BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Malutka, Susu... oraz Rocky.
Autor Wiadomość
drapad 

Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 22 Sty 2019
Posty: 395
Skąd: Gillingham
Wysłany: 2021-08-24, 01:39   

Tak to ogromna siła walki i to że ma się do końca ta nadzieję że to jeszcze nie teraz, że znowu się poprawi i jeszcze będziemy walczyć, że zderzy się cud, boli bardzo. I to pytanie dlaczego nasz ukochany kot, dlaczego go spotkała taka okropna choroba, to boli bardzo. Ja miałam nadzieję do końca że jeszcze będzie razem. Ciężko jest się pozbierać po stracie ukochanego kota.
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1742
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 2021-08-24, 10:23   

Kiedyś myślałam, że z każdym kotem będę wiedzieć więcej o tym, jak je tu zatrzymać wbrew chorobie. Tak, trochę tak jest, ale przede wszystkim z każdym kotem uczę się bardziej, kiedy odpuścić i jak postawić wyżej jakość kociego życia niż chęć zatrzymania tych wspaniałych stworzeń przy sobie choć jeszcze na kilka chwil.

Nie da się ukryć, że każda kolejna śmierć sprawia, że człowiek się z nią bardziej oswaja. I jeszcze lepiej rozumie tych, którzy w ramach uporczywej terapii w szpitalu chcieli już tylko umrzeć a utrudniano im to maksymalnie, bo taka procedura. Pamiętam wypowiedź ks. Kaczkowskiego, który mówił o tym, że w przypadku umierających straszne jest podawanie im kroplówek do końca - bo przy odwodnieniu by po prostu stracili świadomość a tak odchodząc duszą się, gdy woda zalewa im płuca. Z drugiej strony wiem jak rak zabijał dziadka i wujka, a cukrzyca z sarkoidozą babcię: każdy chciał już tylko umrzeć, byle się to wszystko skończyło - odarci z godności, w pampersach, ze stomią czy drenami. Dlatego zakładam, że kot - gdyby mógł decydować - miałby takie zdanie jak oni. Zresztą więcej jest głosów, żeby niepotrzebnie nie dręczyć na koniec - np. taki albo tutaj. A przecież koty są członkami naszych rodzin - takie dzieciaki, które nigdy nie dorosną.
Każdemu kotu na końcu mówię to samo: raz, że już nie będzie cierpiał, a dwa - że mam nadzieję, że kiedy przyjdzie mój czas, to wpadnie na chwilę, żeby to on mnie wtedy przeprowadził drogą, którą ja prowadziłam jego. Może się zjawią, gdy będzie czas. W końcu ponoć koty to jedyne istoty, które zawsze są trochę w tym, a trochę w tamtym świecie.
 
 
aina 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 13 Paź 2016
Posty: 352
Wysłany: 2021-08-24, 22:09   

gpolomska , ładne są cztery ostatnie linijki Twojego postu .
Przychodzi mi do głowy pięknie pokazane " przeprowadzanie " , człowieka , ale to bez znaczenia , w filmie Joe Black .
Obawiam się jednak , że te wszystkie ładności są takim samokojeniem się .
Skoro nie ma życia bez końca , niechby ostatnimi odczuciami za życia , nie był ból , trwoga , przerażenie .
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1742
Skąd: Mysłowice
Wysłany: 2026-06-14, 09:35   

Podzielę się z Wami moimi ostatnimi odkryciami, bo może komuś się przyda.

Po wielu latach obserwacji i rozważań, rozwiązałam zagadkę "trzustki" Malutkiej i wysokich hormonów tarczycy.

Ona tak jak Susu, ma nadreaktywne mastocyty. Od roku mam oczyszczacz powietrza z pomiarem PM w domu. Okazało się, że jej ewentualne biegunki czy wymioty są idealnie skorelowane z przekroczeniem norm PM. Po nitce do kłębka i wyszło, że wszystkie cuda to efekt koszmarnych wyrzutów histaminy.

Oczywiście sterydy w jej wieku 15-18 lat są dla mnie nie do przyjęcia. Wszystkie problemy rozwiązała kwercetyna i karmienie co 4-5h plus to, że przy większym smogu oba zaczyna sporo pić (ale mocz nadal żółty i z mocnym zapachem). A byliśmy na etapie kot apatyczny, krwiste biegunki i wymioty żółcią i śliną z krwią.

Diagnozy to było PNN (pomimo braku widocznych zmian w USG, ale CREA 2.8), IBD, przewlekłe zapalenie trzustki (nie zawsze wychodzi w badaniach) i różne inne.

Nigdy nie wierzyłam w IBD (czyli idiopatyczne czyt. samo się stało) i dzięki temu od kilku miesięcy jest dobrze. Nie z glutkiem czy korą wiązu plus famotydyna tylko właśnie kwercetyną i częstym karmieniem małymi porcjami plus woda.
 
 
Rafał-Kociarz 


Barfuje od: 2020
Udział BARFa: 90-100%
Dołączył: 02 Paź 2020
Posty: 150
Wysłany: 2026-06-14, 20:18   

Dzięki, takie informacje zawsze będą komuś przydatne. A możesz jeszcze podpowiedzieć jaką podawałaś dawkę na kg masy ciała kota? Kot znajomej miewa stany zapalne dziąseł z nieznanych przyczyn - być może właśnie immunologicznych.
_________________
Kot wychodzący jest cennym elementem naszego środowiska.
Poza tym uważam, że tzw. ekologów nie powinno być.
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Barfuje od: gpolomska
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1742
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Dzisiaj 19:17   

Metodą prób i błędów ustaliłam odpowiednia dla mojej kici. Generalnie używa się 5-10mg na kg kota 1-2 razy dziennie.

Używam ludzkiego suplementu z Medica herbs - to 418mg w kapsułce, więc bez wagi jubilerskiej się nie obsłuży, ale są też ponoć dedykowane suplementy z kwercetyną dla zwierząt.

Tylko uwaga - może dawać interakcje z lekami, więc najlepiej skonsultować z weterynarzem.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne