Wysłany: 2026-04-04, 23:13 Izabela Sekuła - czy warto?
Zastanawiam się nad kupnem książek Izabeli Sekuły. Napisała ich trzy: "W zgodzie z naturą - biologicznie odpowiednia surowa dieta psa bez tajemnic", "W zgodzie z naturą - dieta a zdrowie psa", "Psi BARF krok po kroku". Czy ktoś czytał i może podzielić się swoimi spostrzeżeniami? Warto kupić którąkolwiek z nich? Są dość drogie, a opinie w Internecie mocno podzielone. Nie wiem, na ile krytyka wynika z kwestii merytorycznych, a na ile z osobowości twórczyni. Jeśli nie ta autorka, to może jest na polskim rynku ktoś inny godny polecenia?
Feniksiara
Barfuje od: 2023/2024
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 26 Dołączyła: 29 Cze 2024 Posty: 2 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: Dzisiaj 10:35
Mam wszystkie książki (w tym najnowszą o alergikach i oba miniprzewodniki), wykupowałam szkolenia jak jeszcze były dostępne na stronie, do tego korzystałam z konsultacji po niewiadomego powodu uszkodzeniu wątroby najpierw u jednego psa, później u drugiego, starszego (podejrzewana próba otrucia).
Izabela wyprowadziła mi psiaka z choroby w miesiąc, mimo że wet nie dawał szans na taką szybką rekonwalescencję (nie chciał nas nawet zapisać na kontrolną krew po miesiącu kuracji twierdząc, że "po miesiącu to wątroba dopiero zaczyna się regenerować"). Traf chciał, że psina ma podejrzenie epilepsji i akurat w okolicy miesiąca od zdarzenia miał dziwne objawy, wet obejrzał, stwierdził że widzi, że pies się dziwnie zachowuje (chodzi jak struty, ma skurcze żołądka, co chwilę się przeciąga i przy końcu przekrzywia mu zad na jedną stronę, później znowu to samo) ale wszystkie "namacalne" parametry ma w normie i skoro jest na czczo to zbadamy krew - dodam, że na początku leczenia na USG wątroba ponoć wyglądała "nieciekawie" - efekt? Parametry w normie, wet nie wierzy, ale zaleca ostrożność i badanie obciążenia kwasami żółciowymi - wynik - pies jak gdyby wcale chory nie był. Wet sam uznał, że to pierwszy taki przypadek w całej jego karierze i był w szoku, a lecznica już wiekowa. Satysfakcję miałam olbrzymią, bo weci wiedzą, że psy są na surowym/gotowanym, obwiniali to o problemy jelitowe młodzika (mimo że wyraźnie zaznaczyłam, że problemy pojawiają się głównie po suchym, a dopiero po przejściu na surowe trochę się poprawiło) i nagabywali cały czas na bobki, a tu pies wyszedł z opresji z drgawkami praktycznie bez szwanku.
Drugiego psa już wyprowadziłam samodzielnie na bazie właśnie drugiej książki Izy i doświadczeń po pierwszej konsultacji, tej zielonej o żywieniu w chorobach (tam jest taka tabelka o suplementach i dawkach do jakiej choroby co dajemy i zalecenia ogólne) - pies był rośliną, jedzenie trzeba było wmuszać siłą, myślałam, że to już agonia, bo serio było źle, nawet malutki wózeczek mu kupiłam, bo ten pies dosłownie żyje spacerami i wiedziałam, że jeśli zamknę go w domu to po prostu całkiem zgaśnie. Zastosowałam zalecone wcześniej przy wątrobie tamtego psa proporcje mięsa do warzyw, suple - tylko przeliczyłam dawki na mniejszą wagę (też problem wątrobowy + zdiagnozowali mu rzekomo zwyrodnienie kręgosłupa, miał już nigdy nie chodzić), dołożyłam jeszcze Arthro Doctora z Holisty - pies po 2-3 miechach znowu jak dawniej, biega i targa się za szmaty z drugim, 2,5 raza większym psem, więc z całego serca polecam.
Nie znam innych tak dobrze napisanych książek i w ogóle kursów, itd. a zakupiłam tego i przeszłam mnóstwo ze względu na problemy zdrowotne młodszego psa i pracę w zoologu i naprawdę nie znam nic lepszego ze źródeł typu książka/kurs. Książki zawierają badania naukowe, więc to nie są wyłącznie doświadczenia z pracy autorki. Wszystko jest łopatologicznie wyjaśnione co, z czego się bierze, dlaczego tak a nie inaczej robimy i jaki jest skutek, wyjaśnia mechanizmy działania psiego organizmu. Mimo to nie jest to łatwa i szybka książka, czasem trzeba kilka razy wrócić, żeby zrozumieć, no ale taka już jest biochemia. Poza tym Iza jest biologiem po studiach, była kiedyś moderatorką tego forum i ma status eksperta, więc to naprawdę doświadczona weteranka. A krytyka wynika, tak jak piszesz - z silnej osobowości autorki i braku tolerancji na pewne zachowania, a dodatkowo niezrozumienia treści, braku czytania ze zrozumieniem. Sama pracuję z ludźmi i w życiu bym wcześniej nie powiedziała jak niewiele potrzeba, żeby ktoś czegoś nie zrozumiał, obraził się i mścił opiniami, przykład: ostatnio kobiecie włączył się agresor tylko dlatego, że powiedziałam jej, że uwiązywanie kota za szyję na lince to nie jest dobry pomysł, żeby kot nie uciekał jej przez płot...także ten...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum