BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Temperatura BARFnej mieszanki
Autor Wiadomość
Skierka 


Udział BARFa: 75-90%
Wiek: 35
Dołączyła: 24 Wrz 2013
Posty: 108
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-10-02, 15:37   

Jeszcze raz ja, ale wybaczajcie nowicjuszce! Czytam właśnie o mrożeniu w barfie. Dla mnie praktycznej mrozić w dziennych porcjach. Ale mam inne pytanie. Na jednym forum wyczytałam, żeby nie podawać kotu jedzenia prosto z lodówki. Z drugiej strony forum było dla mnie niewiarygodne, bo jak poczytałam co koty jedzą, to mną wstrząsnęło. Jak rozmrażam mięsko, to wstawiam je do lodówy. Czy mogę na małe porcje wyjmować je i podawać bez ogrzewania? Zresztą Kiera na widok słoika ustawia się pod miską:).
Dziękuję za wsparcie.
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1686
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 2013-10-02, 15:43   

Nie podaje się jedzenia prosto z lodówki - nieważne, czy to BARF, czy karma; powinno mieć temperaturę pokojową - po prostu z pół godziny przed podaniem trzymaj zamknięte, ale poza lodówką - powinno wystarczyć jak już w lodówce rozmroziłaś. O nie podawaniu jedzenia z lodówki trąbią chyba w każdym miejscu. Kocia ofiara nie jest lodowata tylko ma temperaturę powyżej nawet pokojowej (świeżo upolowana oczywiście).

Zresztą dla ludzi jedzenie prosto z lodówki też nie jest zbyt zdrowe - kiedyś w to nie wierzyłam, ale od czasu kiedy stosuję, to skończyły się wieczne przeziębienia i bóle zatok.
 
 
Sojuz 
Ekspert


Barfuje od: 09.2012
Udział BARFa: 75-90%
Pomógł: 10 razy
Wiek: 27
Dołączył: 06 Sie 2012
Posty: 1433
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-10-02, 17:40   

No to przełamiemy lody, gdyż moja kotka ma się świetnie już 1 rok, gdy podaję jej jedzenie prosto z lodówki. Jakoś nie narzeka, czy zje zimne, czy po odstaniu lekko ogrzane, bo ciepłym tego raczej nazwać nie można (maks. 20 stopni). Ani razu nie zachorowała.

Do rzeczy. Czy jedząc jogurty, kefiry też każdy sobie odkłada, aż nabierze temperatury? Czy sałatki warzywne każdy odgrzewa w mikrofali, gdy chce sobie zjeść na kolację? I czy potem wszyscy chorują po Danonkach i sałatkach na zimno?
Chorowanie od zimna to mit. Braki w układzie odpornościowym są przyczyną zachorowania, a nie samo zimno. Udowodniono naukowo to kilka (jak nie kilkanaście) lat temu. Dam też przykład z własnego życia. Musiałem ok. pół godziny spędzić na boso pod koniec zimy, gdyż po roztopach zrobiło się dosłownie bagno na działce. Nie miałem wtedy kaloszy, a butów szkoda (nogi się umyje i już). A że samochód ugrzązł niesamowicie, to trzeba było go wydostać (był potrzebny). Owszem, mocno wyziębione stopy dały o sobie znać, ale jakoś od tego nie zachorowałem. Tak samo nienawidzę(!) spożywać gorących posiłków. Wolę zjeść zimne, co najwyżej letnie (do 40 st. C) danie czy wypić herbatę. Nie wiem, jak ludzie mogą pic/jeść tak gorące rzeczy. M. in. potem się dziwią, że im szkliwo na zębach pęka :roll:
 
 
gerda 


Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 21 Wrz 2011
Posty: 1576
Skąd: podlaskie
Wysłany: 2013-10-02, 19:06   

Ja np. zimnej kawy czy herbaty nie lubię, nawet w lecie :twisted: ,a jak mi przemarzną nogi (jak Tobie) - to pęcherz na mur wysiądzie i ewentualnie stawy :evil: , ale tu i wiek ma znaczenie :-(
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1686
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 2013-10-02, 19:40   

Sojuz napisał/a:
No to przełamiemy lody, gdyż moja kotka ma się świetnie już 1 rok, gdy podaję jej jedzenie prosto z lodówki. Jakoś nie narzeka, czy zje zimne, czy po odstaniu lekko ogrzane, bo ciepłym tego raczej nazwać nie można (maks. 20 stopni). Ani razu nie zachorowała.

Do rzeczy. Czy jedząc jogurty, kefiry też każdy sobie odkłada, aż nabierze temperatury? Czy sałatki warzywne każdy odgrzewa w mikrofali, gdy chce sobie zjeść na kolację? I czy potem wszyscy chorują po Danonkach i sałatkach na zimno?
Chorowanie od zimna to mit. Braki w układzie odpornościowym są przyczyną zachorowania, a nie samo zimno. Udowodniono naukowo to kilka (jak nie kilkanaście) lat temu. Dam też przykład z własnego życia. Musiałem ok. pół godziny spędzić na boso pod koniec zimy, gdyż po roztopach zrobiło się dosłownie bagno na działce. Nie miałem wtedy kaloszy, a butów szkoda (nogi się umyje i już). A że samochód ugrzązł niesamowicie, to trzeba było go wydostać (był potrzebny). Owszem, mocno wyziębione stopy dały o sobie znać, ale jakoś od tego nie zachorowałem. Tak samo nienawidzę(!) spożywać gorących posiłków. Wolę zjeść zimne, co najwyżej letnie (do 40 st. C) danie czy wypić herbatę. Nie wiem, jak ludzie mogą pic/jeść tak gorące rzeczy. M. in. potem się dziwią, że im szkliwo na zębach pęka :roll:


Magnolia zje zimne (bo zapomnę wyjąć) i następnego dnia kapie z nosa - masz kotka z nieleczonym herpesem, bo go wziąłeś ze schronu po zmarłej osobie, gdzie ulegał samoleczeniu albo miał problem? Bo mój kotek niestety tak ma i zjedzenie zimnego nie wychodzi mu na dobre (następnego dnia leci z nosa i ciężko przełyka jedzenie - ból gardła), choć na zewnątrz o poranku (po śniadanku o 3 w nocy) potrafi przesiedzieć 2-3h i nic - byle zimnego nie zjadł.

Ja mam niestety identycznie. Mit nie mit, ale potwierdzony doświadczalnie. Nie przetrzymuję sałatek - zjadam tylko świeżo przygotowane. Kefiru czy jogurtu nie jem, bo smarkam po nich dalej niż widzę, gdy zimne, a ciepłe niedobre - Danonka nie dotknęłabym nawet za dopłatą. Boso to mogę stać na śniegu - teraz siedzę często przy otwartym na oścież oknie (temp. poniżej 10st. C), bo się Magnolcia za oknem wietrzy i nie życzy sobie zamykania - i nic. Ale cokolwiek zimnego z lodówki (nie wyjętego wcześniej) i leci z nosa. Piję tak gorące rzeczy, że większość ludzi by nie dała rady - nigdy mi szkliwo nie pękało - nawet jak sekundę później poprawiłam czymś prosto z lodówki (co akurat owocowało katarem). Zimno z zewnątrz to nie jest to samo co od wewnątrz. Wielu ani jedno, ani drugie nie zaszkodzi, niemniej jednak ofiary kot zjada nie po przetrzymaniu w lodówce tylko świeże, cieplutkie (czasami jeszcze ruszające się) i skoro dążymy do "zbliżone do natury", to konsekwentnie, a nie pakując w kota mrożonki.

Nie jest wiec tak prosto jak twierdzisz, że każdy może sobie bezkarnie jeść z lodówki i nic. Równie dobrze mogłabym twierdzić, że każdy może pić zimne i poprawiać mocno gorącym bez szkody dla szkliwa, otwierać butelki podhaczając kapsle zębami itd., bo ja mogę i mi nic nie ma. Świetnie.

Argumenty jak obrońców whiskasa - bo mój kot całe życie jadł, dożył prawie 20 lat i nigdy nie chorował, więc whiskas jest dobrym jedzeniem, a dobre karmy czy BARF to wymysł nawiedzonych.
 
 
Komanka 


Barfuje od: 03.11.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 03 Sie 2012
Posty: 658
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-10-02, 20:29   

U mnie problem podawania/niepodawania z lodówki rozwiązany jest tak, że kot nauczył się jeść mieszanki ze sporą dolewką wody do miski. Więc po wyciągnięciu jedzenia z lodówki, dolewam chlapkę ciepłej wody albo zimnej + 1-2 łyżki wrzątku i już jest odpowiednia temperatura.
Psu też tak robię (ze 2 łyżki wrzątku na dno miski, żeby popiła ciepłym), bo uważam, że tak lepiej dla żołądka, tym bardziej, że nasza jamniczka je strasznie łapczywie.

Gpolomska, ja też piję napoje gorące rzeczywiście gorące :-D I w pracy potrafię wylać napój i robić nowy, gdy mi ktoś przerwie :evil: Nienawidzę letniej kawy, herbaty, zupy nawet w największe upały. I nie przepadam za napojami z lodówki, nawet latem piję odstane w temp. pokojowej - inaczej problemy z gardłem.

Sojuz, z tymi nogami to też kwestia osobnicza. Jak zmarznę w nogi, od razu łapię przeziębienie, taka moja cecha. I teraz, w taką pogodę, widać, kto w co marznie, bo widuję dziewczyny w balerinkach, ale w płaszczu zimowym :confused: U mnie to nie do pomyślenia, marznę i choruję "od nóg". Nie ma reguły.
 
 
Sojuz 
Ekspert


Barfuje od: 09.2012
Udział BARFa: 75-90%
Pomógł: 10 razy
Wiek: 27
Dołączył: 06 Sie 2012
Posty: 1433
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-10-02, 21:38   

Po prostu każdy jest inny i każdy inaczej dba o swoje potrzeby, co odbija się na zdrowiu, samopoczuciu, itp. Żeby się nie rozdrabniać i nie zaśmiecać tematu ;-)
 
 
shana55 
Ekspert


Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 5242
Skąd: Żywiec
Wysłany: 2013-10-02, 21:49   

Dokładnie !! :mrgreen: :kwiatek:
_________________
MOJE KOTY
Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
 
 
Skierka 


Udział BARFa: 75-90%
Wiek: 35
Dołączyła: 24 Wrz 2013
Posty: 108
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-10-02, 22:05   

No właśnie, trudne to do rozstrzygnięcia. Ale pomysł z ogrzaniem wodą wydaje się praktyczny w użyciu. Bo jak wyjmuję małą porcję z lodówki, to kot wskoczy wszędzie na dźwięk odkręcanego słoika i je od razu. Spróbuję z wodą. Dzięki za wszystkie posty.
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 2987
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-02, 22:34   

A jak dokarmia się koty zimą to jakie jedzą, jak trochę postoi na dworze? Zimne.
Ja swoim też daję z lodówki, jak za zimne, to same chwilę poczekają.
 
 
klauduska 
BARFny Hodowca

Barfuje od: dopiero co
Wiek: 31
Dołączyła: 24 Sty 2012
Posty: 52
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-03, 08:56   

Tufitka, robię tak samo. Same wyciągają.. Ostatnio talerze 2 rozwaliły, bo leżało mięso niecałkowicie jeszcze rozmrożone [kilka było lekko podmrożonych jeszcze] na talerzu pod talerzem i tak się chciały dorwać, że zwaliły talerze z blatu :roll:
_________________
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1686
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 2013-10-03, 09:40   

Postaw im whiskasa itp. - też się dorwą... czy to dobre dla nich? :twisted: koty na dworze to nawet płyn z glikolem wciągną jak jakaś menda im naleje... korelacja "koty wciągają" z "jest dobre dla kotów" jak jak wyciąganie na podstawie tego, że we wsi X jest dużo bocianów i dużo dzieci wniosku o tym, że bocian przynosi dzieci :lol: nie zawsze występowanie dwóch zjawisk jednocześnie oznacza, że jest między nimi związek przyczynowo-skutkowy :mrgreen:

Sojuz, zgadzam się z Tobą w pełni - jakby każdy organizm był taki sam, to leczenie czegokolwiek byłoby proste (skoro ludzie czy nawet zwierzaki w ramach gatunku mocno się różnią osobowością itd., choć mają taki sam mózg, to jednak taka sama budowa anatomiczna nie gwarantuje identycznej reakcji na pewne rzeczy).
 
 
klauduska 
BARFny Hodowca

Barfuje od: dopiero co
Wiek: 31
Dołączyła: 24 Sty 2012
Posty: 52
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-10-03, 10:42   

gpolomska, sorry, ale dla mnie podawanie kotu i ludziom non stop ciepłego jest bez sensu. Dlatego właśnie ty czy twoja kotka ciągle chorujecie, jak zjecie coś zimnego, bo organizm nie jest jakkolwiek do tego przyzwyczajony :roll: :roll:
_________________
 
 
Margot 
Ekspert

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 17 razy
Dołączyła: 01 Paź 2011
Posty: 1518
Wysłany: 2013-10-03, 10:57   

Podawanie kotom jedzenia w temperaturze pokojowej (czyli na pewno nie prosto z lodówki) nie jest bez sensu, a wręcz wskazane. Nikt nikogo jednak nie zmusza do stosowania się do tych zaleceń, więc bez sensu to są chyba dalsze przepychanki słowne.
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1686
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 2013-10-03, 13:45   

Margot napisał/a:
Podawanie kotom jedzenia w temperaturze pokojowej (czyli na pewno nie prosto z lodówki) nie jest bez sensu, a wręcz wskazane. Nikt nikogo jednak nie zmusza do stosowania się do tych zaleceń, więc bez sensu to są chyba dalsze przepychanki słowne.

Właśnie, klauduska - w pokojowej. Nigdzie nie pisałam o ciepłym podgrzewanym tylko o wyjętym wcześniej z lodówki (temperatura ciała myszy jest tylko nieco wyższa od pokojowej). Nie chorujemy ciągle - po prostu nie jemy zimnego ;) lekarza mam - nie odwiedzam po nic innego niż jakieś papierki czasami, bo nie choruję (a byłam totalnym zdechlakiem zanim wdrożyłam na sobie medycynę naturalną jakieś 23 lata temu), a antybiotyków nie brałam już bardzo długie lata i na nic się nie szczepię (jak w robocie była epidemia grypy, to ostałam się tylko ja i szef). Zimne prosto z lodówki jest wygodne, ale niekoniecznie lepsze. Poza tym jak pisałam - zimne jedzone a zimne dookoła to dwie różne rzeczy - na zewnątrz jest 6 stopni - mam okno na oścież otwarte, bo Magnolcia biega za okno i z powrotem - rodziców aż otrzepuje z zimna, a ja siedzę w cienkim sweterku i bynajmniej przeziębiona od tego nie będę; przy -20st. zimą też nieraz jeździłam po 2,5h lub dłużej w jedną stronę stojąc po przystankach i chora od tego nie byłam. Wiem, że najlepiej usłyszeć "tak, prosto z lodówki jest super", bo to mniej roboty i nie trzeba wcześniej pomyśleć o wyjęciu jedzenia ;) Wasz wybór - dla mnie możecie wbijać nawet zęby prosto w mrożonkę - Wasze zęby, Wasze zdrowie, Wasza decyzja ;) ja jednak tego nie będę polecać.
Ostatnio zmieniony przez dagnes 2013-10-17, 08:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne