BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nasze przeboje dupne i "walka" z wetem
Autor Wiadomość
Paulafifi 


Barfuje od: 25.08.2016
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 23
Skąd: Złotów
Wysłany: 2016-12-15, 10:29   Nasze przeboje dupne i "walka" z wetem

Myślałam że już dzisiaj nie wytrzymam i znalazłam 3 minuty na napisanie posta, bo muszę wylać swoje wszystkie żale i niepewności zasiane przez weta.

Walka z wetem zaczęła się od dupnej sprawy. a dupna sprawa zaczęła się 20/21 listopada jak to jadąc w następnym tygodniu na wakacje chcieliśmy oddać nasze kocieły pod opiekę teściów. Więc przezornie postanowiliśmy je nie stresować bezpośrednim przerzutem i pojechaliśmy owego 20 listopada do rodziców celem zapoznania kociarni z terenem. Tam dopadły do jedzenia bliżej nie określoną ususzoną roślinę (która okazała się najprawdopodobniej lilią azjatycką). Wróciliśmy do domu i akurat był to czas przygotowania nowej mieszanki wiec kociarnia nieco podjadła zdobytych kąsków. Wieczorem odmówiły kolacji (założyliśmy ze brzuchy pełne). Rano zaczęliśmy wprowadzać nową mieszankę (pierwsza z dodatkiem spiruliny). A wieczorem zaczęły grać pierwsze przeboje.
Milka (mały wrażliwiec jelitowy), nie chętnie jadła i zrobiła nutelkową kupę. We wtorek w nocy kolejna nutelkowa kupa, a Kuba dalej bez fizycznych objawów może niewielka nie chęć do jedzenia. Rano milka zrobiła zwrot i oddała na kafelki kawałek roślinki. Myśleliśmy ze już będzie po wszystkim, a jak się okazało to dopiero początek. Już towarzystwo było na nowej mieszance. I naglę w środę Milka robi jedną wodnistą kupę (okej - stwierdziliśmy, może zmiana mieszanki zobaczymy co dalej), a w czwartek wieczorem Kuba dołącza w kuwecie ze sraczką. Wróciliśmy na starą mieszankę (mieliśmy jeszcze porcji na 10 dni), w obawie że to wina spiruliny.
Piątek i sobota przebojowe - na dwie biegunki, nie nadążaliśmy wymieniać żwirku. Wieczorem w sob konsultacja tel z wetem i nakaz ze jak się nie poprawi, w niedziele będzie w przychodni i mamy zajechać. W nocy hard core. Kuba jeszcze się trzymał i bawił, ale milka była na wyczerpaniu co się ruszyła leciało jej z pupy. Dosłownie. Miała tak podrażnioną pupę że jak się lizała to krzyczała. Zero energii, tylko wodę piła co jej pod nosek podsunęłam. Bałam się że widzi już skrawek tęczowego mostu.
Tak też mój mąż rano koty pod pachę i jazda do weta.
I tu się zaczęło, że czemu barf, a co to barf, ze najlepiej to suchą karmę, a nie udziwnienia, bo później koty cierpią. I oczywiście wina barfa ze mają sraczkę. Nasłuchał się mąż co nie miara. A znowu w poniedziałek na kontroli to samo. Że czemu barf, ze jak to a po co, że lepiej suchą dawać. Pokornie kiwałam głową a wiedziałam ze zrobię swoje. Dostały antybiotyki w tabletkach na 6 dni. I od niedzieli wieczora już gotowanego kurczaka najpierw z ryżem potem stopniowo przechodziliśmy na nie dogotowanego kurczaka. I tak po tygodniu antybiotyków i gotowanego kurczaka przyszła regularna kupa co prawda śmierdziała i była jasnobrązowa, ale była zwarta. I tak od 3.12 są z powrotem na barfie tym bez spiruliny. Kupy jak zawsze. Już myślałam ze nasze następne spotkanie z wetem będzie w styczniu na kastracji, jednak nie.
z 13 na 14 grudnia Kubuś zaczął w nocy wymiotować seriami po 2 razy. Myśleliśmy że się zakłaczył ale wymiotował białym spienionym śluzem. o 12 przerażona coraz to częstszymi wymiotami pojechałam do przychodni złapałam jakiegoś pierwszego lepszego weta z błaganiem żeby chociaż coś mu dał żeby się biedak nie odwodnił. Dostał jakie leki plus przeciwwymiotny i dzisiaj miałam się stawić. Niby infekcja gardła /angina.
Przez dzień spoko, ale jadł oszczędnie niewiele. pił dużo ciepłej wody. A od 23 znowu co 2 godziny serie wymiotów. Takie wymuszane. Napompuje napompuje i wymiotuje i tym razem jedzeniem i woda.
Zaniepokojona spakowałam dzisiaj kocieła i pojechałam do weta. Dzisiaj był inny. Obadał, osłucha zmierzył temp (38.8) i się pyta co jedzą więc ja z przekonaniem "mieszanki mięsne z suplementami", na co on "co za mieszanki " wiec mu powiedziałam ze są na BARFIe. I widziałam jego minę mówiącą: no tak to WY. I komentarz do spojrzenia: widać im to nie służy.
Wywiodła się dyskusja ja swoje argumenty ze były od początku tym żywione i było okej, ze mają wszytko co potrzebują i jak zwierze mięsożerne może być suchą karmą karmione. Na co pan miliony kotów je najzwyklejszą i najnormalniejszą karmę i nic im nie jest..... Super, mówię, ale to moje przekonania i tak będą karmione dopóki nie uznam że nie daje rady, albo zauważę że naprawdę jest tak źle że lepsze będą co najwyżej puszki. Więc argument jego ze jakieś wynalazki koty dostają i że na kotach eksperymntuje...Słabo mi się zrobiło, zamilkłam. Doczepił się do brzucha kota, obmacał w poszukiwaniu nie wiadomo czego (chyba chciał potwierdzenia że im ten barf nie służy i brzuch go boli), i po 5 minutach przyznał że nie widać żeby brzuch go bolał. Dał zastrzyki powtórka z wczoraj jak dobrze rozszyfrowałam (Cerenia, Dexa-jet, Catvit, Synergal i chyba multi witamina plus dzisiaj coś co nie mogę rozszyfrować na "O").
I jutro kontrola. Jak nie będzie lepiej zrobimy badania krwi.

I właśnie siedzę roztrzęsiona, bo mnie doprowadził do szewskiej pasji. Już do męża mówiłam, że puszki przejże co jest dla kotów dobre. Zasiał mi wątpliwość że to przez jedzenie że nie dostają wszystkiego i temu chorują. Aż mi się płakać chce. Niedawno Milka, a teraz Kuba siedzi osowiały wychudzony, i widzę smutek w jego oczach. I czuje się winna.[/b]
_________________
Pracuje po to, żeby moje koty miały godne życie.
 
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2016-12-15, 11:20   

Paulafifi napisał/a:
znalazłam 3 minuty na napisanie posta

Rany, w 3 minuty taki tekst :shock: :lol: .

A teraz poważnie. Dlaczego nie powiedzieliście weterynarzom, że koty zjadły lilię?
Lilie, a lilia azjatycka zwłaszcza, są mocno toksyczne dla kotów! Zatrucie może być nawet śmiertelne. Toksyny zawarte w liliach wywołują najpierw nieżyt układu pokarmowego, a następnie, jeśli nie podejmie się właściwego leczenia, doprowadzają do ostrej niewydolności nerek. Zamiast prowadzić dyskusje na temat BARFa należało intensywnie leczyć koty z poważnego zatrucia.
Antybiotyki? Na co? Czy oprócz "obmacania" kotów weci zrobili jakiekolwiek badania?
Nie chcę Cię straszyć, ale radziłabym na cito wykonać badania krwi z oznaczeniem parametrów nerkowych (najlepiej zrobić szeroki profil diagnostyczny, by zobaczyć też, czy nie ma szkód w innych organach). I nie gadać z wetami o jedzeniu, tylko jasno powiedzieć, że koty zjadły lilię. Działaj szybko, żeby dla kotów nie było za późno!
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Paulafifi 


Barfuje od: 25.08.2016
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 23
Skąd: Złotów
Wysłany: 2016-12-15, 14:11   

Przy pierwszej akcji - tą z biegunką, wet wiedział że zjadły prawdopodobnie lilię. To zaznaczyłam od razu jak u niego byliśmy. A on oczywiście że kwestia żywienia. Zrobił swoje czary mary, dostawały tabletki i się wszystko unormowało. A jak byliśmy około 2.12 na kontroli to rozmawiałam z nim że mam podejrzenie że to nie od jedzenia tylko właśnie to musiała być ta lilia i się po prostu zbiegło ze zmianą mieszanki. Pokiwał głową, ale dalszej rozmowy nie mieliśmy.

Teraz przeboje z Kubusiem (Milka zdrowa - szaleje za dwoje, chata w strzępach), a Kuba właśnie leży i odpoczywa. Ledwo co miauczy, a w domu to on był zawsze najgłośniejszy. Jak się nie poprawi jutro będą badania krwi i zobaczymy. Dzisiaj go podkarmiam wodą z dodatkami (masło i żółtko) bo tylko to pije, bo widzę że ma problem połykać. Jak dałam mu ciepłego jogurtu to słyszałam jak przełyka, przy najmniej tak mi się wydaje.

A co do weta do tej pory nie narzekałam na niego i ma fajne podejście do zwierzaka i nigdy się go koty nie bały. A to jest jedyny dobry wet (wg mnie i opinii zasłyszanych) w promilu 40 km. Jak będzie jutro wymyślał przy kontroli to mąż pojedzie z Kubą do innego miasta do weta (już ustaliliśmy więc strategia obrana). Dzisiaj nie ma nawet jak się spakować żeby wyjechać z domu na dłużej. Wyprawa do sklepu na 10 min to jest wyzwanie i pełna mobilizacja.
_________________
Pracuje po to, żeby moje koty miały godne życie.
 
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2016-12-15, 14:34   

Paulafifi, szukaj błyskawicznie innego, dobrego weta. Jeśli ten nie zareagował na zatrucie kotów lilią, to daj sobie z nim spokój, bo jeszcze bardziej zaszkodzi twoim zwierzakom.
Stan kota / kotów może być już ciężki. Objawy i cała sytuacja pasuje do zatrucia lilią. Pierwszy nieżyt układu pokarmowego "przechodzi" na jakiś czas, a choroba wchodzi w etap utajony, w którym niszczone są nerki. Kolejny etap to ostra niewydolność. Nie czekaj do jutra, jedź przynajmniej z Kubusiem natychmiast do jakiejś dobrej lecznicy. Każda chwila się liczy!
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Paulafifi 


Barfuje od: 25.08.2016
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 23
Skąd: Złotów
Wysłany: 2016-12-16, 19:32   

Byłam u weta, wymusiłam badania poniżej skan z badaniami.


Wyrok weta nerki nie pracują i wątroba wysiada...
Kuba dostał dzisiaj kroplówkę - płukanie (jutro też mamy się stawić) i dostaliśmy o weta RC Renal żeby coś chociaż zjadł. Co dalej z jedzeniem ?? Co mu dawać żeby nie pogorszyć sytuacji?? Jestem w kropce....
Danges jakieś wskazówki co do działania??, wiedziałaś od razu po objawach co jest. Dzięki za pomoc.
_________________
Pracuje po to, żeby moje koty miały godne życie.
 
 
 
traganek 


Barfuje od: 12.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 01 Kwi 2015
Posty: 365
Wysłany: 2016-12-16, 19:49   

Paulafifi, Wrzuć ten post z wynikami do działu nerkowego. Tam więcej ludzi zagląda:

http://www.barfnyswiat.or...=asc&start=2055
Opisz dokładniej ile kroplówki zalecił wet i jakie leki i czy robiłaś badania Milce -mimo wszystko?

Ja się nie znam na zatruciach, nie potrafię Ci nic doradzić :(
 
 
AniaR 


Barfuje od: 2005
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 447
Skąd: z daleka
Wysłany: 2016-12-16, 20:33   

Ja mysle, ze ten RC Renal to mozesz sobie spokojnie darowac, zamiast pomoc chorym nerkom i watrobie obciazysz je jeszcze bardziej. Popatrz na sklad, ile tam jest weglowodanow, syntetycznych witamin.
 
 
Margot 
Ekspert

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 17 razy
Dołączyła: 01 Paź 2011
Posty: 1528
Wysłany: 2016-12-16, 23:35   

Paulafifi napisał/a:
Wyrok weta nerki nie pracują i wątroba wysiada...

Paulafifi,
Te parametry nerkowe wcale nie świadczą o tym, że nerki nie pracują. Kreatynina jest niewiele podwyższona owszem, co świadczy, że niestety być może nerki zostały uszkodzone na trwałe i być może kot ma już przewlekłą niewydolność, na razie jednak w fazie wcześniejszej, tj. II. Kreatynina 196 umol/l to w jednostkach tradycyjnych ok. 2,22mg/dl (norma do 1,8mg/dl), a mocznik jest w normie.
Być może jednak mocznik jest w normie bo wątroba rzeczywiście ucierpiała (a wtedy, przy chorej wątrobie zwykle produkcja mocznika może być obniżona, więc na tym parametrze bym się nie skupiała).
Przy zatruciach najlepsze byłyby kroplówki dożylne podawane wolniutko. Na przytrutą wątrobę dobrze byłoby zastosować ornipural.
Niewykluczone, że po zatruciu lilią dostało się głównie wątrobie, a kreatynina jest wtórnie do problemów właśnie z wątrobą podwyższona i nerki wcale nie zostały trwale uszkodzone. Jak wątroba się zregeneruje (nie trać nadziei, bo wątroba się potrafi zregenerować, tylko trzeba jej pomóc), to i może kreatynina wróci do normy.
Jeżeli jednak nerki zostały uszkodzone również, to niestety one się nie zregenerują (czasem przy ostrej niewydolności, jak się błyskawicznie zareaguje zmiany mogą być odwracalne, albo ostra niewydolność przejdzie w przewlekłą (PNN).

Mój nerkowy kot tez kiedyś przeszedł zatrucie, nie lilią, ale sodą oczyszczoną. Jego wyniki wątrobowe były kosmiczne i udało się je przywrócić do normy (dużo kroplówek dożylnych podawanych w bardzo wolnym tempie, siedziałam po kilka godzin w gabinecie z kotem, bo zależało mi na wolnym spływie + ornipural).
Załączam link do mojego wątku z tamtego okresu.
http://www.barfnyswiat.or...php?p=7225#7225

Przebadaj koniecznie też koteczkę, żeby w razie czego nie opóźniać działania. Być może jej narządy tez ucierpiały, co nie jest wykluczone tylko nie widać po niej tak bardzo, jak po Kubusiu. Musisz to sprawdzić, aby mieć świadomość czy nie masz dwóch kotów specjalnej troski (przynajmniej tymczasowo).
I czytaj wątki nerkowy i wątrobowy w części barf dla kotów chorych i szczególnej troski. Ucz się sama, bo po tym jak nastraszył Cię Twój wet, podejrzewam, że nie ma pojęcia o postepowaniu w poszczególnych stadiach choroby, o ile w ogóle wie, że takie są wyróżniane.
Zapytaj go na jakiej podstawie ocenił, że nerki nie pracują.
Dobrze byłoby zrobić jeszcze USG jamy brzusznej, ale wyłącznie u dobrego operatora.
Jeśli możesz jedź na USG do Wrocławia do dr'a Atamaniuka na Klinikach, bardzo dobrego specjalisty w tym zakresie i przy okazji do jakiegoś dobrego weta stamtąd od nerek i wątroby, może do dr'a Jonkisza, lub do Warszawy na USG do dr'a Marcińskiego, i do nefrologa dr Neski, albo poczytaj w necie o wetach polecanych w twojej okolicy, bo zarówno do Wawy, jak i do Wrocka masz jednak spory kawał, ale znam ludzi, którzy przemierzają takie odległości w celu prawidłowego zdiagnozowania zwierzaka (szukaj info na naszym forum, na miau.pl i w serwisach znany lekarz).

Działąj i uważnie dobieraj wetów do współpracy i leczenia, a to zawsze będzie wymagało od Ciebie zaangażowania i nauki, która pozwoli Ci zweryfikować umiejętności i poziom ich kwalifikacji.
PS. Przy zatruciach warto również mieć na uwadze trzustkę. Wiarygodnym parametrem jest specyficzna kocia lipaza (znajdująca się wyłącznie w kociej trzustce), która nie wchodzi w zakres badań standardowych (nie mylić ze zwykła lipazą). Poziom specfpl oznacza Idexx w Niemczech. Na USG u dobrego operatora też będzie widać czy trzustka nie ucierpiała.
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2016-12-17, 00:44   

Wpadłam na moment, bo przyszło powiadomienie o nowych postach. Niestety nie dam rady teraz napisać wiele.

Margot,
Spójrz jeszcze raz na wyniki. Mocznik jest podany w mmol/l a nie w mg/dl. Wynik 43,3 to 4-krotne przekroczenie normy. W tym układzie możemy mówić o ostrej niewydolności nerek, co jest podręcznikowym następstwem zatrucia lilią u kota.

Paulafifi,
Weterynarz powinien wiedzieć, jak postępować przy ostrej niewydolności nerek spowodowanej zatruciem. Są na to schematy. Czy Kubuś sika?
Odnośnie jedzenia - nie ma teraz znaczenia co kot będzie jadł, byle by jadł cokolwiek. Renal to w tym momencie niepotrzebny wydatek. Dawaj mu to, co lubi.

A co z kotką?
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Margot 
Ekspert

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 17 razy
Dołączyła: 01 Paź 2011
Posty: 1528
Wysłany: 2016-12-17, 02:08   

dagnes napisał/a:
Margot,

Spójrz jeszcze raz na wyniki. Mocznik jest podany w mmol/l a nie w mg/dl. Wynik 43,3 to 4-krotne przekroczenie normy. W tym układzie możemy mówić o ostrej niewydolności nerek, co jest podręcznikowym następstwem zatrucia lilią u kota.

dagnes, faktycznie, powinnam była od razu założyć (bo niestety ledwo dowidzę zarówno cyfy, jak i jednostki, u mnie obraz wyników jest jakiś zamazany), że mocznik jest w mmol skoro i kreatynina jest w jednostkach w układzie Si. Pewnie dodatkowo mnie zmyliła ta stosunkowo niewysoka jak na potencjalną ostrą niewydolność nerek kreatynina. Chociaż to wciąż bardzo młody kot, więc tez inaczej należy na jej poziom spojrzeć, ale mimo wszystko ja się spotykałam z ostrą niewydolnością z poziomami kreatyniny od 10 do powyżej 20mg/dl, dlatego widząc creę na poziomie 196u/mmol (po przeliczeniu sobie na jednostki tradycyjne 2,2mg/dl) zmyliłam sama siebie.
No to sytuacja dużo poważniejsza.
Paulafifi, przepraszam, że ubzdurałam sobie, że mocznik jest podany w jednostkach tradycyjnych (mg/dl), co miało wpływ na błędną ocenę sytuacji i ostateczną interpretację wyników. Mój błąd. Dobrze że dagnes zajrzała i zwróciła uwagę.
 
 
Paulafifi 


Barfuje od: 25.08.2016
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 23
Skąd: Złotów
Wysłany: 2016-12-17, 21:47   

dagnes, 14 i 15 to z tym sikaniem było licho. Ale też nie za dużo pił, tyle co mu dałam strzykawką, a to też niechętnie. A też sporo wymiotował. Teraz jest już okej, bo to kontrolujemy. Nawet wydaje mi się ze jak tą kroplówkę rano dzisiaj dostał to sika ciut więcej niż normalnie. Nie częściej, ale jednorazowo więcej moczu jest. I skóra zrobiła się miękka i elastyczna, bo była jak u dzieci przy odwodnieniu.

A kotka to wulkan energii której nie ma gdzie spożyć. To kotka - księżniczka w centrum uwagi. Nie ma kompana do zabawy to jej odbija palma :):):) Badania zrobimy w poniedziałek, już się umówiliśmy. Ale nie widzę u niej nic niepokojącego. Sika do kuwety w normalnych ilościach. Wczoraj podkradła trochę Kubie RC wiec dzisiaj lekko nutelowata kupka. Zobaczymy po wynikach, czy coś jej dolega.

Margot - zdaje sobie sprawę że Kubuś jest w poważnym stanie. Boje się tylko następstw i dalej co się będzie działo. Bo w kwestii żywienia nerkowców muszę się douczyć. Nie chcę go karmić gównianymi gotowcami, ale jak mam mu szkodzić źle dobraną mieszanką to się zmuszę i już tą puszkę otworzę.
I dzięki za link - Właśnie zaczynam lekturę.

Ale plus taki sytuacji i moich rozmówi i wizyt u weta : Dzisiaj się spytał jak się pisze "BARF" i gdzie może znaleźć info. Myślał że kupuje barfowe gotowce. Heh może jeszcze się nam współpraca w tym zakresie wyklaruje :):) Jak pan zawitał na naszym forum to pozdrawiam :)
_________________
Pracuje po to, żeby moje koty miały godne życie.
 
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2016-12-18, 23:50   

Paulafifi,
Widzę, że wpisałaś się już do wątku nerkowego i zaczęłaś edukację. To bardzo dobrze, bo wiesz już zapewne, że wzięcie spraw we własne ręce przez opiekuna zwierzęcia daje mu największe szanse na zdrowsze i dłuższe życie.
Mam nadzieję, że ten wątek, mimo tak dramatycznego początku, będzie mógł teraz długo służyć Ci do dzielenia się z Forumowiczami opowieściami o barfnym życiu futerek.
Co do tego sikania u Kuby, to pytałam dlatego, że zatrzymanie produkcji moczu (bezmocz lub skąpomocz) w czasie ostrej niewydolności nerek po zatruciu bardzo źle rokuje. Ale skoro kot sikał bez problemu, to można mieć nadzieję, że nerki nie zostały mocno uszkodzone.

Margot,
Ja właśnie spotkałam się gdzieś w literaturze z opisem zatrucia lilią u kotów, w którym zwracano uwagę, że taka sytuacja może zaistnieć (czyli mocznik wysoki aż do nieba, a crea niewspółmiernie niska). Podobno może też być na odwrót, ale nie wiem od czego to zależy.
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Paulafifi 


Barfuje od: 25.08.2016
Wiek: 33
Dołączyła: 20 Sie 2016
Posty: 23
Skąd: Złotów
Wysłany: 2016-12-22, 18:56   

danges,
Jesteśmy po badaniach w przychodni weterynaryjnej. Na naszą radość wyniki wyszły super, nerki bez szwanku. Kuba jest zdrowy.
Poszło łańcuszkiem, osłabiony organizm po biegunce (możliwe że podrażnienie jelit suchą lilią), zapalenie gardła , wymioty spowodowane silną infekcją, i w wyniku czego taki rezultat :) Na szczęście skończyło się na strachu, nowej wiedzy i praktyki na przyszłość :)
Milka zdrowa jak rydz. nie ma się do czego doczepić w podstawowych badaniach.
W sumie przy okazji załatwiliśmy termin zabiegu ciach-ciach bo milka zaczyna mieć rujkę (super - na same święta) :)
Naprawdę mi ulżyło że się na tym skończyło. Zdobyłam nową wiedzę z zakresu żywienia (przynajmniej liznęłam temat), której mam nadzieję nie wykorzystam :):)
_________________
Pracuje po to, żeby moje koty miały godne życie.
 
 
 
Agnieszka 

Barfuje od: 1997
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 15 Paź 2011
Posty: 21
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-09-09, 15:00   

Podpinam się do wątku, gdyż właśnie dzisiaj przeżyłam chwile satysfakcji w kontakcie w wetem. Otóż w lipcu Matylda miała podwyższoną kreatyninę (2.0) (Pewnie dlatego, że nie było nas przez dwa tygodnie, a moja siostra nie bardzo radzi sobie z dopajaniem Matyldy.)

Rada wetki: oczywiście karma fabryczna, najlepiej tzw. "weterynaryjna", bo kot "je za dużo mięsa" :shock: Było dla mnie niemiłym zaskoczeniem, że lekarz, który od lat ma nasze koty pod opieką i który wie, że barfujemy od lat 90-tych wyskoczył do mnie z taką "radą". Do której sie oczywiście nie zastosowałam.

Zaczęłam Matyldę jeszcze bardziej dopajać, i to nawet nie strzykawką. Nie lubi ona za bardzo koziego mleka, ale po rozcieńczeniu ciepłą wodą pije z zadowoleniem i naprawdę sporo. Poza tym na wszelki wypadek (choć inne parametry nerkowe były ok) zmieniłam proporcje rodzaju mięsa (np. więcej naprawdę tłustej kaczki), a zamiast mączki kostnej z Grau - zaczełam dawać własnoręcznie zmielone skorupki z jajek.

Wetka i tak się właśnie przeprowadziła do innej miejscowości, więc to dla mnie okazja do zmiany weterynarza. Zmieniłam i ponowne badania zrobiłam u tego nowego weta. Dziś dostałam wyniki - wszystko super, kreatynina 1,8. Niestety, ten nowy wet (który ma opinię świetnego diagnostyka i chirurga w Krakowie, b. dobrze wyposażoną przychodnię, doswiadczenie zagarniczne i widzę, że koty lubi - Matylda przytuliła się do niego, a nie każdego spotyka taki zaszczyt :-) ) - też zaczął coś napomykać o zbijaniu kreatyniny karmą, ale przynajmniej na moje pytanie: a czy czasem nie ma wtedy ryzyka, że kotu, który je węglowodany wzrośnie np. mocznik?, odpowiedział, że tak istotnie się zdarza. W poniedziałek idę do niego z Matyldą czyścić kamień nazębny (niestety, już drugi raz w ciągu jej życia, ma 8 lat i skłonności rasowe do osadzania się kamienia :-( ) - i zamierzam porozmawiać z nim o barfie, może polecę mu żeby zaglądnął na to forum.

Zawsze staram się popularyzować ideę prawidłowego barfowania. Myślę, że dobrze jest pokazywać zwłaszcza wetom, że barf to nie żadne oszołomstwo czy ideologia (w sensie "świadomości fałszywej" ;-) ani też karmienie kota wyłącznie mięsem, ale oparte na podstawach naukowych odpowiednie bilansowanie jedzenia kociego. :kciuk:
 
 
marelka 

Wiek: 62
Dołączyła: 06 Sty 2022
Posty: 3
Wysłany: 2022-02-05, 23:58   

Dawno w tym temacie nikt nie pisał ale ponieważ nie mogę znaleźć innego dotyczącego mojego problemu ten wydaje się najwłaściwszy. Ja również mam problem z weterynarzem w naszej miejscowości. Leczę koty od wielu lat w tej samej lecznicy. Staram się zawsze chodzić do jednego lekarza, do którego mam tam największe zaufanie ale czasami zdarza się, że dyżur ma właściciel i założyciel przychodni. I tak było w tym przypadku, dzień podania kroplówki był tym kiedy on miał dyżur. No i opierdzielił mnie strasznie,że źle podaję karmę. Powinnam tylko rano i wieczorem postawić miskę na 15 minut, potem miski chować nawet jak koty nie zjedzą. I znowu postawić wieczorem. I że główną przyczyna niewydolności nerek jest stały dostęp do karmy. Czy to prawda? Mam cztery koty, dwa z nich jedzą maleńkie porcje co 3-4 godziny. Kot nerkowy je swoja porcję przez około 2 godziny, troszkę zje , potem się załatwia, bawi, pije, znowu zjada aż w końcu idzie spać na kilka godzin.Wieczorem taki sam ma rytm. I teraz zaczęłam robić tak jak mi powiedział. . Po 10 godzinach kocurek jak się dorwał do jedzenia to zjadł cała saszetkę 85 gram bardzo łakomie a potem zwymiotował. Jak opowiadałam o tym lekarce wet. kardiolog o tym ,że mam karmić tylko 2 razy dziennie to by la bardzo zdziwiona i zapytała kto mi tak kazał. To jak mam w sumie robić? Jak Wy karmicie swoje koty. Całe swoje ponad 60-letnie życie miałam zwierzęta, kiedyś karmiło się tylko surowizną i ewentualnie surowe jajka, prawie wszystkie moje zwierzaki żyły długo , chociaż zdarzył się rak i wypadek, czasami podawałam witaminy jeżeli lekarz zalecił. A teraz już kompletnie głupieję . A każdy wet mówi coś innego.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne