BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Brak selekcji naturalnej = wymieranie gatunku
Autor Wiadomość
dagnes 
Administrator


Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90%
Pomogła: 23 razy
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 4748
Wysłany: 2018-02-27, 21:02   Brak selekcji naturalnej = wymieranie gatunku

Przy okazji wpisu dokonanego maleńkimi literkami ;-) przez gpolomską na końcu tego posta:

gpolomska napisał/a:
Koty generalnie chyba są coraz słabsze (karmy? brak selekcji naturalnej? inne przyczyny?) - kolega mieszka na wsi takiej, że pies ogonem szczeka... kiedyś koty żyły mu 15-20 lat i weta nie widziały. Teraz ma dwa (jeden wychodzący) i nawet roku nie miały jak już u weta był antybiotyk. Tamte jadły cokolwiek i polowały, a te od byle czego rzadka kupa. Itd. Nie wygląda to dobrze.

poddaję pod dyskusję temat moim zdaniem niezmiernie ważny. Na tym forum wielokrotnie dyskutowaliśmy wpływ złej diety na pogarszanie się zdrowia kolejnych pokoleń, ale kwestia doboru naturalnego gościła tu raczej rzadko i jako sprawa marginalna. Tymczasem to właśnie jest moim zdaniem sprawa zasadnicza, bo genów nie da się przewalczyć żadną, nawet supernajlepszą dietą.

Oczywiście problem dotyczy wszystkich naszych zwierząt hodowlanych oraz, co może najciekawsze, także ludzi, lecz z racji tematyki Forum odniosę się w tym wątku wyłącznie do tego, jak dziś hodujemy zwierzęta towarzyszące.

Często opisujemy osiągnięcia medycyny (i weterynarii) jako wielki sukces ludzkości, powodujący, że umieralność noworodków oraz młodych przed osiągnięciem dojrzałości drastycznie spadła i liczona jest obecnie w promilach. Ale czy dopuszczając do rozmnażania osobniki, które naturalnie powinny były umrzeć w dzieciństwie, na pewno działamy dla dobra gatunku w dłuższej perspektywie? Moim zdaniem nie, gdyż osłabiamy w ten sposób geny całej populacji, co prowadzi do degeneracji gatunku.

Moje przemyślenia w tym temacie bardzo dobrze oddaje hipoteza s-nastu („s” na 100), na którą się jakiś czas temu natknęłam (zachęcam do przeczytania całości tego krótkiego tekstu):

http://www.physicsoflife.pl/dict/s-nastu.html

Cytat:
Istnieje, zatem, jakiś naturalny próg śmiertelności gatunku Homo sapiens sapiens. Na podstawie badań Susan Scott, opowiadań moich krewnych i cytowanego filmu można domniemywać, że w warunkach braku opieki medycznej, w okresie od XVI do XX wieku, kształtował się on na poziomie około pięćdziesięciu procent. Precyzja w określeniu tej liczby nie jest istotna, w zupełności wystarcza stwierdzenie, że każdy gatunek ma swoją naturalną śmiertelność przedrozrodczą na poziomie s procent. Przez określenie „naturalna” należy rozumieć, że obiekty umierają same z siebie, a nie że są zabijane. Umierają po prostu, z tak zwanych powodów zdrowotnych – s osobników na stu umiera, zanim osiągnie wiek rozrodczy. Świadczy to o tym, że ich projekty są na tyle złe, że nie są w stanie sprostać warunkom zewnętrznym. Oczywiście w konsekwencji nie przechodzą one do dalszych etapów procesu doskonalenia ewolucyjnego. Przechodzą natomiast te, na podstawie których powstały osobniki wystarczająco zdrowe. Zdrowie należy rozumieć jako odpowiedni zestaw właściwości obiektu i odpowiedni ich stan, wspólnie zapewniające życie na tyle długie, by prokreacja stała się możliwa. Na podstawie właśnie takich projektów będzie utworzone następne pokolenie, w którym ponownie zostanie zaobserwowana s-procentowa naturalna śmiertelność przedrozrodcza.

Cytat:
Okazuje się, że w wyniku działania funkcji modyfikującej na zbiór dobrych projektów (z obszaru zielonego w populacji rodziców), czyli tych, którym udało się powielić, w populacji dzieci powstaje ponownie s procent nieudanych! Zatem: działanie funkcji modyfikującej przekształca zbiór dobrych projektów w nowy zbiór, w którym odsetek projektów nieulegających dalszej reprodukcji ponownie kształtuje się na poziomie s%! Zjawisko to zauważył już Darwin, który w „O powstawaniu gatunków...” pisał o naturalnej skłonności organizmów do powrotu (rewersji) do stanu mniej doskonałego.

Cytat:
długotrwałe działanie słabej funkcji selekcyjnej prowadzi w kolejnych pokoleniach do takiej degeneracji projektów genetycznych lub memetycznych, że populacja, z braku odpowiednich przystosowań, wymiera jako całość

Cytat:
Konkluzja:
Hipoteza S-nastu prowadzi do przerażającej z moralnego punktu widzenia konkluzji: czeka nas albo silna selekcja i przetrwanie gatunku, albo brak selekcji i stopniowo coraz większe uwstecznienie aż do momentu utraty zdolności rozrodczych spowodowanych degradacją naszych projektów genetycznych lub memetycznych.

I jak wam się to podoba? Jakw tym świetle widzicie ratowanie za wszelką cenę zwierzaków ciężko chorych, odrzucanych przez matki, słabych, z wadami, z cesarskiego cięcia? Co na to hodowcy? Macie jakąś strategię na kolejne dziesięciolecia, która zapobiegnie całkowitej degeneracji organizmów naszych futrzaków? Jak dotąd, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, obserwujemy raczej pogarszanie się zdrowia/genów zwierząt rasowych...
A jak ten temat widzą zwolennicy łapania i kastrowania wszystkich wolnożyjących psów i kotów? Czy spowodowanie, że żaden kot czy pies nie będzie już żył na wolności to na pewno właściwa droga?
Co zrobić, żeby nasze psy i koty nie były coraz słabsze i bardziej chorowite?

Jeśli macie jakieś materiały/linki do badań czy opracowań w tym zakresie, to bardzo proszę o wstawianie :kwiatek: .
_________________
Jestem czasowo nieobecna na forum, nie odbieram pw ani e-maili. W sprawach administracyjnych, technicznych i moderatorskich proszę zwracać się do gpolomskiej.
 
 
gpolomska 
Admin techniczny

Dołączyła: 07 Sty 2013
Posty: 1619
Wysłany: 2018-02-27, 21:54   

Wiesz, jak mówię, że jestem przeciwko podtrzymywaniu ciąży w początkowym stadium u ludzi (a robią to już nawet w pierwszym trymestrze, gdzie do poronień dochodzi na skutek wad genetycznych płodu) to zwykle mój rozmówca chce mnie zabić co najmniej wzrokiem. Tak samo jak gdy mówię, że jestem przeciw in vitro - nie ze względów ideologicznych, tylko właśnie z powodu nie mnożenia słabych genów.

Ludzie patrzą tylko "tu i teraz" w większości. Dlatego się upijają i robią wiele innych rzeczy przeczących logice.

Jest jeszcze coś - zbadano już, że silny stres u matki w czasie ciąży może powodować zmiany w kodzie genetycznym dziecka. Pytanie jak to się ma do zwierząt i na ile dieta oraz życie bardzo dalekie od natury osłabia ten kod. Ale jest jeszcze lepsza rzecz: kod dziecka wpływa na matkę: http://wyborcza.pl/1,1454...niaja-mozg.html ; no i teraz jeśli dziecko ma uszkodzone geny...

Wiele dzieci niby rodzi się zdrowych - później po czasie wychodzą różne wady genetyczne. Pytanie, czy wszystko przy takich ciążach jest naturalnie, czy jednak jest ingerencja w celu podtrzymania ciąży itd. Mój ginekolog powiedział mi, że takie osoby jak ja (praca do końca 8 miesiąca - później urlop i zero dni w szpitalu przez całą ciążę, zero leków) to już ogromna rzadkość. O ile przerwanie pracy może być jeszcze podyktowane wygodnictwem, o tyle pobyt w szpitalu to już pewnik, że jednak coś poszło nie tak. Czyli?

A teraz zwierzaki są generalnie bardziej czułe na wszelki syf typu zatruta woda, zatrute powietrze, kiepskie jedzenie, ogromna ilość wyprodukowanych przez człowieka fal elektromagnetycznych, faszerowanie lekami itd. Gdzie nas - ludzi i nasze zwierzęta - to zaprowadzi?

W ostatnich latach notuje się ogromny wzrost alergii czy to u ludzi, czy to u zwierząt? Słabość organizmu i nieprawidłowa reakcja? A może po prostu organizmy coraz bardziej opornych zaczynają głośno wyrażać swój sprzeciw, choć dotąd tylko co bardziej wrażliwi się buntowali?

Same pytania, a odpowiedź... przyjdzie po latach, gdy na zrobienie czegoś będzie już raczej za późno :cry:
 
 
Ines 
BARFny Hodowca
Ekspert


Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 7 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2657
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2018-02-27, 22:05   

dagnes napisał/a:
Co na to hodowcy?


Nie odpowiem za wszystkich hodowców, ale odpowiem za siebie - że nie widzę nic złego w ratowaniu kociąt słabych, z wadami itd, ponieważ te kocięta i tak są kastrowane i sprzedawane lub oddawane w opcji "na kolanka", więc nie niosą genów dalej ;-)
Do dalszej hodowli też są pożądane koty zdrowe, płodzące/rodzące zdrowe mioty - do momentu, gdy hodowcy nie idą na kompromis ze zdrowiem rzucając się pogoń za fenotypem, i tu jest niestety kot pogrzebany.
_________________
Instrukcja obsługi Kalkulatora
  Zaproszone osoby: 154
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne