BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Surowe mięso - kwestie bezpieczeństwa
Autor Wiadomość
Izzy
[Usunięty]

Wysłany: 2014-12-05, 16:48   

Ja też będę mrozić mieszanki (jak zacznę barfowanie, na razie czytam, bo dużo to nie wiem xD), więc będę robić tak jak ty i inni na tym forum.
Dzięki :-)
 
 
Komanka 


Barfuje od: 03.11.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 03 Sie 2012
Posty: 663
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-12-05, 17:20   

Fakt, że się mrozi barfne porcje, nie znaczy, że nie można podać surowego mięsa :-) - mieszanka z kilku kilo mięsa musi być zamrożona, żeby się nie zepsuła. Ja często podaję kotu surowe mięso prosto ze sklepu, na przykład po zakupach na barfa albo gdy kupuję mięso dla psa.
 
 
doradora 

Barfuje od: 09.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 09 Cze 2014
Posty: 1593
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2014-12-05, 18:12   

Komanka napisał/a:
Fakt, że się mrozi barfne porcje, nie znaczy, że nie można podać surowego mięsa

o! taka była intencja mojej wypowiedzi, ale nie wiem, czy mi wyszło :mrgreen:
 
 
IzabelaW 


Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 864
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-07-15, 14:06   

A co myślicie o niebezpieczeństwie, jakie stanowią hormony i antybiotyki, którymi szprycowane są zwierzęta hodowane na skalę przemysłową? Bo przecież tak naprawdę głównie do takiego mięsa mamy dostęp.
 
 
doradora 

Barfuje od: 09.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 09 Cze 2014
Posty: 1593
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2015-07-15, 15:52   

IzabelaW, masz rację, że to jest zagrożenie, nikt nie przeczy
dlatego wielokrotnie na forum mówimy o mięsie z chowu ekologicznego, bądź wiejskiego itp

ale, nawet jeśli nie masz dostępu do eko krówki to i tak lepiej podać zwierzakowi surowe mięso z hormonami, niż niewiadomego pochodzenia puszkę z nieznaną zawartością w śród której jest takie samo mięso z hormonami, tylko gorszej jakości :kwiatek:
 
 
IzabelaW 


Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 864
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-07-15, 19:17   

Masz rację, tylko z kolei w puszce jest mięso już przetworzone, co może dawać nadzieję, że chociaż część niebezpiecznych substancji zostaje dezaktywowana. Nie twierdzę, że puszki są najlepsze, po prostu rozmyślam nad różnymi rzeczami. Może w takiej sytuacji lepszym wyjściem jest jednak gotowanie mięsa i jego odpowiednia suplementacja?
 
 
ciocia_mlotek 
Ekspert


Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Sie 2012
Posty: 4452
Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2015-07-16, 13:23   

IzabelaW, nawet jesli jakies szkodliwe substancje w miese farmowym sa w puszkowym jedzeniu dezaktywowane jak to ujmujesz, to potem dodawane juz bezposrednio do tego zarcia sa kolejne tony szkodliwych substancji
Gotowanie wcale nie pomoze a jednoczesnie niszczy pokarm, sprawia, ze jest o krok dalej od naturalnosci
Generallnie ta, jak doradora wyzej napisala, lepiej w postaci naturalnej podac nawet gorszej jakosci mieso przemyslowe niz podawac to samo mieso w formie przetworzonej - czy w postaci puszek (z masa zbednych i szkodliwych dodatkow) czy w postaci ugotowanego
_________________
Taz i Cu sith na surowo
 
 
IzabelaW 


Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 864
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-07-17, 20:13   

Szczerze mówiąc brakuje mi w naszej rozmowie merytorycznych argumentów - ja sobie gdybam i Wy sobie gdybacie ;-) Ciekawi mnie, czy teza
ciocia_mlotek napisał/a:
lepiej w postaci naturalnej podac nawet gorszej jakosci mieso przemyslowe niz podawac to samo mieso /.../ w postaci ugotowanego

została skonfrontowana z tezą
IzabelaW napisał/a:
jest mięso już przetworzone, co może dawać nadzieję, że chociaż część niebezpiecznych substancji zostaje dezaktywowana. /.../ Może w takiej sytuacji lepszym wyjściem jest jednak gotowanie mięsa i jego odpowiednia suplementacja?

w sposób naukowy, badawczy. Oczywiście, cały czas chodzi mi o aspekt kumulacji szkodliwych substancji w mięsie i ich wpływie na organizm kota (szczególnie, jeśli ma zaburzoną odporność i ciągle dopadają go różne dolegliwości) a nie o ideę naturalności żywienia, bo tę rozumiem doskonale
 
 
HoWaKo 


Barfuje od: 01.2015
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 07 Lut 2015
Posty: 267
Skąd: Zamość
Wysłany: 2015-07-17, 22:09   

A na jakiej podstawie wnosisz, że przez gotowanie/przetwarzanie dezaktywowane są hormony, antybiotyki itp.? Kompletnie tego nie kupuję. Natomiast wiadomym jest, że gotowane, to nie jest BARF, a ja wierzę w słuszność karmienia surowizną. To kwestia przeanalizowania za i przeciw i własnego wyboru.

Nie, osobiście nie boję się karmienia surowym nawet z hormonami.
_________________
BARFny tercet egzotyczny: Honor-Wandysław-Kokoska :mrgreen:
 
 
 
IzabelaW 


Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 864
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-07-18, 09:26   

Nic nie wnoszę, tylko zastanawiam się, pytam, mam nadzieję, chcę wiedzieć. Ale z podejściem

HoWaKo napisał/a:
Natomiast wiadomym jest, że gotowane, to nie jest BARF, a ja wierzę w słuszność karmienia surowizną.


niczego się nie dowiem :-(

HoWaKo napisał/a:
To kwestia przeanalizowania za i przeciw i własnego wyboru.


No właśnie, próbuję poznać te "za i przeciw" z każdej strony, a nie tylko poprzez stwierdzenie "wiadomym jest". Bo ja nie wiem, chcę, by ktoś pomógł mi się tego dowiedzieć. Wszyscy tu macie większą wiedzę i doświadczenie ode mnie, miałam nadzieję, że znajdzie się osoba, która mnie oświeci w sposób rzeczowy, merytoryczny. Bo tak jak pisałam wcześniej, nie chodzi mi o wiarę w ideę, tylko analizę faktów - co jest mniej niebezpieczne: kumulacja szkodliwych substancji w surowym mięsie produkowanym na skalę przemysłową czy kumulacja tychże substancji w tymże mięsie, ale poddanym obróbce cieplnej.
 
 
vesela krava 
Ekspert


Barfuje od: 10/2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 08 Gru 2011
Posty: 952
Skąd: Francja
Wysłany: 2015-07-18, 10:32   

Spokojnie, uwazam ze IzabelaW zadaje calkiem ciekawe pytania i tez chetnie uslysze odpowiedz. Ja zrozumialam, ze IzabelaW nie neguje idei barfa, jednak problem hormonow i antybiotykow jest warty dyskusji.
Nie wiem, czy istnieja badania dowodzace, ze niechciane hormony i antybiotyki sa niszczone podczas obrobki termicznej i to zagadnienie zupelnie wykracza poza moje kompetenecje :lol:
Prawda jest taka, ze kupowanie miesa ze zwierzat nie naszprycowanych antybiotykiami (juz o karmieniu zbozami nie mowiac...) jest czesto poza naszym zasiegiem finansowym.
Nie zamierzam zmieniac sposobu zywienia gdyby okazalo sie, ze puszki pod tym wzgledem sa bezpieczniejsze, ale dobrze znac ryzyko.
Osobiscie staram sie unikac kurczaka tlumaczac sobie, ze jest to chyba najbardziej popularne mieso i tym samym wlasnie w hodowli kurczaka jest najwiecej kontrowersji. Kiedy sie da, staram sie kupowac mieso z pewnych zrodel, ale nie oszukujmy sie, jest to rzadziej niz czesciej... Gotowanie miesa i suplementacja ma powazny mankament - suplementy moga zastapic niektore skladniki, ktore gina w wysokiej temperaturze, ale bialka zawartego w surowym miesie zastapic sie nie da.
 
 
Silvena 
Ekspert


Barfuje od: 28.04.2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 18 Kwi 2013
Posty: 1216
Skąd: UK
Wysłany: 2015-07-18, 11:02   

Im mniej przetworzone jedzenie tym zdrowsze, to chyba już jest powszechnie znany fakt.
A to czy się coś kumuluje czy nie, to raczej nikt na ten temat badań nie robił, bo po co? A tutaj wszyscy myślimy, że nawet najgorsze mięso kupione "dla ludzi" jest lepsze dla zwierzęcia niż najlepsza karma.
Zresztą, teraz robią badania ile kotom można wcisnąć śmieci do karmy, żeby nie zdychały zbyt szybko i nie można było tego powiązać z daną karmą.

Jakoś wątpię, że gotowanie dezaktywuje te "substancje niebezpieczne". Antybiotyki i hormony pewnie w mięsie zostają niezależnie od tego czy się je ugotuje czy usmaży. Po prostu po obróbce termicznej uciekają witaminy, zmienia się struktura białka i mięso się wyjaławia.
Jeśli by gotowanie dezaktywowało te "szkodliwe substancje" to nikt by o tym nie mówił, bo by problem nie istniał.
 
 
 
HoWaKo 


Barfuje od: 01.2015
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 07 Lut 2015
Posty: 267
Skąd: Zamość
Wysłany: 2015-07-18, 11:04   

Tylko wypowiedziałam swoją opinię - nie trzeba uspokajać :->

Człowiek je mięso po obróbce termicznej, tak? Zawarte np. w kurczaku przemysłowym hormony, sterydy, antybiotyki przenikają i odkładają się w naszych organizmach. Zatem analogicznie będzie, gdy ugotuję to samo mięso dla psa, czy kota ;-)

Natomiast obca jest mi nadzieja, że lepsze może być "danio" z dodatkowo nafaszerowanych puszek, z wkładem pozyskanym z produktów... no wiadomo jakich. Nie wierzę, że jest tam mięsko z chowu eko, nawet jeśli producent wypuści kolorową ulotkę ;-)
_________________
BARFny tercet egzotyczny: Honor-Wandysław-Kokoska :mrgreen:
 
 
 
Ewik72 

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 26 Lis 2013
Posty: 388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-07-18, 15:36   

Zadałam sobie to pytanie w chwili gdy decydowałam jak chcę karmić swoje koty. Jestem przekonana o tym, że mięso tzw "marketowe" jest nafaszerowane chemią. Nie jem od dłuższego czasu takiego mięsa i nie podałabym go moim zwierzakom. Zdecydowałam się na barfa tylko dlatego że można kupić mięso ekologiczne. Oczywiście, jest ono drogie. Ale i tak przeliczając na np jedne z najdroższych puszek Zwiki Peak, i tak wychodzi taniej. Gdybym nie miała dostępu do eko mięsa to karmiłabym puszkami z certfikatami eko w miarę dobrze zbilansowanymi plus konieczne suplementy. Wierze że jest co najmniej kilka producentów karmy w puszkach którzy gwarantują ekologiczną jakość mięsa.
 
 
IzabelaW 


Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 864
Skąd: Lublin
Wysłany: 2015-07-19, 17:16   

vesela krava napisał/a:
Ja zrozumialam, ze IzabelaW nie neguje idei barfa, jednak problem hormonow i antybiotykow jest warty dyskusji.


Dokładnie tak, dziękuję za zrozumienie :-)

Silvena napisał/a:
A to czy się coś kumuluje czy nie, to raczej nikt na ten temat badań nie robił, bo po co?


Dla kotów to faktycznie pewnie nikt się nie bawił, ale może dla ludzi?

HoWaKo napisał/a:
Człowiek je mięso po obróbce termicznej, tak? Zawarte np. w kurczaku przemysłowym hormony, sterydy, antybiotyki przenikają i odkładają się w naszych organizmach. Zatem analogicznie będzie, gdy ugotuję to samo mięso dla psa, czy kota


W odniesieniu do ludzi o tym się mówi, więc może jednak jakieś badania ktoś robił, porównywał kumulację różnych substancji w mięsie surowym i przetworzonym w różny sposób?

Ewik72 napisał/a:
Zadałam sobie to pytanie w chwili gdy decydowałam jak chcę karmić swoje koty. Jestem przekonana o tym, że mięso tzw "marketowe" jest nafaszerowane chemią.


I ja zadałam to pytanie, jak widać powyżej- nie tylko sobie ;-) A tak poważniej to myślę, o tym, bo mam kota chorego na białaczkę, z odpornością do kitu, leczonego ciągle na jakieś infekcje, cyklicznie faszerowanego lekami, w tym antybiotykami też. Kotu co chwila szwankują różne narządy, w tym coraz bardziej nerki. Więc tak sobie myślę, czy karmiąc go mięsem przemysłowym (tylko do takiego mam dostęp) surowym bardziej mu pomagam (bo wiadomo - naturalne, lepiej przyswajalne itp.) czy bardziej mu szkodzę (bo dokładam jego wątrobie i nerkom pracy w postaci walki ze skumulowanymi antybiotykami, hormonami, sterydami, pestycydami i nie wiem, czym jeszcze). I nurtuje mnie pytanie, czy więcej tych substancji jest w mięsie surowym czy przetworzonym? Co jest w tym przypadku mniejszym złem?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne