BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Profesjonalna petsitterka z wieloletnim doświadczeniem ???
Autor Wiadomość
Dieselka 


Barfuje od: maj 2011
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 37
Dołączyła: 29 Gru 2012
Posty: 1350
Skąd: prawie Wrocław
Wysłany: 2014-07-12, 22:45   

okropna historia :(

Nie da się ukryć, że zostawiając zwierzaka pod opieką osoby nazywającej się profesjonalistą i której się za to płaci to niestety też się wymaga.

Bo gdyby to chodziło tylko o zmianę piasku w kuwecie i karmienie to z całym szacunkiem... myślę że za kasę, która ta pani skasowała, można by spokojnie zainwestować w automatyczne poidełko i miskę z dozownikiem. Dodatkowa kuweta i koty spokojnie kilka dni pożyją.

Ale Pani skasowała za opiekę. Czyli nie tylko miała posprzątać tylko zobaczyć jak reagują, jak się czują, spędzić chwilę czasu. Nie widziała kota przez 1,5dnia? jak to możliwe? Nawet gdyby ten kot faktycznie był pod łóżkiem to co, gdyby coś mu się stało? Zakrztusiłby się, miał zawał czy jakąś inną przypadłość? Ona jej nie miało się wydawać że widzi kota pod łóżkiem, tylko zobaczyć czy kot się dobrze miewa.
A gdyby te koty zatkały się tak jak Stefan? I już z bólu nawet wyjść by nie mogły wyjść spod łóżka?

Zwłaszcza że czym innym jest życie kota w spokojnych, stałych warunkach. A zupełnie inną sytuacją jest, kiedy ma taki stres i zmianę jak właśnie wyjazd właścicieli i pojawienie się obcej osoby w domu.

Ja bym nie była taka anty tej kobiecie, gdyby nie zachowanie później.
_________________
Paulinka i Dieselek
 
 
situnia 
BARFny Hodowca


Barfuje od: 18.10.2013
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 14 Paź 2013
Posty: 813
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-12, 23:09   

Ja też nie wyobrażam sobie wyjść z domu i nie sprawdzić czy koty są na miejscu. Mojemu P. już 3 razy zdarzyło się zamknąć którąś z kotek w szafie, gdybym nie sprawdziła przed wyjściem to siedziałaby tam do wieczora. Co lepsze Arya 2 razy niepostrzeżenie wymknęła się przez drzwi wejściowe. Raz ją znalazłam po powrocie do domu piętro niżej (całe szczęście nie było nas 1,5h), drugi raz pół godziny po powrocie P., który nie zauważył, że kota wypuścił - zdołała przemieścić się z 2 na 5 ostatnie piętro i siedziała przestraszona przy drzwiach wyjściowych na dach. A to się stało, mimo że my naprawdę staramy się pilnować kotów. Ale po kocie można spodziewać się wszystkiego. Jak wychodzę to stojąc już z kluczem w ręku ubrana patrzę czy obydwie kocice są w zasięgu wzroku, a jak którejś nie ma to wchodzę z powrotem do mieszkania i szukam. Jeżeli ta petssiterka była profesjonalistką to wiedziała czego można spodziewać się po kotach...
_________________

To jak traktujesz koty decyduje o twoim miejscu w niebie. - Robert A. Heinlein
 
 
isabelle30 
Ekspert

Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 19 Sty 2012
Posty: 2612
Wysłany: 2014-07-12, 23:22   

Situnia - czytałam cały wątek, cały opis - opis tylko jednej strony. Nigdzie nie widzę stwierdzenia opiekunki " nie spradziłam, założyłam z góry ze jest ok"
I koty te podusiły się w zamknietej pralce. Nikt ich tam nie uprał... gdyby tak było - wszystko by było jasne - trzecia opisana sytuacja stała by się rzeczywistością...

Jak ide opiekowac się zwierzęciem większym od chomika - nie zaglądam do sedesu, do szaf, szafek komuś obcemu w jego osobistym mieszkaniu na litość boską! I nie robię mu prania!

Ja widzę tu wyraźne zarzuty - wzięła pieniądze i sknociła. Bo niedopilnowała. Wiele razy te słowa tu padły. Nikt nie wziął pod uwagę zbiegów okoliczności i nieszczęśliwych wypadków.
Właścicielka dodatkowo ma pretensję ze zwłoki zostały na podłodze... a co petsiterka miała z nimi zrobić? Gdzie je wsadzić czy zamknąć w kawalerce? Może pochowac i zostać posądzona o dodatkowe czyny?
Litości!

Może to będzie mało popularne ale włascicielka jest na równi winna z petsiterką... to jej obowiązkiem było zamknąć sedes, szafki, pralkę czy co tam jeszcze miała. szczególnie gdy pralka stoi w tak newralgicznym miejscu.

Całą ta sytuacja przypomina pretensje kogoś komu ktoś bliski wypadł przez okno i zabił się na betonie, bo ktoś inny nieodpowiedzialny (komu zapłacono za usługę) wylał beton pod oknami...
 
 
Ines 
BARFny Hodowca
Ekspert


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2660
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-07-12, 23:36   

isabelle30 napisał/a:
Całą ta sytuacja przypomina pretensje kogoś komu ktoś bliski wypadł przez okno i zabił się na betonie, bo ktoś inny nieodpowiedzialny (komu zapłacono za usługę) wylał beton pod oknami...


Nie! Przypomina sytuację, w której ktoś bliski ma do kogoś pretensje, bo zapłacił za profesjonalną opiekę komuś, a ten profesjonalny ktoś nie dopilnował i osoba będąca pod jego opieką wypadła przez okno na beton.

isabelle30 napisał/a:
Właścicielka dodatkowo ma pretensję ze zwłoki zostały na podłodze...


Nie zwłoki zostały tam pozostawione, tylko rzeczy z pralki, ubrudzone fekaliami zmarłych kotów.
_________________
Instrukcja obsługi Kalkulatora
  Zaproszone osoby: 187
 
Dieselka 


Barfuje od: maj 2011
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 37
Dołączyła: 29 Gru 2012
Posty: 1350
Skąd: prawie Wrocław
Wysłany: 2014-07-13, 00:16   

ja się za swoimi kotami tak nie rozglądam. Wiem że nie włażą mi do szaf, pralek czy innych cudów. A nawet jeżeli musi sierota siedzieć cały dzień w piwnicy bo nie wylazła na czas to... no trudno.
Ja sobie mogę na takie zachowanie pozwolić bo znam i swoje koty i one znają mnie. Wiem czego się po nich spodziewać itp.

Ale jak były u mnie chłopaki, to nawet jak siedziały za szafką to nie tyle zerkałam czy są, co obserwowałam przez szczelinę czy żyją i jak się czują. Nawet jak latareczka trzeba było przyświecić. I nigdy nie wyszłam nie sprawdziwszy wcześniej kotów. Bo wiedziałam że nie będzie mnie ileś tam godzin, więc wolałam się upewnić jak się czują

Po co w takim razie była ta opiekunka skoro na takie rzeczy nie zwracała uwagi? jak zauważyła sama właścicielka - te koty by 2dni same wyżyły. Od bidy można zawsze dziecku sąsiadów dać dorobić i poprosić o posprzątanie kuwet ten 1 czy 2razy dziennie.
Skoro dziewcze tym się nie zadowoliło i specjalnie wybierało kogoś z super-hiper wiedzą, to widać chodziło jej opiekunkę dla kotów a nie sprzątaczkę i nasypywaczkę karmy. A co do za opieka, skoro kobita tyle czasu kota nawet nie widziała?

Co innego wypadek a co innego zaniedbanie.
_________________
Paulinka i Dieselek
 
 
isabelle30 
Ekspert

Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 19 Sty 2012
Posty: 2612
Wysłany: 2014-07-13, 00:19   

To teraz bardziej dobitnie:

Cytaty wypisane z opisu włascicielki:
"okazałam gdzie trzymam karmę (w kuchni, na wprost wejścia do niej, na blacie pod którym stała pralka były puszki z karmą)."
To ona powinna zadbac o zamkniecie drziczek pralki a nie wszyscy wokół...

"Pokazałam jej koty - całą 5 oprócz Uny, która na widok obcej osoby schowała się pod łóżko. Powiedziałam Julii, że Uny może teraz nie zobaczyć, ale opisałam jak wygląda"
Założyłą że ta kobieta ma na głowie tylko jej koty, opis wystarczy... dlaczego nie wyciągnęła za frak Uny spod łóżka? Czyżby była to tak wąska szpara że się nie dało? Ale Julia zapewne siłami nadprzyrodzonymi miała to robić kilka razy dziennie...

"Julia siedziała wypełniając umowę, ja nawet nie przeczytałam tego, co wpisała tylko szybko podpisałam, przekazałam klucze"
Nie będę głosno mówic kim intelektualnie jest osoba tak postępująca...

"Była przekonana, że siedzą pod łóżkiem"
Skoro tam zawsze siedziały i nie dało się tam zajrzeć - o tym wiemy już z wczesniejszego cytatu...

"Nie mogę też do dzisiaj uwierzyć, że Julia pytała mnie przez telefon CZY MA ZOSTAWIĆ ZWŁOKI W PRALCE do mojego powrotu następnego dnia."
Co tu jest do rozumienia?

"Ale nie rozumiem tego, że w ogóle nie poczuwała się do winy, że zapytała z wyrzutem czemu NIE POWIEDZIAŁAM jej, że koty chowają się do
pralki. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie chowały się. Ona na to, że powinnam wiedzieć, że koty w sytuacjach stresowych zachowują się niestandardowo. Odpowiedziałam, że to ona powinna to wiedzieć."
I niestety to Julia miała rację... odpowiedziała zgodnie z wielkim doświadczeniem, którego włascicielka nie posiadała pomimo posiadania stada kotów na małej przestrzeni

"Nie dowiemy się jak było naprawdę, ale najbardziej prawdopodobny scenariusz był taki, że Una uciekając przed opiekunką dobiegła do końca mieszkania, czyli do kuchni, a może tam już była nad miską z suchą karmą i schowała się w jedynym miejscu, które było tam dostępne. Niuniek zawsze opiekował się siostrą, więc pewnie wbiegł za nią. Nad pralką stały puszki z karmą, można było odruchowo zamknąć jej drzwiczki sięgając po puszki. Julia nie pamięta, czy tak zrobiła, nie pamięta także czy kiedy
zobaczyła kota w pralce drzwi były zamknięte na zatrzask. Nie pamiętała też ostatniego dnia, że było ich 6 a nie 5. Nigdy nie użyła ich imion, chociaż były zapisane w umowie."
Sama w tym momencie przyznaje rację Julii, sama jednak przyznaje, ze koty uciekału do ciemnej dziury czyli pralki. Do głowy by mi nie przyszło miec pretensję do obcej osoby która nie zna moich zwierząt że nie zapamietuje ich imion...

"Pokazałam jej koty - całą 5 oprócz Uny, która na widok obcej osoby schowała się pod łóżko. Powiedziałam Julii, że Uny może teraz nie zobaczyć, ale opisałam jak wygląda. Niuniek siedział koło łóżka, wystraszony, ale nie chował się. Te koty były najbardziej ufnymi z całej mojej 6,"
Tak się zachowują ufne, nie lekliwe koty? Ufne i nie lękliwe koty to ja widziałam u Sihaya i Agal... opis kotów zamieszczony tutaj raczej pasuje mi dzikich lękliwców, no sorki!

"Według lekarza umierały przez ok. 8 godzin"
Z tego co wiem lekarz moze stwierdzić że ktoś umarł ok 8 godzin temu, bardzo dobry lekarz... ale nie ile trwałą ta śmierć. Duszenie nie trwa 8 godzin

"Jak to się stało? Podczas pierwszej porannej wizyty Julia napisała że widzi całą 6 kotów i wszystko jest ok. Wieczorem oraz rano drugiego dnia dostawałam smsy że wszystko jest git, w opisie było też info jak zachowują się niektóre koty oraz że
'bure schowane"."
To je widziała czy nie? Wygląda na to że jednak widziała...

"Zanim zdecydowałam się opublikować ten post, rozmawiałam z psychiatrą behawiorystą, z DOŚWIADCZONYM zoopsychologiem oraz z niezliczoną liczbą osób działających na rzecz kotów. Każda z nich potwierdziła, że dostając smsa 'bure schowane' wywnioskowałaby, że opiekunka widziała koty"
I wszystkie te osoby widzą to co jest schowane? Gratulacje, bo ja nie znam żadnego takiego geniusza...

Bardzo łatwo w dzisiejszych czasach ruinowac komuś reputacje wypracowaną latami... bardzo.
I na koniec:
"Długo myślałam i konsultowałam się ze znajomymi, czy opublikować tą informację, czy ujawnić nazwę firmy"
To pewnie ci znajomi poniosa finansowe konsekwencje gdy Julia zdecyduje się oddać do sądu sprawę o pomówienie. I będzie miała rację... i na bank wygra.
 
 
eunnika 

Dołączyła: 01 Cze 2014
Posty: 1
Wysłany: 2014-07-13, 03:55   

Izabelo, ale:
- producenci pralek zalecają trzymać je otwarte z obawy przed zakiśnięciem. Ja trzymam otwartą, a przed każdym praniem sprawdzam czy kot aby nie wszedł. Moja pralka jeśli jest zamknięta to... kiśnie. I ubrania po wysuszeniu nieludzko śmierdzą. Pralkę można trzymać otwartą przy kocie, kot się sam w niej nie zamknie. A jak pisała Dominika w swoim poście - ekspert z BEKO jasno powiedział, że nawet dzieci mają trudności z zamknięciem takiej pralki. Więc co dopiero kot? Mam pralkę BEKO, tak się składa :) Żeby zamknąć muszę albo z całej siły przywalić drzwiczkami, albo drzwiczki docisnąć, i odpowiednio chwycić "klamkę" od drzwiczek. Koty nie mają przeciwstawnego kciuka żeby to zrobić. Kot nie ma aż takiej siły żeby zamknąć pralkę, nawet z rozbiegu. Nie jestem w stanie zamknąć jej kolanem (a swoją wagę mam słuszną ;).

Nie uważam bynajmniej żeby Julia zrobiła coś celowo. Mogła zamknąć mimowolnie, niektórzy mają taki odruch. Ale przed wyjściem z domu Dominiki powinna była policzyć głowy, które zostały jej powierzone pod opiekę. Była u kotów 4 razy, i dopiero za 4tym razem zaczęła kotów szukać. Nieważne jest to jaki miały charakter, nieważne jest to że drzwiczki pralki były otwarte. Miała powierzone sześć kotów, pilnowała czterech, dwoma nie zainteresowała się podczas 3 wizyt.

Co do pomówień - niestety dla Julii są dowody. M.in. jest sms od Julii że widziała wszystkie koty. A już najbardziej niezaprzeczalny dowód jest taki że kotów było sześć, po "profesjonalnej" opiece zoopsychologa z 10cio letnim doświadczeniem i niezliczoną ilością dyplomów, behawiorysty i szkoleniowca behawiorystów i petsitterów, zostało cztery, matematyka bywa trudna ale odejmowanie to akurat najbanalniejsze działanie w tej dziedzinie nauki - i brakuje dwóch.


Pozdrawiam i jednocześnie witam wszystkich pierwszym wpisem na forum, żałuję że w takim temacie.
 
 
Silvena 
Ekspert


Barfuje od: 28.04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 18 Kwi 2013
Posty: 1216
Skąd: UK
Wysłany: 2014-07-13, 07:48   

Ja tam nie mam w zwyczaju wkładać brudnych ubrań do pralki na zapas. Mając koty obawiałbym sie, ze te ubrania będą je bardziej przyciągać do ciemnej dziury.
Właścicielka jechała na pogrzeb bardzo daleko, wiec mogła nie przewidzieć w tej sytuacji kilku rzeczy, które profesjonalistka, moim zdaniem, juz powinna. Mogła pralkę zamknąć, zeby koty do niej nie wchodziły, a nie widziała ich jak były zagrzebane w ubraniach, moze nie chciała komuś w brudach grzebać? Można sobie gdybać, ale jakby nie patrzeć to ewidentne było to zaniedbanie ze strony Julii, ze nie sprawdziła wszystkich kotów przed wejściem i wyjściem. Mnie najbardziej razi brak jakiej kolwiek empatii po tym co się stało. Ja po czymś takim nie mogłabym juz chyba nigdy opiekować sie cudzymi kotami i miałabym pewnie gorsze wyrzuty sumienia niż właścicielka...

Właścicielka kotów pisała jeszcze, ze inne koty nie miałby fizycznej możliwości zamknięcia pralki nawet jakby pracowały wspólnie, bo to kaleki.
 
 
 
zenia 
BARFny Hodowca


Udział BARFa: 25-50%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 1133
Wysłany: 2014-07-13, 07:49   

a ja mam pralkę otwieraną do góry
zawsze zamykam
oczami wyobrażni widze jak kot włażąc od góry do bębną,zachacza nogą między mankiet i bęben,szarpie sie w p[anice i ginie
mam rozne takie wizje,moze zboczenie zawodowe
wiec snuje sie po domu i mysle gdzie moga wleżć
zwlaszcza kilku tyg kocieta w tym celują
w wlazeniem w rózne kąty
nie wyobrażam sobie,nawet nie chce tego czytać szczegółowo,bo mnie rozpacz ogarnia :-(
 
 
Skipper 
Ekspert


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2792
Wysłany: 2014-07-13, 08:04   

Ja generalnie zostawiam pralkę uchyloną z uwagi właśnie na to kiśnięcie. Parę lat temu zamknęłam przypadkowo i następnego dnia smrodek z pralki poszedł niezły :-/
U mnie pralka nie leży w obszarze kociego zainteresowania (z wyjątkiem jak się coś pierze, bo niekiedy z wielką ciekawością siedzą i patrzą jak się bęben kręci :roll: ).
Niemniej pralkę przed mimowolnym zamknięciem można przecież zabezpieczyć - u mnie np. na drzwiczkach pralki jest taki profilowany bolec i wystarczy go czymś owinąć (żeby był grubszy) i pralka się już nie zamknie bo bolec nie wejdzie w ten mechanizm zamykający pralkę.
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2014-07-13, 08:17   

Cytat:
Ale Pani skasowała za opiekę.
właściwie to, przynajmniej ja tak zrozumiałam, nie skasował za nic.

isabelle30 napisał/a:
Założyłą że ta kobieta ma na głowie tylko jej koty, opis wystarczy...
na litość boską. Jak zajmuję się kilkoma psami to nie idę do ludzi i nie mówię im, że "a tak, pogryzł was, sorry, ale mam na głowie też inne psy". Jeżeli kolejny pies to dla mnie już za dużo to odmawiam. Jak ktoś mówi, że on mi psa teraz nie pokaże, ale jego problemy to ... to moim zafajdanym obowiązkiem jest powiedzieć "Psa muszę zobaczyć, jeżeli mam z nim pracować".
Cytat:
"Ale nie rozumiem tego, że w ogóle nie poczuwała się do winy, że zapytała z wyrzutem czemu NIE POWIEDZIAŁAM jej, że koty chowają się do
pralki. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nie chowały się. Ona na to, że powinnam wiedzieć, że koty w sytuacjach stresowych zachowują się niestandardowo. Odpowiedziałam, że to ona powinna to wiedzieć."
I niestety to Julia miała rację... odpowiedziała zgodnie z wielkim doświadczeniem, którego włascicielka nie posiadała pomimo posiadania stada kotów na małej przestrzeni
Ile znasz właścicieli psów, którzy po pogryzieniu kogoś przez ich puplia tłumaczą "on nigdy się tak nie zachowywał, nie wiem czemu to zrobił"? Od tego jest szkoleniowiec/behawiorysta żeby wiedzieć, uświadomić i zapobiegać takim sytuacjom.
isabelle30 napisał/a:
Do głowy by mi nie przyszło miec pretensję do obcej osoby która nie zna moich zwierząt że nie zapamietuje ich imion...
znam imiona wszystkich psów, którymi się zajmowałam i zajmuje oraz psów, z którymi one mają kontakt czy to na spacerach czy to w mieszkaniach. Imiona tych kotów, jak pisze właścicielka, były spisane w umowie.

Dla mnie "bure schowane" oznaczałoby, że "wiem, że jest schowany i wiem gdzie bo poszukałam i zajrzałam czy jest".

Poszło zapytanie czy można przypadkowo zamknąć pralkę. Przyszła odpowiedź, że nie.
Sprawdziła czy można przypadkowo zamknąć pralkę. Wyszło, że nie.
Opisała jakie mankamenty fizyczne ma pozostała czwórka kotów, i z tego powodu nie mogły by przypadkowo zamknąć pralki. To nie były psy wielkości Brutka czy łajzowatej, które zarzucając zadem zamykają takie rzeczy. Tylko małe koty. Gdyby to była stara pralka z kiepskim zatrzaskiem to pewnie nikt by nawet nie pomyślał, że to wina opiekunki. Właścicielka kotów też nie pisze, że zrobione to było specjalnie.

Jeżeli weszłabym do takiego mieszkania i zobaczyła rzeczy potencjalnie mogące stanowić zagrożenie dla życia czy zdrowia zwierząt to na głos bym powiedziła, że to to i to i to i jeszcze tamto powinno być schowane/zamknięte/położone wyżej/usunięte. Bo to ja mam wiedzę w danym temacie i to mnie zwykłe rzeczy nie mogą zaskakiwać, jeżeli zwykłe są dla mnie a nie koniecznie dla właścicieli zwierząt.

Natomiast kwestia zachowania opiekunki po zdarzeniu nie może być przez nikogo oceniana, bo prawda jest taka, że jej nie znamy. Znamy tylko opis jednej strony, która już była zdruzgotana z powodu śmierci kotów i dlatego jej odbiór zachowania opiekunki może być zupełnie różny od rzeczywistości.
 
 
 
Dieselka 


Barfuje od: maj 2011
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 37
Dołączyła: 29 Gru 2012
Posty: 1350
Skąd: prawie Wrocław
Wysłany: 2014-07-13, 11:19   

Snedronningen napisał/a:
Cytat:
Ale Pani skasowała za opiekę.
właściwie to, przynajmniej ja tak zrozumiałam, nie skasował za nic.

gdzieś w natłoku myśli, źle to sformułowałam.

Chodziło mi że "kasuje za opiekę" - w formie ciągłej a nie w tej konkretnej sytuacji.

Bo gdyby koty jednak nie wlazły do pralki i przeżyłyby to nie miałaby problemu, żeby zapłatę odebrać. Ale zapłatę za co? Za bycie sprzątaczką czy opiekunką? Umowa i ustalenia obejmowały to drugie.
A skoro tyle czasu kotów nawet nie widziała (widzieć, tzn zobaczyć czy kot się czuje dobrze itp a nie że wydaje sie że widzi ogon) to robiła tam tylko za wymiennik piasku w kuwecie. Dla mnie ta sytuacja jest wprawdzie niezbyt zaskakująca (nie pierwsza osoba jest nieuczciwa jak jej się na ręce nie patrzy), ale naprawdę karygodna.

A pralkę zawsze mam otwartą
_________________
Paulinka i Dieselek
 
 
Nina_Brzeg 


Barfuje od: 10.2013r
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 31
Dołączyła: 26 Wrz 2013
Posty: 862
Skąd: Brzeg
Wysłany: 2014-07-13, 13:51   

U nas też pralka zawsze jest otwarta. Kotów przez te lata mieliśmy naście - naszych, tymczasowych, na wakacjach. Nigdy żaden do pralki nie wchodził ale ZAWSZE przed zamknięciem sprawdzamy zawartość. Nowe pralki mają takie drzwiczki, że zamknięcie ich wcale nie jest łatwe. A już z pewnością jest niewykonalne dla kota.

Nikt nigdzie nie twierdzi, że opiekunka celowo koty zamknęła. Ale to przez jej nieuwagę te koty nie żyją.


Co do tego, że jednego kota opiekunce nie pokazano - jest jasno napisane, że Julia była w biegu. Spieszyła się, nie miała na nic czasu.


Jedyną rzeczą, jaką zrobiła dobrze, było opłacenie cmentarza obu kotów.


DOPISANE
Jeszcze jedna rzecz, o której pomyślałam wczoraj. Wg mnie Julia od razu po tej sytuacji powinna ją osobiście opisać na stronie swojej firmy. Takie zachowanie byłoby w porządku a teraz wygląda to na sytuację pt. "może się nie wyda".
_________________
Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
 
 
Maciejka 

Barfuje od: 04.2012r
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 26 Kwi 2012
Posty: 301
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-14, 00:43   

Nie czytałam z premedytacją. Wystarczą mi Wasze wpisy, i tak włos mi się zjeżył.
Mam zwyczaj co jakiś czas sprawdzać, gdzie są moje koty. Rzadko, ale zdarza im się tak dobrze schować, że muszę któreś wołać, aby się pokazało. I mam raczej małe mieszkanie. I moje koty nie mają skłonności do wchodzenia do pralki czy w inne dziwne miejsca, sedes ich nie interesuje (ale trzymam zamknięty!). Co jakiś czas sprawdzam, czy siatka na balkonie się nie obluzowała. Nie mam nerwicy, ale wiem, że licho nie śpi; wszystkiego nie da się przewidzieć, ale jestem spokojniejsza, jak co jakiś czas sprawdzę teren.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne