BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Sanatorium pod wezwaniem Szalonej Tity
Autor Wiadomość
Sierra 

Barfuje od: 01.12.2018
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Gru 2018
Posty: 463
Wysłany: 2019-12-12, 00:07   

Anilina trzymaj się cieplutko i... nic nie rób. Skoro twierdzisz, że Tita potrzebuje spokoju to na pewno tak jest :kwiatek: .
 
 
Anilina 

Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 24 razy
Dołączyła: 20 Lip 2017
Posty: 997
Wysłany: 2019-12-17, 17:42   

Nie udało się bez pomocy lekarza.
Stan Tity mocno się pogarszał. Nogi zaczęły odmawiać jej posłuszeństwa, gdy już się zmusiła do odrobiny ruchu, jak wyjście do kuwety, jej tylne łapki były sztywne jak u zombiaka. Kichanie ze smarkaniem, całkowita odmowa jedzenia. Dziwne charczenie przy oddychaniu.

Ostatecznie zabrałam ją do malutkiej przychodni w sąsiednim mieście. Pojechałam z polecenia koleżanki, której właśnie ta weterynarz zaleciła przejście na BARFa z nerkową kotką (!) Lekarka delikatnie ale dokładnie obejrzała Titkę, sprawdziła kręgosłup, ruchomość stawów, osłuchała płuca i tchawicę, sprawdziła odruchy w łapkach, reakcje źrenic, obmacała żołądek i jelita czy nie czuć jakiegoś zatoru. No i nie wiadomo o co chodzi, bo żadnej przyczyny nie widać. Zaleciła podawać kisiel z siemienia, amoksycylinę w niewielkiej dawce i zmienić kroplówką na płyn Ringera ale bez mleczanów (mleczany stosuje tylko dożylnie).

To był czwartek rano. Czwartek, piątek i sobotę futrowałam Titę tym kisielem, karmiłam niestety strzykawką. Pogarszało się. W sobotę wieczorem już zaczęłam się z nią żegnać. Przestała się ruszać, stawiana na łapkach przewracała się i nie w ogóle nie próbowała podnieść po upadku. Z duszą na ramieniu i ostatkiem nadziei zaniosłam ją do kuwety.

I wtedy Tita zrobiła największego kupacza, jakiego w życiu widziałam u kota. :shock:
A tu jeszcze mówimy o kocie, który ostatnie dni jadał mikro ilości pokarmu podawanego strzykawką w ilości 10-15 ml/dzień. Co dziwne, to nie był typowy zator z kłaków. Sierści było raczej niewiele. Całość miękka i bez jakiegoś znacznego fetoru. Coś jednak spowodowało, że Titka minimum 4 dni, a może i więcej (przy 4 kotach ciężko mi nie stracić rachuby) nie wypróżniała się. Czy przyczyną było złe samopoczucie z powodu Herpesa (ale na siku chodziła dwa razy dziennie), czy coś zupełnie innego, nie wiem. Co istotnego się dowiedziałam – przy złym ogólnym stanie zdrowia, gdy nie możemy podać psyllium czy nawet mielonego siemienia, sam kisiel też jest pomocny. Działa osłonowo na żołądek i wygląda na to, że na poślizg w końcu też zadziałał, bo jak już weszła do tej kuwety to nie było żadnego stękania, napinania. Raz dwa i po sprawie.

Tita wyszła z kuwety o własnych siłach i zaraz zwinęła się do pozycji jogina by umyć podogonie po całym zajściu. Kot, który 5 minut wcześniej nie miał siły ustać na łapach!
W niedzielę zaczęła spacerować po domu, a nawet wskakiwać na kaloryfer. Oczywiście ciągle kichająca naokoło wodnistymi smarkami, ale skłonna już co nieco przekąsić z własnej woli (niestety puszki, bo jednak BARF za słabo pachnie).

Po tych przygodach, w poniedziałek zabrałam ją na badanie krwi. Byłam całkiem dobrej myśli. Chciałam głównie sprawdzić, jak nerki przeżyły całą tę przygodę. No i nereczki super. Mocznik zdecydowanie poniżej górnej granicy normy, podobnie kreatynina.
Za to parametry wątrobowe wszystkie koszmarne, a kinaza kreatyninowa wystrzelona w kosmos (ponad 35 000 przy normie do 690 U/l). Kto ma ochotę, może zajrzeć: wyniki

Tak złych wyników jeszcze nie miało żadne z moich zwierząt.
Jestem przerażona.
W sumie to nie. Jestem jeszcze w szoku, bo byłam pewna, że Tita nie przeżyje weekendu. Po czym ona odrodziła się jak feniks z popiołów po to, by zaserwować mi takie wyniki…
Na początek stycznia umówiłam ją na USG jamy brzusznej i ECHO serca. O wcześniejszych terminach mogę pomarzyć… ale dobre i to, przynajmniej załatwimy badania podczas jednej wizyty w Retinie, bez jeżdżenia w tę i z powrotem.
Nie wiem, na co się nastawiać.

Podwyższony poziom kinazy kreatynowej może wskazywać m.in. na:
zapalenie mięśni,
zanik mięśni (dystrofię),
urazy głowy,
uraz mięśni szkieletowych,
drgawki,
zawał,
wylew,
zmiany zapalne lub nowotworowe,
krwawienie podpajęczynówkowe mózgu,
padaczkę,
wstrząs,
zapalenie mięśnia sercowego,
zespół zmiażdżenia mięśni,
zator płuc.

Zaiste, ciekawa lista… Wprost nie mogę się doczekać diagnozy.
 
 
drapad 

Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 22 Sty 2019
Posty: 325
Skąd: Gillingham
Wysłany: 2019-12-17, 23:57   

Anilino cieszę się że z Tita lepiej, trzamy z Bootsem kciuki za Twoją Tite, może tak kiepskie wyniki wątroby to wynik niejedzenia przez parę dni. CK wysokie ale może wróci do normy, jak Tita zacznie jeść jak zawsze, pomyśl o wzmocnieniu wątroby, może kurkumina? Mojemu Bootsowi pomogła jak na sterydach parametry poszybowały mocno do góry, zajęło to nam ok 3 m-ce aby wrócić do normy z kurkumina. Na początku listopada Boots mi odmówił jedzenia trochę przez ze mnie i lactuloze, potem, stres, 3 dni nie chciał jeść, coś skubnal więcej jak Tita, może ok 2 łyżeczki na 24 godziny, a na USG komórki warbowe już wyszły powiększone mimo że krew w normie. Ważne że Tita powoli wraca do siebie i zaczyna jeść, będzie dobrze. Trzymamy kciuki.
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-12-18, 00:24   

Analina trzymam mocno kciuki! :kwiatek:

Mnie również oczarowała magia zwykłego gluta z siemienia. Myślę, że sam kisiel działa nawet dużo lepiej. Bobo to dopiero wypróżnia się z wszystkich starych kłaków po całkowitym odstawieniu wszystkich babek, mielonego siemienia, a na wsparciu kisielku wychodzi jeszcze więcej "tych najstarszych" i tak od 2.5 tygodnia....

Co do niedowładu kończyn przed Bobim miałem szczura, który podobnie reagował. W zasadzie po amputacji została mu jedna tylna łapa (nowotwór) i gdy przestawał chodzić trzeba byłu masować mu brzuszek, aby sie wypróżnił ( niestety nie znałem jeszcze wtedy kisielu z sieminia :-( ) i wtedy za każdym razem łapa zaczynała normalnie działać. Najwyraźniej mięśnie odpowiedzialne za pracę jelit mu siadły, a zalegające masy kałowe musiały uciskać jakiś nerw??? sam nie wiem .

Co do masażu, aby nie zaszkodzić może doradzić dr Rudnicki z Bydgoszczy. Homeopata od stawów i kręgosłupa, ale też jednym prostym masażem doprowadził do regeneracji wątroby w ekspresowym tempie. Konsultuje też na skype
 
 
małga 


Barfuje od: 11.2014
Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 20 Lis 2014
Posty: 631
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-01-21, 16:31   

Anilina, mam nadzieję, że masz tymczasową przerwę i wrócisz szybko :kwiatek:
_________________
Instrukcja Obsługi Wyszukiwarki
 
 
bobson 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 10 Wrz 2018
Posty: 389
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-01-28, 18:58   

Hey


Co tam u Tity i reszty kotów?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne