BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Mięso - dyskusja ogólna
Autor Wiadomość
Terhie 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 25 Wrz 2011
Posty: 398
Wysłany: 2011-10-17, 12:05   Mięso - dyskusja ogólna

A ja z pytaniem: ze dwa razy natknęłam się gdzieś na forach na wzmianki, żeby nie przesadzać z wołowiną w mieszankach, ze szkodzi. Pomijając fakt, że należy różnorodne w miarę mięsa podawać - co takiego jest w wołowinie, że aż uważać?
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4795
Wysłany: 2011-10-19, 23:36   

Mówiąc o wołowinie w BARFie, przede wszystkim trzeba najpierw oddzielić mity od faktów.
Wielu ludzi ma skłonność do przenoszenia mitów rozpowszechnianych przez tzw. "popularną dietetykę ludzką" bezpośrednio do żywienia kotów. Ponieważ czerwone mięso jest w tej chwili "na ocenzurowanym", jako jeden z "chłopców do bicia" w zakresie szkodliwości zdrowotnej, to również do żywienia zwierząt przenikają te trendy. W przypadku kotów, czytałam m.in. argumentacje o tym, że "koty nie polują na krowy", a z tych bardziej wymyślnych to, że "wołowina jest ciężkostrawna" oraz "zawiera za dużo białka i dlatego powoduje choroby nerek u kotów". Ci, którzy już coś więcej wiedzą o wołowinie, ale także uznają panujące w mass-mediach trendy, mówią o tym, że wołowina, gdy jest tłusta "szkodzi, bo tłuszcz wołowy zawiera głównie nasycone kwasy tłuszczowe" więc lepszy będzie kurczak lub gęś bo ich tłuszcz "zawiera więcej kwasów nienasyconych".

I w ten sposób robi nam się totalny bałagan w głowach, bo nie wiadomo w co wierzyć i komu ufać...

Z tych wszystkich przytoczonych wyżej argumentów, jedynym rozsądnym wg. mnie może być ten, który z pozoru wydaje się najgłupszy, czyli mówiący o tym, że koty nie polują na krowy. I faktycznie, na krowy i innych przedstawicieli bydła koty nie polują w naturze, za to polują na ptaki, stąd mięso drobiowe może być dla nich odpowiedniejsze ze względu na pokrewieństwo. I z tegoż faktu wysnuwa się tezę, że mięso wołowe oraz innych przedstawicieli bydła nie powinno stanowić podstawy, ani nawet znaczącej części BARFa. Ja również uważam, że nie można barfować na samej wołowinie, gdyż kot potrzebuje większej różnorodności mięs i tłuszczy ze względu na to, że nie jesteśmy mu w stanie dać dokładnie tego, co dostaje w naturze i musimy zminimalizować potencjalne zagrożenia wynikające z monodiety opartej na jednym gatunku mięsa. Również fakt, że w naturze koty jadają ptaki przemawia za tym, aby ich mięso stanowiło jakąś część BARFa.
Jednak oprócz ptaków, które przecież nie stanowią większości naturalnej kociej diety, nasze małe drapieżniki odżywiają się myszami, szczurami, nornikami, kretami, których mięso raczej do ptasiego podobne nie jest. Dodatkowo, mięso różnych ptaków różni się od siebie znacznie, jedno jest białe a inne całkiem czerwone, jak wołowina. I tu zaczyna nam się problem.... No bo niby czerwone mięso złe, ale kaczka miałaby być lepsza od wołowiny, a też jest przecież całkiem czerwona.

W tym miejscu muszę wyjaśnić skąd bierze się czerwony kolor mięsa i dlaczego niektóre gatunki są białe. Otóż, za czerwoną barwę odpowiada mioglobina, rodzaj złożonego białka, które w mięśniach pełni podobną rolę jak hemoglobina we krwi. Mioglobina, tak jak hemoglobina zawiera hem, którego centralną część stanowi związany kation żelaza. Mioglobina w mięśniach odbiera tlen od hemoglobiny i magazynuje go, aby mógł być wykorzystany podczas wzmożonego wysiłku.
Ze względu na zawartość mioglobiny wyróżniamy dwa rodzaje włókien mięśniowych:
- włókna wolnokurczące się (typu I)
- włókna szybkokurczące się (typu II)
Włókna wolnokurczące zawierają wiele mitochondriów i duże stężenie mioglobiny (stąd zwane są też czerwonymi), co jest istotne, gdyż energię do skurczu czerpią z procesów tlenowych. Charakteryzują się one powolnym narastaniem siły skurczu i dużą wytrzymałością na zmęczenie. Włókna szybkokurczące się (białe) zawierają mniejsze stężenie mioglobiny, kurczą się szybciej, ale są mniej wytrzymałe. Energię czerpią częściowo z procesów beztlenowych a częściowo z tlenowych (typ IIA) lub tylko z procesów beztlenowych (typ IIB). W zależności od tego, które włókna przeważają w tkance mięśniowej, będzie ona miała mniej lub bardziej czerwony kolor.

Do mięs czerwonych zaliczamy wołowinę, cielęcinę, wieprzowinę, baraninę, jagnięcinę, koźlinę, dziczyznę, koninę, kaczkę i gęś. Do białych zaliczamy kurczaka i indyka. Dlaczego akurat mięso kurczaka i indyka jest białe? Pewnie dlatego, że są to ptaki, które ani nie latają, ani nie potrafią długo biegać, nie mając zbyt wiele wytrzymałości, co wynika z małej ilości mioglobiny w ich mięśniach. Wykorzystują swoje mięśnie wyłącznie na krótkich dystansach, w dodatku nie muszą dźwigać znacznego ciężaru bo są dość lekkie.

Zatem, mówiąc "czerwone mięso" mamy na myśli mięso innych zwierząt niż kurczak i indyk, a nie jedynie powszechnie wyklinaną wołowinę. W czym czerwone mięso miałoby być gorsze od białego? Może w tym, że zawiera więcej biologicznie czynnego żelaza, a dziś przecież coraz częściej mamy do czynienia z anemią...? :mrgreen:
A może też w tym, że trzeba znaleźć zbyt na produkowane masowo w klatkach kurczaki i indyki? ;-)

Mówi się też, że mięso białe jest "delikatniejsze" i "łatwiej strawne" oraz "lżejsze". Ta delikatność wynika zapewne stąd, że jest miększe (pochodzi z wyjątkowo młodych zwierząt) i szybciej da się ugotować. "Lekkostrawność" bierze się pewnie ze strachu przed tłuszczem zwierzęcym, gdyż filety z piersi kurzęcych lub indyczych idealnie wpasowują się w popularne zalecenia żywieniowe. Mięso, obojętnie czy białe, czy czerwone wymaga do procesu trawienia tych samych enzymów i białko w nim zawarte przechodzi dokładnie ten sam szlak metaboliczny. Trudno zatem mówić o tym, że któreś jest "lżejsze" dla przewodu pokarmowego.

Ci, którzy posiadają kalkulator barfowy mogą łatwo sprawdzić, że rzekoma ogromna zawartość białka w wołowinie, które szkodzi na nerki to mit, podobnie jak mitem jest sama szkodliwość białka. Jedynym stwierdzeniem na temat wołowiny, które mitem nie jest, to zawartość w jej tłuszczu głównie nasyconych kwasów tłuszczowych, w przeciwieństwie do drobiu, w którym udział kwasów nienasyconych jest większy. Taka budowa tkanki tłuszczowej jest specyficzna dla wszystkich przeżuwaczy, nie tylko dla woła i ten akurat fakt jest korzystny z punktu widzenia spożywczego (o tłuszczach będzie odrębny temat). Minusem może być to, że niewielka część ze znajdujących się tam także nienasyconych kwasów tłuszczowych ma izomerię trans. Kwasy te powstają w żwaczu w wyniku działania mikroorganizmów (Biochemia Harpera). I to jest tak naprawdę jedyny poważniejszy argument, poza faktem, że koty w naturze nie jedzą mięsa z bydła. Jednak gdy weźmiemy pod uwagę skalę problemu, to okazuje się iż jest on bardzo mało istotny, zwłaszcza w porównaniu z tym, że nadmiar nienasyconych kwasów tłuszczowych znajdujących się np. w gęsi wcale nie jest korzystny. Ponadto, mięso zwierząt hodowanych nienaturalnie (żywionych paszami, bez wolnego wybiegu) ma tak zaburzony układ kwasów tłuszczowych, że niedoskonałości poszczególnych tłuszczy występujących naturalnie w danym gatunku zwierzęcia całkowicie tracą na znaczeniu.

Biorąc pod uwagę to, jakie mięso jada w naturze kot, należy stwierdzić, że jest to mięso czerwone. Zarówno dzikie ptactwo jak i małe gryzonie żyjące w naturalnych warunkach mają czerwone mięśnie. Stąd można wysnuć wniosek, że czerwone mięso jest naturalnym kocim pokarmem i chociażby tylko z tego powodu nie może być szkodliwe.

Jakie zatem mięso wybierać do BARFa?
Moje zdanie jest takie, że należy zachować umiar i rozsądek we wszystkim. Ani czerwone mięso nie jest tak złe jak je malują, ani białe mięso nie jest aż tak dobre. Mięso ptaków może być czerwone i dlatego nie należy sądzić iż koty, gdy polują na ptaki, jadają mięso białe. Każdy gatunek ma swoje plusy i minusy, dlatego powinniśmy korzystać z różnorodnych mięs i podrobów. Jedyne mięso, którego wg. mnie powinno się w BARFie unikać to mięso drobiowe pochodzące od zwierząt z chowu klatkowego. Poza tym, żaden pojedynczy gatunek nie powinien stanowić całości, ani podstawy BARFa, tak samo jak nie powinniśmy używać mięsa tylko z jednej cześci tuszy (np. wyłącznie piersi albo wyłącznie udek). Różnorodnośc polega również na tym aby kot otrzymywał różne części zwierząt, wraz z przynależnymi do nich kośćmi i skórą oraz przynależne im podroby.
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Aldaker 
BARFny Hodowca

Udział BARFa: 50-75%
Dołączyła: 21 Wrz 2011
Posty: 114
Wysłany: 2011-11-10, 21:56   

dagnes napisał/a:
... żaden pojedynczy gatunek nie powinien stanowić całości, ani podstawy BARFa, tak samo jak nie powinniśmy używać mięsa tylko z jednej cześci tuszy (np. wyłącznie piersi albo wyłącznie udek). Różnorodnośc polega również na tym aby kot otrzymywał różne części zwierząt, wraz z przynależnymi do nich kośćmi i skórą oraz przynależne im podroby.


Pytanie do podkreślonej części.
To uważasz, że lepiej jest podawać monotematyczne pakiety barfa?
Czyli: indor z części różnych+podroby indora, innego dnia wołek z podrobami.
Czy w takim razie mieszanie RÓŻNYCH gatunków miąs w mieszance jest niewskazane?
Pytam, bo moje koty nie przepadają za daniami złożonymi z jednego gatunku mięsa.
Najlepiej im wchodzi pakiet mieszany z trzech rodzajów mięsa np: indor+wół+gęś.
Rzecz jasna z róznych części mięsa składam pakiety i proporcje miesa też różne.
RAz więcej indyka, raz więcej woła. RAz serce indyk, raz serce wół, czasem kurak.
Ale gęś jak jest dodana, to zawsze mieszanka ma "branie".

J.
 
 
harpia 
Ekspert


Barfuje od: zawsze
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 8 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 711
Skąd: Libiąż
Wysłany: 2011-11-10, 23:09   

Aldaker to nie tak ;)

Różnorodność mięs jak najbardziej, mieszanki składające się z różnych gatunków też, chodzi jedynie o to, by nie stosować w kółko jednego i tego samego (dla przykładu wół+kurczak), przy dodawaniu np. wątroby dobrze zmieniać gatunek, raz drobiowa, innym razem wołowa. Chodzi o to, że różne gatunki zawierają inne proporcje witamin i minerałów, poza tym, drapieżnik w naturze nie odżywia się monotematycznie tylko wcina wszystko, od robaków do ssaków i ptaków.
_________________
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
 
 
zenia 
BARFny Hodowca


Udział BARFa: do 25%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 1116
Skąd: gdynia
Wysłany: 2012-03-12, 10:14   

a np żoładki kurczakowe
sa dobre i maja jakieś wartości ?
mozna podac maluchom do tarmoszenia
 
 
kwasiek 

Udział BARFa: do 25%
Wiek: 44
Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-03-19, 22:37   

Eniśka (2 lata) uwielbia wołowine (tylko), nie jest jeszcze na mieszance BARF, powolutku ją przestawiam na miecho :-) . Nie mam jeszcze kalklatora i ciekawa jestem jakie wartości maja flaki wołowe? poderwała mi całkiem spory kawał i tyle go widzieli. Sama staram jadać to na co mam ochotę, więc ona pewnie jak zjadła to wie że jej potrzebne ale fajnie by było wiedzieć co to warte.
 
 
Dieselka 


Barfuje od: maj 2011
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 34
Dołączyła: 29 Gru 2012
Posty: 1350
Skąd: prawie Wrocław
Wysłany: 2013-01-22, 14:16   

stary kotlet ale odgrzebuje :)

Ostatnio moja "znajoma" wetka (której notabene nie ufam nawet na tyle, żeby mogła przyciąć pazurki mojemu psu, ale cóż... znajoma więc się czasem gada) stwierdziła że wołowina jest najgorszym z mięs i wbrew pozorom uczula częściej niż kurczak

Mnie się to wydaje mega nieprawdopodobne (biorąc pod chów kuraków), ale co mi tam. Może to ja jestem niedouczona

Spotkaliście się kiedyś z taką opinią?
_________________
Paulinka i Dieselek
 
 
Sojuz 
Ekspert


Barfuje od: 09.2012
Udział BARFa: 75-90%
Pomógł: 10 razy
Wiek: 27
Dołączył: 06 Sie 2012
Posty: 1433
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-05-27, 18:35   Jak rozpoznać dobre mięso?

Na wstępie przytoczę ten oto szokujący reportaż (język angielski z polskimi napisami).
Sekret mięsnego kleju

Dobre mięso rozpoznajemy przede wszystkim po wyglądzie i konsystencji, ale zapach, smak też może dać dodatkowe lub nawet kluczowe informacje o danym kawałku mięsa. Mięso powinno przede wszystkim być różowe (białe mięso różowawe) lub czerwone oraz jędrne. Wtedy jest to znacznie większa szansa, że pochodzi od młodego i zdrowego zwierzęcia. Mięso brunatne lub bardzo ciemne jest od zwierzęcia starego, możliwe, że chorego.

Nasi "kochani" producenci mięsa stosują też inne wymyślne sztuczki, niż tylko wyżej zaprezentowaną. Chociażby farbowanie. Coraz częściej spotykam się z metodą farbowania zewnętrznej części mięsa czerwonym barwnikiem. Można śmiało wtedy poprosić o przekrojenie takiego kawałka i zerknięcie do środka, gdzie barwnik nie dociera.
Osobiście uważam, że tak pokolorowane mięso wygląda bardzo sztucznie i łatwo to rozpoznać.

Inne cechy organoleptyczne mięsa dobrej jakości: smak soczysty, konsystencja taka, że jedno ugryzienie powoduje odcięcie kawałka mięsa. Zapach dość wyraźny, charakterystyczny dla danego gatunku mięsa.
Mięso stare jest gumowate, bez smaku (zwłaszcza wołowina). Ciężej jest je pogryźć.
Odnośnie metod empirycznych smaku i zapachu sprzedawca może was oddelegować od stanowiska lub dziwnie patrzeć :-D

Ostatnia sprytna sztuczka dotyczy wstrzykiwania wody do mięsa. Tu niestety bardzo ciężko jest poznać, czy mięso było w jakiś sposób modyfikowane. To można zbadać jedynie smakiem i zapachem, ale potrzeba większego doświadczenia (sam takowego na razie nie posiadam).

Namawiam moderatorów, żeby przenosili posty dotyczące rozpoznawania jakości mięsa (te nowe i już istniejące) właśnie tutaj ;-)
 
 
harpia 
Ekspert


Barfuje od: zawsze
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 8 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 711
Skąd: Libiąż
Wysłany: 2013-05-27, 23:21   

Wbrew pozorom mięso nastrzyknięte można poznać bardzo łatwo po... cenie ;-)
Wszelkiej maści promocje na np. szynkę już powinny zwracać uwagę, takie mięso jest blade, błyszczące, ewidentnie wygląda jak napompowane (mięśnie są większe niż normalnie)
Gdzieś miałam spis takich sztuczek, w końcu pracowało się przy szynkach, które dawały 120-160% wyrobu :faja:
_________________
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
 
 
czkavka 

Dołączyła: 02 Kwi 2013
Posty: 53
Wysłany: 2013-07-18, 21:34   Mięso bez chłodzenia...ile wytrzyma

Do najbliższego mięsnego mam bardzo daleko....samochodu nie mam, dojeżdżam autobusem...zakupy robię na zapas, w domu długo się schodzi z posegregowaniem, podzieleniem, popakowaniem wszystkiego.. W sumie to mięcho jest poddane ciepłej temperaturze ok 3,5 godziny. Często jest tak, że jest naprawdę gorąco, szczególnie teraz, latem. Czy to wpływa negatywnie na mięsko? Bo dzielę z psem talerz w tej kwestii, i w przeciwieństwie do mojego psa wolę świeże jedzonko :-P :roll:
 
 
Sojuz 
Ekspert


Barfuje od: 09.2012
Udział BARFa: 75-90%
Pomógł: 10 razy
Wiek: 27
Dołączył: 06 Sie 2012
Posty: 1433
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-07-18, 22:08   

czkavka, warto zainwestować w lodówkę turystyczną i wkłady do niej. Mięso wyniosłem ze sklepu zamrożone i w takim stanie dowiozłem do domu, a mieszkam za miastem ;-)
A co do pytania o trzymanie temperatury - zależy, czy mięso jest zamrożone czy tylko schłodzone. Tylko schłodzone wytrzyma maks. pół godziny, zamrożone może i 3 godziny w ciepły, letni dzień. O wiele lepiej radzą sobie "mięsne bloki" pakowane próżniowo, tak minimum 3kg.
_________________
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
 
 
isabelle30 
Ekspert

Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 19 Sty 2012
Posty: 2612
Wysłany: 2013-07-18, 22:16   

Oj nie przesadzaj... byle nie leżało na słońcu to te 3.5 godziny wytrzyma ze śpiewem na ustach... jeżeli siękupi świeże oczywiście.
A jeżeli się ma wątpliwości to nalezy mięso obłożyć liśćmi z pokrzywy i opakować szczelnie. Wtedy wytrzyma znacznie dłużej...
 
 
bura4 

Barfuje od: 1998
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 18 Lip 2012
Posty: 327
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2013-07-19, 08:41   

Ja w lodówce takiej nie włączanej do prądu, bez wkładów, wiozłam 5 godzin sarnine i jaka była zamarznieta na kośc taka dowiozłam.
 
 
Sihaya 
Ekspert


Barfuje od: 08/2008
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 1721
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-07-19, 10:43   

Najgorsze dla mięsa są zmiany temperatur. W mięsnym, w którym się zaopatrujesz poproś zawsze aby mięso było dobrze schłodzone, mogą je przetrzymać w chłodni dla Ciebie od samego rana, a kiedy będziesz je odbierać, włóż je od razu do torby z wkładami lodowymi lub butelkami z zamrożoną wodą i powinno być dobrze.
 
 
isabelle30 
Ekspert

Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 19 Sty 2012
Posty: 2612
Wysłany: 2013-09-22, 17:50   Mięso - dyskusja

Po opublikowaniu kilku pierwszych części "mięsnej epopei" zapraszam do dyskusji na temat mięsa...
Co nam się przytrafiło? Jakie mamy spostrzezenia? Jakie przygody? Na co zwracamy uwagę? Czego nas nauczyły matki, babcie, ciotki?
Przyznam Wam się szczerze, że dla psa potrafię mięso kupic, ale jak mam iść kupić coś na obiad ... przed stoiskiem mięsnym stoję jak gorylica we mgle...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne