BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nagłe zrywy i lizanie grzbietu
Autor Wiadomość
eleta 

Dołączyła: 28 Cze 2017
Posty: 70
Skąd: Piechowice
Wysłany: 2018-10-17, 13:32   Nagłe zrywy i lizanie grzbietu

Witam
przepraszam jeśli wątek nie w temacie albo nie tu gdzie trzeba (proszę o przeniesienie)
Mam problem ze swoim kociakiem, generalnie od 2 lat ciągłe problemy z SUK, bardzo często występują leukocyty i białko, trochę sie podleczy i znowu to samo.... , do tego co jakiś czas występujące problemy z rozdrapywaniem ucha (podejrzenie alergii ale na co to nikt nie wie). Kot jest na mięsie i suchym, alergicznym albo urologicznym w zależności od momentu ...

Ostatnimi czasy natomiast zaobserwowałam strasznie dziwne zachowanie u mojego rudzielca... otóż zrywa się nagle, biegnie kawałek, nagle staje i zaczyna lizać sobie bardzo interesowanie grzbiet, w dolnej części, najbliżej okolicy ogona (nie odbyt i nie siusiaka bo przyfilowałam). Za chwilę znowu się zrywa i leci dalej, ostatnio zaczął do tego tak jakby machać łapką jakby sie odganiał...
Nie ma pchełków, bo kot niewychodzący i sprawdzałam - profilaktycznie też zastosowany był środek na pchły. Byliśmy u weta, nie ma śladów ugryzień w tym miejscu, nie ma łysienia, nie ma znaków żeby miał świerzb itd. Wetka mówi że to może być na tle behawioralnym, dostaliśmy hydroksyzynę, ale zmiany nie widzę .....
Dodam , że badania krwi robiłam mu raz w zyciu jakieś 1,5 roku temu wszystko było ok ale byla to katorga .. płakał kot i ja, trzymały go 3 osoby krew leciała jakby chciała a nie mogła wiec powtórkę z tego czarno widze....

Czy ktos miał cos podobnego albo pomysł na to co to mogłoby byc?
 
 
Artoo 

Barfuje od: lato 2017
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lip 2017
Posty: 290
Wysłany: 2018-10-18, 09:48   

Kot niewychodzący miewa pchły i innych "gości"

Mamy kota Egzotyka, który niestety z hodowli przywiózł jako maluch stado.
Z uwagi na kolor sierści i odcień skóry - ciemnoczekoladowy - wet od razu nie zauważył problemu.

Pchły mogą też zostać przyniesione na ubraniu po spotkaniu z innym zwierzakiem bądź z piwnicy.

Okazało się przy kastracji, gdy kot był uśpiony.
Wet podał FIPRONIL lecz po tygodniu efektu nie było.

Dopiero przewertowanie sieci w tym forów związanych ze schroniskami uświadomiło nas, że FIPRONIL od wielu lat nie jest skuteczny gdyż masowo od ponad 30 lat jest wszędzie stosowany.
Wiele pcheł jest już na FIPRONIL uodpornionych.

U nas zadziałało dając natychmiastową ulgę: ziemia okrzemkowa - kot po kliku minutach uspokoił się.
Dalej dimeticon na skórę - 4%roztwór na skórę oleju silikonowego,
oraz aby pozbyć się wszelkich przetrwalników chemiczny jeden z najnowszych Vectra Felis

Równolegle batalia w całym domu: sofa, łóżko, wszelkie zakamarki i kąty: odkurzacz, odkażanie oraz Dimeticon w Sprayu - wet polecił FLY.
Dokupiliśmy dobrą parownicę i temat całkowicie zniknął.

Bardzo dobry cykl artykułów na temat pcheł i cyklu rozwoju "gadów":
https://cowsierscipiszczy.pl/pchly-kota/
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4809
Wysłany: 2018-10-18, 11:45   

Z tego co piszesz wynika, że kot ma problemy ze stresem (syndrom urologiczny - bezbakteryjne zapalenie pęcherza moczowego - jest chorobą układu nerwowego, gdzie przyczyny leżą w psychice kotów; do tego zachowanie u weta wskazuje na silną reakcję na sytuację stresową plus rozdrapywanie ucha - to też może być reakcja nerwowa).

W związku z powyższym w pierwszej kolejności podejrzewałabym u niego początki tzw. zespołu/syndromu falującej skóry (FHS - Feline Hyperesthesia Syndrome). Poczytaj w sieci na ten temat i obejrzyj na youtube filmiki z kotami chorującymi na FHS - to ci pomoże stwierdzić, czy zachowanie twojego kota jest podobne. Zwróć uwagę, czy w trakcie tych epizodów skóra na grzbiecie kota faluje/marszczy się (reakcja jakby go coś swędziało). Koniecznie sprawdź także, czy podczas tego nerwowego wylizywania grzbietu kot reaguje na bodźce zewnętrzne - zawołaj go po imieniu, zrób coś na co on zawsze reaguje i choćby spojrzy na ciebie. To jest bardzo istotna kwestia, bo różnicuje FHS od ewentualnej epilepsji. Jeśli kot w trakcie tych "ataków agresji" na własny grzbiet, ogon itp. jest jakby nieobecny i nie reaguje na boźce zewnętrzne, to może wskazywać na jakiś rodzaj łagodnej epilepsji (ta wersja wydaje się zdecydowanie mniej prawdopodobna, ale trzeba ją zawsze wykluczyć diagnozując FHS).
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Arora 

Barfuje od: 24.03.2016
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 22 Lut 2016
Posty: 419
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-10-18, 12:15   

Moja Mona ma bardzo podobne objawy. Jest bardzo zestresowanym kotem, boi się własnego cienia a najbardziej ludzi. Jedyne czego się nie boi to hałasy: burzę i fajerwerki ogląda przez okno, natomiast przed wszystkimi ludźmi się chowa. Jestem jedyną osobą, którą kocha nad życie i najbezpieczniej czuję się na moich kolanach albo obok. Jest zawsze tam gdzie ja, gada do mnie, uwielbia być głaskana, całowana, tulona, od 3 lat śpi obok mnie mocno przytulona i nie pójdzie spać dopóki ja jeszcze nie idę. Mojego męża toleruje, ale pogłaskać daje mu się tylko jak jest u mnie na kolanach albo w łóżku jak ja jestem obok. Jak była mała też rozdrapywała sobie uszko, teraz już dawno tego nie robiła. Zdarza jej się, ze dziwnie "zawiesza" jakby była nieobecna, macha łapką jakby się odganiała od czegoś, czasami widziałam jak falował jej grzbiet i czasami ma dzikie zrywy i biega po całym mieszkaniu jak szalona. Staram się jej zapewnić dużo spokoju i daję jej dużo miłości, rozmawiam z nią, tulę jak tego potrzebuje i widzę, że to przynosi efekt.Takie napady ma coraz rzadziej. Jak ktoś obcy jest u nas w domu, to pozwalam jej się zaszyć w swojej kryjówce i albo tam przeczekuje nalot intruza, albo sama po jakimś czasie przychodzi sprawdzić kto to i z odległości obserwuje gościa. Taka jest i taką ją kochamy
 
 
eleta 

Dołączyła: 28 Cze 2017
Posty: 70
Skąd: Piechowice
Wysłany: 2018-10-25, 16:11   

Witam
dagnes dziękuje bardzo, też mam takie podejrzenie niestety - zwłaszcza, że kot silnie emocjonalnie reaguje na wszystkie zmiany. Oglądałam to zachowanie kotów na filmikach i w części przypomina mi zachowanie mojego rudzielca - przy czym reaguje wtedy na imię i wołanie, nie wygryza sobie sierści i nie atakuje ogona. Liże się przez chwilę, ostatnio do tego doszło machanie tylną łapką przez chwilkę i zarzucanie łepkiem wcześniej.
Zrobiłam badania krwi - nie ma żadnych zmian w nerkach, trzustce itd. W moczu cały czas jest białko i leukocyty - ale to jak pisałam, syndrom mamy cały czas.

Na razie dostaliśmy witaminę B12 - hyrdroksyzyna nie działa zupełnie jako uspokajacz do behawioralnych zmian, będziemy testować inne metoda prób i błędów.
 
 
Klara 


Barfuje od: 03.2018
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 27 Lut 2018
Posty: 106
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-10-25, 23:18   

No to wygląda na to, że moja kicia też może mieć FHS. Ten falujący grzbiet już zauważyłam jakiś czas temu. Ale ma też te swoje zrywy, nagle staje i gwałtownie liże sobie łapę albo grzbiet.
Da to się jakoś leczyć? :-| W domu nie mamy jakiś czynników, które mogłyby jakoś specjalnie kota stresować, nic szczególnego się nie dzieje, cisza, spokój, wieczorne zabawy. Czy da coś się z tym zrobić?
 
 
Artoo 

Barfuje od: lato 2017
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lip 2017
Posty: 290
Wysłany: 2018-10-26, 08:21   

Nasz kot ma-miał falujący grzbiet - wynik stresu
Skuteczne leczenie - delikatność, ciepło i bardzo delikatne pieszczoty ze wzmożoną uwagą kiedy kot mówi dość.

U nas problem w stanie ostrym całkowicie ustał.
Zafalowanie pojawia się okresowo gdy dochodzi dodatkowy stres - wiercenie u sąsiadów itp.
Liczymy, że z czasem zniknie.

Leków ostrych w ogóle nie podawaliśmy. Dajemy mu co jakiś czas połowę kapsułki Zylkene w dawce 75 mg zwłaszcza gdy coś stresującego pojawia się w otoczeniu.
Zylkene jest preparatem na bazie alfa-kazozepiny – naturalny biologicznie aktywny peptyd otrzymywany z mleka. Alfa-kazozepina jest znana z wywoływania stanu relaksacji u noworodków karmionych mlekiem matki.
 
 
eleta 

Dołączyła: 28 Cze 2017
Posty: 70
Skąd: Piechowice
Wysłany: 2018-10-26, 09:16   

Artoo dajecie te tabsy regularnie przez jakiś czas czy doraźnie 1 sztukę ? możesz coś podpowiedzieć jak to stosować
 
 
Artoo 

Barfuje od: lato 2017
Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lip 2017
Posty: 290
Wysłany: 2018-10-26, 11:42   

Dajemy połowę zawartości kapsułki (odrobinę proszku z wew.) średnio raz na tydzień.
Mieszkamy w na Starym Mieście w miejscu, gdzie w weekendy w sezonie (własnie się kończy) bywa bardzo głośno.

Gdy nie ma żadnych szczególnie uciążliwych sytuacji okres zdecydowanie wydłużamy dając okazyjnie.
_________________

Homo Sapiens - brzmi dumnie, a myślenie nie boli

Z uwagi na osobiste wycieczki nie odpowiadam na posty małga i Sierra
 
 
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4809
Wysłany: 2018-10-26, 15:56   

O preparacie Zylkene pisałam już kiedyś w tym poście:
https://www.barfnyswiat.o...p=122755#122755
i w tym:
https://www.barfnyswiat.o...572828#12572828
_________________
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne