BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zabić czy nie? Hodowla zwierząt "ubojnych"
Autor Wiadomość
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-05, 20:35   

Nie wiedziałam, gdzie to przypiąć. Wybrałam ten wątek w końcu.
Aż żal, że takich gospodarzy jest tak niewiele:
http://weekend.gazeta.pl/...any_farmer.html

[ Komentarz dodany przez: Snedronningen: 2015-06-07, 22:03 ]
Wydzielono dyskusję z wątku BARF dla ludzi?
 
 
Ines 
BARFny Hodowca
Ekspert


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2660
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-06-05, 20:48   

Lena06, dziękuję Ci za podlinkowanie tego artykułu :kwiatek: szczególnie spodobał mi się fakt, że ów pan jest wegetarianinem.
_________________
Instrukcja obsługi Kalkulatora
  Zaproszone osoby: 184
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-05, 21:17   

Mi właśnie także. Ma bardzo zdroworozsądkowe podejście do sprawy. Wie, że zabicie zwierzęcia przez człowieka to naturalna rzecz, zgodna z biologią, a sam wybierając wegetarianizm całkowicie nie kieruje się względami ideologicznymi, czy czasową modą. Poniekąd czytając ten artykuł naprawdę się wzruszyłam... :roll:
 
 
vesela krava 
Ekspert


Barfuje od: 10/2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 08 Gru 2011
Posty: 952
Skąd: Francja
Wysłany: 2015-06-05, 21:51   

W zdumienie i podziw jednoczesnie wprawiaja mnie hodowcy, ktorzy kochaja swoje krowy a hoduja je w celach konsumpcyjnych. Kiedys ogladalam reportaz o Niemce, ktora takie wlasnie miala podejscie do swoich krow i bardzo chciala, aby mogla je ubic u siebie, przykladajac im strzelbe do lba, bardzo zalowala, ze musi je wozic do ubojni. Sama tez gadalam z kobita, u ktorej kupuje mieso grass-fed co pare miesiecy i widac, ze te krowki kocha. Ja jestem chyba zbyt ograniczona umyslowo, aby moc zjesc zwierze, w ktorego dobrobyt jestem osobiscie zaangazowana i ktore kocham. Kupujac mieso jako gotowy produkt celowo zapominam, skad to sie bierze.
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-05, 22:09   

Do tego właśnie przyczynił się przemysłowy chów zwierząt. Nie widzimy - nie myślimy. Sama marzę o takim gospodarstwie, gdzie mogłabym hodować dla siebie ptactwo i zwierzęta, jednakże zabijanie ich spędza mi sen z powiek. Mam tendencje do oswajania zwierząt. Przebywając na wsi na wakacjach na przykład każde zwierzę miało otrzymane ode mnie imię, niemal każde zostało oswojone. Krowa nadstawiała łba do głaskania, świnki wywalały się do góry cycami do drapania, kaczaczki chodziły za mną rzędem, jak za własną matką. Myśl o tym, że miałabym je zabić przeraża mnie, choć obecnie już trochę inaczej na to patrzę. Sam fakt, że to zwierzę będzie miało za życia wszystko - odpowiednie jedzenie, szacunek ze strony gospodarza, wolność - utwierdza mnie w przekonaniu, że taki kierunek postępowania jest niezbędny do przeciwstawienia się wielkim obozom koncentracyjnym dla zwierząt.
Kiedyś byłam straszną hipokrytką.... Przyjeżdżałam na wieś z własną kiełbasą na grilla kupioną w markecie, a na pytanie od wuja rolnika, czemu nie jem ich kiełbaski, świeżej, robionej dnia poprzedniego, odpowiadałam, że tego, co przy mnie chodziło do ust nie włożę... Aż wstyd mi za to, że potrafiłam tak myśleć. Że to, co umierało nie na moich oczach, oddzielone grubą ścianą od świata zewnętrznego jest gorsze i to zjeść mogę, a nawet tylko to jeść się powinno :oops:
A tej Niemce nie dziwię się. Ona dba o tą krowę, daje jej co najlepsze, a na koniec życia musi ją zawieźć do obcego człowieka, który nie będzie się nad nią rozczulał i całej reszty zestresowanych zwierząt, przeczuwających swój koniec.
 
 
vesela krava 
Ekspert


Barfuje od: 10/2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 08 Gru 2011
Posty: 952
Skąd: Francja
Wysłany: 2015-06-05, 22:36   

Lena06 mam z tym oswajaniem jak Ty i to od malego. Zabijanie zwierzecia w celu przezycia jest naturalna koleja rzeczy, przezyje najsilniejszy i najsprytniejszy, moj mozg to rozumie, ale moje serce sie z tym nie zgadza ;-) W dzisiejszych czasach to juz nie jest kwestia przezycia, ale produkcja tasmowa miesa. Popieram male gospodarstwa i wlasnie tam wole sie zaopatrywac w mieso, ale to nadal hodowanie sobie jedzenia, karmienie zwierzecia, oswajanie go a pozniej zabicie. Upolowanie sobie obiadu z koniecznosci jest w moim odczuciu "szlachetniejsze" niz wyhodowanie. Ale pisze to jako osoba, ktora zabila w swoim zyciu najwyzej motyla i bardzo wygodnie mi jest kupowac mieso jako gotowy do uzycia produkt. Mysle, ze gdybym miala sama sobie cos upolowac i obrobic, to mozliwe, ze bym wymarla jako gatunek czlowieka zbyt wrazliwego ;-) Bardzo trudno mi to ubrac w slowa, nie wiem czy to jest zrozumiale...
Ciekawa jestem czy taki charakter jest wynikiem ewolucji czy wychowania. Przy czym jako dziecko widzialam np. odrabywanie kurze glowy, obdzieranie upolowanego lisa ze skory (to obserwowalam z duzym zainteresowaniem), obrabianie upolowanego dzika. Dzisiaj by mnie chyba wzielo na wymioty (i tu by sie przydala odpowiednia ikonka :-P )
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-05, 22:48   

vesela krava napisał/a:
Przy czym jako dziecko widzialam np. odrabywanie kurze glowy, obdzieranie upolowanego lisa ze skory (to obserwowalam z duzym zainteresowaniem), obrabianie upolowanego dzika. Dzisiaj by mnie chyba wzielo na wymioty (i tu by sie przydala odpowiednia ikonka :-P )

Mam podobne wspomnienia ;-)
W ogóle zadziwiające jest to, jakie właśnie zainteresowanie u dziecka wzbudza zabijanie i obrabianie zwierzęcia. Pamiętam, że choć próbowali mnie zatrzymać w domu, żebym nie widziała 'za dużo' i tak wylazłam oknem i patrzyłam. Zabijanie kury - to było coś! Podobało mi się, jak później reszta jej ciała latała (straszne!). Dopiero po jakimś czasie mnie to przeraziło i żeby nie widzieć tej latającej bezgłowej kury chowałam się do stodoły. Ale moja babcia angażowała też mnie, jak i moje kuzynostwo w skubanie czy to kury czy to kaczki, i to jeszcze na czas :mrgreen: To były czasy... :twisted: Ale z racji tego, że byłam najmłodsza zawsze przegrywałam w tej konkurencji :-/
Zabijanie i obrabianie świni też widziałam. Zawsze stałam i patrzyłam na wnętrzności. Ba, najlepsza nauka anatomii ;-)
A z czasem, gdy człowiek dorasta, jakoś wyrasta z tej charakterystycznej dla dziecka ciekawości. Już nie chce widzieć, nie chce patrzyć ani wiedzieć...
 
 
scarletmara 


Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 06 Lis 2012
Posty: 1365
Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2015-06-06, 08:21   

vesela krava napisał/a:
Upolowanie sobie obiadu z konieczności jest w moim odczuciu "szlachetniejsze" niż wyhodowanie.
Vesela a gdybyś sobie tak pomyślała, że tej krówce czy śwince dajesz najlepsze dla niej możliwe życie bo przecież gdyby nie na mięso to takie stworzonko w ogóle by nie istniało. A skoro już istnieje to jego przeznaczenie na tym świecie jest tylko jedno, więc jego los koniec końców jest i tak przesądzony. A tak u kogoś kochającego i dbającego to przynajmniej pożyje sobie dobrze. Nie pomogłoby by ? Bo ja jakoś z ta szlachetnością to chyba jakbym już miała się decydować to odwrotnie bym miała bo takie dzikie zwierzę to właśnie wcale nie musi kończyć na ludzkim talerzu, ma inne opcje, więc wyrzuty sumienia z powodu przerobienia go na kotlet powinnam mieć chyba większe a nie mniejsze. Do tego polując na takie dzikie zwierzątko nigdy nie wiesz czy nie osierocisz tym samym jego dzieci itp. a u wyhodowanej u siebie świnki, krówki nie ma takiego ryzyka. Wydaje mi się, ze to tylko z pozoru wydaje się bardziej wyrachowane takie hodowanie zwierząt na mięso od polowania a w rzeczywistości jak się dobrze zastanowić to chyba jest zupełnie odwrotnie. chociaż ja osobiście nie umiałabym zabić takiej świnki czy krówki czy nawet kurki.
 
 
apple 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 24 Lip 2013
Posty: 406
Skąd: warszawa
Wysłany: 2015-06-06, 09:29   

Vesela krava, doskonale Cię rozumiem, bo nie byłabym w stanie zabić żadnego zwierzaka.

Nie mam problemów z przygotowaniem łopatki, szynki czy schabu, bo to nie przypomina zwierzaka. Gdy robiłam raz galaretkę z nóżek wieprzowych, robiło mi się coraz bardziej smutno, gdy trzymałam w rękach te nóżki.
Przy czym nie mam takich dylematów w przypadku drobiu.
Wiem, to irracjonalne i pewnie trąci hipokryzją, ale to są moje emocje.
Trafiają do mnie argumenty podawane przez Was nt szczęśliwego życia zwierzaka, zaczynam trochę inaczej patrzeć teżna zabijanie dzikich zwierząt (biorę pod uwagę fakt, że w przeciwieństwie do masowo chowanych zwierząt wiodły szczęśliwe życie), ale rozum co innego a emocje co innego.
Pamiętam zresztą, mój ŚP. Tata - wychowany na wsi od małego, pod koniec życia gdy miał zabić króle, którym dawał jeść, mówił po imieniu, miał łzy w oczach i wielki problem.
Opiekowanie się zwierzęciem, któremu daje jeść, ono patrzy mu w oczy, ufa a potem ma się je pozbawić życia - dla mnie to niewyobrażalne.

Ostatnio w rodzinnej dyskusji wspomniałam o tym, że mogłabym chować kury, ale tylko aby mieć zdrowe, świeże jaja. Kury u mnie miałyby jak w raju (pewnie jak kot :lol: ) i dożywałyby szczęśliwej starości.
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-06, 10:43   

apple napisał/a:
Opiekowanie się zwierzęciem, któremu daje jeść, ono patrzy mu w oczy, ufa a potem ma się je pozbawić życia - dla mnie to niewyobrażalne.

Dla mnie na razie też, ale jeszcze większe wyrzuty sumienia miałabym, gdybym oddała takie zwierzę do ubojni. Niby tu umyłabym ręce od jego zabicia, a z drugiej strony wyrzuty sumienia, że tak naprawdę nie wiem, jak ta jego śmierć wygląda... Sama planowałabym wynająć miejscowego rzeźnika, albo pozostawiłabym sprawę ewentualnemu mężowi, które takiej roboty by się nie bał :faja:
Ja na razie marzę o takim gospodarstwie, jak w filmie "U Pana Boga w ogródku". Chcę żeby świnie miały dostęp do świeżego powietrza, żeby taplały się w błotka, żebym musiała za kurami latać w poszukiwaniu jajek.
O, a te kury... Zawsze moim marzeniem były sułtany :mrgreen: I też kiedyś powtarzałam, że będę miała kurze zoo, i będę utrzymywać się z jajek tylko. Rodzina oczywiście popukała się po głowie, ale moja babcia już np. od ponad 10 lat kury nie zabiła. Ostatnio właśnie kura 8-latka umarła śmiercią naturalną i do teraz wszyscy jej żałują, bo taka wygadana była :mrgreen:
 
 
Lunszpik 

Wiek: 25
Dołączyła: 11 Maj 2015
Posty: 35
Skąd: Wrocław/Kraków
Wysłany: 2015-06-06, 10:54   

Ja mam z kolei inne doświadczenia. Sama nie jadam mięsa, gdybym była w podbramkowej sytuacji zapewne prędzej zjadłabym trawę niż czyjeś wnętrzności. Ale nie miałabym problemu w upolowaniu jedzenia moim kotom :lol: .
Nie uważam natomiast, że zabijanie zwierząt specjalnie po to wyhodowanych jest bardziej etyczne niż tych dziko żyjących. Polowanie na dziką zdobycz jest w pewien sposób zgodne z naturą, zachodzi prawidłowa relacja drapieżnik-ofiara, w której każda strona jest przystosowana do ratowania swojego życia i wygrywa po prostu ta, która przystosowana jest lepiej. Natomiast hodowanie zwierząt odbiera im godność prawdziwej ofiary. Zakładanie, że zwierzęta te urodziły się specjalnie po to, by zostać zabite jest nie w porządku - one urodziły się po to, by przeżyć własne życie, a śmierć zadana przez drapieżnika jest po prostu jedną z możliwości zakończenia ich życia (tak, dotyczy to również zwierząt masowo hodowanych, one też przez ten krótki czas w którym są na świecie starają się przeżyć, nie paść ofiarą i przedłużyć gatunek). Zabicie zwierzęcia nie umożliwiwszy mu w żaden sposób obrony nie jest w żadnej mierze etyczne, a zwierzę które zna człowieka od urodzenia nie kojarzy go z niebezpieczeństwem, liczy na ochronę z jego strony. To jest dopiero okrutne.
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-06, 11:17   

Ja jednak obstaje przy takim podejściu, jak farmer z zalinkowanego artykułu. Myślę, że jest wiele prawdy w tym, co mówi. Nie wiem Lunszpik, czy czytałaś, ale owy farmer jest również wegetarianinem ;-)
"Mogę to robić tylko dlatego, że rozumiem naturę. Nie myślę o tym jak o mordowaniu, ale raczej formie pomocy. Wszystkie rośliny umrą, tak samo wszystkie zwierzęta - w tym my, ludzie - aby zrobić miejsce następnym. Ludzie myślą, że zwierzęta tego nie wiedzą, ale to nieprawda. Wydaje się nam, że one mają takie same uczucia jak my i że śmierć jest dla nich smutnym doznaniem. Ja tak nie uważam. Oczywiście nie mówię o wielkich przemysłowych hodowlach, gdzie śmierci zwierząt towarzyszy panika, strach, niewyobrażalny stres. Zawsze rozmawiam ze zwierzętami, kiedy przygotowuję się do odebrania im życia. Są spokojne. Reszta stada też się nie denerwuje. Najwidoczniej istnieje między nami jakiś rodzaj więzi. Krowy mnie znają, rozumieją moją pozycję w stadzie, akceptują mnie. Jest mi smutno, ale też czuję, że w ciepłej krwi, która wsiąka w ziemię, gdy zwierzę umiera, jest jakiś rodzaj mocy, siła niemierzalna i niedefiniowalna. Bo kiedy taka wyselekcjonowana do zabicia krowa odchodzi, reszta stada staje się mocniejsza. Proszę mi wierzyć - to nie jakieś moje szamańskie bujdy, lecz obserwacja faktów. Można powiedzieć, że w Thor Hojgard nie tylko żyjemy blisko natury, ale żyjemy z nią, jesteśmy jej częścią."
 
 
Lunszpik 

Wiek: 25
Dołączyła: 11 Maj 2015
Posty: 35
Skąd: Wrocław/Kraków
Wysłany: 2015-06-06, 11:30   

Czytałam, czytałam :-D
Ale i tak uważam, że gdyby przyszło mi po prostu zabić zwierzę, które mnie zna i lubi, które ufa, że nie zrobię mu krzywdy, miałabym wyrzuty sumienia do końca życia.
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-06, 11:38   

Nie mówię, że ja też nie. Cały czas to powtarzam ;-)
Ale równy żal miałabym gdyby miała zabić wolno żyjące zwierzę. Odebranie go naturze byłoby dla mnie równie trudne, choć takie są zasady życia na ziemi.
Obecnie jem mięso kupowane ze zwykłego mięsnego i z tym dopiero jest mi źle...
 
 
Lunszpik 

Wiek: 25
Dołączyła: 11 Maj 2015
Posty: 35
Skąd: Wrocław/Kraków
Wysłany: 2015-06-06, 11:58   

Mi też jest ciężko kupować mięso z chowu przemysłowego :-? . Jak tylko mogę, kupuję mięso i jajka od sąsiadów, od pana z artykułu zapewne też bym kupowała, gdybym miała taką możliwość. Na pewno dużo lepiej byłoby, gdyby moje zwierzęta same polowały, chociażby na myszy bezczelnie grasujące w moim domu :roll: . Ale one mają uśpiony instynkt, polują co najwyżej na muchy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne