Wysłany: 2019-01-23, 13:31 Zatoki okołoodbytowe i alergia u psiaka
Chciałam się Was trochę poradzić w tym temacie. Duero jakoś od półtora roku ma problemy z gruczołami odbytowymi. Średnio co miesiąc musiałam z nim jeździć do veta na czyszczenie. Jednak zimą poprzedniego roku o dziwo nic mu nie dolegało przez jakieś 4-5 miesięcy. Pytałam veta, ale ciągle słyszałam to samo "taka uroda psa, może mniej biegał zimą, nie ma badań o tym co powoduje te problemy...". Wiosną/latem roku 2018 problemy zaczęły się ponownie jednak zaczęłam zwracać większą uwagę na to co daję psu. (Wówczas był na suchym). Eliminowałam kolejne rzeczy z diety a niedawno zdecydowałam się przejść na BARF i sprawdzić czy nie ma on alergii pokarmowych.
Podawałam mu indyka surowego i zaczęłam czuć intensywny metaliczny zapach spod ogona, zauważyłam też znikome ilości wydzieliny (przezroczysta z lekkim żółtym zabarwieniem). Vet powiedział że to "normalna wydzielina z gruczołów". I rzeczywiście byłam w szoku bo zwykle na czyszczeniu była ona już gęsta i brązowa, a teraz jasna (więc rozumuję że gruczoły były w lepszej kondycji).
Któregoś razu podałam mu kurczaka, i wyszło, że ma alergię (drapanie, czerwone plamki, czerwone uszy). Co ciekawe, 2-3 dni po tym jak mu go podałam to zaczął intensywnie interesować się tyłem i wylizywał go. Po kolejnych trzech dniach spokój.
Na podstawie tych doświadczeń powoli zbliżam się do wniosku, że to może alergia działa negatywnie na problemy z zatokami u mojego przymilasa. Oczywiście będę to sprawdzać dalej jednak ciekawa jestem co wy myślicie i czy mieliście takie przygody?
Anilina,
w innym wątku pisałaś mi, że u Twojego psa BARF nie pomógł, jednak, tak jak wyżej napisałam, nie wiem czy u mnie znacznego wpływu nie ma alergia...
Pytanie zasadnicze - po jakim kurczaku pies miał alergię:
1. od rolnika z wolnego wybiegu
2. ekologicznego
3. z marketu z hodowli przemysłowej.
Osobiście mamy kota i nigdy pod żadnym pozorem nie dajemy mu nic z ferm przemysłowych.
Sami też jako nieco większe ssaki zrezygnowaliśmy z produkcji fermowej.
Nasz kot nie podchodzi nawet do fermowych.
My zaufaliśmy naszemu zwierzakowi.
W mięsie z ferm jest niestety wszystko począwszy do antybiotyków, sterydy i wszystko co tylko świeci.
Polecam dla kosmitów.
Artoo,
prawdopodobnie po kurczaku z hodowli przemysłowej, choć wiem że nie są one najzdrowszą opcją do wyboru to innego na próbę nie miałam...
Swoją drogą, czy wie ktoś może czy wyczuwalny co jakiś czas (raz/dwa razy dziennie) zapach z gruczołów to coś normalnego? Dwa dni temu pies mocno się lizał pod ogonem ale od wczoraj czuję ten specyficzny zapach a z kolei pies się tam nie wylizuje ani nie saneczkuje... Czyszczone zatoki miał prawie miesiąc temu, nie chcę też co chwila do veta jeździć... A kiedyś jak co miesiąc miał czyszczone to żadnego zapachu nie czułam, a teraz się on pojawił i nie wiem czy to oznaka że coś lepiej funkcjonuje?
Zawsze możesz sama sprawdzić pod kątem:
1. czy widać czarny bądź bardzo ciemny czop?
2. czy występuje bolesność miejsca?
3. czy wydzielina jest miękka i sama wychodzi lub rozlewa się?
1 i 2 to niepokojące objawy
3. normalny objaw
Zapach jest normalnym objawem dla tych gruczołów.
Najlepiej sprawdź naocznie, a w razie wątpliwości zapytaj swojego Weta przez telefon opisując bardzo szczegółowo stan.
Możesz mailem przesłać zdjęcie do Weta.
_________________
Homo Sapiens - brzmi dumnie, a myślenie nie boli
Artoo,
zwykle jeździłam do veta jak Duero po prostu uporczywie się wylizywał i saneczkował, ale ostatnie dni nie widzę takich sygnałów, tylko ten smrodek... Ostatnio jak byłam u veta właśnie przez ten zapach to i tak mu te zatoki opróżnił choć wydzielina była raczej rzadka i przezroczysta... Teraz się zastanawiam czy to dobrze że mu wyczyścili, może po prostu sobie pracowały... Mam jeden mętlik w głowie od tych zatok, a vet jakoś nie umie mi tego wyjaśnić tak jakbym chciała
Co do objawów, to dziękuję bardzo, postaram się przyjrzeć, ale to już jutro z rana bo teraz śpi i nie chce mu pod ogon zaglądać znienacka
Chociaż nigdy nie widziałam tego "czopu", nie wiem czy rozpoznam...
Cześć Mam pytanie, może ktoś z Was miał podobny problem i podzieli się swoim doświadczeniem.
Kotka Kokoska (7 lat) jest na BARF-ie praktycznie od małego. Jest dobrze nawodniona (do każdego posiłku dolewam wodę, w mieszance jest ok. 4% warzyw).
Niestety od niedawna (ostatnie pół roku mniej-więcej) pojawił się problem z gruczołami okołoodbytowymi. Przez 7 lat nie było z nimi absolutnie żadnych problemów. Kilka tygodni temu zrobił się ropień z jednej strony pupy koło gruczołu. Został wyleczony antybiotykiem i wszystko się zagoiło. Przy kontroli po tygodniu weterynarz stwierdził jednak, że oba gruczoły znowu są już wypełnione i ponownie je opróżnił. Powiedział, że dość szybko zbiera się w nich wydzielina.
Wydzielina była prawidłowa, nie gęsta, nie ropna.
Ze względu na historię nerkową nie podaję Kokosce kości. Kilka lat walczyliśmy z podwyższonym fosforem (obecnie jest już w normie), kreatynina od lat utrzymuje się na podobnym, nieco podwyższonym poziomie. Wapń suplementuję węglanem wapnia, z zachowaniem prawidłowego stosunku Ca:P.
Dodam jeszcze, że stolec jest zwarty i raczej twardy, ale jednocześnie dość cienki (takie "kabanosiki"). Nie ma biegunek ani miękkich kup.
Czy ktoś spotkał się z podobnym problemem?
Czy przy takiej diecie warto próbować Fibor, Fiber Activ albo innego źródła błonnika, żeby zwiększyć objętość stolca i poprawić naturalne opróżnianie gruczołów? Czy może na przykład Babkę płesznik / Psyllium? Jeśli tak, to co najlepiej się u Was sprawdziło?
A może przy prawidłowym, twardym stolcu szukalibyście przyczyny gdzie indziej? Chętnie poznam Wasze doświadczenia i pomysły
Będę bardzo wdzięczna za każdą radę. Chciałabym zrobić wszystko, żeby uniknąć kolejnych ropni i nie doprowadzić do sytuacji, w której Kokoska będzie musiała regularnie jeździć na opróżnianie gruczołów.
Pieszczoch
Barfuje od: Od teraz
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 20 razy Dołączyła: 22 Gru 2016 Posty: 673 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2026-07-03, 12:30
Ja tylko chcę opisać co mojemu 13-letniemu kocurkowi przynosi ulgę,ale,,leczę''go sama i to co tutaj piszę,to są moje osobiste doświadczenia.
Do jedzonka podaję co drugi dzień łyżeczkę z purre ugotowanej dyni(mój dodatkowo cały czas się zakłacza)
lub trochę zmielonego siemienia lnianego,to jednak ułatwia trawienie.Dodatkowo podaję enterooZoo gel.
Maczam gazik kosmetyczny w letnim roztworze soli Epsom,następnie przykładam do okolicy odbytu.Zabieg ten powtarzam cztery razy dziennie na przemian z srebrem koloidalnym.Potem smaruję maścią z jeżówki znowu na przemian maścią zawierającą ekstrakt z mahonii.
Warto zabezpieczyć okolice odbytu przed wylizywaniem,gdyż może to prowadzić do dodatkowego podrażnienia,wprowadzenia bakterii,spowolnienia gojenia.
Ja bym tutaj podała probiotyk
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum