BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Co decyduje że właśnie TO zwierzę z nami zamieszka ?
Autor Wiadomość
Skipper 
Ekspert


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2792
Wysłany: 2016-08-06, 17:51   

Shana, powiem krótko - jestem baaaardzo wybredna, ale temu czarnemu to bym się nie oparła... :love:

A w powiększeniu mogłabyś fotkę wrzucić ? :kwiatek:
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
shana55 
Ekspert

Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 5338
Wysłany: 2016-08-06, 18:10   

Jak tylko przejdzie .... spróbujemy.



Przeszło :mrgreen:

Skipper :kwiatek:
Wystarczy??
 
 
Skipper 
Ekspert


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2792
Wysłany: 2016-08-06, 18:15   

Shana, nie bądź okrutna - faktycznie - zakochać się i umrzeć :love:
ZAJEBISTY (przepraszam za niewybredne określenie) :mrgreen:
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
shana55 
Ekspert

Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 5338
Wysłany: 2016-08-06, 18:29   

To jest to moje już 5-cio letnie Kochanie, Źabełek, dla którego Barf wprowadzałam, Forum poznałam, kalkulator opanowałam :love: . Motywacje miałam :twisted:
 
 
małga 


Barfuje od: 11.2014
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 20 Lis 2014
Posty: 784
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-26, 12:16   

Dyskusja przeniesiona z wątku o szczepieniach


malgob napisał/a:
Wirus panleukopemii może przetrwać w mieszkaniu nawet rok, nie ma u mnie technicznej i roboczej możliwości zdezynfekować środkami medycznymi wszystkich kocy, poduszek, kanap, sprzętu, wszystkich półek i zakamarków na/do których kotka wchodziła. Musiałabym zatrudnić jakąś ekipę a sama się na ten czas wyprowadzić .Nie ma mowy żebym chcąc mieć kota czekała rok (bo na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiem, czy chcę) i jak tu do takiego mieszkania wprowadzić kota, nawet szczepionego? . Mam niemały dylemat - jeśli zdecyduję się na kota, to będę truchlała co chwilę , przy najmniejszej niedyspozycji.

Gdybyś decydowała się jednak na kota, naprawdę pomyślałabym o już co najmniej rocznym. Raz, że odporniejszy, dwa, że mniej brykający, bardziej układny, a ciągle pełny entuzjazmu. Np pohodowlany młody (strona o rasowych kotach do adopcji na fb). Wiem, że masz kłębek uczuć, ale czasem warto zrobić coś po prostu :kwiatek:
_________________
Instrukcja Obsługi Wyszukiwarki
Ostatnio zmieniony przez dagnes 2018-11-29, 13:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Saga 

Barfuje od: 07.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 03 Sie 2016
Posty: 1489
Wysłany: 2018-11-26, 12:44   

A mało jest kotów co potrzebują pomocy i miłości człowieka? Maluszki, roczne, starsze siedzą w zamknięciu w schroniskach i czekają na przyjaciela. Taki kot jest potem wdzięczny do końca życia za przytulny domek i miłość. To musi być zaraz hodowlany?
 
 
scarletmara 


Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 06 Lis 2012
Posty: 1417
Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2018-11-26, 15:03   

poza tym dachowiec zwykle już z natury jest odporniejszy na choroby. Ja też bym przygarniała dachowca :D
 
 
małga 


Barfuje od: 11.2014
Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 20 Lis 2014
Posty: 784
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-26, 15:51   

napisałam "np" przecież,

dopuszczam możliwość, że Malgob może zależeć jednak na określonej rasie, a może nie wiedzieć, że są strony specjalizujące się w tym. Rozważania na ten temat "Co decyduje że właśnie TO zwierzę z nami zamieszka?" tu https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=1926 .
(Pominę, że osoby w żałobie mogą w ogóle odbierać jako niestosowne wszelkie sugestie w tym moją, ale to już zupełnie inny temat.)
_________________
Instrukcja Obsługi Wyszukiwarki
 
 
malgob 

Dołączyła: 08 Paź 2018
Posty: 50
Skąd: Polska
Wysłany: 2018-11-26, 16:00   

Saga, ja w ogóle przed wzięciem tej kotki nie byłam kociarą, tylko psiarą i miałam przekonanie o bezwzględnej wyższości psów nad kotami. Sytuacja się zmieniła , gdy zostałam sama z suczką. Pomyślałam o kocie, gdyż na następnego psa się nie zdecyduję w razie czego (moja sunia ma 9,5 roku) ze względu na wychodzenie, bo się powoli starzeję i zdrowie już tak nie dopisuje (a tu trzeba wyjść z psem nawet jak leżysz z grypą), a bez zwierzaka nie wyobrażam sobie mieszkania w samotności. Dlatego zdecydowałam o nabyciu kota, a dlatego ta rasa i w ogóle rasa, że miałam mieć zagwarantowane, że to będzie kot spokojnego charakteru i "podłogowy", który nie skacze po firankach i po wysokich półkach ( mam dość zagracone mieszkanie bo małe) ani po telewizorze . I rzeczywiście, jak byłam w pracy, to nigdy nic nie było narozrabiane, jeśli kocia trochę broiła to tylko wtedy jak ja byłam w domu . W dodatku dla mnie ta rasa to najpiękniejsze koty jakie tylko mogą być. Ja jestem bardzo mało odporna na problemy, wręcz jestem słabego zdrowia psychicznego , więc nabywając kota z renomowanej hodowli (rodzice dorodni, zdrowi), myślałam ,ze minimalizuję ryzyko chorób. Nigdy nie wzięłabym kota z problemami (do leczenia), bo po prostu nie mam na to sił psychicznych. Może to dla was dziwne, ale naprawdę wiele w życiu przeszłam a ostatnie kilka lat mnie powaliły, a z Tobą , Scarlettmara się nie zgodzę, gdyż moja kuzynka jest kocią mamą i przygarnia koty, zawsze ma kilkanaście kotów. Sczepi , odrobacza, ale koty chorują i bardzo, ale to bardzo dużo odchodzi na różne choroby (ale zaraz znajdą się następne) , w zasadzie nie ma między nami rozmowy telefonicznej, aby jakiś kot, najczęściej niejeden, nie był na coś chory. I dlatego od niej nie wezmę kota. Problem dla mnie zarówno z nabyciem kota rasowego , jak i ze schroniska lub domu tymczasowego, to taki, ze ja nigdzie nie mogę jeździć, ja jestem zmotoryzowana tylko teoretycznie, tzn nigdzie poza moja okolicę z pewnych względów nie jeżdżę. A u mnie nie ma schronisk ani domów tymczasowych , i nie ma kotów dachowych do adopcji , zaszczepionych, odrobaczonych, nie wychodzących (już sprawdzałam po ogłoszeniach lokalnych).
_________________
Jasia
 
 
Saga 

Barfuje od: 07.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 03 Sie 2016
Posty: 1489
Wysłany: 2018-11-26, 17:32   

scarletmara napisał/a:
Ja też bym przygarniała dachowca :D

Tam dachowiec... ;-) trzeba mówić tak: "rasa-bukiet kwiatowy", zaraz lepiej brzmi :mrgreen:
 
 
shana55 
Ekspert

Barfuje od: 08.2012
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 07 Sie 2012
Posty: 5338
Wysłany: 2018-11-26, 18:23   

Saga napisał/a:
"rasa-bukiet kwiatowy"


U nas się mówi Rasa Europejska :twisted:

Ja mam trzy Norwegi i dwa koty rasy Europejskiej, trzeci Rafajel odszedł dwa lata temu :cry:
Gdybym dziś stanęła przed wyborem nowego kota czy to ma być norweg czy europejczyk ...
Wybór byłby bardzo trudny...i podejrzewam, że wzięłabym oba....
Norwegi to moja wymarzona rasa, na pierwszego czekałam dłuuuugo, bardzo długo.
Europejczyki były w moim domu zawsze. :mrgreen:
Każdy miłośnik kotów wie o tym, że bierze się kota do kochania, pieszczenia i zapewnienia mu wszystkiego co najlepsze. Nie ma znaczenia jakiej jest rasy, jak wygląda, (ja uwielbiam czarne a mam też biało-kremowego, szylkretkę, srebrnego pręgowanego i syjama), musi mieć tylko to coś, że na jego widok zabije mocniej serce i powie człowiek "to ten" .... i nie ma znaczenia że przyszedł po burego pręgowanego a wychodzi z czarno białym, albo jechał po MCO a na jego drodze stanął eurpoejczyk...
Trzeba sobie tylko uzmysłowić, że kot (ani inne zwierze) nie jest lekiem na całe zło, i nie bierze się go po to, żeby nas na nogi postawiło, bo nieraz samo potrzebuje pomocy i człowiek powinien mu to zapewnić.
Jeżeli kierują nami strach i niepewność i nic nie jest w stanie nas przekonać do dania miłości kolejnemu zwierzakowi (bo może byc chory, bo trzeba będzie koło niego robić, bo koszty leczenia wysokie, że nie wspomnę o kupnie), to lepiej nie brać.
Takie jest moje zdanie.
 
 
Saga 

Barfuje od: 07.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 03 Sie 2016
Posty: 1489
Wysłany: 2018-11-26, 18:38   

shana55 napisał/a:
U nas się mówi Rasa Europejska

No przecież wiem :-P ale "bukiet kwiatowy" to jest pachnący łąką i mieni się kolorami ;-)
shana55 napisał/a:
ja uwielbiam czarne a mam też biało-kremowego, szylkretkę, srebrnego pręgowanego i syjama

A mnie było dokładnie wszystko jedno, byle tylko żebym się przy nim nie dusiła ;-) (alergia). Poszłam po kociaczka, był akurat czarny z białą plamką na nosku a wyszłam z szaraczkiem i biało czarną kotką w pakiecie :-D . Taki dwupak w promocji ;-) . Batman i reklamowy Whiskas :lol: . Nigdy nie wspinały się po firankach, chociaż mam je od 6-tego tygodnia życia, no chyba że akurat mucha usiadła na firance, to już zupełnie inna sprawa ;-) . Ewentualnie kotka w firance widzi przyjaciółkę i ją przytula i wylizuje ;-) . Po telewizorze nie łażą, bo za cienki, czasem mu tylko ekran czyszczą i próbowały się wieszać łapkami ;-) . I prawdę mówiąc mnie to wszystko co broją to tak lata koło nosa (oczywiście w granicach rozsądku, przy telewizorze trochę się boję żeby go nie zwaliły i sobie krzywdy nie zrobiły). Ostatnio go odsunęłam i wpuściłam koty za telewizor no i stał się już obiektem mało atrakcyjnym ;-)
shana55 napisał/a:
Każdy miłośnik kotów wie o tym, że bierze się kota do kochania, pieszczenia i zapewnienia mu wszystkiego co najlepsze.

Dokładnie tak!
 
 
Amelka i Stas 

Dołączyła: 22 Lip 2015
Posty: 125
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-11-26, 18:50   

shana55 napisał/a:

Jeżeli kierują nami strach i niepewność i nic nie jest w stanie nas przekonać do dania miłości kolejnemu zwierzakowi (bo może byc chory, bo trzeba będzie koło niego robić, bo koszty leczenia wysokie, że nie wspomnę o kupnie), to lepiej nie brać.
Takie jest moje zdanie.


Podpisuję się obiema łapkami pod takim stanowiskiem Shana55. Bardzo lubię określenie na koty, które są z nami, które kochamy "plasterki na duszę". Jednak można sobie pozwolić na takie określenie i traktowanie kota tylko wówczas, gdy ta zasada działa w obie strony. Kot ma swoje potrzeby i muszą one być zaspakajane bez względu na wszystko. My możemy zdecydować czy np. pójdziemy do lekarza, czy tez zaryzykujemy i będziemy się leczyć własnym sumptem. Kot nie ma takiego wyboru. Jest od nas całkowicie zależny. I jeśli decydujemy się przyjąć pod dach kociambra, mamy (przepraszam za wyrażenie) zasrany obowiązek być również dla niego tym "plasterkiem na duszę" . Jeśli mamy w tej kwestii jakiekolwiek wątpliwości, to nie wolno nam skazywać kota na nasze "nie wiadomo".
_________________
Amelka i Staś
 
 
malgob 

Dołączyła: 08 Paź 2018
Posty: 50
Skąd: Polska
Wysłany: 2018-11-27, 16:10   

Dziewczyny, trochę zagalopowałyście się w swojej ocenie. Ja mam trzeciego zwierzaka i zawsze byłam przesadna w reakcji na niedomagania i choroby, taka już jestem. Do tego stopnia, że np. nie byłam w stanie przewieźć chorego zwierzęcia do kliniki w innym mieście sama, jako kierowca. Z nerwów kręciło mi się w głowie i robiło mi się ciemno przed oczami. Ciężka kilkuletnia choroba mojej mamy zakończona jej odejściem (byłam jej opiekunką) nadwątliły moją psychikę. Czy to znaczy, że mam nie mieć zwierzaka? A dlaczego są dogo i felinoterapie?. Kotka była nabyta właśnie po to, aby bilans w domu się wyrównał. I zapewniam ,że zapewniłam jej wszystko, zarówno jeśli chodzi o dobra rzeczowe jak i cały mój czas i kochanie. Leczenie do ostatka też. Ja leczę się na depresję od lat (łagodniejsza postać z epizodami pogorszenia) a jak wiadomo , zwierzęta są wręcz lekiem na nią. Często powtarzałam w sezonie pogorszenia nastroju (zimą), że gdyby nie pies i konieczność wyjścia z nim wieczorem, ja już po przyjściu z pracy przebierałabym się w piżamę i do łóżka. Psu zapewniam też wszystko, nawet kosztem siebie (np. na nim nie oszczędzam na jedzeniu a na sobie-tak). Jednak nie mogę celowo przyjmować na siebie dodatkowych ciężarów, czym byłoby wzięcie pod opiekę chorego lub zagrożonego chorobą kota . Jeszcze raz powtarzam ,jestem samotna, nikt mi nie pomoże z rodziny w razie czego, bo dalsi członkowie rodziny są niedostępni a bliższych już nie mam. Jest jeszcze jeden aspekt istotny w mojej sytuacji gdy jestem sama, a w mieście jest jedna lecznica czynna dokładnie w tych godzinach gdy ja pracuję (nie ma dyżurów ) - raz szef zwolni z powodu udania się do lecznicy, drugi raz też, ale kolejny to już będzie problem.
_________________
Jasia
 
 
Saga 

Barfuje od: 07.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 03 Sie 2016
Posty: 1489
Wysłany: 2018-11-27, 17:07   

malgob, Ty po prostu popadasz w skrajności i niepotrzebnie generalizujesz. Nikt Ci tu nie pisze, ze masz brać schorowane koty zgarnięte z ulicy. I generalizujesz pisząc, że bezdomniaczki to chore koty. Wiesz, gdybym chciała takimi kategoriami oceniać zdrowie kotów jak Ty (oceniasz na podstawie swojej kuzynki) to ja na podstawie tzw. obserwacji uczestniczącej mogę powiedzieć, ze bezdomniaczki to super zdrowe koty a wszystkie hodowlane to chorowite. Bo wszystkie znane mi koty hodowlane u moich znajomych (oprócz jednej osoby), to koty bardzo poważnie chore i to nawet te co to miały być niby super zdrowe rasy. Ja brałam koty (maluszki) z fundacji. Ja sama szczepiłam, były tylko odrobaczone. I gdyby nie jeden incydent (w sumie wynikający z mojego niedopatrzenia i niewiedzy) zatkania u Maksa to nigdy nie chorowały. Antybiotyk brały tylko przy kastracji. W marcu skończą 3 lata. Znajoma kotka z tej samej fundacji na początku troszkę chorowała, teraz jest już w porządku, po wyleczeniu wróciła do normy i jest ok. Inny kocurek u znajomych podobnie, zdrowy jak rydz :-) . Ale co z tego wynika? Nic, tylko tyle że są koty chore i zdrowe. Jak ludzie. scarletmara ma w pewnym sensie rację, to są koty, które niejednokrotnie lepiej radzą sobie z pokonywaniem choroby niż koty hodowlane. Nie wolno generalizować ani patrzeć na dany problem przez pryzmat swoich, jednostronnych obserwacji. Wiadomo z bezdomniaczkami bywa różnie, często są to koty schorowane, ale po wyleczeniu normalnie funkcjonują. Trzeba po prostu znaleźć dobrą fundację, nawiązać kontakt, zrobić rozeznanie i brać zdrowego kota. A tak w ogóle to nie znajdziesz kota idealnego, takich po prostu nie ma i albo Ty się dostosujesz do zwyczajów kocich albo kot będzie po prostu nieszczęśliwy. A to jest tak cudowne stworzenie, że i ono do Ciebie też potrafi się dostosować, trzeba mu dać tylko szansę. I próbować zrozumieć.
Tak na marginesie - nie tylko Ty jesteś po przejściach, daję głowę, że pół tego forum, a przynajmniej te osoby często udzielające się to osoby z ciężkimi przeżyciami... :-(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne