tuż po nim. Myślę, że powinnaś uświadomić się, czym jest padaczka i jak wygląda życie z kotem, który ma tę przypadłość. Nie jest wesoło uwierz mi :-( . Każde zaniedbanie takiego stanu wraca niestety w postaci znacznie bardziej niedogodnych objawów i sytuacji, zarówno dla kota, jak i samego właściciela typu: siusianie i kupkanie pod siebie, tiki, odgryzienie języka, kręcenie się w kółko, niekontrolowana agresja - poświęcisz się wtedy opiece nad kotem, czy poddasz go eutanazji? Ja chciałabym abyś nigdy nie musiała stanąć przed takim wyborem. I gdyby to był mój kot, już od wczoraj byłabym z nim w Warszawie w klinice SGGW. Kasę można zdobyć, pożyczyć od znajomych, przyjaciół a nawet jak się okazuje, od zupełnie obcych ludzi. To naprawdę nie jest problemem, najważniejsze są chęci i własne przekonanie co do konieczności pomocy zwierzęciu, za zdrowie i życie którego każdy właściciel ponosi odpowiedzialność.
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-10, 15:03   

majra musisz przywieźć Beso do Warszawy !!!!! I to jak naszybciej !!!!!
Sihaya wie co pisze !!!! Posłuchaj się tych co wiedzą, zaufaj i działaj !!!!
 
 
Maciejka 

Barfuje od: 04.2012r
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 26 Kwi 2012
Posty: 301
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-10, 20:12   

Majro, korzystaj z okazji pomocy organizacyjnej jaką Ci zaoferowała Sihaya.
Teraz porządnie kota zdiagnozuj, nie uspokajaj się jego chwilową poprawą - co będzie jak za jakiś czas to wszystko powtórzy?
Jeśli teraz odpuścisz, to trudniej Ci będzie później zmobilizować chętnych do pomocy.
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-11, 07:40   

Halo, halo majro !!!!

Czemu zamilkłaś??? Co się dzieje, niepokoimy się ( :-( ) o Was !!!!
Co u Beso !!! Co z Beso ????

Odezwij się
 
 
majra 


Barfuje od: 04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 24 Mar 2013
Posty: 130
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-04-11, 08:20   

Tufitka, nie odezwałam się wieczorem bo zwyczajnie zaniemogłam(chyba coś w rodzaju grypy)

Dziewczyny, pisałam tamtego posta z telefonu z wysoką gorączka, dlatego nie rozpisywałam się. Jestem Wam bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna za pomoc! To niezwykle budujące, że mogę liczyć na całkiem obce osoby. Chodziło mi o to, czy jest sens takiego zwierzaka męczyć, stresować dla niego to będzie bardzo trudne przeżycie i obawiam się czy nie wyrządzę tym więcej szkody niż pożytku. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu mnie rozumiecie.
Silhaya :-/ Wczoraj dzwoniłam do wetki, nie kazała podawać leku, ale wychodzi na to, że kot nic nie dostaje teraz :-/ Dopiero w przyszłym tygodniu kazała do siebie zadzwonić po nazwę innego leku..jak dostanie ataku to pewnie znowu mu podam ten sam :evil:

Beso jest wyjątkowo radosny :shock: chętny do zabaw bardziej niż kiedykolwiek.

Dziewczyny jesteście niesamowite :kwiatek:
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-04-11, 09:48   

Kobieto, zrozum, że to może być chwilowa poprawa, a później (oby nie tfu, tfu) może się pogorszyć.

Trzeba działać, jak nie jest jeszcze źle.

Kot się trochę zestresuje, ale go to nie zabije (chyba). A odwlekanie badań, wprowadzenia właściwego leczenia (obyśmy dmuchały na zimne, i żeby mu się poprawiło) może pogorszyć jego stan.

Kurcze, na razie nie mam możliwości przyjechania po niego (muszę auto do warsztatu odstawić, żeby dalej służyło), bo tak to bym go zabrała.

Przyjedź z kotem (pociągiem, busem, autostopem) czymkolwiek. Kota oddasz w dobre ręce (wskazane przez Sihaya). W razie czego, ktoś Cię przenocuje w Warszawie.

edit: usunęłam ostatni zapis - racja Terhie - tylko zwierzęcia szkoda :oops:
Ostatnio zmieniony przez Tufitka 2013-04-11, 10:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Terhie 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 25 Wrz 2011
Posty: 401
Wysłany: 2013-04-11, 09:56   

Tufitko, spokojnie. Po pierwsze każdy podejmuje własne decyzje. Po drugie - emocjonalny szantaż nie jest dobrym sposobem na przekonanie kogokolwiek do czegokolwiek. Racjonalne argumenty padły. Majra wie, że ma różne możliwości dalszego postępowania z kotem. I wystarczy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne