BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Krach finansowy - final countdown
Autor Wiadomość
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2015-01-04, 23:07   Krach finansowy - final countdown

Już od dłuższego czasu chciałam zasygnalizować Forumowiczom istnienie problemu, który w przewidywalnej przyszłości doprowadzi nas wszystkich do sytuacji, w której być może będziemy musieli walczyć o życie w sposób, jakiego sobie dzisiaj nie wyobrażamy. Ponieważ priorytetem zawsze były tematy barfowe i pokrewne, odkładałam założenie tego wątku na potem i pewnie nigdy bym go nie założyła, gdyby nie przemyślenia o tym, że zarówno istnienie tego Forum, jak i dalsza możliwość karmienia naszych domowych drapieżników BARFem będą zależały nie od tego, co napiszę na BARFnym Świecie o BARFie, lecz od tego, w jaki sposób społeczeństwo rozwiąże problem zbliżającego się nieuchronnie upadku dzisiejszego systemu finansowego oraz, czy w związku z tym będzie miało możliwość zakupu mięsa i innych produktów potrzebnych do wyżywienia swojej rodziny i bedących pod opieką zwierząt.

Pewnie większości z Was robi się niedobrze, gdy słuchacie wszelkiej maści "ekspertów", zwłaszcza ekonomistów, którzy pieprzą w telewizorze jak potłuczeni, używając sformułowań, których nikt nie rozumie po to, by wytłumaczyć, dlaczego jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Nie chciałabym być jednym z nich i dlatego spróbuję w prosty sposób pokazać Wam, co naprawdę się dzieje na świecie i dlaczego Wy o tym nie wiecie.

Czy zastanawialiście się, dlaczego z upływem lat wszyscy pracujemy coraz więcej, firmy produkują i sprzedają coraz więcej, wzrasta wydajność pracy i przedsiębiorstw oraz produkt krajowy brutto, a mimo to stać nas na coraz mniej? Mamy coraz mniej czasu na odpoczynek, płacimy coraz wyższe podatki, jednocześnie otrzymując coraz niższe emerytury i renty, coraz dłużej czekamy na termin przyjęcia do jednego z bankrutujących szpitali mimo, że rząd przeznacza na opiekę zdrowotną coraz wyższe kwoty z budżetu. Pomimo coraz wyższch podatków państwa nie stać na zaspokojenie coraz bardziej podstawowych potrzeb społeczeństwa. Czy myśleliście, dlaczego tak jest?

Zanim zaczniecie brnąć w rozważania o rosnącym bezrobociu i marnotrawstwach oraz korupcji w administracji publicznej, napiszę od razu, że nie tędy droga. Bezrobocie nie jest żadnym problemem (a przynajmniej nie w normalnej gospodarce), wręcz przeciwnie - bezrobocie to największy sukces naszej cywilizacji (wyjaśnię to później). Przerost i marnotrawstwa administracji państwowej także nie są przyczyną dzisiejszych problemów - są jedynie objawami choroby systemu. Co zatem jest problemem?

Zamin przejdę do konkretów, zacznę od małej anegdoty, by rozluźnić nieco atmosferę ;-) .

W królestwie ludożerców sprzedawano na targu mózgi w celach kulinarnych. Kilogram mózgu inżyniera kosztował 50$, kilogram mózgu uczonego - 70$, zaś kilogram mózgu ekonomisty - aż 150$.
Zaskoczony turysta spytał sprzedawcę:
- Dlaczego mózg ekonomisty jest taki drogi? Czy dlatego, że jest ze wszystkich najbardziej wartościowy?
Na to sprzedawca odpowiedział:
- Ależ skąd! Czy wie Pan, jak wielu ekonomistów trzeba zabić, żeby uzyskać kilogram mózgu?!


To powiedziałam ja - dagnes, ekonomistka z wykształcenia i zawodu, przez wiele lat służąca systemowi finansowemu tego świata (to tak dla jasności, żeby nie było, że dagnes kogoś obraża ;-) ).

W tym wątku spróbuję pokazać Wam, że ekonomia i finanse są dziecinnie proste, a to co ekonomiści zapisali w setkach swych tysiącstronicowych podręczników zmieściłoby się na 2-3 kartkach napisanych ludzkim, prostym językiem. Pokażę Wam, że ekonomiści tak bardzo zamotali całą teorię gospodarki i pieniądza, że sami przestali ją rozumieć, czego skutkiem jest dzisiejszy kryzys i zbliżający się krach finansowy. Dowiecie się też, dlaczego najprostszych wyjaśnień tego, co się dzieje nie usłyszycie i nie przeczytacie w mainstreamowych mass-mediach ani nawet w podręcznikach dla ekonomistów.

Aby uprzedzić pytania, napiszę co będę wyjaśniać w tym wątku:
- dlaczego każdy z Was czuje, że ma coraz mniej pieniędzy i dlaczego wydaje się Wam, że wszystko drożeje mimo, że rząd twierdzi iż inflacja jest minimalna
- dlaczego musicie pracować coraz więcej by zachować dotychczasowy standard życia
- dlaczego wciąż rosną podatki i czy gdzieś jest granica ich wysokości
- dlaczego widzicie, że wokół co chwilę bankrutuje jakaś firma
- dlaczego banki "rozdają" kredyty
- dlaczego bankructwo banku Lehman Brothers nie było przyczyną kryzysu finansowego na świecie lecz jego objawem
- dlaczego rządy Unii Europejskiej zadłużają swe państwa ponad granice wyobraźni po to, by podarować kolejne miliardy euro bankom w Grecji, Hiszpanii czy Irlandii
- dlaczego ostatecznie to obywatele Unii Europejskiej (w tym Polacy) będą płacić (w wyższych podatkach i niższych emeryturach) za pakiety ratunkowe dla prywatnych banków
- dlaczego kryzys strefy euro jeszcze się naprawdę nie zaczął, a jego prawdziwy wymiar wstrząśnie zaskoczonymi obywatelami
- dlaczego upadek waluty euro jest nieuchronny
- dlaczego Polska i jej waluta także są skazane na kryzys finansowy, który dotyka Euroland
- dlaczego krach w Europie to część krachu ogólnoświatowego systemu finansowego
- co to wszystko oznacza dla przeciętnego "Kowalskiego"
- jak zabezpieczyć siebie i rodzinę na nadchodzące ciężkie czasy
- czy da się coś zrobić by uniknąć ogólnoświatowego załamania finansowego i jego jeszcze gorszych, potencjalnych skutków
- co może zrobić każdy z nas, by w sposób pokojowy zmienić system, w którym żyjemy i postawić świat znów z głowy na nogi.

Ten wątek nie będzie wątkiem politycznym, nie będzie w nim niczego o partiach politycznych, wyborach, politykach, parlamencie ani o tym, co możecie zobaczyć w TV czy przeczytać w gazetach. To, co tu przeczytacie nie znajduje się w programie żadnej partii ani nie jest przedmiotem (publicznej) dyskusji pomiędzy jakimikolwiek politykami.

Postaram się ująć całą sprawę w sposób prosty i zrozumiały dla laika nie-ekonomisty, bez sformułowań rodem z dziennika giełdowego. Gdyby jednak przytrafiło mi się typowe dla ekonomów gmatwanie, to proszę o upomnienie ;-) .
Czytających wątek ekonomistów ostrzegam natomiast, że celowo będę wiele rzeczy upraszczać, w przeciwieństwie do nauk ekonomicznych, które wszystko komplikują. Jeśli chcecie podzielić się swą wiedzą z podręczników, to odpowiedniejsze będą fora dla specjalistów z branży :-P .
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2015-03-08, 19:25   

Pewnie dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, gdy napiszę, że centralną rolę w problematyce, o której ma być ten wątek odgrywa pieniądz. Mówi się często, że pieniądz rządzi światem i jest w tym sporo racji. Ale czy kiedykolwiek zadaliście sobie pytanie - kto rządzi pieniądzem? Znajdując odpowiedź na to właśnie pytanie otrzymamy klucz do zrozumienia wszystkich problemów, które wypunktowałam w poprzednim poście i które postanowiłam tu wyjaśnić.

Zadziwiające jest to, jak mało ludzi zadaje sobie pytanie o to, kto rządzi pieniądzem. Jeszcze bardziej niezwykły jest powszechny brak świadomości tego, skąd w ogóle bierze się pieniądz i to nie tylko wśród tzw. zwykłych ludzi - nawet osoby pracujące w branży finansowej, w tym w bankach, nie wiedzą skąd bierze się pieniądz! Wiedza o tym jest jedną z najniezwyklejszych tajemnic naszych czasów.

Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w tajemnicy dzięki niedowierzaniu opinii publicznej (Marshall McLuhan)

Prawie każdy zapytany dziś człowiek odpowiedziałby na pytanie o to, skąd biorą się pieniądze w następujący sposób: bank centralny (w Polsce NBP) produkuje pieniądze tzn. drukuje banknoty i wybija monety, a następnie wprowadza je do obiegu (w tym miejscu na dodatkowe pytanie o to, jak wprowadza te pieniądze do obiegu zwykle pada odpowiedź: daje je rządowi/skarbowi państwa). Niestety, mam złe wieści ;-) . Ta odpowiedź nie jest prawidłowa.

Owszem, niewielka część pieniędzy faktycznie drukowana jest (i wybijana) przez bank centralny, ale w tym miejscu kończą się fakty znane powszechnie. Ta niewielka część to jakieś 5-10% będących w obiegu pieniędzy, a cała reszta powstaje w sposób bardziej magiczny niż króliczki w kapeluszu iluzjonisty. Wprowadzenie pieniędzy do obiegu także odbywa się zupełnie inną metodą niż ta, którą "sprzedają" nam mass-media. Oczywiście nie mam tu na myśli fałszerzy pieniędzy, wszystko odbywa się bowiem jak najbardziej legalnie, zgodnie z ustanowionym prawem, choć poza świadomością społeczeństwa, któremu opowiada się bajki dla grzecznych dzieci.

Zajmijmy się najpierw tą częścią pieniędzy, która nie jest produkowana przez bank centralny, a potem wyjaśnię kwestię wprowadzania pieniądza do obiegu (każdego).

Dzisiejszy pieniądz na świecie nie ma żadnego odzwierciedlenia w wartościach materialnych, takich jak metale szlachetne, jak to bywało w przeszłości (opowieści polityków i ekonomów o pokryciu pieniądza w tzw. "płynnych rezerwach" czyli obligacjach i innych papierach dłużnych to zwykłe mydlenie oczu, bo ich rezerwy warte są dokladnie tyle, co papier toaletowy, albo i mniej, bo ten ostatni ma przynajmniej jakąś użyteczność [o tym będzie dalej]). Żadna waluta, w żadnym kraju nie ma dziś pokrycia w złocie czy srebrze, co samo w sobie nie jest złym rozwiązaniem, jednak w panującym obecnie systemie finasowym daje możliwości prawie nieograniczonej kreacji pieniądza. Użyłam słowa "kreacja" celowo, gdyż jest to dokładne określenie sposobu, w jaki współcześnie tworzy się pieniądze.

Mechanizm Mandrake'a

W latach 40. XX wieku w USA bardzo popularna była seria kreskówek, w której główną postacią był magik Mandrake, który wyczarowywał rzeczy z niczego i dbał o to, by we właściwym czasie obróciły się znów w nicość. Ponieważ sposób, w jaki współcześnie tworzy się pieniądze do złudzenia przypomina bajkę o słynnym magiku, dlatego nazywa się go mechanizmem Mandrake'a. Podmiotami uprawnionymi do takiej kreacji pieniądza są wszystkie banki komercyjne oraz bank centralny. Dosłownie proces ten wygląda tak, że banki "z niczego" tworzą pieniądz. W literaturze pisze się o tzw. kreacji pieniądza ex nihilo.
To, że dzisiejszy pieniądz ma głównie postać elektronicznych impulsów w bankowych komputerach jest jedynie szczegółem technicznym, choć szczegół ten mocno ułatwia "produkcję" pieniądza.

Jak to się odbywa?

Prawie każdy człowiek zapytany o to, skąd banki biorą pieniądze by udzielać kredytów odpowie, że pochodzą one z depozytów (lokat, rachunków oszczędnościowych i rozliczeniowych) złożonych w tych bankach przez ich klientów. Innymi słowy - banki pożyczają jednym klientom pieniądze należące do innych klientów, zarabiając na różnicy w oprocentowaniu oszczędności i kredytów. Błąd! Banki nie pożyczają pieniędzy złożonych im jako depozyty. Aby udzielić kredytu każdy bank komercyjny musi stworzyć nowy pieniądz. Wydaje się niemożliwe?

Wyobraźcie sobie, że dagnes pożycza koleżance 100 zł. W tym celu składam w swoim banku dyspozycję przelewu kwoty 100 zł z mojego konta na konto mojej koleżanki. Bank dokonuje zleconego przelewu i w tym momencie 100 zł znika z mojego konta, a pojawia się na koncie mojej koleżanki. Wszystko jest w porządku, bo moje pieniądze zdeponowane w banku zostały przekazane koleżance jako kredyt. Teraz zastanówcie się - czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się, by z Waszego konta zniknęły jakiekolwiek pieniądze dlatego, że bank pożyczył je innym swoim klientom? Nie? No właśnie - wpłacone do banku pieniądze zawsze są dla Was dostępne, a potwierdzeniem jest wyciąg z konta, który mówi, że kwota wpłacona na pewno tam jest i możecie ją wypłacić. Zatem pytanie, skąd banki biorą pieniądze by udzielać kredytów staje się bardzo zasadne!

Skoro banki nie zabierają Waszych pieniędzy aby pożyczyć je innym (osobom i firmom), to jak inaczej to robią? Niektórzy pomyślą może, że mają one tak dużo własnych pieniędzy, że mogą je pożyczać. Niestety banki mają bardzo mało swoich pieniędzy i zwykle nikomu ich nie pożyczają. Inni wpadną byc może na pomysł, że banki komercyjne zgłaszają się do banku centralnego i ten produkuje im pieniądze. I to też nie jest prawda. Prawda jest taka, że banki zwyczajnie, najnormalniej w świecie stwarzają pieniądze dla kredytobiorcy w momencie udzielenia kredytu poprzez zaksięgowanie odpowiedniej sumy na jego koncie. Postaram sie wyjaśnić, jak to się dokładnie odbywa.

Osoby prywatne i przedsiębiorstwa lokują swoje wolne środki finansowe na kontach w bankach, tworząc w ten sposób depozyty. Banki po otrzymaniu takich wpłat mają ustawowy obowiązek przekazywania 3,5% wszystkich depozytów do banku centralnego, tworząc tzw. rezerwę obowiązkową, zabezpieczającą możliwość wypłaty środków przez ich właścicieli (zwróćcie uwagę - tylko 3,5% - jakie są tego konsekwencje dla posiadaczy lokat napiszę dalej). Jest to tzw. system rezerwy frakcyjnej (częściowej), który daje bankom prawie nieograniczone możliwości tworzenia nowych pieniędzy i udzielania kredytów. Jak to dokładnie działa?

Pan Zenon ma "w skarpecie" 1.000 zł → lokuje je na swoim koncie w banku A → posiada w banku 1.000 zł, co potwierdza wyciąg bankowy

Bank A odprowadza do NBP 35 zł (3,5%) jako rezerwę obowiązkową od depozytu pana Zenona, resztę może wykorzystać na udzielenie kredytów (965 zł)

Pan Jan potrzebuje pieniędzy na zakup telewizora, idzie do banku A → otrzymuje 965 zł (wolne środki z depozytu pana Zenona)

Pan Jan kupuje telewizor w sklepie pana Stefana, płaci za niego 965 zł z kredytu otrzymanego w banku A

Pan Stefan wpłaca otrzymane ze sprzedaży telewizora pieniądze do banku B na swoje konto → posiada 965 zł, co potwierdza wyciąg bankowy

Bank B odprowadza 34 zł (3,5%) do NBP jako rezerwę obowiązkową od depozytu pana Stefana, resztę może wykorzystać na udzielenie kredytów (931 zł)

Pani Jadzia potrzebuje pieniędzy na zakup prezentu dla córki → idzie do banku B → otrzymuje 931 zł (wolne środki z depozytu pana Stefana)

Pani Jadzia kupuje złoty pierścionek dla córki w sklepie pani Kasi, płaci za niego 931 zł z kredytu otrzymanego w banku B

Pani Kasia wpłaca otrzymane od pani Jadzi pieniądze za pierścionek do banku C na swoje konto → posiada 931 zł, co potwierdza wyciąg bankowy

W tym miejscu zatrzymamy bieg wydarzeń, choć zabawę można by kontynuować jeszcze długo. Jaki jest efekt działań depozytowo-kredytowych banków A, B i C? Przy pomocy 2 kredytów banki te cudownie rozmnożyły 1.000 zł otrzymane od pana Zenona i zrobiły z nich 2.965 zł, powiększając pulę pieniędzy na rynku o kwotę 1.896 zł (69 zł jest zablokowane w NBP jako rezerwa i nie znajduje się w obrocie, choć wciąż istnieje):

Pan Zenon ma depozyt w banku A → 1.000 zł (potwierdzony wyciągiem bankowym)
Pan Stefan ma depozyt w banku B → 965 zł (potwierdzony wyciągiem bankowym)
Pani Kasia ma depozyt w banku C → 931 zł (potwierdzony wyciągiem bankowym)
razem: 2.896 zł
dodatkowo w NBP znajduje się kwota 69 zł
suma: 2.965 zł

Jedyne "prawdziwe" pieniądze, które zostały wprowadzone do systemu bankowego to 1000 zł pana Zenona. Na ich bazie banki stworzyły z niczego dodatkowe 1965 zł i wprowadziły je do obiegu. To jest właśnie sposób, w jaki obecnie tworzy się i wprowadza do obrotu przeważającą ilość pieniędzy. Druk "prawdziwych" pieniędzy, o którym tyle się słyszy w mediach, że rządy przy jego pomocy "psują" walutę i podnoszą inflację, to niewielka ilość, prawie że pomijalna.
Jeśli ktoś chciałby kontynuować zabawę i sprawdzić ile pieniędzy mogą stworzyc banki na bazie 1000 zł depozytu, to podpowiadam, że jest to kwota 28.571 zł.

O tym, co robi bank centralny by wprowadzić drukowane pieniądze do obiegu, a także o tym, jakie skutki dla całego systemu finansowego oraz dla naszych kieszeni niesie proceder zwany mechanizmem Mandrake’a napiszę w kolejnych postach.

Teraz pewnie niektórzy myślą: z dagnes jest już bardzo źle, bo zaczęła bredzić :mrgreen: .
Niestety nie, a na świadka tego, że jestem przy całkiem zdrowych zmysłach powołam Narodowy Bank Polski, który na swojej oficjalnej stronie edukacyjnej zamieścił prezentację o kreacji pieniądza przez banki komercyjne. Nie wierzycie? To obejrzyjcie:

W związku z usunięciem prezentacji z portalu NBP, teraz można pobrać ją z naszego serwera:
http://barfnyswiat.org/info/Prezentacja_NBP.zip

Jak to mawiają - najciemniej jest pod latarnią ;-) . Prawda jest tak trudna do uwierzenia, że nikomu nawet przez myśl nie przyjdzie by wziąć pod uwagę to, co leży "na talerzu".

To, co do tej pory napisałam to dopiero wstęp, nawet jeszcze nie ćwierć szokującej prawdy o współczesnym systemie finansowym. Kto chce nadal żyć w Matriksie - niech dalej nie czyta ;-) .
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2015-05-20, 12:56   

Mechanizm kreacji pieniądza przez banki komercyjne opisany w poprzednim poście sprawia, że pieniądz ten jest oparty na długu (w przeciwieństwie do pieniądza w "dawnych czasach", który był oparty na złocie i/lub srebrze). Innymi słowy - nasz pieniądz ma pokrycie w długach społeczeństwa.

Można by pomyśleć, że pieniądz kreowany przez banki komercyjne różni się od pieniądza emitowanego przez bank centralny, który drukuje banknoty i wybija monety mające jakieś tam zabezpieczenie/pokrycie w czymś materialnym. Takie bajki sprzedają nam media, ale to niestety nieprawda. Z wyjątkiem drobnej różnicy technicznej - pieniądz banku centralnego może mieć postać materialną (banknoty, monety), choć nie musi, a pieniądz banków komercyjnych ma postać bezgotówkową - pieniądze te w zasadzie niczym się od siebie nie różnią. Bank centralny także emituje pieniądze oparte wyłącznie na długu.

Większość społeczeństwa jest przekonana, że taki Narodowy Bank Polski drukuje pieniądze, a następnie daje je rządowi/skarbowi państwa w celu np. "załatania" dziury budżetowej lub wybudowania szpitala. Nic bardziej mylnego! NBP nie może dać pieniędzy rządowi, co najwyżej może pożyczyć skarbowi państwa pieniądze w celu sfinansowania deficytu budżetowego, jeśli sejm tak uchwali (zgodnie z Konstytucją RP). Polski bank centralny nie może także świeżo wydrukowanych pieniędzy dać nikomu innemu w celu wprowadzenia ich do obiegu. NBP ma dwie możliwości by wprowadzić pieniadze do obiegu (oprócz wymienionej wyżej): udzielenie kredytu bankom komercyjnym lub wykup obligacji czy dowolnych papierów dłużnych innych niż Polska państw. Obojętnie którą drogę wybierze - zawsze wprowadza do obiegu pieniądz oparty na długu (obligacje oraz inne papiery emitowane przez rządy to kredyt - NBP przekazuje im pieniądze, a one w zamian drukują "umowę kredytową" pod postacią obligacji rządowych, w których zobowiązują się do zapłaty kwoty kredytu wraz z odsetkami; to samo dotyczy kredytowania deficytu budżetowego RP).

Wybierając drugą możliwość - pożyczkę dla banków komercyjnych - NBP przekazuje im wyprodukowane pieniądze, a banki komercyjne zobowiązują się je zwrócić wraz z odsetkami. W praktyce pieniędzy tych nigdy nie zwracają, bo po co, płacą jedynie NBP odsetki od kredytu. Pieniądz przekazany przez NBP bankom komercyjnym w postaci kredytu staje się dla nich bazą do tworzenia "z niczego" kolejnych pieniędzy, przekazywanych społeczeństwu jako kolejne kredyty (tak jak w naszym przykładzie 1000 zł pana Zenona posłużyło do "stworzenia" 28.571 zł). Podobnie czyni rząd - pieniądze przekazane przez NBP na sfinansowanie deficytu budżetowego nie są nigdy zwracane, a bank otrzymuje jedynie odsetki, które płaci społeczeństwo dzięki podatkom.

NBP, wybierając zakup papierów dłużnych innych państw przekazuje tym państwom pieniądze Polaków, w zamian otrzymując papier mówiący o obowiązku spłaty przez dane państwo pożyczki z odsetkami. Takie papiery dłużne są wykazywane przez NBP jako jedno z zabezpieczeń polskiej waluty, obok dewiz, które gromadzi. Ile warte są te papiery dłużne pokażę w kolejnych postach.
Co robią inne państwa z pieniędzmi NBP? Mogą robić różne rzeczy - np. finansować swój rozwój lub wykupić majątek trwały znajdujący się w Polsce. Mówiąc ludzkim językiem - polski bank centralny produkuje pieniądze i daje je (dosłownie) innym państwom w zamian za papierek, który jest wart tyle, ile w danym czasie dłużnicy są w stanie zapłacić odsetek. A co jeśli państwo (dłużnik NBP) zbankrutuje (a to przecież gorący temat - patrz: Irlandia, Grecja, Hiszpania, wcześniej Islandia, Argentyna i in.)? Tym problemem zajmiemy się później.

Reasumując - każdy pieniądz, który macie w ręku lub na koncie bankowym to pieniądz, który powstał na bazie czyjegoś długu - został albo wyemitowany przez NBP i jest obciążony odsetkami płaconymi przez banki komercyjne, skarb państwa polskiego lub innego, albo stworzony z niczego przez banki komercyjne i obciążony odsetkami płaconymi przez kredytobiorców (indywidualnych, przedsiębiorstwa, inne banki lub rządy państw - banki komercyjne mogą również nabywać obligacje i inne papiery dłużne).

Gdyby nie było kredytów (długu) - nie byłoby pieniędzy!

To jest pierwszy problem aktualnie panującego na świecie systemu finansowego. Wszyscy jesteśmy zadłużeni u bankierów, zarówno jako osoby indywidualne, jako obywatele państwa (poprzez dług publiczny), jak i jako przedsiębiorcy. Większości ludzi wydaje się, że gdybyśmy tylko wszyscy spłacili swoje kredyty w bankach, to mielibyśmy więcej wolnych pieniędzy na życie i przyjemności. Niestety, mało kto bierze pod uwagę fakt, że wszystkie istniejące pieniądze są obciążone długiem i spłacenie wszystkich długów wiązałoby się z tym, że zniknęłyby wszystkie pieniądze.

Skoro wiemy już, że wszystkie istniejące pieniądze są czyimś długiem, to jakie konsekwencje dla całego społeczeństwa niesie ta sytuacja?

Od każdego kredytu bankowego, a co za tym idzie - wykreowanego pieniądza, kredytobiorca musi płacić bankowi odsetki w wysokości ustalonej w umowie kredytowej (przyjmuje się wszak za oczywiste, że "pieniądz kosztuje", bo wbija nam się to do głów od dziecka). Bez względu na to, jak wysokie (lub jak niskie) oprocentowanie kredytu ustali sobie bank, poprzez żądanie odsetek od kredytu wywołuje on potężny problem społeczny w postaci niemożności spłaty przez kogoś jego kredytu. Dlaczego? Dlatego, że kreując pieniądz dla kredytobiorcy, stwarza jedynie kwotę kredytu, ale nie stwarza już pieniędzy potrzebnych na spłatę odsetek. Dzięki temu kredytobiorca, aby spłacić swój kredyt wraz z odsetkami, musi odebrać pieniądze innym, którzy nie bedą już w stanie spłacić swoich kredytów. Wyjaśnię to na prostym przykładzie.

Załóżmy dla uproszczenia, że mamy mikro-państwo z jednym bankiem oraz dwojgiem obywateli. Obywatel A pożycza z banku kwotę 100 zł z oprocentowaniem rocznym 10%, natomiast obywatel B pożycza z banku kwotę 200 zł z takim samym oprocentowaniem. Na rynku mamy więc w obiegu 300 zł (nie ma innych pieniędzy, bo jak już wiadomo - wszystkie pochodzą z kredytów). Pożyczając obywatelom 300 zł bank stworzył te pieniądze w momencie podpisania umów kredytowych. Po roku obywatel A musi oddać bankowi 100 zł plus odsetki czyli łącznie 110 zł, natomiast obywatel B musi w tym samym czasie oddać bankowi łącznie z odsetkami 220 zł. W sumie obaj muszą zwrócić do banku 330 zł. Niestety pojawia się problem, gdyż na rynku istnieje tylko 300 zł i brakuje pieniędzy na zapłatę odsetek. Co się dzieje? W zależności od tego, który z obywateli jest sprytniejszy, bardziej obrotny, lub zwyczajnie który ma akurat szczęście, ten pierwszy spłaci swój kredyt, a dla drugiego zabraknie pieniędzy.

W tej sytuacji bank może udzielić obywatelom kolejnego kredytu (i często tak właśnie robi w rzeczywistości) na spłatę poprzedniego kredytu oraz odsetek, powiększając istniejący dług o dotychczasowe odsetki i kreując dodatkowe pieniądze w kwocie tych odsetek. Niestety, w kolejnym roku znów mamy problem, bo brakuje pieniędzy na zapłacenie nowych odsetek i odsetek od odsetek z zeszłego roku. W ten sposób narasta dług oraz wysokość płaconych bankom odsetek.

Dokładnie taką sytuacje mamy dziś na świecie - poprzez konieczność spłaty coraz większych odsetek od coraz wyższego zadłużenia, maleje ilość dostępnych na rynku pieniędzy i nie starcza dla wszystkich. Banki udzielają nowych kredytów tym, w których pokładają wiarę, że dadzą radę zwinąć z rynku więcej pieniędzy niż inni po to, by przynieść je bankierom w formie odsetek. Majątki tych, którzy mieli mniej szczęścia są licytowane i przechodzą na własność banków, bezdomni trafiają na ulicę lub do przytułków, firmy bankrutują, rośnie bezrobocie i wszyscy mówią, że mamy kryzys.

Tymczasem widzimy, że nie było żadnego kataklizmu, nie przeszła żadna zaraza, ludzie chcą pracować, firmy mają moce produkcyjne i chcą produkować, konsumenci chcą kupować nowe produkty, cała infrastruktura gospodarcza jest taka sama jak przed "kryzysem". Jedyne czego brakuje to pieniądz. Nie ma na rynku instrumentu, który pozwoliłby wymieniać towary na towary, usługi na towary czy pracę na dobra materialne. Pieniądz został "wyssany" z rynku przez system bankowy.

Zabawa z brakującym krzesłem

Na pewno znacie zabawę, która często organizowana jest na imprezach takich jak wesele, polegającą na tym, żeby usiąść na krześle w momencie gdy przestaje grać muzyka, ale zawsze jest o jedno krzesło do dyspozycji mniej niż liczba uczestników gry. Każda runda kończy się tym, że jedna osoba zostaje bez krzesła i jest eliminowana z zabawy.
Na rynku pieniężnym mamy taką właśnie grę. Wszyscy biegają w pocie czoła i uganiają się za pieniędzmi po to, by spłacić swoje długi, mimo że z góry wiadomo iż pieniędzy nie starczy dla wszystkich. Kolejno eliminowani są najsłabsi oraz ci, którym szczęście nie dopisało. Zabawa ta zawsze kończy się przegraną całych społeczeństw. A kto wygrywa?

Monopol

Znacie grę w "Monopol"? Obojętnie ile rund przejdziecie, zawsze tylko jeden może wygrać - ten, który zgromadzi całe bogactwo bedące w grze i spowoduje bankructwo pozostałych. Gra ta funkcjonuje podobnie jak nasz system gospodarczo-finansowy.

Problem z brakującymi pieniędzmi na zapłatę odsetek od długów w bankach to drugi problem, z jakim przyszło nam żyć. Zła wiadomość jest taka, że to nie ostatni problem.

Dla zobrazowania i lepszego zrozumienia tego, o czym pisałam polecam lekturę krótkiej historyjki o wyspie rozbitków:

Wyspa rozbitków - ukryta tajemnica pieniądza
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2015-05-20, 13:27   

Wszyscy jesteśmy zadłużeni

Stwierdzenie, że tylko ten, który nie ma długów jest wolnym człowiekem nie jest niestety prawdziwe. Każdy z nas, nawet jeśli nigdy nie wziął żadnego kredytu z banku musi płacić odsetki, które pochłaniają znaczną część jego dochodów. Jak to możliwe?

Ukryte odsetki dla banków płacimy na dwa sposoby: jeden jest oczywisty i część społeczeństwa zdaje sobie z niego sprawę, drugi jest mocno zakamuflowany i tylko nieliczni posiadają świadomość tego, że płacą jakiekolwiek odsetki od kredytów, których sami nie zaciągnęli.
Pierwszy sposób, jak się zapewne domyślacie, to podatki, które państwo musi przeznaczyć na tzw. obsługę zadłużenia publicznego czyli innymi słowy - na spłatę odsetek od kredytów zaciągnietych przez skarb państwa. Tym tematem zajmę się w następnej kolejności, a zacznę od tego bardziej ukrytego dla naszych oczu systemu.

W związku z tym, że wraz z upływem lat w systemie finansowym coraz bardziej brakuje pieniędzy, przedsiębiorstwa produkcyjne i usługowe muszą zaciągać coraz więcej kredytów po to, by w ogóle móc cokolwiek wyprodukować (towary lub usługi) czyli po to, by zachować tzw. płynność finansową (możliwość zapłaty swoich zobowiązań). Biorąc kredyty bankowe, zaopatrują się w dodatkowy pieniądz, który banki stwarzają na ich potrzeby i który umożliwia np. dokonanie inwestycji. Jak już wiemy, kredyt zawsze obciążony jest kosztami w postaci odsetek (oraz prowizji, które są dodatkowym dochodem banków i pomniejszają kwotę otrzymanego kredytu - bank stwarza kwotę x ale my otrzymujemy kwotę x minus np. 2%, które bank od razu zatrzymuje dla siebie). Przedsiębiorcy, w przeciwieństwie do banków, nie mogą stwarzać pieniędzy, muszą więc je skądś wziąć by zapłacić koszty kredytów. Jedyną możliwością dla nich jest zawarcie płaconych odsetek w cenie sprzedawanych towarów i usług i przerzucenie ich na kupującego. W ten sposób cena, którą płacimy kupując cokolwiek jest powiększona o koszt odsetek odprowadzanych do banków. Szokujące jest odkrycie, że ceny wielu dóbr składają się nawet w 80% z odsetek, które ich producenci płacą bankom. W Niemczech wykonano badanie, w którym sprawdzono jaką część wydatków społeczeństwa na tzw. życie stanowią płacone bankom odsetki. Okazało się, że przeciętny obywatel wydaje średnio 40-50% swoich pieniędzy na odsetki zawarte w cenach towarów i usług. Jedną z największych pozycji stanowią tu czynsze za mieszkanie, które składają się w około 80% z kosztów odsetkowych od długów hipotecznych, jakie zaciągnęli właściciele nieruchomości na ich budowę lub zakup. Nawet w cenie wody pitnej mamy 40% odsetek, a w kosztach kanalizacji 50%. Ceny podstawowych artykułów spożywczych także zawierają w sobie 30-60% odsetek! (linka do źródła tych danych podam nieco poźniej)

Wszystko to powoduje, że ceny towarów i usług muszą wzrastać wraz ze wzrostem ogólnego zadłużenia sektora gospodarczego, bo rośnie koszt odsetek. Natomiast ogólne zadłużenie także musi wciąż rosnąć, bo wynika to bezpośrednio z konstrukcji systemu oprocentowanego pieniądza opartego na długu - aby spłacić odsetki potrzeba wziąć dodatkowy kredyt z banku.

Dług publiczny

Dla wszystkich jest "normalne", że państwo się zadłuża oraz to, że co roku słyszymy o deficycie budżetowym zwanym "dziurą budżetową", którą jakoś trzeba załatać. Politycy rozkładają ręce i mówią nam, że jedyna droga by finanse państwa nie upadły (cokolwiek to znaczy) to podnoszenie podatków oraz "zaciskanie pasa" i oszczędzanie (przez ludność oczywiście, nie przez polityków). Ale dlaczego państwo musi się w ogóle zadłużać? Czy nie wydaje się Wam to absurdem, gdy głębiej się nad tym zastanowić?

Skoro mamy suwerenne państwo, które rzekomo jest właścicielem banku centralnego, a bank ten jest podmiotem upoważnionym do emisji jedynego prawnego środka płatniczego w tym państwie, to dlaczego państwo musi się zadłużać, aby móc funkcjonować? Pytanie jest z serii tych, które propagandowo określa się jako "głupie", lecz w rzeczywistości jest to jedno z fundamentalnych pytań, na które trzeba sobie odpowiedzieć, by zdobyć świadomość tego, w jak absurdalnym systemie żyjemy. Czy nie byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby państwo, zamiast pożyczać pieniądze od banków, mogło wprowadzać po prostu do obiegu własny pieniądz, który nie rodziłby obowiązku płacenia odsetek? Oczywiście, że byłoby lepiej dla wszystkich.... z wyjątkiem banków!

W tym miejscu zwykle rozlega się krzyk, że ale jak to - przecież państwo nie może sobie dowolnie drukować pieniędzy bo inflacja, superinflacja i hiperinflacja i tragedia i w ogóle koniec świata. Bo pieniądz musi mieć pokrycie w tym, co produkuje gospodarka, a tak to będą tylko puste papierki, które doprowadzą do katastrofy (samą inflacją zajmę się dalej). Taka propaganda przemawia oczywiście do wszystkich tych, którzy nie wiedzą, że przecież pieniądze i tak są produkowane w tej chwili w prawie dowolnej ilości przez banki komercyjne oraz przez nie wprowadzane do obiegu.

Mówi się wiele o tym, że bank centralny musi posiadać "niezależność" aby móc stać na straży wartości waluty i bronić jej przed zakusami polityków do drukowania pustych papierków. Ta niezależność zawsze jest mocno podkreślana i broniona przez wielu "do ostatniej kropli krwi" w imię... no właśnie, w imię czego? W obecnym systemie bank centralny musi być niezależny od rządu, parlamentu i ogólnie od państwa dlatego, aby pieniądz, który emituje także nie był zależny od tego państwa i w żadnym wypadku do niego nie należał. Niezależność banku centralnego wraz z prawnym usankcjonowaniem kreacji pieniądza przez banki komercyjne powodują, że jedynym prawnym środkiem płatniczym w państwie jest pieniądz, który należy albo do niezależnego banku centralnego (max. 5-10% wszystkich pieniędzy) albo do prywatnych banków komercyjnych, w tym zagranicznych. Państwo nie posiada swojego własnego pieniądza w tym systemie i jest w związku z tym skazane na pełną zależność od prywatnych banków w kraju i za granicą (tam, gdzie pożycza pieniądze), które poprzez naciski finansowe faktycznie sprawują władzę w tym państwie (żaden dłużnik nie gryzie przecież ręki, która go karmi).

Państwo ściąga wprawdzie podatki od obywateli po to, by zapewnić sobie możliwość działania i zasadniczo podatki te powinny wystarczyć na bieżące wydatki. Ale oprócz bieżących wydatków państwo ma też wydatki specjalne, okazjonalne jak np. inwestycja w autostradę czy budowa nowego szpitala albo odbudowa zniszczeń po klęsce żywiołowej. To są jednorazowe koszty, które trzeba ponieść i jedną z dwóch możliwości zdobycia na nie pieniędzy jest pożyczka u bankierów. Zamiast samemu wyemitować (stworzyć) własne pieniądze po to, by włożyć je do gospodarki i powiększyć realne narodowe bogactwo (szpital , autostrada itp.), państwo pozwala by te pieniądze stworzył jakiś prywatny bank (nawet nie centralny!) i pożyczył temu państwu na procent, często pod zastaw realizowanych z kredytu inwestycji państwowych lub przyszłych dochodów z tych inwestycji. Czy to nie jest absurd? Dla logicznie myślącego człowieka jest to absurd, ale nikt już nie myśli logicznie, bo dziś "myślą" za nas mass-media. Szukamy prawdy i odpowiedzi na pytania w mass-mediach, które także przecież nie gryzą ręki, która je karmi (media również potrzebują kredytów!).
Drugą możliwością zdobycia pieniędzy dla budżetu z "dziurą" jest tzw. prywatyzacja czyli wyprzedaż majątku narodowego. W przypadku Polski możliwość ta była szeroko wykorzystywana w przeszłości, począwszy od 1989 roku, więc w tej chwili niewiele już zostało do sprzedania. Dlatego rządowi pozostają w praktyce jedynie bankierzy.

W ten sposób państwo (każde) musi zadłużać się u bankierów po to, by w ogóle móc gospodarować. Dług rośnie, bo wciąż brakuje pieniędzy na odsetki i państwo musi zadłużać się coraz bardziej, przerzucając na cały naród koszty odsetek poprzez podatki. W tym systemie żadne państwo nie posiada swoich własnych pieniędzy! (z wyjątkiem tych nielicznych, które jeszcze ostały się na naszej planecie, i które sukcesywnie są "wyzwalane" przez bohaterskich Marines).

To jest jedyna przyczyna naszych coraz wyższych podatków oraz druga przyczyna rosnących cen towarów i usług (zawierają wszak w sobie podatki). Same podatki będą podnoszone tak długo aż społeczeństwo przestanie je płacić, bo nie będzie już miało z czego. Mimo ich wzrostu, państwu wciąż brakuje pieniędzy na zapłatę odsetek (kapitał nie jest spłacany), w związku z czym musi zabrać m.in. emerytom. Stąd mamy coraz wyższy wiek emerytalny i niższe emerytury. W zasadzie każdy wydatek bieżący z budżetu można do pewnego stopnia ograniczyć, z wyjątkiem.... wydatków na obsługę zadłużenia publicznego, które cały czas rosną (wykres), stanowiąc (w Polsce) drugą co do wielkości pozycję w wydatkach budżetu (po emeryturach i rentach). Polska i tak jest jeszcze w dość niezłej sytuacji ze swym zadłużeniem nieco poniżej 60% produktu krajowego brutto w porównaniu z wiekszością pozostałych krajów UE. Np. dług publiczny Wielkiej Brytanii wynosi 75% PKB, Niemiec prawie 80%, Francji ponad 83%, Hiszpanii ponad 92%, Włoch prawie 120%. Już dawno zostało wyliczone, że w przypadku długu, który przekroczył 80% PKB nie ma technicznej możliwości by kiedykolwiek został spłacony. Po to, by w ogóle móc płacić same odsetki od takiego długu, stopy procentowe muszą być minimalne i stale spadać wraz ze wzrostem zadłużenia. To obserwujemy już na świecie od kilku lat, bo system musi jeszcze przez jakiś czas sam się podtrzymywać.

Aspekty społeczne

Walka o to, by jak najszybciej zwinąć z rynku jak najwięcej pieniędzy (i zanieść je do banku), zanim inni nas uprzedzą, skutkuje tym, że "człowiek człowiekowi wilkiem się staje". Nawet jeśli nie mamy świadomości tego, co naprawdę się dzieje, to każdy z nas czuje, że musi walczyć, by samemu wygrać tą grę i przetrwać, ponieważ nie ma tu miejsca na zbiorową wygraną - jeśli ty wygrywasz, to ja muszę przegrać. Podświadomie wszyscy czują, co się dzieje lecz brak świadomości tego, jak działa system nie pozwala im zrozumieć, dlaczego żyje się coraz trudniej. Chęć zabrania tym, co mają więcej od nas (choćby tylko pozornie) wciąż narasta w czasach, gdy powodzi nam się coraz gorzej.

Taki stan rzeczy powoduje, że rządzący mogą rozgrywać jedne grupy społeczne przeciwko drugim i skłócać obywateli, bo zgodnie z zasadą "dziel i rządź", ludność podzielona i skłócona łatwiej poddaje się manipulacjom władzy.
Bezrobotnym mówi się, że winnymi ich losu są krwiożerczy przedsiębiorcy, którzy bogacą się na ich krzywdzie oraz zabierający im pracę cudzoziemcy, pracownikom najemnym, których pensje spadają tłumaczy się, że winni temu są leniwi bezrobotni, którym nie chce się pracować bo wolą "pasożytować" na pracujących, którzy teraz muszą ich utrzymywać, chorym pokazuje się jak pochłonięci braniem łapówek dyrektorzy szpitali nie potrafią gospodarować i prowadzą swe zadłużone placówki zdrowia do bankructwa, emerytom opowiada się bajki o tym, że pieniądze na ich emerytury marnotrawione są przez rozpasanych urzędników i skorumpowaną administrację i na dodatek niewdzięczne młode pokolenie robi tym emerytom na złość nie chcąc mieć dzieci, poza tym jest przecież kryzys gospodarczy i wszyscy muszą "zaciskać pasa". Jaki kryzys? Kto go widział? Wszędzie pełno towarów, półki sklepowe uginają się, jesteśmy bombardowani tysiącami reklam produktów i usług, które są i czekają tylko na wyciągnięcie ręki, firmy usługowe otwartymi drzwiami zapraszają klientów, miliony ludzi poszukują pracy. Nie ma żadnego kryzysu gospodarczego! To wszystko iluzja i propaganda czyniona w jednym celu - abyśmy z pokorą godzili się na wyższe podatki, niższe pensje i emerytury, bankructwa firm i osób indywidualnych oraz, co ważne, "pakiety ratunkowe" dla prywatnych banków.

To, co nas aktualnie dotyka to kryzys finansowy, nie gospodarczy. Wszystko jest, nawet w ogromnym nadmiarze, a jedyne czego brakuje to pieniądz (dlaczego go brakuje już wszyscy wiedzą - konieczność spłaty odsetek). Jesteśmy właśnie w końcowej fazie kolejnego w historii cyklu polegającego na naprzemiennym pompowaniu do gospodarki pieniądza obarczonego długiem i umożliwiającego odbieranie nam majątków, wysysania przez system finansowy tego pieniądza z rynku oraz doprowadzania ostatecznie do krachu. Ekonomiści nazywają to "naturalnymi cyklami gospodarczymi". Cykle te są "naturalne" dlatego, że taka kolej rzeczy jest wpisana w naturę systemu pieniądza odsetkowego. Kolejny ogólnoświatowy krach finansowy jest z góry zaprogramowany w tym systemie i nie ma od niego ucieczki. Musi znów nastąpić "reset systemu", by kolejny cykl mógł się rozpocząć - dotychczasowy system pieniężny musi upaść, aby można było zacząć wprowadzać do gry nową pulę pieniędzy obarczonych nowym długiem, dając ludziom znów czas na wyprodukowanie bogactwa, mogącego stać się łupem (jako kara za niespłacanie odsetek). Na pewno znacie z historii tzw. Wielki Kryzys przełomu lat 20. i 30. XX wieku. To, co się wówczas stało, było tym samym co dzieje się dziś i prowadzi nas nieuchronnie do krachu finansowego na nie spotykaną dotąd skalę i o niespotykanej dotąd sile. Krach ten może stać się początkiem potężnych społecznych zawirowań, z wojnami włącznie.
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4822
Wysłany: 2015-05-28, 14:46   

Jeśli jesteś zainteresowany / zainteresowana dalszym ciągiem i pragniesz dowiedzieć się, w jaki sposób zabezpieczyć siebie i rodzinę przed skutkami kryzysu oraz czy istnieje możliwość zapobieżenia globalnemu krachowi, to napisz do mnie prywatną wiadomość. Krótko opisz powód swojego zainteresowania i powiedz, czego chcesz się dowiedzieć (nie chodzi o elaboraty, wystarczy parę zdań, mogą być krótkie ;-) ).
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne