BARFny Świat Strona GłównaBARFny Świat Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Kontakt  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przepraszam ? Czy tu biją ?
Autor Wiadomość
IzabelaW 

Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 802
Skąd: Lublin
Wysłany: 2021-07-12, 07:05   

Ha, ha, my też kupiliśmy zamrażarkę, którą trzymamy w garażu, bo sama lodówka nie wystarczała :-)
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-07-13, 08:52   

Sierra napisał/a:
U mnie koty mają własną zamrażarkę,więc niech żona nie narzeka :lol: .


Nie narzeka ;-) dzięki kotu ma szybciej nową ;-)

A przy okazji Sierra jak już o maluchach rozmawialiśmy jak wygląda sprawa z mączką kostną której nie daje sie już dorosłym kotom. A co jesłi na jednej mieszance ma być i dorosły i młody kot ? Może gdzieś wątek na forum jest ale nie doszukałem się ...
 
 
IzabelaW 

Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 802
Skąd: Lublin
Wysłany: 2021-07-14, 06:46   

A dlaczego nie daje się mączki dorosłym zdrowym kotom? Oczywisćie, nie jest to konieczne, jeśli zbilansujemy mieszankę bez mączki czy bez kości dobierając odpowiednio podroby i suplement wapnia, ale równie dobrze możemy dodać mączkę lub mięsne kości. Bo czym się różnią myszy dla dorosłych od myszy dla kociąt? Tylko tym, że kocięta zjedzą ich relatywnie więcej, by pokryć swoje zapotrzebowanie na składniki.
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-07-14, 08:14   

W wielu miejscach trafiłem na taki wpis, ale to mi rozjaśnia trochę ... ma to sens ;-) dzieki.
Idąc dalej tym tokiem myślenia poprostu mały kotek "pożre" wiecej, czy dużo wiecej niż dorosły
i tak sobie np zapotrzebowanie większe na wapno wyrówna .. jakie to proste ;-)
 
 
Sierra 

Barfuje od: 01.12.2018
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 04 Gru 2018
Posty: 721
Wysłany: 2021-07-15, 09:21   

No właśnie proste to i banalne, tylko ludzie próbują to za wszelką cenę skomplikować :lol:
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-07-23, 23:05   

Dziesiejszy dzień ;-) cztery godziny pracy przy bezwarunkowym systemie kontroli MoMo...
Wszystko musiał sprawdzić. Zamówiłem mięso przez internet. Dociera od rozbiórki w 24 godziny. Wczoraj zapakowane dziś rano było pod drzwiami. Wołowina nieskrwawiona, mięso pachnące. Czegoś takiego dawno nie widziałem i nie wąchałem. Kurczak z wolnego wybiegu gdzie MoMo marketowego jedynie zakopać chce. Tu każdy kawałeczek mięska spróbował i ciężko było bronić :-) . Z podlasia do Wrocka w 24 godziny. Na zdjęciach można zobaczyć jak to wyglądało ...

https://photos.app.goo.gl/KcnmHdc77KCsMYKE7

Z czystym sumieniem polecam https://super-stek.pl/
Nie kupuje już w markecie ani w sklepie. Jeśli jakość się nie pogorszy to nigdzie indziej nie kupuje. Przynajmniej wołowiny i kurczaka. Grasice narazie przetestujemy na sobie ;-) . Wątróbki już przetestowaliśmy bo to jedyne co nam MoMo zostawił. Do mieszanki pare gram
a resztę wcina Mama i Tata ;-) .

A na koniec MoMo postanowił spać dziś przy "swojej" nowej lodówce. Żebyśmy mu nie ukradli
tego co tam schowaliśmy.

No i skończyło się FC. Olej z łososia dodajemy sobie do kalka ale podajemy oddzielnie nie w mieszance. Mamy teraz na 31 dni ;-) później już BARFujemy na naturalnych suplementach.
 
 
IzabelaW 

Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 802
Skąd: Lublin
Wysłany: 2021-07-24, 07:26   

O, bardzo ciekawe, a jak to mięso było zabezpieczone przed ciepłem? Bo rozumiem, że nie było rozmrożone, tylko świeże?
Dzięki za link do sklepu, wieczorem obejrzę, co tam dają. Jakoś nigdy nie zdecydowałam się zamawaić mięso przez internet, bałam się, że się zepsuje.

A MoMo jeszcze nie nauczył się otwierać drzwi od lodówki? ;-)
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-07-24, 08:30   

Mięso zamawialiśmy w środę 21.07, na opakowaniu było "pakowane 22.07" czwartek, trafiło pod drzwi w piątek 23.07 rano. Oni się deklarują że nie magazynują mięsa tylko pakują odrazu po dzieleniu. Jedyne że można dopłacić za różnicę wagi nam wyszło 25 złotych do dopłaty. To wynika z tego że kroją i czasami wyjdzie im lekko mniej lub więcej i nie chcą skrawków niszczyć. Co ciekawe ufają bo dopłatę robiliśmy już po otrzymaniu towaru z podaną wagą. Łaty nam wyszło 100g więcej odrobinka karczku więcej. Drobne różnice wynikające z rozbiórki i krojenia a nie naciągania klienta, stąd dopłata. Ale akurat to mnie tylko cieszy a nie martwi.

Też miałem watpliwości co do zamówienia ale wszystkie zostały rozwiane. Oni pakują mięso odrazu po rozbiórce w woreczek bez powietrza. Mięso wygląda jak by spod noża trafiło do woreczka, sporo krwi, ale wszystko po otwarciu pachnie że szok. Dodatkowo jedzie w specjalnym styropianowym opakowaniu schłodzone. Przyjechało zimne. Oczywiście że nie mrożone, świeżutkie. Dodatkowo poczytałem i sprawdziłem fermę kurczaków. Kurczaki wolny wybieg wolne od karmienia GMO nastrzykiwania itd. Podobnie jak wołowina tylko od bydła mięsnego z podlasia tylko z wolnych wybiegów. Kurczaki tylko 7 tygodniowe odławiane w nocy by jak najmniej stresu wchodziło do mięsa. Ferma kurczaków w bezpośredniej bliskości ubojni. Zresztą wymiernym testerem był MoMo spróbował wszystkiego na nic nie kręcił nosem. Kurczak kupowałem taki płat wytrybowany. Wyszło odrobinę drożej ale za to odpadało wyrywanie kości. Ten płat to cały kurczak , pierś , nogi , udo w jednym kawałku tylko kości nie ma. Takie kurczaki tak pachnące i nie obrzydliwe w dotyku to tylko jak ze wsi zamawialiśmy.

A dodatkowo zamawialiśy też dla siebie, zarąbiste sery, wędliny i miód (tani nie jest) ale ten mniszkowo-malinowy niebo w gębie ... wszystko eko przy umiarkowanych cenach. Przyprawy też. Jak ktoś lubi, Córka zamówiła słoninę w papryce ... boska ...

Też mieliśmy obawy to pierwsze zamówinie ale już wiadomo że za tydzień zamawiamy dla siebie , steki ser itd.

Pierwszy raz się nie rozczarowałem szczególnie że zamawialiśmy mięso , obaw było sporo. Teraz już
do sklepu nie latamy jedynie po indyka i królika bo tam nie mają. Dla tego wkleiłem link bo nie reklamował bym badziewia a warto sprawdzić. I dostajesz mięso pod drzwi ;-) . Odległośc Białystok-Wrocław spora a jednak dotrzymali umowy że mięso trafi w ciągu 24 godzin od dzielenia do domu.

Pozdrawiam sprawdź sobie co tam mają. ;-)
Na szczęście MoMo nie nauczył się otwierać lodówki ale przy niej spał do rana.
Jedyne czego nie udało mi się to namówić go na skrzydełka , to co z mięsem zjadł ale kości nie chce
gryźć. Za dwa tygodnie sanacja może ta lewa stroną ząbków mu dokucza .. nie bardzo chce gryżć choć
spore kawałki wołowiny znikały jak w paszczy smoka ;-) :love:
Dla tego dodałem zdjęcia by można było zobaczyć jak to mięsko wyglądało.

Jedyna "wada" to cena za dostawę 40zł za opakowanie do 30kg. Dla tego zamawialiśmy też
jedzenie dla siebie i razem z córką na 4 koty wtedy już tak nie boli. Ale jak mam dostawać raz w miesiącu takie mięso jak to to piernicze te cztery dychy i latanie po sklepach i oglądanie lepkiego mięsa nie wiadomo ile trzymanego w chłodni i ile dni w dostawie. ;-) Zresztą dla MoMo wszystko ;-) najwyżej kilka piw mniej ;-) wypije ;-) hihi

Największe szczęście że od ponad miesiąca MoMo nie tknał już ani suchego ani dawnych śmieci w puszkach. Zjada wszystko , olej mu tylko z tuńczykiem daje bo nie bardzo lubi w mieszance.
Suche wyniosłem do piwnicy. Największa radość że przejście na BARF u MoMo trwała dzień - słownie jeden dzień, po jakimś tygodniu kombinowania dosmaczania itd. Po prostu zapomniał o tym że jadł jakieś świństwo a przestawienie było bezbolesne. I jak go nie kochać :love:

Kot zmienia się w oczach. Szuka zabawy, zaczepia kilka razy dziennie pokazując na wędkę. A jak ma natchnienie to zaczyna się bawić sam, jak nie myszką to zabawkami przyczepionymi do drapaka. Zaczął nawet aportować zabawki myszki ... O kuwecie nie wspomnę bo tam z raz nawet nie zauważyliśmy że coś zakopał. Poprostu sprzątając jedno znaleźliśmy zakopane drugie ;-) szok. A przedtem można było na balkonie siedzieć i wiedzieliśmy że MoMo w kuwecie był.

Za dwa trzy miesiące jeśli niec się nie będzie działo zrobimy ponowne badania. Ale już na "oko" widać żę to zupełnie inne zwierzątko ;-) . I jak się widzi jak asystuje w kuchni, jak się pcha coby coś podpierdzielić to aż się chce robić. Nie ważne że cztery godziny na stojąco w kuchni. ;-) . Ale z żoną już dochodzimy do perfekcji w pakowaniu i ważeniu porcji idzie sprawnie.

Oczywiście sporo czytania i nauki dalej ale wkoło już mnie znajomi "nienawidzą" bo wszystkim
pokazuje i uświadamiam "czym Ty karmisz kota ?" ;-) a że wredny zawsze byłem to się nie szczypie hehe może jakiś następny kotek będzie szczęśliwszy.
 
 
IzabelaW 

Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 802
Skąd: Lublin
Wysłany: 2021-07-27, 20:07   

Przejrzałam ofertę sklepu i myślę, że kiedyś spróbuję zrobić w nim zakupy. Tylko widzę jeden szkopuł - trzeba być w domu, by paczkę odebrać i włożyć mięso od razu do lodówki, czyli zamówienie mogę zrobic tylko w trakcie urlopu. Ale to nie ich wina ;-) Szkoda, że dziczyznę mają mrożoną tylko. I że nie mają kaczek i gęsi. I że wędliny peklowane - wiem, mam dziwne wymagania :roll:
A co do uświadamiania innych - moje otoczenie patrzy na mnie jak na dziwoląga: koty karmi inaczej, siebie karmi inaczej, nie jest normalna :lol:
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-07-28, 08:45   

Może kaczki i gęsi wejdą jak się sezon zacznie ;-)
A co do normalności to ja już dawno zauważyłem że trzeba zmienić klasyfikację co to jest normalność.
Codziennie mi próbują udowodnić że normalność to coś co dla mnie jest abstrakcją.
Dla tego też od dawna siebie nie uważam za normalnego wedle innych. Za to sam na siebie patrzę z ostrożnym spokojem. Co bardzo polecam. Mniej wrzodów itd. W otoczeniu już kilka osób przynajmniej zaczęło się zastanawiać czy ta sucha karma to "czasem czy on nie ma racji". Ktoś tam wprowadził 80% mokrego, dobrego.. Do Barfa daleko, ale jak widać to działa ;-) . Jak by to klasyk powiedział w tym szaleństwie jest metoda, a im więcej kotków zmieni dietę tym lepiej.
 
 
IzabelaW 

Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 802
Skąd: Lublin
Wysłany: 2021-08-01, 07:27   

Normalność to powszechność, więc jak najbardziej dla nich jestem nienormalna. I dobrze mi z tym :mrgreen:
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-08-01, 09:48   

No tak, nie może być za łatwo ;-)

MoMcio sobie wymyślił, że skoro dają mu mięso to oznacza że wszystko co jest mięsem to jego
i podpierdzielił kawałek pierśi z kurczaka wyjętej z rosołu na zupkę ... nie wiem jak to zrobił
bo podpierdzielił gorące ;-) ... jak by było mało wieczorem zaiwanił żonie spod ręki "gryza" tuńczyka , niestety była to puszka dla ludzi na sałatkę ;-) .... długo nie trzeba było czekać.

W nocy najpierw miał kłopot z kupką, wkońcu zrobił a rano "sraczka" ;-) dla odmiany ... A odkąd jechał na BARFie nie było już żadnych kłopotów ;-) . No i teraz trzeba wszystko co się robi w kuchni pilnować i mieć oczy do okoła głowy. Tak jak wcześniej nie podkradał nic tak teraz pilnuje lodówki gdzie jego woreczki a jak coś się robi dla ludzia to trzeba mieć oczy dookoła głowy i podczerwień najlepiej i wszystko pozamykane i pozakrywane .... ;-)

Mieliśmy też ze trzy dni problem z wymiotami. Za pierwszym razem na 100% procent były to kłaczki które sobie wyszły razem z jedzeniem. Ale to mój błąd bo niedługo po jedzeniu był czesany i miał pudrowany ogon (tendencja do przetłuszczania) no to sobie oblizał to co się nie wyczesało więc miał przyspieszone odkłaczanie.

Przez trzy dni z rzędu wymiotował dokładnie o podobnej godzinie między 12.00 a 14.00 jedząc cały czas to samo. Pierwszy dzień to jeszcze spoko ale jak trzeciego dnia zwymiotował kurczaczkiem jednodniowym to już było zdziwienie i odrobina paniki, bo cały czas jadł to samo i wymiotował przy drugim posiłku a tu po ptaku też. No po trzecim dniu analiza wszystkich przypadków i możliwości....

Policzyłem ile jadł przed barfem - wedle zaleceń miałem mu dawać rano i wieczorem puszkę 85g i miał suche cały czas którego na oko na dobę zjadał miseczkę może 100-150g nie więcej ... do dziś nie wiem jak ten kot to przeżył. A teraz z kalka wychodziło że powinien 240-260g.
Zacząłem analizować wszystkie przypadki oraz to jakie to było wymiotowanie. Czy ze skurczami czy na "luzie" i ile po jedzeniu. W sumie aż dziwne że nie panikowałem i nie poleciałem do veta. Ale doszedłem do wniosku że usłyszę "no przecież pan karmi surowym to napewno dla tego".

Przeanalizowałem wszystko i doszedłem do kilku wniosków które wprowadziłem natychmiast.
Podejrzewałem że końcówka tej mieszanki była za tłusta, na szczęście to były ostatnie woreczki i dostał nową.

Przeanalizowałem odstęp czasowy i to że dołożyłem mu czwarte karmienie własnie w okolicach 12.00. Bo wychodziło że potrzebuje mniej ale częściej.

W jednym przypadku przy kurczaczku jednodniowym zwymiotował koło 12.00 ale na dwa razy i za drugim wyleciało niestrawione śniadanie (tuńczyk) to już była lampka !

Do tego doszedłem do wniosku że jeden raz dostał za szybko jedzenie (tak darł japę że głodny że wymusił) i było za zimne. No nie prosto z lodówki ale za zimne. No z tym ciepłem jest kłopot rano bo 5.30 muszę wstać wyjąć przed pracą i daje 6.20 przed wyjściem.

Doszedłem do wniosków:

Za mały odstęp pomiędzy posiłkami bo dotąd jadł sobie po 2 3 kulki suchego co ileś tam i dwa razy na dobe po raptem 35g puszki.
Za chłodne w jednym przypadku.
Byc może za tłuste.

No to postanowiłem zalecić ;-)

Jemy teraz co 6-8 gopdzin w takich okienkach czasowych rano 6.00-7.00 póżniej w okolicach 14.00-15.00 i wieczorem między 21.30-22.30 celowo okienko bo daje wtedy kiedy kot mówi że głodny raz to wyjdzie 21.30 a raz 22.30. W zasadzie na trzy razy zjada tyle ile policzył kalk. Waga nie spadła ani się nie podniosła.

Znalazłem patent na podgrzanie szczególnie rano kiedy nie ma czasu na doczekanie do temperatury pokojowej. Wkładam jego miseczkę ceramiczną do drugiej większej i podlewam do większej gorącą wodę. Dzieki temu nie sparzam mięsa a zanim miseczka się zagrzeje za mocno to mieszam i sprawdzam. Jak mięsko robi się "miłe" w dotyku a olej z łososia zaczyna "pachnieć" wyciągam i podaje.

Trzeci patent teraz mieszanka ma znacznie mniej zmielonego w stosunku do kawałków i przez to kot musi jeść wolniej ;-) a nie wciągać nosem mielonkę. ;-)

I bez paniki wszystkie wymioty się skończyły. A surowe ptaszyska czy oseski daje raz w tygodniu jako ostatni wieczorny posiłek kiedy MoMcio ma nastrój do polowania.

I koniec kłopotów od wielu dni wszystko wróciło do normy poza dzisiejszą "sraczką" ze skradzoną piersią i tunćzykiem. Ale to mam nadzieje przejdzie już dziś. ;-) .

A ile się naczytałem o "wymiotowaniu" kotów to nie pytajcie ;-) . Ale dzielnie przyjąłem że jak nastepnego dnia wprowadzę zmiany i nic się nie stanie to do veta nie lecę. No i przeszło. A dodatkowo dało kilka informacji o tym ile kot zjada ile godzin trawi (teoretycznie wiedziałem ale co kot to przypadek). Że musi być cieplejsze i teraz na dotyk wiem kiedy jest ok bo widać to też po tym jak podchodzi do jedzenia jak ma odpowiednią temperaturę.

Jako sukces należy uznać że nie było do tej pory żadnego strajku. Choć wołowinę może mieć w dowolnej wielkości kawałku ;-) za to kurczaczek i indyczek kłują w zęby i muszą być mniejsze bo Książe traktuje to jak trzecią kategorię i małe zje a duże uważa za zbyt "plebejskie" ;-)

Pozdrawiamy
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-08-04, 16:08   

Dzisiaj MoMcio był u Veta ... Sanacja jamy ustnej i niestety pokłosie po suchym ekstrakcja ząbka. Na szczęście tylko jednego przedtrzonowca P2 cokolwiek to znaczy. Ogólne badanie "kot w doskonałej kondycji". Niestety lub stety 0,5 kg zgubił gdzieś przez dwa miesiące. Nie wiadomo czy to dobrze czy źle, jak na MCO waży 6,9 a jako kocur tak od 7 powinien :lol: w teori ... Ale jest bardziej ruchliwy i chętny do zabawy to może mu te węglowodany tak przymulały psyche :mrgreen: . No i tak jak przypuszczałem czyszczenie ząbków i ekstrakcja ząbka powinny poprawić i apetyt i chęć do gryzienia. Teraz kilka dni antybiotyk i przez dwa dni środek przeciwbólowy. Leży teraz na kanapie bidulka i odpoczywa.
IzabelaW Ogromne dzięki za podpowiedź dotyczącą betaklukanów !!! :kiss: . Okazało się że podawanie ich spowolniło stan zapalny i osłoniło trochę MoMcia podnosząc odporność. Po antybiotyku dalej je dostanie. W sierpniu kończy się mieszanka z FC. Wrześniowe jedzonko już na suplementach naturalnych będzie. I tak do FC cały czas dodakowo dostaje olej z łososia, taurynę, żółtko do mieszanki i algi :-D ... Książe chyba nie przepada za indykiem a i kurczaczek je bo je ale "dupy" nie urywa. Im więcej wołowinki tym lepiej. Mam cały czas dylemat z wieprzowiną. Ze względu na to że skóry z ptactwa go "gryzą" w szlachetne podniebienie chcę spróbować tłuszcz wyrównać podgardlem wieprzowym albo boczkiem albo smalcem gęsim ;-) Jeszcze nie wiem czym :shock: W poprzdniej mieszance miał serce wołowe ale mam tam w sklepie dostęp do płuc cielęcych razem z sercem i nad takim cudem się zastanawiam. Mam trochę czasu na wymyślenie następnej porcji :twisted: . Nad wagą się nie rozczulam zobaczymy czy nie poprawi mu się apetyt jak "pyszczek" przestanie boleć. Będzimy kontrolować tą wagę.
A teraz ide przytulać moje "biedactwo".
 
 
IzabelaW 

Barfuje od: IX.2015
Udział BARFa: 90-100%
Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 15 Mar 2015
Posty: 802
Skąd: Lublin
Wysłany: 2021-08-09, 07:01   

Mam nadzieję, że MoMo już w pełni dyspozycji szczękowych, pogłaskaj go ode mnie. Może kaczka się sprawdzi?
 
 
Arthea 


Barfuje od: 06.2021
Udział BARFa: 90-100%
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2021
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-08-09, 15:34   

IzabelaW napisał/a:
Mam nadzieję, że MoMo już w pełni dyspozycji szczękowych, pogłaskaj go ode mnie. Może kaczka się sprawdzi?


Pewnie ;-) szwy jeszce troszkę to potrwa i do momentu aż się nie rozpuszczą odstawiliśmy
WP i większe kawałki. Choć już dwa trzy dni po gryzł tą stroną która wczesniej oszczędzał.
Pogłaskany - odmiałknał dziękuję (chyba że coś innego może buziaki ciężko wyczuć).
Sezon na kaczki się zaczyna trzeba poszukać ;-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne