BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kot w ogrodzie: bezpieczne środki do pielegnacji ogrodu
Autor Wiadomość
Ines 
BARFny Hodowca
Ekspert


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2660
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-04-27, 23:04   

No ale to nie jest kleszcz, który Ci wejdzie na psa, ugryzie go i czymś zarazi. Jak go pies zje, to raczej nie jest wina ślimaka i raczej sam ślimak zachwycony nie będzie.
_________________
Instrukcja obsługi Kalkulatora
  Zaproszone osoby: 187
 
Maciejka 

Barfuje od: 04.2012r
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 26 Kwi 2012
Posty: 301
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-04-27, 23:32   

ciocia_mlotek napisał/a:
Oj nie wiem czy tak ślimaki nie przenosza niczego.

Pewnie myślisz o pasożytach. Nie wiem, czy dotyczy to również ślimaków "ogrodowych" ale takie wodne są żywicielem pośrednim groźnych pasożytów.
 
 
ciocia_mlotek 
Ekspert


Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Sie 2012
Posty: 4452
Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2014-04-27, 23:34   

Ja mówie o ślimakach bezmuszlowych konkretnie. tak, zdaje sie, że o pasozyty chodziło
_________________
Taz i Cu sith na surowo
 
 
AniaR 


Barfuje od: 2005
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 447
Skąd: z daleka
Wysłany: 2014-04-28, 00:39   

ciocia_mlotek napisał/a:
Oj nie wiem czy tak ślimaki nie przenosza niczego. COś mi gdzieś dzwoni w uszach : nie pozwalaj psu zjeść ślimaka. Tylko za nic nie mogę sobie przypomniec dlaczego

http://www.vethelpdirect....ugs-and-snails/ :food:
_________________
http://www.garnek.pl/aniar/a
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2014-05-01, 14:27   

Bardzo dziękuję Wam za miłe słowa o moim ogrodzie :kwiatek: .

scarletmara napisał/a:
Przepraszam, że nazwałam twoje pomidory kaczorami - to miało być w pozytywnym kontekście

Ależ moje pomidory się nie gniewają ;-) . Tym bardziej, że rzeczywiście są krzaczorami :-D .
Faktem jest jednak, że wielu ludzi wyobraża sobie ogród naturalny jako taki trochę dziki busz, bez ładu i składu.
Tajemnicą zadbanego ogrodu bez chemii jest też odpowiedni dobór roślin - przede wszystkim takich, które są ogólnie odporne na choroby i szkodniki oraz takich, które pozostawione same sobie zachowują w miarę regularne kształty. Mam wiele takich właśnie roślinek, które po prostu z natury nie chorują i zawsze dobrze wyglądają, choć dodatkowym utrudnieniem jest u mnie konieczność sadzenia wielu zimozielonych ze względu na bezśnieżne zimy. Dobrze dobrane rośliny to ogromne ułatwienie, bo nie tylko nie trzeba stosować chemii, ale i opryski naturalnymi preparatami można ograniczyć do minimum. Odnośnie cięcia roślin w celu sprawienia, że przestrzeń w ogrodzie jest uporządkowana, to często wystarczy roślinom rosnącym swobodnie przeciwwstawić jakiś regularny element i wkomponować "krzaczory" w te regularne elementy. Ja zastosowałam u mnie bukszpan jako powtarzalne, o regularnych kształtach elementy porządkujące, ponieważ jest to roślina wręcz stworzona do częstego i silnego cięcia i właśnie wtedy jest najzdrowsza. U mnie nawet dzika róża jest otoczona obwódką z bukszpanu nadającą krzaczorowi elegancji :mrgreen: .

Sandra napisał/a:
Spoglądam na niektóre rośliny i muszę powiedzieć, że klimat w którym masz szczęście mieszkać przekłada się na piękno i urodzajność.
Te same, choćby żurawka u Ciebie jak marzenie, a ja sobie mogę chcieć...

Fakt, żurawki rosną u mnie jak chwasty, zaczynają wegetację w lutym, a kończą w grudniu. Już wiele tych chwastów rozdałam sąsiadom, bo zaczęły same wychodzić z ogródka :lol: .

Sandra napisał/a:
Szałwia ogrodowa cudna i obfita, a u mnie niezbyt...

Jeśli masz na myśli tą kępkę przy moim mini-bajorku to jest to lawenda, nie szałwia 8-) .

Sandra napisał/a:
Koty, które wyrastają w naturalnym środowisku lub są często wyprowadzane na spacer zachowują sie inaczej niz koty, które nigdy nie wychodziły.

Na pewno duże znaczenie ma obycie z przyrodą, więc trzeba kota przyzwyczajać do wychodzenia stopniowo. Zwykle koty szybko zdają sobie sprawę, że na dworze jest wiele ciekawszych zajęć niż kosztowanie kwiatków i moim zdaniem raczej do wyjątków należą osobniki, które próbują podjadać wszystko co zielone. Ja na początku też mocno obserwowałam Pedra, ale szybko przekonałam się, że jego zainteresowania skupiają się na zupełnie czym innym niż rośliny. Faktem jest, że wychodziłam z nim na krótkie spacery na smyczy jeszcze jak był mały (ale już wtedy rośliny go mało obchodziły), natomiast możliwość wychodzenia do "jego własnego" ogrodu otrzymał gdy miał rok i parę miesięcy.

Sandra napisał/a:
I nie tylko o rośliny tutaj chodzi.
Pszczoła to jest coś co łatwo upolować i tez można spróbować zjeść

Upolować łatwo ale na szczęście najczęściej kończy się to użądleniem w łapkę, co jest nauką na całe życie. Dokładnie tak to wyglądało u mojego Pedra - dostał żądłem po łapkach (a ja o mało nie zeszłam na zawał) i od tego czasu wszelkie "muchy z żółtymi paskami" są obchodzone dużym łukiem. Jednak taką naukę pobierają wszystkie młode kociaki żyjące na wolności.
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Sandra 
Ekspert

Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 29 Gru 2011
Posty: 3447
Wysłany: 2014-05-01, 15:51   

dagnes napisał/a:
Jeśli masz na myśli tą kępkę przy moim mini-bajorku to jest to lawenda, nie szałwia 8-) .

No i znów skucha...taka piękna i wyrośnięta.
Może gdybym mogła bliżej spojrzeć, powąchać :-D
Tej wielkości i przy sporych staraniach to właśnie szałwia mi dorasta...
  Zaproszone osoby: 2
 
scarletmara 


Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 06 Lis 2012
Posty: 1417
Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2014-05-05, 01:20   

Już się trochę zorientowałam w temacie i w kwestii ogrodu:
- większość drzewek, krzewów i innych habuzi idzie precz i zostaje tylko trawa + kilka krzaczków typu żywopłotowego + tuje pod ogrodzeniem czyli nawożenia żadnego nie będzie niczym.
w kwestii kociarstwa:
- koty mają do ogrodu podejście ostrożne, starannie obwąchują każde źdźbło, które mają zamiar skonsumować i widać, że są pod tym względem mocno wybredne. One urodziły się na wsi i pierwsze tygodnie swojego życia spędziły na łonie natury, wiec najwyraźniej coś tam się nauczyły, zapamiętały i instynkty odnośnie roślin i żyjątek mają prawidłowe. Co do pszczół to albo już się w dzieciństwie najwcześniejszym przekonały, że tego się nie tyka albo instynkt im to podpowiada bo omijają z daleka odkąd są u mnie.
- odnośnie relacji z otoczeniem niestety tylko jedna kota ma prawidłowe odruchy i reakcje np. na przechodzącego za ogrodzeniem człowieka czy przejeżdżający samochód i ogólnie dobrze sobie ze wszystkim sama radzi i szybko się uczy. Druga niestety jest strasznie nieporadna - przy najmniejszym szmerze chowa się w najgłębszą dziurę jaką jej się uda znaleźć i godzinami nie chce wyjść. Potrafi też gdzieś wleźć i potem nie pamięta którędy tam wlazła. Potem chce wyjść ale nie wie jak i wpada w panikę a wtedy to już jest masakra.

Cały długi weekend spędziłam próbując wywabić moje nieporadne futro z nowej kryjówki. Jak już po ponad 24h mi się udało i księżniczka wreszcie wylazła to jej siostra strzeliła focha i zaczęła na nią prychać, syczeć i warczeć tak, że nawet nie dało rady ich razem do transportera włożyć żeby zabrać je do domu. No ubaw po pachy normalnie :evil:
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2014-05-16, 22:27   

scarletmaro, nawet trawnik i "żywopłotowe krzaczki" wymagają jakiejś podstawowej pielęgnacji, a wtedy niezastąpione są naturalne nawozy i preparaty. Mam nadzieję, że coś już sobie wyszukałaś?

scarletmara napisał/a:
tuje pod ogrodzeniem czyli nawożenia żadnego nie będzie niczym

Jeśli nie chcesz skończyć z wyłysiałymi i brązowiejącymi tujami, to radzę jednak o nie odrobinę zadbać. Nie wiem jaką masz glebę, bo od tego też zależą konieczne zabiegi, ale nawet przy sprzyjających warunkach glebowych tuje wymagają opieki. Nie są to bowiem rośliny naturalnie występujące na obszarze Europy środkowej, choć warunki są tu dla nich w miarę sprzyjające. Pozostawione samym sobie mogą nie radzić sobie najlepiej.

Ja właśnie nabyłam świeżo odkryty przeze mnie ekologiczny środek z serii mydeł Himal, w celu stosowania głównie na nektarynce, która jednak czasem łapie ciut kędzierzawości:
http://www.himal.pl/pl/of...elonybuszwiecej

Dotąd używałam jedynie mydła potasowego Himal z czosnkiem, które sprawdza się naprawdę świetnie (po mszycach i przędziorkach ani śladu) oraz mydła Himal z piołunem (mieszanka tego mydła z dodatkiem nafty i soli kuchennej pozwoliła zlikwidować plagę gąsienic po zbyt ciepłej zimie). Zobaczcie jakie fajne mydełka Himal można nabyć (są od razu z różnymi wyciągami roslinnymi, więc odpada nawet czasochłonne przyrządzanie ich):
http://www.himal.pl/pl/produkty-dla-dzialkowcow
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
scarletmara 


Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 06 Lis 2012
Posty: 1417
Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2014-05-19, 03:09   

szczerze to teraz mam tyle na łbie, że o pielęgnacji ogródka nie mam czasu myśleć. Jeszcze nie wiemy dokładnie co z tym ogródkiem począć bo strasznie on jest zaprojektowany nie pod nasze potrzeby i każdy krzaczek jest "nie tam gdzie potrzeba" :(

Ale przynajmniej kociaste maja frajdę nieziemską :) Małe czarne już się tam czuje jak u siebie i robi przegląd włości za każdym razem jak ją zabieramy. Wczoraj wyglądała pociesznie biegając dookoła domu z miną: "zajęta jestem, tyle tu do zrobienia ledwie ogarniam, nie mam czasu" po dwóch godzinach jak już "ogarnęła" wszystkie pilne sprawy dopiero zaczęła zwracać na nas uwagę :mrgreen: a potem upolowała sobie żabę na kolację. Czy koty mogą jeść żaby ?

[ Komentarz dodany przez: dagnes: 2014-05-22, 13:23 ]
Dyskusja o polowaniu na żaby, i nie tylko, została wydzielona do wątku o zachowaniach łowieckich kotów:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=4232
 
 
Ines 
BARFny Hodowca
Ekspert


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2660
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-06-06, 11:53   

Chyba na mózg mi lekko padło, bo wraz ze znajomymi "z 4. piętra" napaliliśmy się i dzisiaj sfinalizowaliśmy dzierżawę takiego maszkarona:





Są to dwa zapuszczone ogródki działkowe, które połączyliśmy w jedną działkę o łącznej powierzchni 615m².

Udało nam się chapnąć działkę z altanką, którą ktoś opuszczając przezornie zabił gwoździami, więc odpada nam wątpliwa przyjemność sprzątania jej po woniejących "dzikich" lokatorach. Kalendarz na ścianie otwarty jest na roku 1982.

Większość chaszczy wykosimy. Ale jest tam kilka drzewek i krzewów owocowych, wyglądają na lekko zdziczałe. Zastanawiam się - czy warto je w takim razie zostawić? Tak sobie kombinuję, że takie rośliny, które przez tyle lat rosły sobie swobodnie, nieskażone chemią, potrafiły się obronić, chyba powinny być dobrą inwestycją i nie warto się ich pozbywać?
_________________
Instrukcja obsługi Kalkulatora
  Zaproszone osoby: 187
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-06-06, 14:05   

Ja myślę, że powinnaś je zostawić przynajmniej na ten sezon i wybadać, jak sobie radzą. Nie ma, jak to stare odmiany. ;-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne