BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Co mówią nam etykiety karm
Autor Wiadomość
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4761
Wysłany: 2011-09-29, 11:20   Co mówią nam etykiety karm

Producenci karm prześcigają się w pomysłach na sztuczki i tricki z etykietami, aby przekonać człowieka do kupna ich produktu. Imają się wszelkich sposobów, często wprowadzając klienta w błąd i stwarzając fałszywe wrażenie, że karma jest dobra dla naszego pupila.

Producenci opisują swoje produkty jako "premium", "super premium", "ultra premium" itp. W praktyce niczego taki napis nie gwarantuje i nic konkretnego nie oznacza, oprócz pozycji na rynku, jaką producent chciałby dla swojego produktu zagwarantować. Nie ma żadnych przepisów mówiących o tym, co musi zawierać karma, aby nazwać ją "premium".

Producent musi podać na opakowaniu następujące informacje:
- dane producenta, datę ważności, datę produkcji lub numer serii, wagę produktu
- gwarantowaną analizę (w formie procentowej)
- listę składników (uporządkowaną malejąco wg. wagi)
- określenie, czy jest to pokarm kompletny czy uzupełniający
- określenie dla jakiego gatunku i wieku zwierzęcia karma jest przeznaczona
- sposób stosowania karmy.

W analizie producent musi podać gwarantowaną minimalną zawartość białka i tłuszczu oraz gwarantowaną maksymalną zawartość popiołu, włókna oraz wody (tylko gdy przekracza 14%). Nie ma obowiązku podać (więc nie podaje), ile karma zawiera węglowodanów oraz jaka część białka i tłuszczu jest pochodzenia zwierzęcego, a jaka roślinnego oraz jaka jest ich wartość odżywcza i jakość. Nie jesteśmy tego w stanie w żaden sposób sami obliczyć, jedynie orientacyjnie możemy domyśleć się czytając listę składników (o tym później). Dlatego nie wolno przy porównywaniu karm brać pod uwagę wyłącznie zawartości białka i tłuszczu.

Węglowodany w karmie

Nie znajdziemy w analizie takiej pozycji jak węglowodany, których zawartości producenci nie muszą podawać. Możemy sobie jednak w przybliżeniu obliczyć, ile węglowodanów zawiera karma, odejmując od 100% sumę wszystkich pozostałych składników, pamiętając zawsze o konieczności dokonywania obliczeń w odniesieniu do suchej masy pokarmu (aby móc porównywać różne karmy o różnej wilgotności).

Dla przykładu podaję sposób obliczenia zawartości węglowodanów w dwóch znanych karmach dla kotów, jednej suchej, drugiej mokrej, dla porównania odnosząc wszystkie wartości do suchej masy.

Royal Canin Indoor 27
Analiza:
27% - białko
13% - tłuszcz
3,9% - włókno
6,9% popiół
5,5% - woda

Suma deklarowanych składników: 27+ 13 + 3,9 + 6,9 + 5,5 = 56,3%
100% - 56,3% = 43,7% to brakująca wartość czyli ilość węglowodanów

Wyliczona zawartość węglowodanów 43,7% to wartość w mokrej masie.

Teraz odnosimy ją do suchej masy. Sucha masa w karmie: 100% - 5,5% (woda) = 94,5%

Z proporcji wychodzi nam:
43,7 * 100 / 94,5 = 46,2%

Zawartość węglowodanów w suchej masie tej karmy to 46,2%.

Jest to przerażające, że koty jedzące tę karmę otrzymują tak ogromną ilość niszczących je węglowodanów, przy dodatkowo dość marnej podaży białka, jaką oferuje RC Indoor 27.

Po przeliczeniach mamy następujące zawartości pozostałych składników w suchej masie:
białko 28,6%
tłuszcz 13,8%
włókno 4,1%
popiół 7,3%

Tak ogromna ilość węglowodanów musi zajmować miejsce potrzebnych kotu białek oraz tłuszczu, nie ma innej możliwości. O tym jak bardzo taka ilość węglowodanów w karmie szkodzi kotom należy przeczytać w opracowaniu Kot - specjalista mięsożerny (podobnie sprawa wygląda oczywiście w przypadku psów, z zaznaczeniem, że one "tolerują" nieco większą ilość węglowodanów w diecie).

W tym miejscu, gdy znamy już analizę jednej z najbardziej "renomowanych" i "polecanych przez specjalistów" karm, nie mogę nie przypomnieć analizy myszy polnej (też w suchej masie):
białko 50-60%
tłuszcz 23-35%
węglowodany 3-8%.

Można teraz śmiało porównać myszkę z tą "super-karmą".
Analizę karmy Royal Canin Indoor 27 wzięłam ze strony producenta TUTAJ.

Karma, z którą chciałabym porównać Royal Canin Indoor 27 to Whiskas :mrgreen: .

Whiskas Mmmm... naturalne kawałki w saszetkach
Analiza:
9,5% - białko
5% - tłuszcz
0,3% - włókno
1,7% popiół
83% - woda

Suma deklarowanych składników: 9,5+ 5 + 0,3 +1,7 +83 = 99,5%
100% - 99,5% = 0,5% to ilość węglowodanów w mokrej masie

Teraz odnosimy to do suchej masy. Sucha masa w karmie: 100% - 83% (woda) = 17%

Zatem 0,5 * 100 / 17 = 2,9%

Zawartość węglowodanów w karmie Whiskas to 2,9%.

Zawartość pozostałych składników w suchej masie, po przeliczeniu:
białko 55,9%
tłuszcz 29,4%
włókno 1,8%
popiół 10%.

Możemy teraz porównać karmę Whiskas w saszetkach zarówno z karmą RC, jak i z myszką. Po bliższym przyjrzeniu się obu karmom, ze zdziwieniem dochodzimy do wniosku, że karma Whiskas praktycznie odzwierciedla analizą naturalny koci pokarm czyli myszki polne i jest nieporównanie bliżej idealnego pokarmu dla kotów niż karma RC Indoor 27. Bliskość idealnemu kociemu pokarmowi zawdzięcza Whiskas również temu, że zawiera w sobie znaczną ilość wody, podobnie jak myszy, której pozbawione są suche karmy RC, a która bezwzględnie musi być kotom dostarczana wraz z pożywieniem.

Analizę karmy Whiskas wzięłam ze strony zooplus TUTAJ.

Powyższym porównaniem nie miałam na celu zachęcania właścicieli kotów do karmienia swych pupili karmami Whiskas w saszetkach. Mają one także ogromne wady (o tym dalej). Moim celem było zwrócenie uwagi na konieczność porównywania karm suchych z karmami mokrymi tylko i wyłącznie poprzez odniesienie ich analiz do suchej masy, gdyż często popełnianym błędem jest patrzenie wyłącznie na nominalne wartości procentowe podane na opakowaniu. Z tego wysnuwany jest błędny wniosek, że karmy suche zawierają znacznie więcej białka, tłuszczu i innych składników niż karmy mokre. Teraz widać jak bardzo błędny jest to wniosek!

Splitting

Producenci nagminnie stosują metodę zwaną splitting (z angielskiego rozdzielanie, rozszczepianie). Polega ona na tym, że jeden produkt rozdziela się na kilka składników, po to aby każdy oddzielnie nie stanowił największej wagowo części karmy i mógł znaleźć się na dalszych miejscach listy składników, zamiast na pierwszym. Jeśli producent daje do karmy najwięcej kukurydzy, to rozdziela ją na 3 części, np.: mączka kukurydziana, gotowana kokurydza, mielone ziarno kukurydzy. Wówczas, dodając do karmy tylko odrobinę mięsa (nieco więcej niż 1/3 wagi kukurydzy), może już mięso umieścić na 1. miejscu listy, przed mączką kukurydzianą. Najczęściej rozdzielaniu podlegają: kukurydza, pszenica, ryż, soja i inne zboża oraz ziemniaki gdyż są to najbardziej niepożądane składniki karmy dla kotów i psów, a jednocześnie używane w największej ilości. Aby dojść do tego, ile faktycznie w karmie jest danego produktu, musimy zsumować wszystkie części tego samego składnika (czyli np. ryż brązowy, mączka ryżowa, gotowany ryż itd.).

Świeże mięso

Drugi trick to używanie do produkcji suchej karmy surowego mięsa (przed odwodnieniem) i podawanie go w związku z tym na etykiecie na pierwszym miejscu listy składników. Wiadomo, że świeże mięso zawiera około 75% wody oraz tłuszcz i zanim stanie się składnikiem suchej karmy musi zostać ich pozbawione. Jeśli użyjemy 1 kg świeżego mięsa z kurczaka i 0,95 kg mąki kukurydzianej to mięso będzie na 1. miejscu listy składników, a mąka kukurydziana na 2. Jednak po obróbce termicznej i odwodnieniu z 1 kg mięsa zostanie nam w gotowej suchej karmie tylko 0,20 kg suszonego mięsa z kurczaka, natomiast mąki kukurydzianej będzie tam nadal 0,95 kg. Jednak na etykiecie karmy ładnie wygląda mięso na 1. miejscu i klienci cieszą się, gdy widzą taki skład: "świeże mięso z kurczaka, mączka kukurydziana, reszta składników".

Produkty uboczne (zwane produktami pochodzenia zwierzęcego lub mięsnego)

Produkty uboczne, często ukrywane pod nazwą "produkty pochodzenia zwierzęcego" lub pod wprowadzającymi w błąd nazwami typu "kurczak" to wszelkie odpady ze zwierząt rzeźnych, które uznane zostały za niezdatne do spożycia przez ludzi lub z jakichś powodów wycofane z obrotu handlowego albo do niego nie wprowadzane. Odpady te są albo utylizowane przez specjalne zakłady utylizacyjne i następnie sprzedawane firmom produkującym karmy dla zwierząt jako "produkt zwierzęcy" albo bezpośrednio zakupywane za niewielkie pieniądze przez producentów karm. W skład produktów ubocznych mogą wchodzić wszelkie całkowicie niejadalne przez ludzi części zwierząt jak jelita z treścią pokarmową, ogony, rogi, pazury, dzioby, pióra, wymiona, kopyta, kości oraz niektóre narządy, które np. uległy zanieczyszczeniu lub brak jest na nie popytu na rynku spożywczym. Jaką wartość i przyswajalność dla naszych zwierząt mają te produkty (z wyjątkiem dobrych podrobów, które też mogą, choć nie muszą zawierać się w produktach ubocznych oraz kości w rozsądnych ilościach, co nie jest przestrzegane) nietrudno się domyśleć. A jak obciążają układ pokarmowy i narządy wewnętrzne wiadomo po coraz częściej chorujących na różne niewydolności coraz większej ilości kotów, psów i fretek.
Oczywistym jest, że wykorzystanie produktów zwierzęcych, których ludzie nie chcą jeść, to dobra praktyka, ponieważ zapobiega marnotrawstwu. Jednak problemem jest to, jakie konkretnie produkty uboczne są używane w karmach i w jakiej ilości. Jeśli są to części mięsno-tłuszczowe lub podroby, które ludzie odrzucają z przyczyn społecznych, kulinarnych czy smakowych, to wykorzystanie ich w karmach jest prawidłowym postępowaniem. Jednak realia produkcji karm są zgoła inne i ze względów finansowych producenci używają jedynie najmniej wartościowych odpadów, takich jak kopyta, rogi, sierść, pióra (po odpowiednio potężnej obróbce można z tych części wyizolować białko, którego wartość biologiczna jest jednak wyjątkowo marna), jelita, wymiona itp., jednocześnie deklarując, że karma jest wysokiej jakości i umieszczając na opakowaniu napis o zawartości w niej np. 80% "kurczaka". Taki napis sugeruje nieświadomym klientom, że kupując daną puszkę lub worek z chrupkami zapewnią swym zwierzętom pokarm w postaci mięsa z kurczaka.

Możemy spotkać na etykietach karm nazwy, które pozornie oznaczają to samo ale faktycznie są diametralnie różnymi jakościowo produktami:
• kurczak = produkty uboczne z kurczaka (odpady z uboju), w dodatku w stanie surowym, czyli przed wysuszeniem (ważone wraz z zawartą w nich wodą)
• mięso z kurczaka = mięso, ale zważone przed wysuszeniem, czyli 75% wody
• mączka z mięsa kurczaka lub suszone mięso kurczaka = mięso po wysuszeniu, a więc już bez wody, zostało zważone i użyte w takim stanie
• mączka z kurczaka lub suszony kurczak = suszone produkty uboczne (żadne mięso).

Używając dwóch tricków naraz (splitting i niejasne nazwy produktów ubocznych), producenci skutecznie wprowadzają klientów w błąd.

Gluteny

Bardzo częstym, tanim zamiennikiem białka zwierzęcego w karmach jest białko roślinne, które może być przez drapieżnika wykorzystane w niewielkim stopniu lub wcale. Same ziarna zbóż nie zawierają na tyle dużo białka roślinnego, aby znacząco dzięki ich dodaniu podnieść nominalną zawartość procentową białka na etykiecie. Dlatego dodaje się do karm wyizolowane białko roślinne, które na etykiecie ma nazwę "gluten" lub "izolat białka roślinnego". Gluten używany w karmach najczęściej pochodzi z kukurydzy, pszenicy lub ryżu. Gluteny są dla organizmu mięsożercy trudno strawne i mało przyswajalne - ich struktura powoduje, że łańcuchy zawartych w nich aminokwasów są niedostępne dla enzymów trawiennych. Najgroźniejszym glutenem jest gluten pszenny oraz pozostałe gluteny ze zbóż europejskich. Gluten kukurydziany to "sztandarowy" produkt białkowy w "renomowanych" karmach, których producenci zbijają fortuny na sprzedaży tanich odpadów za wielkie pieniądze.

Czym jest gluten z kukurydzy wyczytamy np. w Leksykonie Artykułów Spożywczych (Lebensmittel-Lexikon, W. Ternes), tłumaczenie z niemieckiego:

Gluten kukurydziany: Gluten odpadowy, powstający przy produkcji skrobii kukurydzianej. Ze względu na obróbkę kukurydzy za pomocą dwutlenku siarki, gluten kukurydziany nie nadaje się do spożycia przez ludzi. Głównie używany jest w paszach dla zwierząt.

oraz w Poradniku żywienia małych zwierząt dla weterynarzy (tłumaczenie także z niemieckiego):

Gluten kukurydziany: Chodzi o odpadowy glutenowy składnik, który po oddzieleniu części skrobiowej i olejowej pozostaje z ziaren kukurydzy. Jednakże zawartość w nim niezbędnych dla psów i kotów aminokwasów – lizyny i tryptofanu jest zbyt mała aby pokryć zapotrzebowanie.

Jako niezwykle tani odpad, składający się prawie w 100% z białka (roślinnego glutenu), pozwala tanim kosztem podnieść nominalną zawartość białka w karmie. Długoterminowe karmienie takim bezwartościowym białkiem powoduje u kotów szereg niedoborów i zniszczeń w organach.

Gluteny są białkami będącymi częścią szerszej rodziny substancji (zwanych substancjami antyodżywczymi), jednymi z tzw. lektyn pokarmowych (najgroźniejszą, a jednocześnie najlepiej zbadaną lektyną jest lektyna pochodząca z pszenicy). Lektyny pokarmowe, i szerzej substancje antyodżywcze, będą na Forum omówione w odrębnych wątkach i opracowaniach. Zainteresowani mogą zacząć zgłębianie wiedzy w tej dziedzinie od zapoznania się z tymi artykułami:
http://niebezpiecznezboza...dstepne-bialka/
https://pracownia4.wordpress.com/2014/06/09/gluten-zagrozenie-biologiczne-i-patogen/
http://livethenature.com/...tynowy-lektyny/
http://www.greenmedinfo.c...n-human-disease

Bajeczka o 4%
Na wielu karmach, przede wszystkim mokrych, spotykamy taki np. napis: "mięso i produkty uboczne (minimum 4% kurczaka)". Powszechnie sądzi się, że oznacza to, iż w karmie jest 4% mięsa z kurczaka. To oczywiście nieprawda! Taki zapis oznacza, że z całego mięsa i produktów ubocznych (znanych nam już jako odpady), 4% stanowi kurczak, a dokładniej produkty pochodzące z kurczaka. Karma może składać sie w 100% z "mięsa i produktów ubocznych", a 4% z nich to będzie kurczak. Pozostałe 96% może być jakimikolwiek produktami pochodzenia zwierzęcego. Dodanie 4% konkretnie kurczaka (tj. produktów pochodzących z kurczaka) pozwala producentowi zgodnie z prawem napisać na etykiecie "karma z kurczakiem". I tylko tyle.

Producent powinien na opakowaniu podać także informację, czy jest to karma kompletna, pełna, czy tylko uzupełniająca, gdyż nie zawiera wszystkich niezbędnych minerałów i witamin. Karmą kompletną możemy żywić zwierzę bez potrzeby suplementowania czegokolwiek (oczywiście teoretycznie). W przypadku karmy uzupełniającej trzeba suplementować witaminy i minerały lub traktować ją wyłącznie jak smakołyk, podawany jako max. 10-15% diety. Przykładem takiej karmy jest Almo Nature, gdzie nie zostały zbilansowane w odpowiedni sposób składniki minealne i witaminy, a także tłuszcz, gdyż do produkcji użyto samego chudego mięsa lub ryby oraz wody.

Przepisy wymagają, aby na opakowaniu karmy podać, że zostały dodane konserwanty, barwniki, antyutleniacze lub polepszacze smaku. Nie wymagają natomiast podania, jaki konkretnie środek zastosowano, jeśli jest on dopuszczony do stosowania w UE. Jeśli producent zastosuje np. konserwanty naturalne, to wówczas poda je konkretnie z nazwy (bo nie ma się czego wstydzić). Jeśli zastosuje konserwanty chemiczne, to poda tylko, że dodano konserwanty. Napisze też, że karma zawiera barwniki. Bez konkretów. Należy uważać także na śliską różnicę pomiędzy konserwantem a przeciwutleniaczem. Zwykle sądzimy, że konserwant to coś gorszego, tymczasem BHA i BHT są traktowane jako przeciwutleniacze (zapobiegają jełczeniu, czyli utlenianiu się tłuszczu). Na opakowaniu będzie na stronie przedniej duży napis: "bez sztucznych konserwantów", natomiast z tyłu małym druczkiem znajdziemy informację, że dodano przeciwutleniacz, wymieniony lub nie wymieniony z nazwy, ale zwykle jest to BHA lub BHT.

Co powinna zatem zawierać karma? Mięso przede wszystkim wraz z przynależnymi mu kośćmi i skórą oraz podrobami. Mięso musi być konkretne, wymienione z nazwy oraz części jakie zostały użyte np. jeśli ma być kura to musi pisać "mięso z kurczaka", "serca z kurczaka", "wątróbka z kurczaka" itd. Tłuszcz podlega tym samym zasadom. Powinien być zwierzęcy oraz konkretny, czyli np. "tłuszcz z kurczaka". Do tego odpowiednie witaminy i minerały. Może być odrobinę warzyw, ale naprawdę niewiele. Nic więcej kotu nie potrzeba.

Czego absolutnie nie powinno być w karmie? Soi i innych roślin strączkowych, kukurydzy, pszenicy, ryżu i innych zbóż w jakiejkolwiek postaci. Konserwantów, przeciwutleniaczy, barwników, cukru, karmelu, aromatów. Produktów ubocznych i niewiadomego pochodzenia oraz olejów roślinych, a także udziwnionych składników o "obco" brzmiących nazwach.

Posiadając teraz pełną wiedzę teoretyczną o składzie karm, przyjrzyjmy się naszym dwóm porównywanym już pod kątem analizy karmom czyli Royal Canin Indoor 27 oraz Whiskas Mmmm... naturalne kawałki w saszetkach.

Składy karm (źródła jak wyżej):

RC Indoor 27: kukurydza, suszone mięso drobiowe, ryż, izolat białka roślinnego, pszenica, tłuszcze zwierzęce, włókna roślinne, hydrolizat białka zwierzęcego, sole mineralne, pulpa buraczana, olej sojowy, fruktooligosacharydy, drożdże, tran.
Konserwant: sorbinian potasu, przeciwutleniacze: galusan propylu, BHA

Na pierwszym miejscu karmy RC jest kukurydza, której w karmie jest najwięcej, co potwierdza analiza karmy (zawartość węglowodanów 46,2% w suchej masie). Swój udział w węglowodanach ma także ryż oraz pszenica znajdujące się bardzo wysoko na liście składników (ryż jako trzeci składnik). Pszenica zawiera oprócz węglowodanów (skrobii) także gluten pszenny (białko pszenne) uznawany za najbardziej niszczący kocie jelita składnik karm, w związku z czym jest najbardziej niepożądana w karmach. Dobrym składnikiem karmy jest suszone mięso drobiowe, choć powinno być wyszczególnione z jakiego konkretnie ptaka mięso pochodzi (producenci najczęściej kupują tanie partie mięsa drobiowego o bardzo zmiennym składzie i dlatego nie wymieniają konkretnie mięsa z nazwy). Karma zawiera bardzo dużo izolatu białka roślinnego (to będzie najprawdopodobniej gluten kukurydziany), który powoduje, że z bardzo niewielkiej ilości mięsa w karmie można zrobić na etykiecie 28,6% białka (w suchej masie). Te 28% to oczywiście o wiele za mało dla kota, ale i tak lepiej wygląda niż np. 15%, co producent musiałby zadeklarować gdyby nie dodał białek roślinnych. Najprawdopodobniej około połowa lub nawet więcej nominalnej ilości białka to białko roślinne, odpadowy gluten kukurydziany oraz białka zawarte w samej kukurydzy, ryżu i pszenicy. Karma zawiera "tłuszcze zwierzęce" czyli tłuszcze nieznanego pochodzenia, najprawdopodobniej pochodzące z utylizacji produktów ubocznych. Gdyby w karmie były konkretne, dobre tłuszcze, to producent zapewne nie przemilczałby tego, tylko pochwalił się, że jest tam np. "tłuszcz z kurczaka". Pulpa buraczana jest odpadowym produktem powstającym przy produkcji cukru. Zawiera praktycznie sam błonnik oraz pozostałości sacharozy (dodatkowe węglowodany). Produkt całkowicie zbędny, zwiększający ilość błonnika i wypychający przewód pokarmowy. Olej sojowy uzupełnia listę o nienasycone kwasy tłuszczowe omega całkowicie nieodpowiednie dla kota, gdyż nie mogą one zostać przez koci organizm przetworzone do postaci kwasów DHA i EPA. Kot wykorzysta olej sojowy wyłącznie jako źródło energii, natomiast jako "efekt uboczny" powstaną wolne rodniki gdyż nienasycone kwasy tłuszczowe w oleju sojowym bardzo łatwo ulegną utlenieniu. Po przyjrzeniu się głównym składnikom karmy RC spoglądamy na dodatki i widzimy mnóstwo chemii: szkodliwe konserwanty i przeciwutleniacze.
Pomimo braku na liście składników deklaracji o dodaniu polepszacza smaku i zapachu, faktycznie znajduje się on w tej karmie - jest nim hydrolizat białka zwierzęcego. Hydrolizaty białkowe są powszechnie używanymi w karmach substancjami poprawiającymi smak i zapach po to, by zwierzęta z natury mięsożerne chciały zjadać pokarm, który mięsa nie zawiera i składa się głównie ze zbóż. Więcej na temat hydrolizatów białkowych i ich podstępnej roli w karmach znajduje się w tym poście.
Analiza karmy Royal Canin Indoor 27, dokonana w sposób dogłębny pokazuje, że powinna ona znaleźć się na liście produktów zakazanych dla kotów.

Whiskas Mmmm.... naturalne kawałki w saszetkach: mięso i produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego (w tym min. 14% całych kawałków mięsa danego rodzaju i min. 4 % kurczaka), zboża, składniki mineralne.

Bardzo obiecujące dane, jakie uzyskaliśmy z analizy tej karmy, tracą sporo na wartości gdy bierzemy pod lupę jej skład. Niestety, większość karmy to produkty uboczne z uboju i utylizacji, za wyjątkiem 14% mięsa deklarowanego jako całe kawałki danego rodzaju w zalezności od "smaku" karmy. Produkty uboczne nie są dla kotów właściwe jeśli nie ma deklaracji, co konkretnie oznaczają (np. niektóre dobre podroby mogą być uznane za produkt uboczny, tu jednak ich nie ma). Pomimo wysokiej zawartości białka w tej karmie (55,9% w suchej masie), będzie ono w części nieprzyswajalne, nawet jeśli jest zwierzęce, gdyż może pochodzić np. z rogów i kopyt. Produkty uboczne, zawierające zwykle bardzo dużo kości i organów wewnętrznych są niezwykle bogate w fosfor, który w nadmiarze jest szkodliwy dla kocich nerek. Wymaga on także wyrównania dużą ilością wapnia, co w sumie daje aż 10% udział popiołu w karmie, obciążając niepotrzebnie kocie organy. Karma Whiskas zawiera także niewielkie ilości zbóż (udział węglowodanów w suchej masie 2,9%), najprawdopodobniej dodanych w postaci mąki po to, aby zagęścić sos. Mąka to gluten, który w najmniejszej ilości nie powinien być dodawany do kociej karmy. Zatem, pomimo tak niskiego udziału węglowodanów, który można by uznać za poziom właściwy dla kota, okazuje się że pod węglowodanami kryje się także szkodliwy gluten.

Można by zapytać teraz, którą z tych dwóch karm wybrać...?
Ja odpowiedziałabym - żadną! Dla mnie to jak wybór między dżumą a cholerą. Gdyby ktoś jednak chciał drążyć temat lub przyparł mnie do muru z pistoletem, każąc wybierać: "Royal Canin albo Whiskas" to wybrałabym...... Whiskas. Biorąc pod uwagę całokształt, a przede wszystkim zawartość wody w karmach, wybór byłby taki. Niestety.


-----------------------------------------------------

Źródła prawa:

Ustawa z dnia 22 lipca 2006 o paszach:
http://isap.sejm.gov.pl/D...=WDU20061441045

Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju wsi z dnia 29 maja 2007 r. w sprawie oznakowania pasz:
http://www.wetgiw.gov.pl/...007.102.703.pdf

Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju wsi z dnia 20 grudnia 2006 w sprawie materiałów paszowych wprowadzanych do obrotu:
http://prawo.ekologia.pl/..._obrotu.html#t1

Zbiór wszystkich polskich aktów prawnych dotyczących pasz (w tym karm dla zwierząt domowych):
http://isap.sejm.gov.pl/K...&passName=pasze

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 767/2009 z dnia 13 lipca 2009
w sprawie wprowadzania na rynek i stosowania pasz:
http://eur-lex.europa.eu/...001:0028:PL:PDF
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
coztego 


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 07 Paź 2011
Posty: 262
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-12-01, 22:41   

Fajny obrazek znalazłam dzisiaj w temacie karm:
Zrób to sam:


:twisted:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne