BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kącik szczęśliwego barfera
Autor Wiadomość
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 19 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 2987
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-08-02, 07:08   

Ja bym kupiła :mrgreen:
_________________
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
 
 
AniaR 


Barfuje od: 2005
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 447
Skąd: z daleka
Wysłany: 2016-08-02, 15:31   

Tez tak mysle, ze dobrze byloby kupic. Zwierzakow szkoda, jak lubi czytac i jest nieglupia to jest szansa, ze przeczyta i oczy sie jej otworza.
_________________
http://www.garnek.pl/aniar/a
 
 
Ines 
BARFny Hodowca
Ekspert


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2660
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-08-02, 15:59   

Może nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi :kciuk:
_________________
Instrukcja obsługi Kalkulatora
  Zaproszone osoby: 180
 
hysteria 


Barfuje od: 12.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Wiek: 32
Dołączyła: 11 Gru 2014
Posty: 203
Wysłany: 2016-08-02, 16:24   

namówiłyście :mrgreen: , we wrześniu będzie okazja to coś kupię :->
 
 
vesela krava 
Ekspert


Barfuje od: 10/2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 08 Gru 2011
Posty: 952
Skąd: Francja
Wysłany: 2016-09-25, 11:22   

Kilka dni temu znalazlam kota. Wczoraj kot spal juz w swoim domu :mrgreen: Wlascicielka szukala go od stycznia i kilka tygodni temu stracila nadzieje, ze go znajdzie. On jeden wie co przez caly ten czas robil. Zawedrowal 2.5 km od domu. Niby nie duzo, ale mial sporo szczescia bo po drodze mnostwo ruchliwych ulic i autostrada.
 
 
AniaR 


Barfuje od: 2005
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 447
Skąd: z daleka
Wysłany: 2016-09-25, 15:16   

Koty zawsze zadziwiaja umiejetnoscia przetrwania.
A w jakim stanie byl ten kot? Bo moze byc jeszcze taka mozliwosc, ze mieszkal u kogos przez ten czas.
_________________
http://www.garnek.pl/aniar/a
 
 
Potwora 


Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 06 Paź 2015
Posty: 257
Wysłany: 2016-09-26, 13:02   

UWAGA! Święto państwowe.
Pan Kot właśnie po raz pierwszy zjadł trochę czystego barfa, bez kręcenia nosem i bez ANI JEDNEJ kropelki sosu z saszetki. Gdybym miała szampana to chyba właśnie bym go otwierała, bo już straciłam nadzieję, że ta chwila kiedykolwiek nadejdzie.

W przeciągu ostatnich dwóch tygodni zaczął się też nawet nieco upominać o jedzenie gdy spóźniam się z podaniem porcji i przybyło mu trochę ciała (na tyle, że czuć różnicę), więc cieszę się podwójnie :mrgreen:
 
 
shana55 
Ekspert


Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 5249
Skąd: Żywiec
Wysłany: 2016-09-26, 18:12   

Potwora :kwiatek:
Hurrra!! Trzymamy :kciuk: :kciuk:
_________________
MOJE KOTY
Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
 
 
Basiek 

Barfuje od: 2014
Udział BARFa: 50-75%
Pomogła: 4 razy
Wiek: 54
Dołączyła: 14 Cze 2016
Posty: 421
Skąd: Konin
Wysłany: 2016-09-26, 19:46   

Potwora gratuluję :kwiatek: Ile czasu trwało przestawianie Twojego kota na barfa. Ja zaczynam Guciowi podawać mokre od 6 dni. Na razie dostaje łyżeczkę dziennie. Gucio je mokre z przysmakiem Miamor. Długa droga przede mną.
 
 
vesela krava 
Ekspert


Barfuje od: 10/2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 08 Gru 2011
Posty: 952
Skąd: Francja
Wysłany: 2016-09-30, 10:30   

AniaR napisał/a:
A w jakim stanie byl ten kot? Bo moze byc jeszcze taka mozliwosc, ze mieszkal u kogos przez ten czas.

Niestety kiepskim. Wygladalo na to, ze mial zlamane przynajmniej jedno zebro, do tego bardzo chudy (nigdy nie widzialam na zywo tak chudego kota), ale futro zadziwiajaco blyszczace. Wlascicielka powiedziala ze 2 tygodnie przed zniknieciem cudem uniknal smierci przez otrucie.
 
 
Sierra 

Barfuje od: 01.12.2018
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 04 Gru 2018
Posty: 97
Wysłany: 2019-09-21, 08:20   

Od dłuższego czasu szukałam sobie skutera - ma jeździć i mieć wszystkie papiery w porządku. Okazało się, że ilość oszustów przerasta moje najśmielsze oczekiwania, dosłownie każdy właściciel zapominał nam powiedzieć, że: hamulce nie działają, stopka odpadła, coś mocy nie ma w silniku itp itd... dodatkowo, jeśli już sprzęta działał to akurat zgubiło się całą dokumentację od motorka.

Teoretycznie jest to możliwe, odzyskanie jej też (jeśli skuter nie jest kradziony), ale na litość... 20 pod rząd te dokumenty zgubiło?!

Szukanine było co raz bardziej frustrujące (zastanawiałam się powoli nad kupnem nowego skutera), aż.... JEST! Wczoraj dotarła do mnie moja własna, osobista i prywatna VESPA :love: . Granatowy Drań jest prześliczny, jeździ cudnie, o wszystkich usterkach byliśmy uprzedzeni (są z gatunku "irytujące i do naprawy w chwilę", a nie "cholera wie jak się zabrać, a zrobić trzeba, bo się zabiję"), papiery tak śliczne, że śliczniejszych nie widziałam - pełna dokumentacja z 11 lat :faja: .

Do tego w środę przyszła mi licencja tymczasowa, więc jeszcze tylko umówię się na egzamin i mogę porzucić znienawidzone autobusy (na które tracę min. 2 h dziennie) :mrgreen: .


Dodatkowo w czwartek odwiedziła mnie pewna petsitterka, która nie wyrabia z klientami i szuka jelenia do współpracy. Bardzo chcę zostać jeleniem :hura: . Stawki mam troszeczkę niższe od niej (ze względu na "świeżość na rynku" :roll: )... Dziewczyna poprostu podrzuci mi swoich klientów, skasuje swoją stawkę, a mi wypłaci moją - bez potrąceń, bo naprawdę nie ma z czego trącić :nudy: .


Tak więc w tym tygodniu dopiełam skuterek, prawko i rozwijam się zawodowo :beer:
 
 
Anilina 


Barfuje od: 20.07.2017
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 21 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 896
Skąd: Trzebinia
Wysłany: 2019-10-03, 17:03   

Sierra,
jak to fajnie, gdy się układa. W takim razie przyjemnego śmigania na skuterku i powodzenia w niańczeniu futrzaków.

Z kolei ja chciałabym się podzielić pewnym spostrzeżeniem. Odkąd w 2017r przeszłam ze swoimi zwierzakami na BARF (tzn one przeszły, bo mi jednak surowe mięso nie wchodzi ;-) ), zaczęłam też karmić surowizną kocie brzdące, które trafiają do mnie na tymczas. A z moich opowieści tu zamieszczanych wiecie, że rzadko są to kocięta zdrowe i bezproblemowe. No bo to właśnie takie schorowane bidy głównie ruszają mi sumienie i takie wyciągam ze schronisk.

Siedzą te cherlawinki u mnie dość długo, 2-6 miesięcy, zwykle w fazie swojego intensywnego wzrostu. I wiecie co? Mimo chorób, mimo długich nieraz antybiotykoterapii, wyrastają z nich dorodne, piękne kociska. Mój najbiedniejszy z zeszłorocznych kociaków, Omek, trafił do mnie w wieku 4 tygodni, odchowany początkowo na mieszance mleka koziego z żółtkiem, później już prosto na BARF, długo walczący z biegunkami, w lipcu skończył rok. Jest zdrowy, obecnie na mięsnych puchach w domu stałym, cudownie umaszczony, waży 5,5 kg :shock:
I wcale nie jest gruby. To po prostu kawał kota.
To samo mogę powiedzieć o kociętach z innego miotu, które co prawda umieściłam w innym domu tymczasowym, ale przez cały czas zapewniałam in catering. Też piękne, wielkie, zdrowe koty.

Próba jest zbyt mała (łącznie 7 kotów) by mówić tu o jakichś poważnych statystykach, ale jednak zaryzykuję stwierdzenie, że kocięta, które w fazie najszybszego wzrostu karmione są dobrze zbilansowanym BARFem, osiągają w życiu dorosłym imponujące rozmiary i piękne, wysycone umaszczenie (o ile oczywiście stały opiekun tego nie spartoli, ale moje domy stałe dokształcam z prawidłowego żywienia mięsożerców).

I tak dla kontrastu myślę o Ostarce, która w tej chwili jest pod moją opieką. Ma około roku, do mnie trafiła mając ok 7-8 miesięcy. Z 2 kg przybrała do 3kg i wszystko wskazuje na to, że dalsze rośnięcie już tylko w szerz. Owszem, taka mikrokotka ma mnóstwo uroku. Ale kto zgadnie, jak te niedobory odbiją się na jej zdrowiu za dwa, cztery czy sześć lat?

To, że BARF przy takich chorobach jak niewydolność nerek czy alergie pokarmowe ratuje życia to dla mnie oczywistość. Wygląda też na to, że BARF wprowadzony w wieku kocięcym to lepszy start dla maluchów i szansa na całkowite wyleczenie z wirusów (żaden z moich dawnych podopiecznych nie ma nawrotów herpesa ani kalici po wyadoptowaniu).
_________________
Koty: Tita 2005, Klakson 2007.
Psy: Szira 2010, Lola 2013.
Dom Tymczasowy Kocinado
 
 
Arora 

Barfuje od: 24.03.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 22 Lut 2016
Posty: 413
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-10-04, 12:15   

Anilina napisał/a:
e kocięta, które w fazie najszybszego wzrostu karmione są dobrze zbilansowanym BARFem, osiągają w życiu dorosłym imponujące rozmiary


Anilina,
wszyscy, którzy do nas przychodzą są w szoku jakie mamy duże koty (nie grube; no moze Lisa troszeczkę :-) ) i rzeczywiście jak je porównuję z kotami, które widuje np na ulicy, albo u znajomych, to moje to mutanty - ważą prawie po 6 kg :shock: Nie raz zastanawialiśmy się, czy to właśnie barf tak wpłynął, że one są takie duże? aczkolwiek nie były nim karmione od kociaka - miały może po 7 / 8 miesięcy jak przeszliśmy na 100% barf
 
 
Sierra 

Barfuje od: 01.12.2018
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 04 Gru 2018
Posty: 97
Wysłany: 2019-10-06, 15:39   

Anilina też jestem zdania, że BARF wpływa pozytywnie na rozwój kota. Niby jak inaczej wyjaśnić fakt, że u Savannah 2,5-3 kg kotka (nawet z F7-8) to maleństwo, kruszynka drobniutka, do hodowli nie dopuszczana :roll: . Ok, od serwala idą "duże" geny, ale moja własna Sierra z wagą 4,5 kg jest uważana za drobną, szczuplutką panienkę. Weterynarz znający rasę zaleca podtuczenie panienki do 5 kg ("lepiej by wyglądała, jakby troszeczkę przybrała"*).

Praktycznie cała ta rasa jest na BARFie.

*Sierra ma szeroko pod ogonem zalecenia weterynarza i woli trzymać linię... To jedyny znany mi kot, który wzgardza wołowiną kobe :twisted: .
 
 
Saga 


Barfuje od: 07.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 03 Sie 2016
Posty: 1456
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-10-06, 19:46   

Arora napisał/a:
jak je porównuję z kotami, które widuje np na ulicy, albo u znajomych, to moje to mutanty - ważą prawie po 6 kg Nie raz zastanawialiśmy się, czy to właśnie barf tak wpłynął, że one są takie duże? aczkolwiek nie były nim karmione od kociaka - miały może po 7 / 8 miesięcy jak przeszliśmy na 100% barf

O rany :shock: Moje na 100% barfie są od trzeciego z kawałkiem miesiąca życia, wcześniej suchej karmy w ogóle nie jadły, troszkę tylko puszkowej + mięsko, ale aż tak wielkie nie są :mrgreen: . Fakt, ze są duże, umięśnione, ale od prawie roku utrzymują stałą wagę: Maniek 4,7-4,8 kg, Mufka 4,5. Mufka jest trochę bardziej taka... ubita, tłuszczyku raczej brak, ale kosteczek się tak łatwo nie wyczuje ;-) , natomiast Maniuś jest bardzo szczupły, pewnie dlatego ze mocno ruchliwy chłopina jest ;-) . On wszystko spala i kosteczki na siłę da radę u niego policzyć ;-) . I co zauważyłam, są bardzo silne. Mam wrażenie, ze koty na barfie się nieco inaczej rozwijają.
Ale jak sobie pomyślę, że by miały ważyć po 6 kg... ufff, może raczej nie ;-)
_________________
"Odkrywca rynsztoków, rynien, gzymsów, dachów,
Bywalec pałaców, sypialnianych puchów,
Sam sobie sekretem, pychą i postrachem,
Nikomu nie winien łaski ni posłuchu"
/Jacek Kaczmarski
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne