BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kolejny kot w domu - blaski i cienie dokocenia
Autor Wiadomość
doradora 

Barfuje od: 09.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 09 Cze 2014
Posty: 1514
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2017-09-21, 08:52   

eleta napisał/a:
upie sobie najwyżej jakis person i to forte czy cos podobnego... bo młody miaucxy jak tylko mu sie zamknie drzwi i skacze na klamki otwierając je sobie

właśnie dlatego pisałam, że ja bym się nie zdecydowała na izolowanie, bo powoduje ogromny stres u wszystkich, łącznie z właścicielem
prędzej już bym urlop wzięła, żeby z kotami być cały czas i mieć je na oku niż zamykała
 
 
eleta 

Dołączyła: 28 Cze 2017
Posty: 67
Skąd: Piechowice
Wysłany: 2017-09-21, 09:55   

doradora na żywioł już było.. nie wyszło bo rudy na początku się rozchorował, walnąl focha na mnie, nie przychodził na głaski nie spał ze mna, chował sie w transporterku. Młody go tam próbował atakowac, troche sie kotłowali... pózniej zmieniło sie to i rudy teraz warczy, syczy i łapami macha do młodego. młody za to potrafi sie rzucic na duzego i gryźc go w kark.. w ogóle młody gryzie tez mnie i rodziców jak mu coś nie pasuje... u dużego ciagle wyniki złe raz szczawiany raz struwity teraz zapalenie pecherza...

o urlopie na razie moge zapomnieć, juz miałam 2 w tym roku, teraz są inni na urlopach wiec nie da rady
będę jeszcze dzisiaj albo jutro dzwoniła do tej behawo co mi skipperek ddał namiary - spisałam sobie pytania i przemyślenia do niej :)
 
 
Skipper 


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2643
Wysłany: 2017-09-22, 20:28   

doradora napisał/a:
prędzej już bym urlop wzięła, żeby z kotami być cały czas i mieć je na oku niż zamykała

Dokładnie, ja do swoich kotów stosuję metody Jacksona, ale niestety z kotami trzeba być praktycznie non stop, żeby efekty były :roll:

eleta napisał/a:
o urlopie na razie moge zapomnieć, juz miałam 2 w tym roku, teraz są inni na urlopach wiec nie da rady
będę jeszcze dzisiaj albo jutro dzwoniła do tej behawo co mi skipperek ddał namiary - spisałam sobie pytania i przemyślenia do niej :)

Te namiary na behawioryst/kę to raczej nie ode mnie masz :twisted:
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
eleta 

Dołączyła: 28 Cze 2017
Posty: 67
Skąd: Piechowice
Wysłany: 2017-09-23, 07:52   

od ewika ... plasiam :kwiatek: :peace:
 
 
yoashya 

Barfuje od: 11. 2011
Dołączyła: 16 Lis 2011
Posty: 122
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-26, 21:59   

No i, no i, no i ???? Jak wygląda sytuacja?
Tak tylko nadmienię, że w razie dokocenia jednak polecam 2-3 dniowy urlop kocierzyński. Jednak nie mogę się wymądrzać, bo moje dwukrotne dokocenie zawsze miało miejsce z udziałem 9-cio tygodniowych kociąt dołączanych (pojedynczo rzecz jasna) do dorosłego/dorosłych kotów. U mnie sprawdziła się częściowa separacja-koty się widziały, czuły, mała była niby odseparowana ale jak duże chciały się jej przyjrzeć, to nie broniłam-choć agresji nie było , tylko napięcie i sztywność, u Kocicy dorosłej obrzydzenie, u kocura ...zachwyt ... ale z lękiem.

Obecnie po dokoceniu jestem półtora roku prawie i jest dobrze, tylko pozmieniały się ugrupowania. Jak była kotka z kocurem, była idealna zgoda. Jak nastała druga młodziutka koteczka,ta starsza kotka została outsiderem a nowa z kocurem to jedna sitwa. Czasem zastraszają mi tą starszą, bo zrobiła się nadwrażliwa i na wszystko reaguje wycofaniem,schodzeniem im z drogi lub sykiem ( nawet jak któreś próbuje obojętnie ją minąć). Niby do łapoczynów dochodzi od wielkiego dzwonu, ale szkoda mi mojej pierworodnej i jednak ulubionej kotki.
 
 
Skipper 


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2643
Wysłany: 2017-11-16, 19:56   

Po kilku latach posiadania 3 kotów, mając w międzyczasie 2 kociaki na DT, na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć jedno - na początku niestety trzeba odizolować nowego kota i zapoznawać z tubylcami bardzo wolno i ostrożnie. I nie ma zmiłuj się :roll: Kilkudniowy urlop kocierzyński również jak najbardziej wskazany ;-)

Natomiast po ostatnich przejściach ze Skipperem mogę jako bardzo przydatną rzecz do pogodzenia kotów polecić zainstalowanie w mieszkaniu wysokiej bramki w futrynie (pisałam o tym tutaj), przez którą koty mogą się do woli oglądać i która jednocześnie zapewnia im bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o możliwość ewentualnych bijatyk i ataków.
Koty (przynajmniej moje) nie czują się również odizolowane od reszty mieszkania i stada - nie traktują zamkniętej bramki jako jakiejś kary (co może czuć np. kot zamknięty na dłuższy okres czasu w czterech ścianach w pokoju i co niewątpliwie może mieć duży wpływ na jego psychikę i zachowanie po wyjściu - u mnie Skippi i Tosiu zamykani w pojedynkę w sypialni wychodzili mocno sfrustrowani i mocno wkur..ni :twisted: ).

Bramka jest u mnie ok. półtora tygodnia - oddzielani bramką Skippi i Tosiek pogodzili się w ciągu kilku dni. Wczoraj późnym wieczorem Skipper po kilku dniach przyjacielskich kontaktów wyjechał co prawda do niego z warkotem i pazurami (zupełnie nie wiadomo dlaczego - cóż, Skippiemu palma od czasu do czasu odbija), ale w takiej sytuacji po prostu zamykam bramkę i odseparowuję na jakiś czas oba osobniki. Koty w bardzo krótkim czasie uspokajają się; dzisiaj bramkę na wszelki wypadek zostawiłam zamkniętą na dzień, bo rano Skipper też powarkiwał.
Efekt ? po moim powrocie z pracy i otwarciu bramki Skippi potraktował Tośka jak dobrego kumpla :kciuk:
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Chalina 

Dołączyła: 18 Wrz 2017
Posty: 14
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2017-11-16, 20:40   

Na wszystko lekiem jest czas :->

U mnie przy 4-miesięcznej koci pojawiła się o miesiąc młodsza kocia. Na początku jedna ganiała drugą, powarkiwanie, oglądanie... Potem walki kontaktowe z okrzykami wojennymi, potem bez... Po niecałym tygodniu sikają razem w kuwecie, śpią przy sobie a młodsza Szpila trochę myje przybieraną siostrę :love: Nawet pies jest bardziej zaangażowany. Na szczęście wiek robi swoje.
 
 
Skipper 


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2643
Wysłany: 2017-11-16, 22:15   

No akurat nie zawsze z wiekiem jest lepiej. Ty akurat zapoznawałaś bardzo młode koty i w tym przypadku (z autopsji) przebiega to znacznie łatwiej niż zapoznawanie małego kociaka z 3 czy 5-letnim kocurem, zaś to co opisałaś to zdaje się typowe zachowania młodych kociąt :mrgreen:

Mój Skipper z wiekiem robi się niestety coraz bardziej agresywny i wredny i trzeba stosować inne metody, żeby go przystopować :-/
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Chalina 

Dołączyła: 18 Wrz 2017
Posty: 14
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2017-11-17, 11:18   

No tak, dlatego napisałam, że wiek ich tak młody zrobił swoje. Gdy Szpilka była jeszcze w domu mojej mamy gdzie są dorosłe koty wychodzące nie było mowy o przyjaźnie, jedynie klątwy rzucane spojrzeniem.
 
 
Ines 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2562
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-11-30, 10:36   

Skipper napisał/a:
Po kilku latach posiadania 3 kotów, mając w międzyczasie 2 kociaki na DT, na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć jedno - na początku niestety trzeba odizolować nowego kota i zapoznawać z tubylcami bardzo wolno i ostrożnie. I nie ma zmiłuj się


A ja po kilku latach hodowli i 21 dokoceniach przy których byłam osobiście ciągle twierdzę, że to zależy od kotów, np od ich wieku i rasy ;-) Ragdolle przeważnie są zbyt otwarte i towarzyskie, by dokacać je poprzez izolację, która wywołuje u nich niepotrzebny stres. Moje maluchy wpuszczone do rezydentów zawsze potrafiły świetnie komunikować, że przybywają w pokoju i szybko zjednywały sobie gospodarzy.
_________________
Kocio-barfny kanał na YouTube:
https://www.youtube.com/LoveLorienTV
  Zaproszone osoby: 129
 
Skipper 


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2643
Wysłany: 2017-11-30, 19:13   

Ines napisał/a:
A ja po kilku latach hodowli i 21 dokoceniach przy których byłam osobiście ciągle twierdzę, że to zależy od kotów, np od ich wieku i rasy ;-) Ragdolle przeważnie są zbyt otwarte i towarzyskie, by dokacać je poprzez izolację, która wywołuje u nich niepotrzebny stres. Moje maluchy wpuszczone do rezydentów zawsze potrafiły świetnie komunikować, że przybywają w pokoju i szybko zjednywały sobie gospodarzy.

Ines, bardzo doceniam Twoje doświadczenie w kwestii hodowli kotów, ale nie zgadzam się do końca z tym, co napisałaś - u mnie to Skipper jest inicjatorem bójek (nota bene nie tak dawno przy komentowaniu pobytu u mnie Tosi na DT Margot napisała o nim, że pierdołowaty i spokojny Skipper vs dominujący i stresujący go Tosiek to z pewnością niezbyt trafny mariaż - nie mam zielonego pojęcia, skąd takie wnioski wysnuła; w relacjach Skipper - Tosiek, to Tosiek jest kotem podchodzącym przyjaźnie do tematu i usiłującym nawiązać pozytywne relacje ze Skipperem).

Jak zapewne wiesz Skippi to fold szkocki i generalnie foldy uznawane są jako koty bardzo spokojne i żyjące w zgodzie z innymi zwierzakami. W moim przypadku tolerancja Skippiego skończyła się niestety na Rico - jego bardzo lubi i nawet jak od czasu do czasu trafią się jakieś scysje to bardzo szybko dochodzą do zgody, natomiast kolejne koty pojawiające się w domu traktuje jak wrogów. A im większa ilość kotów tym większa wrogość do nowo przybyłych (i przy okazji do współtowarzyszy) :evil:

Osobiście mogę Ci tylko pogratulować, że potrafisz tak dobrze wychować młode kociaki, że bez problemu potrafią się dogadać z innymi kotami, natomiast na podstawie własnych doświadczeń stoję na stanowisku, że to dogadanie się zależy w większej mierze od charakteru kocich gospodarzy (zresztą jak sama napisałaś przeważnie są zbyt towarzyskie; co będzie, jeżeli rezydent okaże się niezbyt towarzyski w stosunku do nowego kumpla ?)
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Ines 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2562
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-11-30, 19:38   

Skipper, nie rozumiem z czym się nie zgadzasz :-D bo ja pisałam o swojej rasie, i kotach z mojej hodowli, jako przykład tego, że nie każdemu kotu początkowa izolacja służy. Nie twierdzę, że żadnemu nie służy - po prostu jeśli jest taka możliwość to należy metodę dostosować do kotów, a nie z góry zakładać, że ta lub ta jest poprawna w 100% przypadków.

Skipper napisał/a:
Osobiście mogę Ci tylko pogratulować, że potrafisz tak dobrze wychować młode kociaki, że bez problemu potrafią się dogadać z innymi kotami, natomiast na podstawie własnych doświadczeń stoję na stanowisku, że to dogadanie się zależy w większej mierze od charakteru kocich gospodarzy (zresztą jak sama napisałaś przeważnie są zbyt towarzyskie; co będzie, jeżeli rezydent okaże się niezbyt towarzyski w stosunku do nowego kumpla ?)


Taką sytuację opisywała Nero na łamach tego wątku - jej koty po pół roku izolacji i pracy z kocim behawiorystą nie były w stanie zaakceptować kotki Bengalskiej, którą przy każdej nadarzającej się okazji próbowały zamordować. Nero po kilku miesiącach życia w podzielonym na pół mieszkaniu, z trzema zestresowanymi kotami, w końcu znalazła kotce inny dom.

Jak wyglądało wprowadzenie kociaka z mojej hodowli między jej mordercze bestie pokazałam na łamach tego wątku, o tutaj: http://www.barfnyswiat.or...p=115010#115010 ;-)
_________________
Kocio-barfny kanał na YouTube:
https://www.youtube.com/LoveLorienTV
  Zaproszone osoby: 129
 
Skipper 


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2643
Wysłany: 2017-11-30, 20:21   

Ines napisał/a:
Skipper, nie rozumiem z czym się nie zgadzasz :-D bo ja pisałam o swojej rasie, i kotach z mojej hodowli, jako przykład tego, że nie każdemu kotu początkowa izolacja służy. Nie twierdzę, że żadnemu nie służy - po prostu jeśli jest taka możliwość to należy metodę dostosować do kotów, a nie z góry zakładać, że ta lub ta jest poprawna w 100% przypadków.

Ines, ja też pisałam tylko i wyłącznie o kotach, które były u mnie
Skipper napisał/a:
Po kilku latach posiadania 3 kotów, mając w międzyczasie 2 kociaki na DT, na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć jedno - na początku niestety trzeba odizolować nowego kota i zapoznawać z tubylcami bardzo wolno i ostrożnie. I nie ma zmiłuj się

W kwestii Twojej dalszej wypowiedzi
Ines napisał/a:
Taką sytuację opisywała Nero na łamach tego wątku - jej koty po pół roku izolacji i pracy z kocim behawiorystą nie były w stanie zaakceptować kotki Bengalskiej, którą przy każdej nadarzającej się okazji próbowały zamordować. Nero po kilku miesiącach życia w podzielonym na pół mieszkaniu, z trzema zestresowanymi kotami, w końcu znalazła kotce inny dom.

Jak wyglądało wprowadzenie kociaka z mojej hodowli między jej mordercze bestie pokazałam na łamach tego wątku, o tutaj: http://www.barfnyswiat.or...p=115010#115010 ;-)

Na temat Nero nie będę dyskutować - żeby wyrobić sobie zdanie na temat tej osoby, wystarczył mi ten wpis
nero napisał/a:
Ja mam tylko pytanie do administracji, dlaczego toleruje na forum osoby chore psychicznie lub celowo chcące popełnić przestępstwo. Z całym szacunkiem, ale to już jest przegięcie pały...

Swoją drogą dziwię się, że bez obawy sprzedajesz koty osobom o takich poglądach... Chociaż z drugiej strony może ten wpis był efektem dotychczasowych doświadczeń ze swoimi 3 kotami, ale jeżeli rzeczywiście tak było to tym bardziej dziwi (w szczególności, jeżeli ktoś pomimo pomocy behawiorysty nie potrafi poradzić sobie ze swoimi kotami i posuwa się do tego, żeby jednego kota po prostu oddać).
Zastanawia mnie również, dlaczego sprzedałaś jej kota wiedząc, że w dotychczasowym stadzie Nero są problemy pomiędzy kotami i jak reagują na nowych przybyszów.
Ja jak kupowałam Rico i Tośka to właściciele hodowli przepytali mnie od a do z dlaczego chcę mieć kolejnego kota, jakie mam warunki do ich utrzymania, jakie są relacje między kotami itp.
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Ines 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2562
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-11-30, 22:49   

Skipper, nie będę podejmować dyskusji na temat Twoich zatargów z forumowiczami, ani tłumaczyć się z moich decyzji, komu koty sprzedaję a komu nie, bo nie to jest tematem tego wątku ;-)

Tematem wątku jest natomiast dokocenie, o którym Ty w swoim zacytowanym przez siebie zresztą wpisie stwierdziłaś, że: na początku niestety trzeba odizolować nowego kota i zapoznawać z tubylcami bardzo wolno i ostrożnie. I nie ma zmiłuj się.

Powtórzę więc, że nie zgadzam się z tym, że w każdym przypadku trzeba postępować tak samo i "nie ma zmiłuj się", przeciwnie - uważam, że w najlepszym interesie kotów i naszym jest dostosowanie metody wprowadzania do domu nowego kota, do samych zainteresowanych. Uważam, że nie powinno się zakładać, że jedna czy druga metoda jest zawsze dobra lub zawsze zła.
_________________
Kocio-barfny kanał na YouTube:
https://www.youtube.com/LoveLorienTV
  Zaproszone osoby: 129
 
Skipper 


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2643
Wysłany: 2017-12-01, 00:00   

Ines, pozwól, że przypomnę cały mój tekst
Skipper napisał/a:
Po kilku latach posiadania 3 kotów, mając w międzyczasie 2 kociaki na DT, na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć jedno - na początku niestety trzeba odizolować nowego kota i zapoznawać z tubylcami bardzo wolno i ostrożnie.

Moje obserwacje dotyczą tylko moich kotów. Tyle w temacie. A jakie ktoś wyciągnie z tego wnioski to jego sprawa, byle nie przeinaczał moich wypowiedzi, jak Ty to robisz cytując kilka moich słów wyrwanych z kontekstu.
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne