BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Sanatorium pod wezwaniem Szalonej Tity
Autor Wiadomość
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-08-24, 12:56   

Basiek,
to całkiem dobry pomysł, żeby zamiast zabierać małą do łazienki i dodatkowo straszyć obcym otoczeniem, przenieść "łazienkę" do ich pokoju. Tylko ze spłukaniem będzie trudniej, brak dostępu do bieżącej wody...
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
Basiek 

Barfuje od: 2014
Udział BARFa: 50-75%
Pomogła: 4 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 14 Cze 2016
Posty: 409
Skąd: Konin
Wysłany: 2018-08-24, 15:34   

Niektóre małe kotki i starsze też, boją się szumu wody z kranu, dlatego reagują bardzo nerwowo. Uszykuj sobie może dwie miski z wodą, nad jedną umyj, nad drugą "wypłucz". Gdy mój rezydent Julian ubrudzi portasy, to jego również obmywam w miskach, jest wtedy spokojniejszy. Gdy myłam go pod kranem, wyrywał się i donośnym głosem wzywał pomocy, nie jeden raz oberwałam pazurem. Przy miskach jest spokojniejszy, tyle że zamykam się z nim w łazience, aby mi nie uciekł.
Oliwka jest piękna, taka kruszyneczka. :love: Powodzenia Wam życzę. :kiss:
 
 
shana55 
Ekspert


Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 4949
Skąd: Żywiec
Wysłany: 2018-08-24, 20:58   

Śliczna ta mała Oliwka :love: W ogóle maluszki są śliczne, czasem aż żal człowieka bierze że nie może wszystkich przygarnąć ...ehhh Trzymamy :kciuk: :kciuk:
_________________
MOJE KOTY
Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
 
 
Saga 


Barfuje od: 07.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 02 Sie 2016
Posty: 1329
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-08-24, 21:34   

To prawda :-) i stanowczo za szybko rosną ;-) . Ja miałam wrażenie u moich, że jak się przespały to wstawały większe :mrgreen:
A ta mała kuleczka jest przeurocza :love:
Basiek napisał/a:
Niektóre małe kotki i starsze też, boją się szumu wody z kranu, dlatego reagują bardzo nerwowo.

To prawda. Maks lubi wodę, ale muszę mu puszczać z kranu takim maleńkim strumieniem, żeby nie hałasowała ta woda za bardzo ;-) wtedy nawet głowę sobie pod kranem umyje :-D . I od maluszka tak było, oba zmiatają jak usłyszą dźwięk wody z kranu.
_________________
"Odkrywca rynsztoków, rynien, gzymsów, dachów,
Bywalec pałaców, sypialnianych puchów,
Sam sobie sekretem, pychą i postrachem,
Nikomu nie winien łaski ni posłuchu"
/Jacek Kaczmarski
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-08-31, 15:27   

Kotełki w zeszły weekend zostały wykąpane. Za radą Basiek, zamiast zabierać je do łazienki, urządziłam kąpielisko w ich pokoju. Jedna micha do namydlania, dwie kolejne do płukania. Szczęśliwe nie były, ale udało się to zrobić bez jakiejś traumy. Ta kąpiel była im naprawdę potrzebna, po każdym trzeba było wymieniać wodę.

Dziś na tapecie Obik.

Największy z rodzeństwa. Rozrabiaka, urwis. Tak sobie myślę, że w parze z Achają roznieśli by mi chałupę ;) Obik nie jest jakimś specjalnym przytulakiem. Ruchliwy psotnik, nie jest w stanie za długo wysiedzieć w miejscu.

Rosną mi te dzieci zastraszająco szybko.

Kolejno od lewej: Obik, Olcia, Oliwka, a tyłem zwrócony Omek jako poduszka.
Obikowi oczka już żółkną, Omek ma jeszcze fiołkowo-niebieskie. Jeden miot, a tak różne smyki. Na moim FB można obejrzeć ich harce https://www.facebook.com/...04712784857689/

Niestety, któreś maluchy mają biegunkę. Więcej niż jeden. Jutro odrobaczamy, zobaczymy, czy będzie poprawa.

W obszar "niestety" trafiła też Titka.

Dziś rano zwymiotowała podgryzaną bazylią i w zwróconej treści widziałam świeżą krew. Zdarzało się już moim dorosłym kotom wymiotować krwią po zjedzeniu trawy, przestałam im dawać. Bazylia jest doniczkowa, bardzo delikatna, nie mogła mechanicznie uszkodzić Ticie przełyku...
Tita przyjmuje całą armię leków w związku ze swoimi schorzeniami, ale najbardziej podejrzewam steryd wziewny Flixotide, ponieważ w skutkach ubocznych ma owrzodzenia śluzówki. Odstawić go nie mogę, bo bez leczenia astmy Tita strasznie kaszle i się męczy :cry:
Podałam jej korę wiązu. Skonsultowałam "zaocznie" z wetem, bo nie chciałam jej ciągnąć do przychodni. Potwierdził, żeby stosować korę albo kisiel z siemienia i obserwować. Oby minęło. Już brakuje mi pomysłów, jakich bezpieczniejszych alternatyw leczenia szukać dla mojej trzynastolatki.

Mało tego. Miesiąc temu w badaniach Klaksonowi wyszła podniesiona Crea. W najbliższych dniach powtórzę badania krwi i jeśli dalej wyniki będą niepokojące, pora na dogłębną diagnostykę wielkiego szaraka...
Z torbami mnie puszczą.
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
shana55 
Ekspert


Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 18 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 4949
Skąd: Żywiec
Wysłany: 2018-08-31, 17:36   

Anilina :kwiatek:
Jest naturalny lek na prawie wszystkie przypadłości starszego kota. Działa jako steryd, ma działanie antyrakowe, przeciwbólowe, pomaga w astmie rzs i w całej masie innych schorzeń i co najważniejsze nie ma skutków ubocznych.
Nazywa sie to to Boswellia Serrata... Poczytaj zainteresuj sie a nuż pomoże Twojej kici
https://www.odkrywamyzakr...wellia-serrata/
_________________
MOJE KOTY
Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-10-11, 15:19   

Omiś. Dał się uchwycić w ułamku sekundy bezruchu.



Dziś mam kryzys.
Omeczek wczoraj wieczorem znów dostał biegunki. A już szykowaliśmy dla niego ogłoszenia adopcyjne... Przecież jak go wydam do adopcji, skończy na karmie gastro...

Jest u nas trzeci miesiąc. Stare koty nadal go nie akceptują. Pierwszy miesiąc kocięta były całkowicie izolowane z uwagi na koci katar, później baaaardzo powoli próbowaliśmy socjalizować zgodnie ze sztuką. Nie da rady. Moje koty są po prostu jakieś inne. Nie tylko fuczą na małego jak go zobaczą. One przenoszą agresję na siebie nawzajem i na psy. Klakson sterroryzował mi dwie 20 kg suczki, naprawdę.
Mało tego. Koty ostatnio zaczęły manifestować swe niezadowolenie zostawiając qpacze w miejscach zupełnie do tego nieprzeznaczonych...

Titce wrócił kaszel astmatyczny. Nerwy na pewno nie wpływają korzystnie na jej stan zdrowia. Ani na zdrowie Klaksona, który w przeszłości, zanim spokojnie osiedliśmy w obecnym domu, często cierpiał na FIC.

Lola rano znów miała "atak brzucha". Poza celiakią (i wadą serca), Lolcia miewa problemy z brzuszkiem niewiadomego pochodzenia. Po prostu czasem ma taki dzień, że ją bardzo boli. Widać, że ma skurcze, bo cała się napina, wyciąga szyję, czasem pręży nogi. Nie ma to związku z dietą. Albo ma, ale ja nie dostrzegam jaki. Miała prześwietlenia, miała porządne USG, badanie kału. Wszystko ok. Po prostu wrażliwe jelita. My już prawie zrezygnowaliśmy z kości w jej diecie, ze strachu. Jak dostawała takiego ataku po zjedzeniu kości, miałam stany przedzawałowe. Zdarza jej się to kilka razy do roku. Niezbyt często. Padło na dziś, gdy akurat zostałam bez samochodu (się spsuł) i nawet po jakiś zastrzyk rozkurczowy nie mogłam z nią jechać przed pracą.

A w niedzielę wracają do mnie kocięta z pudełka, które M. znalazł jakiś miesiąc temu na działkach.

Udało nam się wówczas znaleźć awaryjny tymczas, który jednak w przyszłym tygodniu wyjeżdża za granicę, więc kociaki muszą wrócić.

Taki nagły obrót spraw, wszystko szło w dobrym kierunku i bęc. Powrót na ziemię.

Robię sobie wyrzuty, po co ja ściągam do domu wciąż te małe, kocie nieszczęścia. Na nieszczęście. Wiem, że nie powinnam. Ale jak przejść obojętnie? Jak się odwrócić, udawać, że się nie widzi? Jak z czystym sumieniem zadzwonić po schronisko gdy się wie, że tam mają może 50% szans na przeżycie?

Dwa miesiące temu posłuchałam głosu rozsądku. Odmówiłam potymczasowania chorego kociaka, bo miałam na głowie już czwórkę, Omka i jego rodzeństwo.
Pinuś

Następnego dnia kociak już nie żył. Piękny, srebrny tygrysek, jak Klakson w miniaturce.
Był.
Nie ma.

Jutro się wezmę w garść i jak zawsze zacznę kombinować, jak sobie z tym wszystkim poradzić. A dziś się trochę poużalam, pojęczę, powzdycham.
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-10-25, 12:02   

1. Kocięta z pudełka mają już domy.
Poszło szybko. Rudy i kotka trafiły do jednego domu, zawieźliśmy je jeszcze tej samej niedzieli. A pozostały burasek - Radar, jest u nas na "wczasach". Wstrzymałam się z ogłaszaniem go, bo jakiś taki miałam wewnętrzny podszept i miałam rację. Po trzech dniach odezwała się koleżanka, która miała tę trójkę na tymczasie, i poprosiła, byśmy go dla niej zatrzymali :) Więc wakacjuje u nas do końca października, póki jego opiekunki nie wrócą z Grecji, gdzie są na Mistrzostwach Europy w Szachach :mrgreen:

2. Z Omisiem raz lepiej raz gorzej.
Jest już na pełnym BARFie, bez leków. Qpka może nie idealna, ale na tyle zwięzła, że da się to uprzątnąć z kuwety. Więcej opiszę w wątku o chorobach jelit.

3. Klakson ma prawdopodobnie PNN :-(
Ma podniesioną kreatyninę i ciężar właściwy moczu 1,0018... We wtorek jesteśmy umówienia na USG w Retinie. W sumie nie jestem zaskoczona. Jest w grupie wysokiego ryzyka - lata na chrupach a w przeszłości częste epizody z SUK. Tzn teraz przypuszczam, że to było bezbakteryjne zapalenie na tle nerwowym, bo wówczas oczywiście godziłam się na walenie antybiotykami.
I wiecie co jest naprawdę dziwne? Czuję ulgę, że to PNN a nie jakieś inne dziadostwo. Przynajmniej wiem, co z tym robić...
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-10-25, 14:55   

aaaa, jeszcze ciekawostka.
Titę leczymy na PNN już półtora roku. Głównie w jednej lecznicy, choć na specjalistyczne badania jeździmy do Krakowa. Konsekwentnie w trakcie leczenia odmawiałam wszelakiej chemii i lekarze WIDZĄ na własne oczy, że mój sposób leczenia - dietą i naturalnymi suplami, daje fantastyczne wyniki.

Przy okazji badań okresowych u Klaksona w lipcu wyszła podniesiona kreatynina, badanie powtórzyliśmy tydzień temu i krea jeszcze wyższa = 2,1 mg/dl. I jakie zalecenie lekarza weterynarii?
Benakor!!!
Bez badań moczu, które potwierdziłyby białkomocz, bez badań ciśnienia krwi, które lek obniża, bez USG by potwierdzić zmiany w nerkach. Równie dobrze kocur mógł mieć stan zapalny dziąseł! Nikt mu nawet do paszczy nie zajrzał.
Siuśki zbadaliśmy z własnej inicjatywy. Nie ma białkomoczu...


Tak się łudziłam, że może widząc przykład Tity zaczną myśleć samodzielnie. Nieszablonowo. Że coś im się otworzy. Przełamywałam się i rozmawiałam z nimi (wetami z przychodni) o żywieniu, suplach, o skutkach ubocznych leków. Często miałam ochotę milczeć, wyjść i zrobić po swojemu, ale zamiast tego dyskutowałam i dyskutowałam, dzieliłam się informacjami.
Wszystko jak grochem o ścianę!

Gdyby nie Wy, byłabym całkiem samotna na tym polu walki.
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
Arora 

Barfuje od: 24.03.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 22 Lut 2016
Posty: 397
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-10-26, 12:27   

Anilina napisał/a:
Gdyby nie Wy, byłabym całkiem samotna na tym polu walki.


a ja napiszę, ze gdyby nie WY nie maiłabym wiedzy i ślepo wierzyłabym lekarzom weterynarii i słuchała ich zaleceń
Anilina,
trzymam mocno kciuki za wszystkie Twoje Zwierzątka i mocno Wam kibicuję :kiss:
 
 
Koci_Ogon 


Barfuje od: 06.2018
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 37
Dołączyła: 13 Wrz 2018
Posty: 24
Skąd: Chamonix-MB
Wysłany: 2018-10-27, 11:18   

Anilina, Twoje wpisy czyta się jak dobrą książkę. Jakie szczęście, że te kocie nieszczęścia miały szczęście na Ciebie trafić :)
A ja chciałam Cię podpytać o vilcacorę, o której wspominałaś wcześniej - w jakiej postaci ją podajesz? Jesteś zadowolona z jej działania?
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-10-27, 12:03   

Koci_Ogon, dziękuję. Życie z taką ekipą jest dla mnie nieustannym natchnieniem ;)

Z Vilcacorą mi nie wyszło. Chciałam ją podawać do jedzenia, ale okazała się niesamowicie cierpka, mieszanka z dodatkiem nawet odrobiny - niejadalna. Gdybym miała do niej wrócić, to tylko w postaci kapsułkowanej. Ostatecznie łykam ją ja (bo mi leżała w szufladzie pół roku, trzeba zużyć ;)) i muszę przyznać, że nawet kapsułka popijana wodą ma specyficzny aromat. Obecnie stosuję u Tity inne preparaty przeciwzapalnie (Boswellię + kurkuminę z piperyną). Kupiłam najmniejsze kapsułki żelatynowe na allegro (rozmiar 5) i początkowo rozdzielałam"ludzką" kapsułkę na 8 kocich. Podawałam 2 razy dziennie. Niestety dawka okazała się nieskuteczna, teraz zwiększyłam do 1/6 kapsułki 2*dziennie. Vilcacorę myślę podawałabym podobnie, zaczynając od 1/8 kapsułki. Warto sprawdzić oczywiście dawkowanie na człowieka konkretnego preparatu, bo są różne stężenia składnika czynnego.
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
Koci_Ogon 


Barfuje od: 06.2018
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 37
Dołączyła: 13 Wrz 2018
Posty: 24
Skąd: Chamonix-MB
Wysłany: 2018-10-27, 12:23   

Dziękuję, omówię też z weterynarzem dawkowanie, ale on jest sceptycznie nastawiony do ziół. Kotka dostaje leki sterydowe od pół roku, a skoro calkiem sobie dobrze żyje mimo raka, to myślę czy nie ma innych opcji dla niej.
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 560
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2018-10-27, 12:40   

Tak mi się przypomniało. Oglądałam niedawno nagranie na funpage'u dr. Karen Becker na FB. Razem ze swoją siostrzenicą opowiadała o jej psie, chorym na raka. Dziewczyna nie zdecydowała się na kosmicznie drogą operację, pies też miał swoje lata. I generalnie, udało im się utrzymać psiaka w świetnej kondycji jeszcze kilka lat dzięki chińskim ziołom. Nie wspominały w nagraniu jakim konkretnie.
Jeśli znasz angielski, to polecam Ci zajrzeć na stronę dr. Becker. nie wiem, czy będą tam konkretne informacje, ale zawsze to u weta brzmisz poważniej, jak się powołasz na opinię uznanego weterynarza niż "informacje z internetów", jakkolwiek dobre by one nie były ;-)

FB: https://www.facebook.com/doctor.karen.becker/
i www.: https://healthypets.mercola.com/
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007, Omek 2018.
Psy: Szira 2000, Lola 2013.
 
 
Koci_Ogon 


Barfuje od: 06.2018
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 37
Dołączyła: 13 Wrz 2018
Posty: 24
Skąd: Chamonix-MB
Wysłany: 2018-10-27, 12:49   

To prawda :) ten mój wet generalnie otwarty jest, kurkumine z piperyna sam mi polecił, ale co do vilcacory i boswelli to się zaciął, bardzo na nie jest.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne