BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Homeopatia i zioła w leczeniu alergii
Autor Wiadomość
Sushi 


Barfuje od: 1.10.2015
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 30
Dołączyła: 19 Wrz 2015
Posty: 58
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-12-02, 18:54   Alergia wziewna

Hej ho.
Mój pies ma prawdopodobnie alergię na zanieczyszczenie powietrza/spaliny. Objawia się to silnym bólem gardła i krtani, śluzówka jest silnie zaczerwieniona, mocno obrzęknięta, bolesna, trochę flegmy. Wymazy i inne cuda były robione - nie ma bakterii, stąd moje przypuszczenia, że to alergia (eozynofile mocno powyżej normy). U rodziców na wsi nigdy nie choruje, natomiast jak tylko wrócimy do Krakowa - gardło boli jak diabli.

Od kiedy barfujemy jest sporo lepiej - boli tylko co ok. dwa tygodnie, wcześniej było to minimum raz (maks 3 razy) w tygodniu. Poprawa jest - super, ale nie chcę do końca życia psa faszerować pyralginą jak go zaczyna boleć. Pomyślałam o ziołach, ale kompletnie się na tym nie znam i dlatego proszę o pomoc :kwiatek: Przydałoby się coś przeciwzapalnego, antyalergicznego, przeciwobrzękowego, przeciwbólowego, tylko nie wiem co, nie wiem ile, nie wiem jak.

Psiur ma prawie 8 lat, kundel bury, waży koło 25 kg. Niestety jest psem, który nigdy nie pokazuje, że coś go boli, więc orientuję się że coś jest nie tak jak już jest na prawdę tragicznie a pies się prawie dusi. Zaczyna się tym, że ma "smutne uszka", chwilę później przełyka ślinę, po kolejnej chwili zaczyna się ślinić, później lizać podłogę a po paru minutach już jest dramat do kwadratu, bo z bólu zaczyna zjadać wszystko co mu się pod mordę nawinie - worki na śmieci, siano, ręczniki, kocyk, kartki papieru, sznurówki. Po wyjściu z domu rzuca się na trawę i pochłania ją w gigantycznych ilościach. Jak trawy nie ma, to liście z drzew, patyki, piasek, śmieci - cokolwiek, byle zeżreć i zwymiotować :-( Biedny jest z tym strasznie, bo boli go cholernie a ja mam tylko 10 minut na podanie pyralginy od momentu zauważenia pierwszych objawów (smutne uszka i przełykanie śliny). Jak przegapię i podam później, to wszystko zwróci i muszę lecieć szybko do weta po zastrzyki z pyralginy i sterydy, bo pies zaczyna mieć problemy z oddychaniem (obrzęk krtani).

Widzę, że barf sporo pomógł, dlatego zastanawiam się nad wprowadzeniem jakichś naturalnych dodatków, które by mu pomogły z tą alergią i nie obciążą mu wątroby, bo podawanie tej pyralginy mnie dobija. Jakieś pomysły?
 
 
Sushi 


Barfuje od: 1.10.2015
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 30
Dołączyła: 19 Wrz 2015
Posty: 58
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-01-09, 12:52   

Poczytałam trochę i kupiłam tonę ziół. Na razie zaczynam od jednego zioła i co 2 tygodnie będę dodawała kolejne, żeby zobaczyć, czy któreś go nie uczuli...

Jako herbatka:
- korzeń lukrecji: pół łyżeczki (nawilża, chroni błony śluzowe)
- korzeń prawoślazu: pół łyżeczki (nawilża błony śluzowe)
- ziele skrzypu: pół łyżeczki (przeciwzapalny, chroni błony śluzowe, witaminki)
- liście babki lancetowatej: 3 łyżeczki (przeciwzapalna, przeciwkaszlowa, na zapalenia gardła)
- ziele krwawnika: 2 łyżeczki (przeciwbakteryjny, przeciwzapalny, wykrztuśny)

Zalane szklanką wody - dostanie pół szklanki rano i pół szklanki wieczorem


Podawane bezpośrednio do mięsa:
- pokrzywa: pół łyżeczki (działanie antyhistaminowe)
- tymianek: 1 łyżeczka (hamuje kaszel, astmę)
- czosnek: szczypta (wg Herbs For Pets, dawka dla mojego kundla to 1/8 łyżeczki, 3-4 x w tygodniu)


Zastanawiam się jeszcze nad podaniem leku Allerin (ekstrakt z pachnotki zwyczajnej, węglan wapnia, kwas foliowy) i herbatki alergofix co drugi dzień zamiast herbatki robionej przeze mnie. W skład alergofixu wchodzi fiołek trójbarwny, pokrzywa, skórka z jabłka, owoc dzikiej róży, ziele świetlika, lawenda, hibiskus, malwa czarna, pachnotka.

Jakieś sugestie, propozycje, zastrzeżenia? Bo nieprzesadnie się na tym znam a jest tragicznie. Gardło go boli 2 razy w tygodniu, paszcza zawalona flegmą, jest cały spuchnięty i źle mu się oddycha :-( Łyka pyralginę jak cukierki, w ciągu miesiąca zeżarł 8 tabletek. Jako że jest zima, to w Krakowie wszyscy odpalili ogrzewanie = normy zanieczyszczenia powietrza są przekroczone miliard razy i mój pies się dusi :roll:
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-16, 14:27   

Histaminum hydrochloricum

Lek homeopatyczny działający objawowo - sprawdził się u Bobiego w jego alergii środowiskowej.
Kocisko natychmiast przestało się wylizywać.
 
 
Artoo 

Barfuje od: lato 2017
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lip 2017
Posty: 297
Wysłany: 2020-02-17, 08:38   

W jakiej potencji podaj proszę
_________________

Homo Sapiens - brzmi dumnie, a myślenie nie boli

Z uwagi na osobiste wycieczki nie odpowiadam na posty małga i Sierra
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-17, 14:34   

Kupiłem 30 CH - najpopularniejsza - z DHU.


Była pilna potrzeba, bo kot ma zapalenie żołądka i nie może się wylizywać - daję 2-3x dziennie pół kulki.
Nie pomaga niestety na kichanie podczas mycia pyska.



Przy okazji chciałbym zapytać w kwestii innych leków homeopatycznych - daję mu Lycopodium.

Czy to normalne, że pogorszenie ma się na 9CH a na 30CH już nie?
 
 
Pieszczoch 

Barfuje od: Od teraz
Udział BARFa: 75-90%
Wiek: 48
Dołączyła: 22 Gru 2016
Posty: 222
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2020-02-17, 18:16   

Mój dostaje Lycopodium,ale w potencji D 12.
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-17, 23:42   

Lycopodium wydaje się u Bobiego lekiem konstytucyjnym dlatego chciałbym użyć jeszcze wyższej potencji w stylu 200 CH.

Po 30 CH nie ma raczej efektów ubocznych - jedynie chwilowe problemy z pęcherzem (nadal brak pewności czy to przez lek, bo mógł mieć stres jak nie było mnie 2 dni w domu i jadł 2 dni co 11 godzin) i jeden specyficzny kupal.

Po 9CH za to mamy konkretne "zejście" kot dużo więcej śpi, bolą dziąsła i gorzej z żołądkiem.

Skonsultuję pewnie jeszcze z dr Dobrowolską, ale jeśli ktoś mógłby polecić jakiegoś dobrego lekarza ludzkiego zajmującego się tylko homeopatią z Wawy lub konsultującego online i mającego poważanie w tym środowisku to prosiłbym o info - druga opinia zawsze cenna. Póki co myślę o dr Furmaniuk, ale mam pewne wątpliwości niestety.
Chciałbym podleczyć siebie razem z konsultacją w kwestii Bobcia.
 
 
Pieszczoch 

Barfuje od: Od teraz
Udział BARFa: 75-90%
Wiek: 48
Dołączyła: 22 Gru 2016
Posty: 222
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2020-02-18, 05:20   

Ja,szukając już pomocy(nawet za granicą kraju),mogę polecić jedynie dr.Beatę oraz dr.z Częstochowy(nie pamiętam,czy ci podawałam namiary?).Jest jeszcze Pani,która zajmuje się inną metodą.To ona mojego Liska pierwsza zdiagnozowała(wszystko,się dokładnie zgadza).
Ona 6 m-cy,temu powiedziała mojej mamie,że ma raka złośliwego w IV stadium-i tak niestety jest.Może spróbuj jeszcze do niej!
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-18, 09:41   

a jaka to metoda? Będe wdzięczny za namiary. Jak nie ja to może ktoś inny skorzysta :)

Do dr Beaty mam zaufanie w przeciwieństwie do 2 innych homeopatów.
Ostatnio dość ostrożnie podchodzę do tych leków - Pani Ula Hellman z Wawy pokazała, że i homeopatią da sie wykończyć kota, ale dzięki temu chociaż wiem że homeopatia naprawde intensywnie działa.
 
 
Artoo 

Barfuje od: lato 2017
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lip 2017
Posty: 297
Wysłany: 2020-02-18, 13:06   

Bobson,

niskie potencje rzędu D6 - D15 działają bardzo szybko lecz wymagają codziennego podawania
Wysokie rzędu C15-C30 - to raczej kontynuacja po opanowaniu stanu ostrego podawane raz na kilka dni
Bardzo wysokie C200 - C 1000 - jak sam napisałeś konstytucyjne - nie działają na stan ostry - podawane raz na miesiąc lub rzadziej

To tyle mojego doświadczenia

Przy ostrym ja bym spróbował zejść do niskich potencji
_________________

Homo Sapiens - brzmi dumnie, a myślenie nie boli

Z uwagi na osobiste wycieczki nie odpowiadam na posty małga i Sierra
 
 
Ewik72 

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 26 Lis 2013
Posty: 388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-21, 17:21   

bobson,
Wspomniana lekarka zabiła leczeniem kota? :shock:
 
 
Artoo 

Barfuje od: lato 2017
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lip 2017
Posty: 297
Wysłany: 2020-02-22, 07:53   

Jeśli lek działa to potrafi również zaszkodzić.
Dotyczy to zarówno chemioterapeutyków, ziół jak i leków homeopatycznych.

Wierzę bobsonowi, że niewłaściwe zastosowanie leków homeopatycznych może prowadzić do rozstroju organizmu, a przy osłabieniu i ciężkiej chorobie do skutków bardzo negatywnych.

Stosuję homeopatię zarówno dla domowników jak i kolejnego kota od przeszło 20 lat.
Homeopatia działa na ludzi i koty.

Jeśli ktoś twierdzi, że to placebo to czemu zmiany następują u kota?
Jednocześnie najbardziej rozwinięte kraje jak GB, Szwajcaria, Niemcy, Francja czy USA uznają homeopatię jako dziedzinę medycyny.
W części krajów leczenie homeopatyczne jest traktowane na równi z medycyną farmakologiczną w ramach podstawowej opieki.
_________________

Homo Sapiens - brzmi dumnie, a myślenie nie boli

Z uwagi na osobiste wycieczki nie odpowiadam na posty małga i Sierra
 
 
Ewik72 

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 26 Lis 2013
Posty: 388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-22, 11:04   

Artoo, czytając forum widzę, że jesteś nad wyraz zaangażowany. Ale ani nie jest to odpowiedź na moje pytanie, ani też nie Ciebie pytałam.
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-24, 02:22   

Dokładnie jest tak jak Artoo napisał. Sam twórca homeopatii Samuel Hahnemann w swoich książkach powtarzał, że zbyt silne i długie pogorszenia pochłaniają energię witalną organizmu i wydłużają znacznie proces zdrowienia.

Druga ważna kwestia, to skala wrażliwości pacjenta. Na jej podstawie dobiera się dawki i potencje leków.

Sama "lekarka" nie dość, że łamie wszystkie zasady homeopatii klasycznej ma również w głębokim poważaniu wrażliwość pacjenta.

Tutaj już nie będę wspominać o pierdołach jakie wygadywała typu " zdrowy kot na barfie ma się wyprózniać 1x dziennie" tylko porusze kwestię "jak zabić kota homeopatią"

1. lek w iniekcji w olbrzymiej dawce dla wrażliwca ( nadal czasami z niego korzystam w dawce pod kota i wszystkim bym polecał) - 3 inne koty o jakich słyszałem reagują na niego OK w dawce o połowie niższej niż była nam zalecona

Działał tak dobrze, że ukrywał wszystkie objawy bólowe u kota i był zalecony na ponad rok. Po odstawieniu kot czuł się fatalnie jak się okazało na nieodpowiednim dla niego mięsie. Wyniki badań mieliśmy najgorsze w historii. Poza ukrywaniem objawów lek w takiej dawce wywoływał permanentne odwodnienie i mieliśmy na nim wysoką kreatyninę. Stosując dawkę pod kota nie mam skutków ubocznych i mam pozytywny efekt.

2. Celowe nieodbieranie telefonów, aby wymusić wizytę mimo wiedzy, że po każdej wizycie u weta kot dostaje biegunki - bo kobieta nie wie co odpowiedzieć jak nie zobaczy kota, a jak wiadomo stres może zabić kota

3. Po tym jak dostała ode mnie info, że jak kot dostał jeden lek osobno i zauważyłem poprawę zaleciła podawać każdy lek osobno - 16x dziennie - kolejny stres

4. Brak chęci jakiejkolwiek zmiany mimo, że kot nie wykazuje poprawy przez długi czas i nie ma energii do zycia


Kota mi nie zabiła, ale zaserwowała mu mase stresu i po "leczeniu" z wrażliwca stał się ultrawrażliwcem.
Zniszczyła mu trochę psychikę brakiem umiejętności w kwestii klasycznego badania zwierząt w gabinecie.
Prosiłem o sprawdzenie drożności zatok okołoodbytniczych ze względu na miękkie kupy - tak sprawdziła, że po 2 tygodniach pupa spuchła przezna zatkaną zatokę (wg innego weta była zatkana minimum 2 miesiące) i kot przeżył koszmar


Sama wetka co ciekawe ma na forum dobre opinie i sądzię, że miała dobre intencje.
Niestety olbrzymia pewność siebie (ona nadal wierzy, że zatoki sprawdziła wzorowo, a sposób leczenia dobrze dobrany) połączona z brakiem wiedzy jest zabójcza szczególnie jeśli człowiek wyczuwa, że wetowi zależy i wet wzbudza duże zaufanie na poziomie emocjonalnym. Co gorsza po niektórych wypowiedział sądzę, że Pani Ula wierzy, że ma jakieś zdolności paranormalne w ocenie zwierząt stąd to wymuszanie wizyt.
 
 
Ewik72 

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 26 Lis 2013
Posty: 388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-02-24, 10:30   

Brak mi słów.
Rzucasz na publicznym forum bardzo poważne oskarżenie.
Jestem przewrażliwiona na punkcie fałszywych oskarżeń, naruszenia dóbr osobistych i dobrego imienia. Już to kiedyś miało miejsce na tym forum i zakończyło się pismem przedprocesowym.
Tym bardziej, że największym wrogiem Twojego kota jesteś Ty sam, co zresztą przyznajesz w sposób jednoznaczny w wątku który założyłeś.
Mam tylko wielką nadzieję, że nikt Twoich rad i doświadczeń nie zastosuje dla swojego kota.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne