BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Historia Majeczki - fretki z PNN
Autor Wiadomość
harpia 
Ekspert


Barfuje od: zawsze
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 8 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 15 Wrz 2011
Posty: 711
Skąd: Libiąż
Wysłany: 2011-09-23, 20:36   Historia Majeczki - fretki z PNN

Witajcie.
Nie raz proszono mnie o opisanie przypadku Majeczki, długo się do tego zbierałam bo jej odejście nadal wywołuje u mnie ból, Maja była wyjątkowa.

Będę posiłkowała się zapiskami z innej strony, zaraz minie rok od śmierci Mai, rozum bywa zawodny a nie chcę wprowadzić w błąd.

Krótki wstęp, by wiadomo było o kim piszę.
Maja została znaleziona początkiem czerwca 2006 roku na Krakowkiej ulicy, przywiozłam ją do domu, przeraźliwie wychudłą i zestresowaną. Początki żywienia były ciężkie, ona nic nie chciała jeść poza suchym kitekatem, ja uparłam się próbować i podstawiałam jej różnorakie suche, mięsko, gerbery, ale bez powodzenia. W końcu Maja sama pokazała mi co jej odpowiada, upolowała na balkonie jaskółkę i zjadła w kilka chwil...
Na drugi dzień zaczęłam dzwonić po wylęgarniach w celu nabycia piskląt, udało się dotrzeć do wylęgarni gęsiej i takim sposobem Maja zaczęła jeść mięso - całe patroszone tuszki gęsich piskląt.
Z czasem jej jadłospis wzbogacał się o wołowinę, kurczaka, raz dostała gołąbka. Suche odstawiła całkowicie w 2009 roku. Ostatni rok jej życia to były już mielonki z witaminami, wcześniej rolę witamin pełniły specyfiki kupowane w sklepach zoo i dodatki naturalne (żółtka, tran itd)

Choroba Mai ujrzała światło dzienne 10 października 2010 roku, wtedy to pojechałam z nią na przegląd, jej zachowanie zaczęło mnie niepokoić, mocno schudła i piła duże ilości wody a stan zębów i dziąseł był tragiczny (zostały jej trzy zęby w całym pyszczku, reszta musiała być usunięta)

W badaniu krwi wyszedł mocznik 233mg/dl, kreatynina 1.53mg/dl, zalecone zostały wlewy podskórne (sodu chlorek 0.9%) z furosemidem.
Furosemid ze względu na działanie moczopędne, co skutkowało dodatkowym odciążeniem nerek, nie został nigdy Mai podany.

Kroplówki przyjmowała 2x dziennie po około 20-30ml.

Główną zmianą była inna dieta, do tej pory Maja dostawała mieszanki mięso+kości+wypełniacz (wychodziło ok. 15-20% kości, 5-10% wypełniacza czyli marchew i kus kus, reszta to różnorodne mięso z małą częścią podrobów), wtedy byłam nastawiona na różnorodność w mieszance i nie miałam bladego pojęcia o diecie dla chorego zwierzaka.

Nauczyłam się tego w jedną noc.

Pierwszą zmianą było sporządzenie odrębnej mieszanki tylko dla Mai, najważniejszym było
usunięcie kości z mielonki i zastąpienie ich skorupkami kurzych jaj, drugim, eliminacja drożdży i innych dodatków, które zawierają duże ilości fosforu.

Gwoli ścisłości, w diecie chorego na PNN to nie białek powinniśmy się bać, ale nadmiaru fosforu, nalezy wybierać mięso, które ma go możliwie nie dużo. No i bardzo ważne, fretki z PNN chudną, tracą apetyt przez mocznicę (Maja miała mdłości), mięso do mieszanki powinno być tłuste, żadnego zdejmowania tłuszczu czy skóry!

Pierwsza mielonka dla Mai składała się z wołowiny, kaczki i kury, bez suplementów, tylko mięso rozcieńczane wodą i kropelka żółtka dla smaku, Maja jadła to nie grymasząc, przez cały czas choroby największym utrapieniem była waga, którą trudno było utrzymać.

Maja na początku dostała rubenal i ipakitynę, jednak zauważyłam, że przy podawaniu ipakityne, Maja chudła i straciła apetyt. Ipakityna zawiera chitosan, środek, który jest używany w odchudzaniu, podawanie go fretce mija się z celem.
Rubenal odstawiłam po dwóch podaniach, sama aplikacja była gehenną bo lek ma okropny zapach i smak wyczuwalny we wszystkim, dodatkowo zawiera fosfor a to eliminowaliśmy z diety na każdym kroku.

Po 24 dniach diety mięsnej, podawania kroplówek od czasu do czasu (ona bardzo panikowała przy kroplówkach) i wahaniu się parametrów, przyszło pogorszenie, mocznik wzrósł do 228 (z wcześniejszego spadku na 203), mieliśmy białkomocz i krew w moczu, apetyt znikł a maja stała się na powrót osowiała.
Zaczęło się bardziej agresywne leczenie, antybiotyk, codzienne kroplówki jednak poza tym nadal Maja jadła mieszanki i popijała herbatą z pokrzywy.
Powoli wyglądało na poprawę, jednak po 2 tygodniach podjęłam decyzję o odstawieniu kroplówek, które dla Mai były horrorem (dla mnie też), Maja na sam widok butli krzyczała jak żywcem obdzierana ze skóry, nie pozwalała się dotykać, uciekała w najmniejszą dziurę i nie chciała wyjść.

Zamiast kroplówek przestawiłam Maję na herbatki z pokrzywy, zmieniliśmy tylko wsad na korzenie (wcześniej były to liście), napar z korzeni dostawała do mięsa i do picia, rozrzedzony wodą. Ważne było wtedy by przemycać jej możliwie dużo płynów pod każdą postacią, Maja dostawała kostki lodu do zabawy, arbuza (nie komentuje jak go w listopadzie zdobyłam...), chodziła w brodziku i maczała łapki w misce z wodą, lizała mi mokre palce, pomysłowość w tym czasie przerastała moje możliwości :oops:

Takim sposobem dobrnęłyśmy do 26 listopada kiedy to Maja zaczęła brzydko kaszleć, resztką nadziei trzymałam się myśli, że jest zaziębiona, grzałam, poiłam ciepła herbatką z miodem, oklepywałam by śluz zszedł.
Maja umarła pięć minut przed pierwszą w nocy, 27 października :cry:
Kaszel a później śluz był wynikiem schyłkowej niewydolności nerek, nie było ratunku...

Maja była pierwszą znaną mi fretką, która mając postępującą niewydolność, nie dostawała praktycznie żadnych leków i nie była karmiona karmami "nerkowymi".

Od tego czasu pokrzywa jest dla mnie świętym ziołem, te herbatki i napary pomogły Mai jak nic innego.

Najważniejsze fakty bo powyższe może być mało czytelne:

Eliminujemy z jedzenia kości pod każdą postacią, zastępujemy je skorupkami jaj kurzych lub węglanem wapnia

Eliminujemy oleje roślinne i zastępujemy je tłuszczem zwierzęcym (tran, olej z łososia), oleje roślinne są w diecie fretki praktycznie niepotrzebne, nie są trawione i przyswajane, bardzo obciążają wątrobę i te nieszczęsne nerki.

Zmniejszamy procent węglowodanów, zastępujemy je np. poprzez dodanie Colon C

Wyszukujemy mięso z niskim wskaźnikiem fosforu, to nie białek mamy się bać!

Wybieramy mięso TŁUSTE

Karmimy możliwie często, porcją mięsa z dodatkiem wody

Wprowadzamy napary lub herbatę z pokrzywy do picia (można również urosept 1/4 raz dziennie), możliwie często, fretki lubią smak takiej herbatki (o właściwościach pokrzywy napisze pewnie Sihaya w nie dalekiej przyszłości ;)


Nie wiem czy wszystko napisałam, jeżeli posiadacie pytania, piszcie, mam nadzieję, że powyższy tekst do czegoś się przyda.
_________________
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
 
 
T724 

Dołączyła: 26 Mar 2012
Posty: 12
Wysłany: 2012-03-26, 15:46   

nie wiem jak mogłam przeoczyć ten temat... Spadła mi Pani z nieba, mam chorą fretkę i na razie je Renala :( Boje się podawać jej mięsco, bo lekarze nastraszyli mnie i zakazali jego podawania, Bardzo proszę Panią o podanie jakie mięso może jesć ( kura, indyk itp.) jakie części? Jeżeli dobrze zrozumiałam, można podawać fretce tłuste mięso ( np. uda indyka? ) Skóra jest wskazana? W jakich ilościach mozna je podawać i czy mieszać jej to z nerkową karmą? Słyszałam,że trzeba pilnować poziomu fosforu i wapnia za pomocą chemicznych dodaków, ale nie chciałabym jej tym faszerować, może są jakieś naturalne sposoby? Prosiłabym aby spojrzała Pani na wątek http://www.barfnyswiat.or...php?p=6154#6154 są tam ostatnie wyniki moczu fretki, niestety nigdy nie robiłam jej badań krwi. Bardzo prosze o szybką odpowiedź, bardzo mi zalezy
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne