BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kot vs pies - możliwość obrony kota podczas ataku psa
Autor Wiadomość
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2015-11-27, 21:29   Kot vs pies - możliwość obrony kota podczas ataku psa

Skipper napisał/a:
zenia napisał/a:
kot nie jest bezbronny

to drapieżnik


Zenia, ja miałam na myśli to co mówią koledzy w pracy, że pies by kota rozszarpał spokojnie. Co do Tośka jestem zupełnie odmiennego zdania,niemniej na próbę wystawiać go nie zamierzam. Nie chcę, żeby ktoś miał do mnie pretensje, że przez mojego kota ma psa inwalidę...
Skipper, Jeżeli Tosiek trafi na psa, który chce go rozszarpać, to pies to zrobi bez względu na to jakie rany sam odniesie.
A co do zachowania kotów u weta. Jak z Beheotem chodziłam na kroplówki to kilka razy przed nami była kotka, do której wetka ubierała grube rękawice a kotce zakładany był kaganiec. Co wcale nie przeszkodziło w tym aby wetka była cała we własnej krwi po skończonej wizycie.
Ostatnio zmieniony przez Snedronningen 2015-11-29, 09:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
zenia 
BARFny Hodowca


Udział BARFa: 25-50%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 1133
Wysłany: 2015-11-28, 10:36   

Cytat:
Jeżeli Tosiek trafi na psa, który chce go rozszarpać, to pies to zrobi bez względu na to jakie rany sam odniesie.


tak,niestety :-(
znam kilka przypadków u znajomych ,gdzie psy rozszarpały koty :-?
 
 
Skipper 
Ekspert


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2792
Wysłany: 2015-11-28, 12:06   

Snedronningen napisał/a:
Skipper, Jeżeli Tosiek trafi na psa, który chce go rozszarpać, to pies to zrobi bez względu na to jakie rany sam odniesie.
A co do zachowania kotów u weta. Jak z Beheotem chodziłam na kroplówki to kilka razy przed nami była kotka, do której wetka ubierała grube rękawice a kotce zakładany był kaganiec. Co wcale nie przeszkodziło w tym aby wetka była cała we własnej krwi po skończonej wizycie.

Jeżeli masz na myśli psy szkolone do walk (obecnie nielegalnych) to nie kwestionuję, że mógłby rady nie dać. Mam nadzieję, że nie gustujesz w tego typu rozrywkach. Sądzę, że z psem mającym normalnych właścicieli, jak również wałęsającym się spokojnie dałby sobie radę :-P

Zaś co do wetki to widocznie właściciel kotu pazurów nie obciął przed wizytą. Tosiu pazurki miał obcięte i pomimo tego, że łapał tymi pazurami wszystko, co się dało (rękawic nie miałam) to krew na rękach miałam tylko i wyłącznie z tego powodu, że szarpał łapą i wysunęła się wetce probówka spod igły wbitej w kocią żyłę.

zenia napisał/a:
znam kilka przypadków u znajomych ,gdzie psy rozszarpały koty :-?

Dziwi mnie brak reakcji znajomych na rozszarpywanie kotów przez psy. Jak również brak jakichkolwiek zabezpieczeń w sytuacji, gdy właściciele wiedzą, że psy nie tolerują kotów.

Poza tym kot a kot to też różnica.
Ja nigdy nie zapomnę reakcji 3-miesięcznego Tośka (i żałuję, że nie udało mi się tego nagrać) na okrążających go Skippera i Rico po przywiezieniu do domu - schował tylko tyłek i zaczął tak ryczeć, że po prostu oniemiałam. To zdecydowanie nie były kocie odgłosy, które można pooglądać na filmikach w rodzaju "zły kot" na youtube - lew ? niedźwiedź ? nie wiem.... Autentycznie zaczęłam się zastanawiać, co ja do domu przywiozłam.

Ale cóż, Tosiek jest potomkiem w czystej linii dzikich kotów z Wysp Kurylskich :twisted: A jak piszą (nie wiem, na ile to prawda), tam bobtaili boją się nawet niedźwiedzie...

Mam porównanie z dwoma kotami hodowlanymi - to jest zupełnie inny charakter i zupełnie inne reakcje na widok surowego mięsa i wszystkiego, co się rusza. Super opanowana taktyka polowania - wszystko robione z głową i logiką, której inteligentny człowiek by się nie powstydził. Nie wspomnę o sprawności fizycznej - kot potrafi ganiać NON STOP min 15 minut (pańcia nie testowała więcej bo się zmęczyła) np. za łodygą (z kitką na końcu) trawy pampasowej. Przy czym w trakcie zabawy praktycznie ćwiczone były tylko skoki na drapak (1,6 m wysokości) i wchodzenie po ścianie pod sufit (ściana wyłożona chropowatymi płytkami kamienia).
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2015-11-28, 13:23   

Skipper napisał/a:
Jeżeli masz na myśli psy szkolone do walk (obecnie nielegalnych) to nie kwestionuję, że mógłby rady nie dać.
Nie, nie mam na myśli psów szkolonych do walk (i szczerze mówiąc to mogłaś sobie ten tekst darować). Mam na myśli zwykłe psy, dla których (z różnych powodów) kot jest bodźcem wywołującym bądź agresję bądź nadmierne podniecenie. Wystarczy aby pies przebiegł kilkanaście metrów w pogoni za zwierzyną aby emocje wzięły nad nim górę. Z takim psem żaden kot nie ma szans. I normalność właścicieli nie ma nic do rzeczy. Sama koty posiadam i dlatego dziwi mnie wiara niektórych ich właścicieli, że kot da sobie radę z psem. Z malutkim tak, ale już ze średnim będzie miał problem.

Skipper napisał/a:
Dziwi mnie brak reakcji znajomych na rozszarpywanie kotów przez psy.
To są sekundy i jeżeli nigdy nie było się w takiej sytuacji to trudno jest podjąć jakiekolwiek działanie, nawet to pod wpływem impulsu.

Skipper napisał/a:
Jak również brak jakichkolwiek zabezpieczeń w sytuacji, gdy właściciele wiedzą, że psy nie tolerują kotów
Psiarze mogą sobie zabezpieczać psy bardzo dobrze ale to i tak nic nie da jeżeli właściciele kotów nie zechcą z nimi współpracować. Pies bez większych trudności jest w stanie zatłuc inne zwierze kagańcem. A na własnej posesji nikt (no, prawie nikt) nie będzie trzymał psa w kagańcu i na smyczy.

Skipper napisał/a:

Zaś co do wetki to widocznie właściciel kotu pazurów nie obciął przed wizytą.
Kotka chodziła na kroplówki z powodu chorych nerek, i tak długo jak długo się źle czuła to pozwalała im na kroplówki, ale jak czuła się lepiej robiła różne rzeczy. Owa kotka nie miała pazurów obcinanych, bo graniczyło to z cudem a właściciele nie widzieli takiej potrzeby.

Jak z Jaruhą chodziłam na badania, to zaskoczyła wszystkich, bo jej tył był jakby nie zintegrowany z resztą ciała. Kocisko ketaminę dostało, nieprzytomna zupełnie, a tylne łapy wierzgały jak szalone.
Ostatnio zmieniony przez Snedronningen 2015-11-28, 13:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Lena06 


Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 21 Lip 2014
Posty: 1292
Wysłany: 2015-11-28, 13:34   

Również znałam psa, który rozszarpał kota i to niejednego. Cóż... Po wszystkim również je ze smakiem zjadał. Wsiowy pies w typie owczarka podhalańskiego, bardzo sympatyczne stworzenie, jednak czasem mu (a raczej jej, bo to suka) odbijało (hm, a może to wcale nie odbijanie tylko zachowanie jak najbardziej naturalne..?). Tam na wsi jednak nikt się tym nie przejmował. A koty, które padły jej ofiarą to były naprawdę twarde sztuki i bardzo odważne w stosunku do psów. Zresztą do dzisiaj żyją tam koty z korzeniami i charakterkiem, który odziedziczyły po tamtych kotach i nadal rzucają się na psy bez większych obaw. Aż się doigrają wreszcie od innych, bo suka, która je zagryzała już jakiś czas nie żyje.
Tego lata do mojego wuja na pole przyjechał kombajnista ze swoim psem. Pan kombajnista postanowił w przerwie trochę je pogłaskać, pomiziać, ale za nim ruszył jego pies. Ten pies w ogóle tych kotów się nie czepiał, ale i tak, tak bardzo się kocichom nie spodobał, że wraz ze swoim panem musiał zmykać na kombajn, bo koty zaczęły się na nich rzucać. Później krążyły przy kombajnie nie pozwalając im zejść. :twisted:

Mój kot z kolei rzucił się w obronie mojego psa. Taco to czasem tchórz i gdy na swojej drodze spotkał wilczycę zaczął tak potwornie szczekać i piszczeć, jakby go ze skóry obdzierali. Kot w tym czasie spacerował sobie po działce sąsiadów, ale jak usłyszał wrzask "swojego" psa to ruszył przez pole, przeskoczył płot i zatrzymał się prosto przed nosem wilczycy, a muszę dodać, że nie jest to łagodny piesek. Kidi stanął jak wryty między moim małym Taco, a suką sąsiadów, zrobił wielki grzbiet i i głośno miaucząc odprowadził sukę do jej domu. Nie powiem, wilczyca była zaskoczona, a sąsiad od tego czasu gdy widzi naszego kota omija go ze swoją suką szerokim łukiem :faja:
 
 
zenia 
BARFny Hodowca


Udział BARFa: 25-50%
Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 1133
Wysłany: 2015-11-28, 16:07   

Cytat:
Dziwi mnie brak reakcji znajomych na rozszarpywanie kotów przez psy. Jak również brak jakichkolwiek zabezpieczeń w sytuacji, gdy właściciele wiedzą, że psy nie tolerują kotów.


pod warunkiem gdy owe psy są własnościa sąsiadów
w jednym i drugim przypadku niestety sprawca był pies nie z domu rodzinnego kota :confused:
_________________
 
 
Dieselka 


Barfuje od: maj 2011
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 36
Dołączyła: 29 Gru 2012
Posty: 1350
Skąd: prawie Wrocław
Wysłany: 2015-12-04, 00:22   

diesel utłukł kiedyś kota sąsiadów (wlazł na nasze podwórko). To było tuż po adopcji.

Ale myślę że to wszystko zależy od kota. Osobiście znam 2koty które uważam za niebezpieczne dla psów i osobistego, 40kg malamuta przed nimi chowałam. Może i kot jest mniejszy ale zwinniejszy, szybszy i ma ostrzejsze pazury. Jeżeli jest odpowiednio "zażarty" i umie walczyć to da sobie radę.

Koleżanka z resztą też kiedyś uciekała z hasiurem przed kotem. Siedział sobie na ulicy taki i je normalnie zaatakował (dla mnie był jakiś psychiczny bo co za kot terenu pilnuje w środku miasta). Laska psa osłoniła i szybko odesłała z chłopakiem, sama miała szyte nogi.

Ale takie "bestie" zdarzają się rzadko. W starciu kot vs pies jednak stawiałabym na psa
_________________
Paulinka i Dieselek
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2015-12-04, 06:11   

Czy kot jest szybszy i zwinniejszy to bym dyskutowała. Zapewne większość kotów będzie szybsza niż większość psów powyżej 50kg masy ciała, ale przy mniejszych... Kot na pewno jest bardziej skoczny.
 
 
 
Skipper 
Ekspert


Barfuje od: 2012.08.20
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 4 razy
Dołączyła: 31 Sie 2012
Posty: 2792
Wysłany: 2016-01-04, 17:26   

O tak, Rico jak się dobrze przysadzi to potrafi wskoczyć na szafę o wysokości 2 m :evil:
_________________
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska... :mrgreen: (Zhuangzi 庄子)
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2016-03-13, 09:21   

Skipper napisał/a:
Jak również brak jakichkolwiek zabezpieczeń w sytuacji, gdy właściciele wiedzą, że psy nie tolerują kotów.
Moja suka kocha koty. Od urodzenia chowa się z kotami - kot był u hodowcy a u mnie, w czasie jak przyszła, były dwa. Czarne koty są przyjaciółmi od razu. Czy im się to podoba czy nie suka się z nimi przyjaźni. Ale nawet ona ma swoje granice wytrzymałości.
Z uwag na chorobę suka nie jest puszczana ze smyczy. A przez durnych ludzi, którzy wszędzie śmieci wyrzucają chodzi też w kagańcu. Krzywda jej się z tego powodu nie dzieje. Suka jest szkolna od pierwszego dnia jak do mnie trafiła, czyli od 9 tygodnia życia, obecnie ma niecałe 5 lat. Jest karna i bez szemrania wykonuje polecenia.

Dieselka napisał/a:
Może i kot jest mniejszy ale zwinniejszy, szybszy i ma ostrzejsze pazury.

Moja "niezdarna" i "powolna" suka wczoraj nie zrobiła krzywdy kotu tylko dlatego, że wzięłam ją na ręce. A to nie jest mały piesek. To 45 kg rott, a ja jestem niewiele większa od niej.
A jak to było? Wracałyśmy ze spaceru. Będąc już na osiedlu (wtedy suka jest cały czas przy nodze) podbiega do nas czarna kotka i wali sukę pazurami prosto w chore ucho. Suka obraca łeb i wkurzona, bo zabolało, chce uderzyć kota. Suka nie potrafi oszacować z jaką siłą może to zrobić aby kota nie zabić, bo nigdy w takiej sytuacji była. Kot nie cofa się na warczenie i szarżowanie na niego. O nie! Kot atakuje dalej. Kot dostał tylko kuksańca kagańcem, bo w tym momencie wzięłam sukę na ręce.

Szanowni kociarze, zamiast zawsze obarczać winą psy i ich właścicieli, przypilnujcie swoich kotów. Jeżeli posiadacie osobnika z deficytem inteligencji to nie puszczajcie go luzem bo on wcześniej czy później trafi na nie właściwego psa. Jeżeli pies będąc na smyczy i w kagańcu zabije kota to my, właściciele psa, nie poniesiemy z tego powodu żadnych konsekwencji. Owszem, będzie nam przykro, że przez ludzką głupotę kot stracił życie, ale nie będziemy w żaden sposób czuli się z tego powodu winni, bo winna będzie leżała tylko po waszej stronie.
To nie jest tak, że koty są stworzeniami nadrzędnymi nad wszystkimi innymi i każdy ma czuwać nad ich bezpieczeństwem a winne są zawsze te wstrętne psy.
 
 
 
Sushi 


Barfuje od: 1.10.2015
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 31
Dołączyła: 19 Wrz 2015
Posty: 58
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-03-13, 16:41   

Yep, u nas też mamy kota, który próbuje zabić mi psa. Tylko jednego, z innymi żyjemy w zgodzie. Ale i tak w każdych spodniach, w każdej bluzie, w każdej kurtce i torebce noszę małe kamyki i jak widzę "naszego" kota to niestety muszę ich użyć (dla jasności - nie rzucam w niego, tylko obok niego ;-) ). Mój pies miał już tyle razy rozwalony pysk i tyle razy krew się lała, że nie mam zamiaru czekać aż kot wydrapie mu oko.

Skoro właściciele nie reagują na moje prośby i próby przyzwyczajenia kota do psa, skoro drą mordę na mnie, jak ściągam kota z głowy mojego psa, przerzucam im go za ogrodzenie i uciekam w popłochu, to przykro mi, ale zostają mi tylko kamienie. A kocur skubany nie odpuszcza, nie uczy się na błędach i dalej nas atakuje z zaskoczenia :evil: Mam dosyć, bo spacery są koszmarem i muszę mieć oczy dookoła głowy.
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4817
Wysłany: 2016-03-14, 16:04   

Jak Was czytam, to mam wrażenie, że żyję na innej planecie :roll: . U mnie to psy atakują /gonią / ranią / zabijają koty, a nie na odwrót. Jeden okoliczny pies to nawet "specjalizuje się" w polowaniu na koty i mimo, że jest pilnowany i na smyczy, to czasem udaje mu się zerwać i pognać na jakieś polowanko :-( . Mój Pedro od małego, od kiedy go mam czyli od 9. tygodnia życia, boi się psów i nigdy nie podejdzie do żadnego nawet na 10 metrów (a zanim go wzięłam, to nie miał do czynienia z jakimkolwiek psem, urodził się w mieszkaniu w bloku na 4 piętrze więc nie może to być "uraz psychiczny" tylko instynkt). Natomiast miał już "okazję" być zaatakowanym przez psa, który z nienacka wbiegł na teren naszej posesji (gdy nie była ogrodzona) i tylko dlatego, że do otwartych drzwi wejściowych domu miał nie więcej niż 15 metrów, wciąż żyje.

Żaden z moich dotychczasowych kotów nie atakował psów i w najlepszym razie, o ile nie uciekał gubiąc po drodze nogi, to schodził każdemu psu z drogi. A były to głównie koty, które rodziły się "w stodole na wsi".
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Snedronningen 
Ekspert

Barfuje od: 06/2013
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 03 Cze 2013
Posty: 2811
Wysłany: 2016-03-14, 17:07   

A zastanawiałaś się dlaczego ów pies aż tak reaguje na koty? Wiele z tych zachowań to kwestia doświadczeń z kotami. Jest u nas pies, który jak widzi kota dostaje takiego szału, że aż ma pianę na pysku. Dlaczego? Bo był atakowany a właściciel jeszcze bury zbierał, że jego pies warczał na koty. Po pierwszym zagryzionym kocie pies zamiast ostrzegać zaczął atakować.
Dodatkowo joty mają takie idiotyczne zachowanie-zamiast uciec to stają i się wpatrują. Dla psa to groźba ataku.
Większość kociarzy uważa, że ich koty są na prawach i wszyscy mają na nie uważać. O kompletnym chamstwie względem psów i psiarzy nie wspominając.
 
 
 
Sushi 


Barfuje od: 1.10.2015
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 31
Dołączyła: 19 Wrz 2015
Posty: 58
Skąd: Kraków
Wysłany: 2016-03-14, 18:31   

dagnes napisał/a:
Jak Was czytam, to mam wrażenie, że żyję na innej planecie :roll: . U mnie to psy atakują /gonią / ranią / zabijają koty, a nie na odwrót.

Nie no, ja i mój pies znamy ze 20 kotów i wszystkie są ok. Siedzą, łażą, patrzą, uciekają przed nami czasami i tak sobie żyjemy w zgodzie, nikt nikomu w drogę nie wchodzi i jest super. Tylko ta jedna cholera chce nas zabić :twisted: Nie znam się na kotach, ale tak na moje oko to kocur broni swojego terytorium. Potrafi biec za nami ze 100 metrów z mordem w oczach :roll: Zaczęłam lubić zimę przez niego, bo wtedy siedzi zamknięty w piwnicy i mamy spokój.

Snedronningen napisał/a:
Jest u nas pies, który jak widzi kota dostaje takiego szału, że aż ma pianę na pysku. Dlaczego? Bo był atakowany a właściciel jeszcze bury zbierał, że jego pies warczał na koty.

U mojego było tak samo. Raz dostał po nosie - ok. Drugi raz dostał po nosie - mniej ok, ale dało radę przejść koło innego kota bez problemu. Ale jak trzeci raz dostał po nosie i musiałam mu ściągać kocura z głowy, przerzucać za płot i uciekać bijąc rekord świata na setkę, to już był dramat i każdy kot był wrogiem publicznym nr 1. Przepracowałam problem i z normalnymi kotami jest ok - przejdzie w miarę obojętnie, ale to moim obowiązkiem, jest zapewnienie psu bezpieczeństwa, dlatego jak trzeba to kamienie idą w ruch. Bo jak jeszcze raz mi kocur psa dopadnie, to drugi raz problemu nie przepracuję i będę miała killera. A nie chcę, bo kotki są fajne ;-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne