BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Problem z zostawaniem w domu
Autor Wiadomość
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2014-09-01, 16:00   Problem z zostawaniem w domu

Witam!
Zwracam się do Was z ogromną prośbą o doradzenie, co robić w mojej sytuacji. Trochę się już w tym wszystkim pogubiłam i potrzebuję pomocy. Ale od początku:
Taco przyszedł do nas gdy miał 5 tygodni (obecnie ma 8 miesięcy), może nawet ciut mniej. Niestety nie miałam wpływu na to, że znalazł się u nas tak szybko, ale wiem, że może to być powód naszych problemów. Wiadomo, taki mały szczeniaczek, więc każdy chciał dla niego jak najlepiej. Domownicy, jak i ja się nad nim rozpływali, bo non stop chodzi za nogami, a to do łazienki, a to do kuchni i w ogóle jest taki wspaniały, patrzy w oczy, zawsze wtula się w szyję itd itd. W każdym bądź razie za jakiś czas, gdy mały rósł, miał wszelkie objawy uzależnienia od nas, a wychodzenie z domu stało się męczarnią. Poradziłam się więc mojej weterynarz (która jest również behawiorystką zwierzęcą), co robić. Pani mówiła żeby zamykać się przed nim i nawet jeżeli piszczy, wyje, to wejść dopiero gdy się uspokoi. Robiłam więc tak na początku w obrębie mieszkania, później poza. Doczytałam w internecie także, by w czasie wyjścia zostawiać zabawki, by pies miał co robić, a przed wyjściem z domu iść na meczący spacer. To także wprowadziłam w życie. Taco zostawiałam wszystkie możliwe zabawki, również KONG żeby miał zajęcie, na dworze ganiałam go, rzucałam piłki, w każdym razie włączyliśmy taką aktywność, że pies nie miał siły wracać do domu. Przed wyjściem wysyłałam go na miejsce i mówiłam zostań, po powrocie żadnych powitań, dopiero jak się uspokoi, żadnych nagród. Wszystko to wdrożone, ale nic nie podziałało. Od sąsiadki nadal dowiadywałam się, że pies wyje.
Zdesperowana szukałam dalej możliwości rozwiązania mojego problemu. Od koleżanki dowiedziałam się o sposobie przedłużania czasu pozostawiania psa w domu. Miałam szczęście, że na studiach mało zajęć i więcej wykładów, więc mogłam z nim ćwiczyć przez dłuższy czas właśnie w ten sposób. W między czasie wyeliminowałam też pozostawianie konga, ponieważ na początku oczywiście kojarzył mu się on z przyjemnością, ale z czasem kong oznaczał dla niego tylko moje wyjście i były kolejne dramaty.
Po ćwiczeniu w ten sposób przez 30 min (po 30 minutach wchodziłam do domu i dostawał nagrodę) postanowiłam sprawdzić, czy są jakieś efekty, a muszę dodać, że wydłużanie zaczynało się od zaledwie 20 s. i trwało to aż prawie miesiąc. Przez parę dni pod rząd zostawiałam więc dyktafon i nagrywałam psa. Okazało się, że Taco wytrzymuje do 1,5 godziny. Mogłam już nawet spokojnie wyjść do sklepu nieopodal. To był dla nas wielki sukces.
No i wtedy zaczęły się wakacje. Czasu mało, by z psem ćwiczyć, poza tym przebywał on z moim tatą na działce, więc nie narzekał na brak towarzystwa. Jeżeli już to chwila na zakupy i znowu z kimś. No i tu zaczyna się problem, bo pies znowu zaczyna przeżywać. Wróciliśmy do miasta, a ja od dzisiaj przez miesiąc na praktyki. Już dzisiaj było wycie. Nie wiem, czy wytrzymuje te pierwsze 1,5 h, jutro to sprawdzę przez nagranie, ale martwi mnie to że w razie potrzeby ćwiczenia wszystkiego od początku, to jednak te 5 godzin będzie musiał być sam codziennie. I co wtedy? Czy to będzie miało sens?
A jeżeli wytrzymuje te 1,5h godziny, to jak dalej ma wyglądać nauka? Mam wątpliwości... Wyjść z domu na 1,5 h i wrócić zanim zacznie wyć i dać nagrodę i tak jak wcześniej powoli przedłużać czas? Czy pociągnąć te 30 min?
Bardzo proszę o pomoc. Może znajdzie się ktoś, kto zna się na tym i mi pomoże?
Przepraszam również za tak długi post, ale chciałam mniej więcej wszystko opisać.
Jestem po prostu w rozterce, bo z poprzednim psem nie miałam tych problemów i nie wiem jak do tego podejść... :(
 
 
monikasan 


Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 11 Lis 2013
Posty: 268
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-09-01, 21:50   

Nie wiem,czy spodoba Ci się ten pomysł,ale poczytaj może sobie o obrożach antyszczekowych.Są różne rodzaje tzw.sprayowe,ultradźwiękowe,wibracyjne czy na impuls elektrostatyczy.Dla mnie to ostateczność ale jak się nie da inaczej...
 
 
 
NSO 


Barfuje od: 24.01.2014
Dołączyła: 28 Sty 2014
Posty: 606
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-09-01, 22:44   

Obroze antyszczekowe dzialaja tylko chwile. Pies i kot bardzo szybko generalizuja bodzce wysylane przez nie.

Lena06 bardzo dobrze cwiczylas z psem, czego rezultatem byly widoczne efekty.
Niestety wszystko wg mnie zostalo popsute przez brak kontynuacji cwiczen w wakacje plus nagly skok w wymaganiach wobec psa...
To co ja bym ci radzila to cofniecie sie o krok, czyli do momentu, gdzie pies sobie radzi, a potem kontynuowanie szkolenia. Niestety takiemu problemowi nie zaradzisz na skroty, przeskakujac poszczegolne etapy...

Myslalas o klatkowaniu psa?
 
 
Retriver 


Barfuje od: 01.07.2014
Udział BARFa: 50-75%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 12 Lip 2014
Posty: 708
Skąd: lubelszczyzna
Wysłany: 2014-09-02, 05:40   

Lena06, może spróbuj podac psu delikatny lek uspakajający na bazie ziół, ludzki walused, ewentualnie do kupienia u veta KalmVet, ziołowe preparaty nie otumaniają pieska.
Lęk separacyjny to duży problem, dziewczyna z tego powodu oddała goldena do fundacji nie dała z nim rady, to smutne. Mądry behawiorysta, szukaj takiego, codziennie zmęcz psa porządnym bieganiem, spacerem.
_________________
Retriver
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2014-09-02, 07:39   

monikasan, pies zaczyna wyć nie dlatego, że się nudzi ale dlatego, że to pomaga mu złagodzić stres. Zakładając psu obrożę antyszczekową, nie dość, że nie pomagamy to jeszcze pogłębiamy problem. Po pierwsze pies denerwuje się, że zostaje sam, po drugie nie może złagodzić tego stresu szczekaniem i po trzecie denerwuje się, że nie może szczekać/wyć. Taka obroża to maskowanie problemu a nie jego rozwiązanie. A co jeżeli pies nie mogąc wyć zacznie rozładowywać stres w inny sposób, np. poprzez samookleczanie? Z pozoru rozwiązanie nie robiące zbyt wielkiej szkody i przynoszące szybki efekt, ale jak przyjrzeć się bliżej to robimy więcej szkody niż pożytku.
Są oczywiście różne psy, które zareagują w różny sposób, ale ja bym nie ryzykowała przy psie, u którego nie wiadomo czy jest to lęk separacyjny czy pies zwyczajnie nie potrafi zostawać sam.
 
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2014-09-02, 14:01   

Monikasan - Nie, nie. Absolutnie obroża antyszczekowa nie wchodzi w grę. Czytałam kiedyś o jej prowizorycznym działaniu i zdecydowanie to odrzuciłam. Tym bardziej, że jeżeli to naprawdę działa, to i tak byłby to lek na uszy moje i sąsiadów, a pies męczy się dalej, tak jak napisała Snedronningen.

Retriver, Taco na szczęście nie niszczy w domu nic i nie robi sobie krzywdy. Tylko wyje. I to tak rozpaczliwie, jakby co najmniej ktoś obdzierał go ze skóry. Momentami przypomina mi to wycie karetki co najmniej, albo jakiegoś alarmu... Taki mały pies, a w płucach tyyyle siły. Kiedyś wył przez cały czas, czyli nie było mnie 6h to cały ten czas przewył.
Dzisiaj niestety nie położyłam dyktafonu i nie wiem dokładnie jak to było, ale wracając z praktyk spotkałam sąsiada, który powiedział mi, że sobie piszczał i wył, ale nie było to takie dramatyczne, jak nieraz się zdarzało. Mam szczęście, że otaczają mnie sami wyrozumiali sąsiedzi.
Wczoraj, gdy mnie nie było, zostawiłam mu do dyspozycji całe mieszkanie, i gdy wracałam do domu, to wycie słyszałam. Dzisiaj z kolei zostawiłam go w przedpokoju, a wszystkie inne pomieszczenia zamknęłam. Gdy wróciłam, nie słyszałam wycia, pies był spokojny (w sensie nawet jak wróciłam do domu, tak nie wariował) i zabawki wszystkie leżały na swoim miejscu. Czy to może coś oznaczać?
Jeżeli chodzi o coś uspakajającego, jestem w fazie poszukiwań (od wczoraj) :).

NSO, wiem, wiem. Wiem, że to moja wina... Na początku zawiniłam tym, że go od siebie uzależniłam, a później gdy już się czegoś nauczył łudziłam się, że po 2 miesiącach nic nierobienia będzie jeszcze lepiej, albo chociaż problem nie pogłębi się.
Jeżeli chodzi o klatkowanie... Nie mam na nią miejsca... W zasadzie nic już w mieszkaniu nie zmieszczę, także wolałabym to odrzucić.

Snedronningen, dziękuję za wszystkie rady ;*. Zaczniemy je wdrażać i ewentualnie eliminować te, które nie działają. Muszę jednak najpierw porozmawiać z rodziną, bo z reguły tylko ja się angażuje. Np. nie rozumieją, jak pies może nie mieć dostępu do kolan, jak przecież aż rwie się żeby usiąść, albo jak biednego psa można nie wygłaskać po powrocie do domu, kiedy on się tak cieszy... i tak dalej i tak dalej....
 
 
NSO 


Barfuje od: 24.01.2014
Dołączyła: 28 Sty 2014
Posty: 606
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-09-02, 14:08   

No musze sie zgodzic sto procent z Sendroningen. Obroze antyszekowe jak i elektryczne bardzo czesto tylko zamiataja problem pod dywan nigdy go nie rozwiazujac.

Chcialam jeszcze rozwinac mysl o klatkowaniu psa.
Uwazam ze w tym przypadku klatka bylaby doskonalym rozwiazaniem. Dlaczego? Poniewaz odpowiednio zrobiony trening klatkowy wyrabia w psie poczucie bezpieczenstwa, gdyz traktuje on klatke jak swoja mala norke, do ktorej moze sie schowac przed calym zlem tego swiata. Dobrze wypracowana klatka kojarzy sie psu tylko i wylacznie z wypoczynkiem, relaksem i spokojem. Czyli cos dokladnie przeciwstawnego do leku separacyjnego.
Oczywiscie odpowiedni trening klatkowy wymaga od opiekuna odpowiedniego planu, rezimu i czasu. Nie da sie psa nieprzyzwyczajonego do klatki w miesiac nauczyc klatkowania na dlugie godziny. Najszybciej idzie ze szczeniakami, wtedy rzeczyeiscie nauka zajmuje tylko kilka tygodni, natomiast psy dorosle minimum 2 miesiace.
Zakladajac ze pies jest nauczony klatkowania, to plan wyglada mniej wiecej tak:
- przed wyjsciem do pracy/szkoly, pies idzie na intensywny spacer. Nie musi byc to dlugi spacer , czesto wystarcza godzinka, ale musi byc to kreatywny spacer, a pies musi na nim pracowac umyslowo.
- po powrocie sniadanko, najlepiej juz w klatce i do tego gryzak lub kong wypelniony czyms galaretowatym. Pies nie musi sie zajmowac meczeniem gryzaka juz po wyjsciu wlascicieli , moze to robic aby miec sie czym zajac zamiast przygladania sie procedurom towarzyszacym wychodzeniu ludzi z domu
- tak zmeczony, najedzony i z zaspokojona potrzeba rzucia pies, ktory traktuje klatke jak najlepsze miejsce na swiecie (czyli po poprawnie przeprowadzonym treningu) po prostu idzie spac. Nie jest czujny, nie nasluchuje, nie kreci sie z miejsca na miejsce a po prostu odpoczywa.
Wg mnie klatka (ale jeszcze raz podkresle, poprawnie wypracowana), jest najlepszym sposobem na psy z lekiem separacyjnym.

[ Dodano: 2014-09-02, 14:14 ]
Lena06 napisał/a:

Jeżeli chodzi o klatkowanie... Nie mam na nią miejsca... W zasadzie nic już w mieszkaniu nie zmieszczę, także wolałabym to odrzucić...

Jak duzego masz psa, ile ma w klebie, ile wazy?
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2014-09-02, 14:20   

Nie no... Mały pies (8,5kg) i jeszcze mniejsze mieszkanie...Np. dzisiaj gdy go zostawiałam w przedpokoju legowisko było na środku przejścia bo nie ma gdzie postawić.
Ok, czytam resztę :)
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2014-09-02, 14:27   

NSO, to, czy klatka spełni się jako pomoc przy lęku separacyjnym zależy od psa a nie od narzędzia. U wielu psów jest tak jak piszesz, ale znajdą się psy, którym na nic się to zda. Niestety.

Co do samych obroży elektrycznych to nie jest to narzędzie proste. Poznałam niegdyś psa, z tak ogromnymi problemami, spowodowanymi właśnie przez obrożę elektryczną (pies nie skojarzył jej ze swoim zachowaniem a akurat z tym, co widział w otoczeniu), że właściciele rozważali uśpienie, bo pies się męczył sam ze sobą. Taka obroża, jeżeli już, powinna się znaleźć tylko w rękach osoby, która wie co robi a dodatkowo dobrze zna własnego psa. Jedne psy skojarzą impuls ze swoim zachowaniem, inne z właścicielem a jeszcze inne np. z obecnością trawy. To jest bardzo bardzo trudne narzędzie i ja się w ogóle dziwie, że jest tak ogólnie dostępne.
 
 
 
ciocia_mlotek 
Ekspert


Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Sie 2012
Posty: 4452
Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2014-09-02, 14:33   

Są na rynku dostępne obroże i takie cosie do kontaktu wtykane, które są nasączone feromonami jakie wydziela karmiąca suka. Ponoć cuda czyni dla psów z lękiem separacyjnym
Generalnie u mnie jest to samo z Tazem. Potwornie szczekał i wył. Do tego niszczył. Dlatego jednak jest klatkowany. DO niedawna prawie za każdym razem mielismy też nerwowe wypróżnianie.
U nas zdały egzamin zamrożone giczki wieprzowe. Nie ma psa. Czasem nie zauważa, ze wracam do domu
Niestety przy tego typu problemach można tylko metode prób i błędów bo na każdego psa może podziałać coś innego
_________________
Taz i Cu sith na surowo
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-02, 14:58   

Lena06 napisał/a:
Wczoraj, gdy mnie nie było, zostawiłam mu do dyspozycji całe mieszkanie, i gdy wracałam do domu, to wycie słyszałam. Dzisiaj z kolei zostawiłam go w przedpokoju, a wszystkie inne pomieszczenia zamknęłam. Gdy wróciłam, nie słyszałam wycia, pies był spokojny (w sensie nawet jak wróciłam do domu, tak nie wariował) i zabawki wszystkie leżały na swoim miejscu. Czy to może coś oznaczać?
może zamiast klatki mniejsza przestrzeń mieszkania wystarczy? Skoro zostawiłaś go w przedpokoju i jak wróciłaś to nie wył i był spokojniejszy przy powitaniu, to może mniejsza przestrzeń go uspokaja i w tym kierunku najpierw spróbować.
Moja sąsiadka miała psa, jak wychodzili gdzieś, to pies szczekał, wył. Wtedy wyglądałam na klatkę i go uciszałam. Pomagało, pies się uspokajał i nie ujadał. Jeśli znowu za jakiś czas zaczął, to znowu go uspokajałam.
Lena06 napisał/a:
Mam szczęście, że otaczają mnie sami wyrozumiali sąsiedzi.

Może poprosić sąsiadów, żeby go w ten sposób uciszali. Może pomoże.
_________________
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2014-09-02, 15:06   

O nie! Kiedyś moja sąsiadka, z którą mamy obok siebie balkony postanowiła go w ten sposób uciszyć. Akurat było u mnie uchylone okno, więc miała ułatwione zadanie, ale... jak Taco usłyszał, że ktoś do niego woła, to dopiero zaczął wyć! No, bo jak to... ktoś woła, a on nie widzi? Sąsiadka baaardzo żałowała tego posunięcia ^ ^

Myślę, że na początek ograniczymy mu wolność do przedpokoju. Zobaczę, jakie będę efekty.
 
 
Tufitka 
Ekspert

Barfuje od: 17.02.2013
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 20 razy
Dołączyła: 21 Sty 2013
Posty: 3006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-02, 15:12   

Lena06 napisał/a:
O nie! Kiedyś moja sąsiadka, z którą mamy obok siebie balkony postanowiła go w ten sposób uciszyć. Akurat było u mnie uchylone okno, więc miała ułatwione zadanie, ale... jak Taco usłyszał, że ktoś do niego woła, to dopiero zaczął wyć! No, bo jak to... ktoś woła, a on nie widzi? Sąsiadka baaardzo żałowała tego posunięcia
nie złość się na mnie :oops: , nie wiem wszystkiego o psie, dowiaduję się z czasem. Do każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie. Ty masz go na co dzień i widzisz, co może pozytywnie wpłynąć na jego zachowanie.
_________________
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2014-09-02, 15:32   

Ależ nie, nie złoszczę się :tuli:
Jak mi przypomniałaś tą sytuację to się zaśmiałam, bo mina sąsiadki była bezcenna :)

Oczywiście, każdy zwierz to indywidualność. Zwracam się o radę, choć jestem świadoma, że większość u mojego może się nie sprawdzić :)

Szkoda, że słowo pisane nie oddaje odczuć współrozmówców do końca... :)
 
 
doradora 

Barfuje od: 09.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 09 Cze 2014
Posty: 1593
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2014-09-02, 16:00   

Tak sobie czytam kącik behawioralny w celach samorozwoju i taki wam OT zrobię tutaj.
Kurka, człowiek to sobie bierze psa ze schroniska i nawet nie przypuszcza, że to takie skomplikowane zwierze i że istnieje tyle technik "na niego"
Trening klatkowy!?!? toż ja myślałam, że trzymanie psa w klatce to kara najgorsza z możliwych :shock: a tu proszę, najlepsze miejsce na świecie...
i jeszcze to:
NSO napisał/a:
- przed wyjsciem do pracy/szkoly, pies idzie na intensywny spacer. Nie musi byc to dlugi spacer , czesto wystarcza godzinka

wszyscy znani mi ludzie to rano psa na siku wystawiają przed klatkę, bo każda minuta się liczy :-/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne